Siedziałam na szpitalnym łóżku w drugiej dobie życia mojego najstarszego syna, chłodząc lodem części mojego ciała, o których istnieniu i zdolności do puchnięcia nawet nie wiedziałam, kiedy zaczął się szturm złotych rad. Szpitalna doradczyni laktacyjna wycelowała surowy palec w moją torbę i oznajmiła, że jeśli włożę tę plastikową zatyczkę do jego buzi, zrujnuję jego odruch ssania na zawsze. Dwie godziny później moja mama zadzwoniła przez FaceTime z radą, żebym zanurzyła smoczek w słodkim syropie, co miałoby ułatwić mu zasypianie, a co szczerze mówiąc jest dość przerażające. Potem na popołudniowym obchodzie pediatra rzucił mimochodem, że powinnam używać smoczka, aby zapobiegać SIDS, ale upewnił się, że dodał, iż muszę się go pozbyć przed jego pierwszymi urodzinami, inaczej jego zęby będą trwale zniszczone. Boże, błogosław ich wszystkich. A ja po prostu siedziałam i płakałam nad moją suchą kanapką z indykiem.
Jeśli siedzisz właśnie w ciemnym pokoju dziecięcym i wpisujesz w wyszukiwarkę „smo” – przepraszam, mój telefon zawsze przekręca słowa, gdy piszę jedną ręką – próbując o 3 w nocy znaleźć smoczki dla niemowląt, podczas gdy Twoje dziecko krzyczy wniebogłosy, wiedz, że doskonale Cię rozumiem. Ilość sprzecznych rad, jakie otrzymujemy na temat tego jednego małego kawałka silikonu, potrafi złamać człowieka. Więc po prostu będę z Tobą szczera – opowiem, co tak naprawdę wydarzyło się w naszym domu, co mówili lekarze i jak w ogóle to przetrwaliśmy.
Cała ta pułapka zaburzenia odruchu ssania
Mój najstarszy syn to chodząca przestroga dla prawie wszystkiego. Byłam przerażoną świeżo upieczoną mamą, więc słuchałam doradczyni laktacyjnej jak wyroczni. Odczekałam zalecane cztery tygodnie przed podaniem smoczka, żebyśmy mogli „ustabilizować laktację”. Chcesz wiedzieć, co się stało? Kompletnie zapomniał, jak ssać cokolwiek, co nie było fizycznie połączone z moim ciałem.
Odrzucał każdą markę dostępną na rynku. Stałam się ludzkim smoczkiem na bite czternaście miesięcy. Brak snu był tak dramatyczny, że pewnego razu próbowałam schować kluczyki do samochodu w lodówce. Kiedy trzy lata później pojawiły się bliźniaki, wrzuciłam im smoczki do szpitalnego łóżeczka już pierwszego dnia. Nie obchodziło mnie, co kto mówi, ponieważ moje zdrowie psychiczne było warte więcej niż podręcznikowe harmonogramy, i wiecie co? Karmiły się z piersi bez żadnego problemu. Dzieci rodzą się z potężną, pierwotną potrzebą ssania i czasem po prostu musisz dać im ujście, którym nie będziesz Ty sama.
Co tak naprawdę powiedział mi lekarz o SIDS i zębach
Mój pediatra próbował mi kiedyś wyjaśnić to od strony naukowej, i z tego co zrozumiałam, ssanie wyzwala w mózgu dziecka wyrzut hormonów szczęścia, które działają jak naturalny środek przeciwbólowy i zwalniają ich małe, pędzące serduszka. Właśnie dlatego maluchy natychmiast się uspokajają, gdy tylko włożysz im smoczek do buzi.
To właśnie kwestia SIDS naprawdę skłoniła mnie ze strachu do używania smoczków przy bliźniakach. Mój lekarz wyjaśnił, że posiadanie smoczka w buzi w nocy utrzymuje je w nieco płytszej fazie snu, co w jakiś sposób utrzymuje ich drogi oddechowe otwarte i sprawia, że łatwiej się wybudzają. Jako znerwicowana mama, która miała w zwyczaju przystawiać lusterko pod nosek noworodka, żeby sprawdzić, czy oddycha, sam dźwięk miarowego ssania dochodzący z kołyski dawał mi wystarczająco dużo spokoju, bym w końcu mogła zamknąć własne oczy.
Ale potem pojawia się kwestia zębów. Mój dentysta wygłosił mi cały wykład o „zgryzie otwartym” i płynie gromadzącym się w uszach, jeśli nie odstawimy smoczka wystarczająco wcześnie. Zasadniczo brzmi to tak, że krótkotrwałe używanie nie powoduje żadnych trwałych uszkodzeń, ale jeśli pozwolisz, żeby Twój dwu- czy trzylatek agresywnie żuł smoczek do czwartego roku życia, w przyszłości będziesz musiała opłacić ogromny rachunek u ortodonty.
Porozmawiajmy o tym wysadzanym cyrkoniami temacie tabu
Muszę tutaj trochę ponarzekać. Jeśli zobaczę na Instagramie jeszcze jedną mamę chwalącą się smoczkiem wysadzanym kryształkami podczas estetycznej sesji zdjęciowej noworodka, to chyba naprawdę oszaleję. Prowadzę mały sklepik na Etsy, więc wiecie, że doceniam dobre rękodzieło, ale przyklejanie do czegoś, co Wasze dziecko zawzięcie ssie, maleńkich szklanych elementów grożących zadławieniem, to dla mnie czyste szaleństwo.

Najwyraźniej eksperci ds. bezpieczeństwa produktów też ich nienawidzą, co ma sens, bo te małe kryształki odpadają w sekundę, gdy tylko dziecko upuści smoczek na kuchenną podłogę. Po prostu kup zwykły, nudny, jednoczęściowy smoczek silikonowy. Nie musi wyglądać jak pałacowy żyrandol. Ach, a specjaliści twierdzą również, że nie powinno się wiązać tego na szyi dziecka tasiemką ze względu na oczywiste ryzyko uduszenia, co wydaje się po prostu zdrowym rozsądkiem, ale jednak wciąż musimy o tym rozmawiać.
Moja szczera opinia o akcesoriach
Porozmawiajmy o tym, jak powstrzymać te rzeczy przed znikaniem w czarnej dziurze. Moim absolutnym faworytem wśród rzeczy, które posiadamy, jest Zawieszka do smoczka z drewnianymi i silikonowymi koralikami. Pozwólcie, że opowiem Wam o incydencie na festynie w 2022 roku. Trzymałam na rękach krzyczącego bliźniaka, w drugiej dłoni trzymałam topiącego się gofra, a moja córeczka wypluła swój jedyny smoczek prosto w stertę trocin i kozich odchodów. To było okropne.
Po tym wydarzeniu kupiłam te zawieszki. Są moimi ulubionymi, ponieważ przestrzegają rygorystycznej zasady bezpiecznej długości około 18 centymetrów, o której mówią eksperci – co oznacza, że są dokładnie tak długie, by dosięgnąć do buzi dziecka, ale na tyle krótkie, że nie mam natrętnych myśli o tym, że zaplączą się wokół czyjejś szyi w foteliku samochodowym. Są wykonane z naturalnego drewna bukowego i silikonu, całkowicie wolne od BPA i nie mają tych okropnych, tanich plastikowych zapięć, które pękają po tygodniu. Poza tym wyglądają ładnie i nie są przesadnie krzykliwe. To doskonale wydane pieniądze.
Z drugiej strony, marka Kianao ma w ofercie ten Przenośny silikonowy pojemnik na smoczek dla niemowląt. Będę z Wami całkowicie szczera – jest po prostu okej. Nie zrozumcie mnie źle, jakość jest w porządku, można go myć w zmywarce, a falbowane brzegi są urocze. Jeśli jesteście rodzicami po raz pierwszy, którzy poważnie pamiętają, aby po każdym użyciu schować smoczek do sterylnego etui, by uniknąć paproszków z torby na pieluchy, to absolutnie go pokochacie. Ale przy dziecku numer trzy moje standardy higieny leżały już dawno na podłodze. Większość dni po prostu wycieram upuszczony smoczek o dżinsy i wkładam go z powrotem. Jeśli jesteś super zorganizowaną osobą bojącą się zarazków, dodaj go do koszyka. Jeśli Twój samochód wygląda jak fabryka pokruszonych chrupek, prawdopodobnie w ogóle nie będziesz go używać.
Kiedy zaczynają żuć wszystko wokół
Około szóstego miesiąca dzieje się zabawna rzecz. Zaczynają wyrzynać się ząbki, dziąsła stają się gorące i opuchnięte, a maluchy przestają ssać smoczek i zaczynają go agresywnie obgryzać z każdej strony. Jest to niebezpieczne, ponieważ, jeśli nie będziesz uważać, mogą dosłownie przegryźć końcówkę standardowego smoczka na wylot.

Gdy moje dzieci weszły w tę fazę, zaczęłam zamieniać smoczek na dedykowany gryzak w czasie ich czuwania. Bardzo polubiliśmy Silikonowy gryzak Wiewiórka na bolące dziąsła. Ma on motyw małego żołędzia, który daje maluchom coś twardego do ugryzienia, gdy pulsują im dziąsła. Ponieważ jest to jeden lity kawałek silikonu spożywczego, nie muszę się martwić, że w jakichś ukrytych zakamarkach wyrośnie pleśń, jak w tych okropnych piszczących zabawkach z lat 90. Kształt pierścienia sprawia, że pulchnym rączkom jest bardzo łatwo go chwycić, no i bez problemu przeżywa każdą podróż przez zmywarkę.
Jeśli właśnie toniesz w analizowaniu wyprawki dla niemowląt i Twój mózg dosłownie się lasuje, zrób sobie przerwę i po prostu przejrzyj przez chwilę nasze drewniane stojaki edukacyjne i miękkie zabawki. To o wiele mniej stresujące niż denerwowanie się niemowlęcymi ząbkami.
Jak w końcu pozbyć się tego ustrojstwa
W końcu jednak przychodzi ten moment. Przekonanie malucha do rezygnacji z jego emocjonalnego wsparcia w postaci zatyczki do buzi to zadanie nie dla osób o słabych nerwach. Moja mama kazała mi po prostu odciąć końcówkę smoczka, żeby nie dało się go ssać, ale moje średnie dziecko wręcz wpadło w szał i rzuciło nim w moją głowę.
Zasadniczo musisz po prostu zacisnąć zęby, wyrzucić wszystkie smoczki do śmietnika na zewnątrz, gdzie maluchy ich nie znajdą, i modlić się do jakiejkolwiek siły wyższej, w którą wierzysz, by krzyki trwały tylko przez weekend. To o wiele lepsze niż przeciąganie jakiegoś skomplikowanego planu odzwyczajania, gdzie powoli odstawiasz je przez pół roku i czytasz o tym dwanaście różnych książeczek obrazkowych. U mojej córki zastosowaliśmy sztuczkę ze „Smoczkową Wróżką”. Włożyliśmy wszystkie smoczki do pudełka na werandzie, a wróżka zostawiła w zamian pluszaka. Mała płakała przez dwie noce, zapytała o niego jeszcze trzeciego dnia, a potem całkowicie zapomniała o jego istnieniu. To brutalne, ale po prostu musisz wyznaczyć granice i się ich trzymać.
Wiem, że faza noworodkowa wydaje się wiecznością, gdy w niej tkwisz, ale pewnego dnia będziesz zamiatać pod kanapą, znajdziesz stary, zakurzony smoczek i zdasz sobie sprawę, że nawet nie pamiętasz, kiedy Twoje dziecko ostatni raz go używało. A do tego czasu rób to, co musisz, żeby móc się trochę przespać.
Gotowa, aby ułatwić sobie trochę życie? Złap jedną z tych zawieszek, żebyś już nigdy więcej nie musiała gorączkowo przeszukiwać torby z pieluchami na parkingu pod supermarketem. Dodaj ją do koszyka Kianao, zanim maluch się obudzi!
Niewygodne pytania, które naprawdę często mi zadajecie
Czy naprawdę muszę czekać miesiąc, aby podać smoczek mojemu dziecku karmionemu piersią?
Posłuchaj, książki o laktacji powiedzą Ci, żeby poczekać 3 do 4 tygodni, aby uniknąć „zaburzeń odruchu ssania”. Spróbowałam tego przy moim pierwszym dziecku i obróciło się to przeciwko mnie w żałosny sposób, bo syn w ogóle odmówił wzięcia smoczka do buzi. W przypadku bliźniaków dałam im smoczki w pierwszym dniu w szpitalu i pięknie ssały pierś. Ty znasz swoje dziecko i swoje zdrowie psychiczne lepiej niż podręcznik. Jeśli tracisz zmysły, będąc ludzkim smoczkiem, wypróbuj ten prawdziwy.
Jak czyścisz te rzeczy, gdy upadną w miejscu publicznym?
Jeśli jestem w domu, po prostu myję je w zlewie w gorącej wodzie z mydłem. Jeśli upuszczę smoczek na parkingu, polewam go wodą z mojej butelki. Kiedyś religijnie wygotowywałam je przez pięć minut, gdy moje pierwsze dziecko było noworodkiem, ale przy trzecim wytarcie go o koszulkę stało się standardową procedurą. Po prostu sprawdzaj je codziennie pod kątem małych pęknięć i tego, czy nie stały się lepkie, i wyrzuć natychmiast, jeśli materiał zacznie się degradować.
Czy smoczek naprawdę zrujnuje zęby mojemu dziecku?
Z tego, co powiedział mi dentysta dziecięcy, używanie smoczka w wieku niemowlęcym nie spowoduje trwałych uszkodzeń. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy dzieci nadal agresywnie go ssą przez cały dzień, mając trzy lub cztery lata. To wtedy zaczynasz zauważać zmianę kształtu podniebienia i to, że przednie zęby się nie stykają. My postawiliśmy na to, by do pierwszego roku życia ograniczyć użycie smoczka tylko do łóżeczka, a przed drugimi urodzinami odstawić go całkowicie.
O co chodzi z tym naturalnym kauczukiem w porównaniu do silikonu?
Moja babcia przysięgała na te gigantyczne, miodowe gumowe smoczki. Naturalny kauczuk jest super miękki i przyjazny dla środowiska, ale bardzo szybko ulega zużyciu i staje się lepki, a na dodatek istnieje rzadkie ryzyko alergii na lateks. Osobiście wolałam dla moich maluchów silikon medyczny, ponieważ mogłam wrzucić go do zmywarki i nie pochłaniał on dziwnych zapachów. Trzymaj się po prostu jednoczęściowych projektów, aby smoczek nie rozpadł się na części, co mogłoby grozić zadławieniem.
Moje dziecko ciągle wypluwa smoczek, a potem o niego płacze. Co robię źle?
Nic, po prostu maluchy są niesamowicie nieskoordynowane, kochane kruszynki. Chcą smoczka, ale ich małe języczki naturalnie wypychają się do przodu, wypychając go z ich własnych buzi, co doprowadza je do furii. Musisz tylko delikatnie przytrzymać go na miejscu przez kilka sekund, aż złapią odpowiedni rytm. To mija, gdy tylko zyskają nieco więcej kontroli nad mięśniami twarzy.





Udostępnij:
Jak wielka owsiankowa katastrofa ostatecznie mnie pokonała
Czego wielki pingwinek nauczył mnie o wychowywaniu dzieci