Siedziałam tam, pocąc się obficie w mojej ulubionej flanelowej koszuli w wyjątkowo ciepły, 24-stopniowy teksański grudzień, próbując wcisnąć mojego wrzeszczącego pierworodnego w cekinowy strój obszyty sztucznym futerkiem, podczas gdy Eartha Kitt mruczała tekst santa baby z głośnika telefonu odłożonego na kominku. Mój najstarszy syn był dobre dziesięć kilogramów czystej, nieskażonej niczym dziecięcej furii; jego mała twarz była jaskrawoczerwona, gdy oganiał się przed drapiącymi, syntetycznymi piórami marabuta, które były przyklejone do kołnierzyka jego świątecznego pajacyka. Mój aparat stał na tanim statywie, który kupiłam do zdjęć produktów do mojego sklepu na Etsy, a ja desperacko potrząsałam dzwoneczkiem, próbując wykrzesać z niego choć jeden, estetyczny uśmiech. Babcia zadzwoniła pięć minut wcześniej i zostawiła wiadomość głosową, którą do dziś potrafię zacytować: „Dziecko nie wie, że są święta, Jess, wie tylko, że coś je drapie, biedactwo”.
Powinnam była jej posłuchać w tamtej chwili, ale byłam całkowicie opętana przez ducha internetowych świąt przeszłych i przekonana, że jeśli nie zrobię tego zdjęcia, to w jakiś sposób obleję mój pierwszy bożonarodzeniowy test jako matka. Po prostu wbija ci się do głowy ten niedorzeczny pomysł, że musisz wykreować idealne świąteczne wspomnienie, zamiast po prostu je przeżyć, co zazwyczaj kończy się tym, że pijesz letnią miętową kawę, siedząc na podłodze, podczas gdy twoje dziecko żuje przypadkowy kawałek papieru do pakowania.
Wielkie świąteczne złudzenie Kardashianów
Winię za to całkowicie media społecznościowe, a zwłaszcza te przesadzone profile celebrytów, gdzie wszystko wygląda jak dosłowna zimowa kraina czarów, a nie chaotyczny salon zasypany pustymi kartonami z Amazona. Kilka lat temu cały fenomen kim kardashian santa baby opanował mój kanał i nagle każda mama z mojej lokalnej grupy na Facebooku próbowała zatrudnić profesjonalnych scenografów dla swoich niemowląt. Widziałam zdjęcia dzieci siedzących w starodawnych saniach, w otoczeniu pięćdziesięciu importowanych choinek i sztucznego śniegu, który prawdopodobnie kosztował więcej niż moja miesięczna rata kredytu hipotecznego. To naprawdę miesza w głowie, kiedy jesteś zmęczoną, oszczędną mamą, która po prostu próbuje wymyślić, jak spiąć budżet na zakupy spożywcze, nie mówiąc już o teatralnej produkcji.
Próby odtworzenia tego rodzaju bogactwa i perfekcji z niemowlęciem, które dosłownie przed chwilą zwymiotowało na twoją jedyną czystą parę dżinsów, są niezwykle wyczerpujące. Pamiętam, jak patrzyłam na jeden konkretny post santa baby kim kardashian i myślałam sobie, że potrzebuję tła z aksamitnych zasłon i miniaturowego fortepianu dla mojego sześciomiesięcznego dziecka, co jest kompletnie oderwanym od rzeczywistości zachowaniem dla kogoś, kto mieszka trzydzieści kilometrów od najbliższego porządnego sklepu spożywczego. Oszukujemy same siebie, wierząc, że te małe ludziki potrzebują spektakularnej oprawy wizualnej, aby poczuć magię świąt, podczas gdy w rzeczywistości byłyby absolutnie zachwycone, bawiąc się kartonem i drewnianą łyżką z kuchennej szuflady.
Kończy się na tym, że wydajesz pieniądze, których nie masz, na stroje, które będą miały na sobie przez dokładnie cztery minuty, zanim nieuchronna wpadka z pieluszką nie zrujnuje aksamitu, pozostawiając cię we łzach, szorującą syntetyczne włókna w umywalce gospodarczej. Zupełnie zrezygnowałam z koordynowania pasujących jedwabnych piżam dla czternastu członków dalszej rodziny, ponieważ ledwo starcza mi sił umysłowych, by dobrać do pary własne skarpetki we wtorkowy poranek.

Co tak naprawdę ląduje na ich małych ciałkach
Słuchajcie, będę z wami teraz całkowicie szczera na temat tej katastrofalnej sesji zdjęciowej z moim najstarszym synem. Po jakichś dziesięciu minutach, gdy oboje płakaliśmy, zdarłam z niego ten drapiący, pierzasty koszmar i przekopałam jego kosz z praniem w poszukiwaniu jedynej rzeczy, o której wiedziałam, że nie sprawi, że będzie krzyczał. Było to Niemowlęce body bez rękawów z organicznej bawełny od Kianao i dosłownie uratowało moje zdrowie psychiczne tamtego popołudnia. Kupiłam je, bo mieszkamy na południu, gdzie „zima” to tylko sugestia, a ja potrzebowałam czegoś przewiewnego, co nie kosztowałoby fortuny.
To po prostu niebarwiona, elastyczna bawełna bez żadnych irytujących metek czy drapiących szwów. W sekundę po tym, jak zapięłam je na jego pieluszce, wypuścił z siebie głośne westchnienie ulgi i od razu zaczął chichotać na widok dzwoneczka. Zrobiliśmy zdjęcia, gdy miał na sobie tylko to zwykłe, małe body bez rękawów, siedząc obok choinki, i szczerze mówiąc, to moje ulubione zdjęcia, jakie mu kiedykolwiek zrobiłam, ponieważ naprawdę wygląda na nich jak szczęśliwe dziecko, a nie jak nieszczęśliwy rekwizyt. Jeśli stresują cię świąteczne stylizacje, gorąco polecam odpuścić sobie ten aksamit z sieciówek i po prostu ubrać dziecko w coś miękkiego, co naprawdę pozwoli mu swobodnie poruszać małymi nóżkami.
Szantaż to nie jest świąteczna tradycja
Moja lekarka, która ma anielską cierpliwość i pomogła mi przetrwać z trójką dzieci poniżej piątego roku życia, powiedziała mi kiedyś, że uzależnianie zachowania dziecka od prezentów, które znajdzie pod choinką, to w zasadzie przepis na zaburzenia lękowe. Wyjaśniła to w bardzo sensowny sposób, wspominając, że ich małe mózgi nie potrafią jeszcze w pełni pojąć koncepcji miłości warunkowej. Jeśli więc powiesz im, że ten pan w czerwonym stroju patrzy, jak wpadają w histerię z powodu krakersa, czują się po prostu z gruntu bezwartościowe, zamiast zyskać motywację do dzielenia się zabawkami. Moja własna mama zwykła mimochodem wspominać, że dostaniemy rózgi i węgiel, jeśli nie przestaniemy się bić na tylnym siedzeniu samochodu, co – jak zgaduję – było po prostu standardowym podręcznikiem rodzicielstwa w latach dziewięćdziesiątych.

Oczywiście jestem pewna, że w internecie jest mnóstwo psychologów dziecięcych, którzy mają bardzo wygładzone, kliniczne opinie na temat listy niegrzecznych i grzecznych dzieci, ale z mojego niedoskonałego punktu widzenia po prostu zamienia to święta w negocjacje z zakładnikami. Kończy się na tym, że musisz stale eskalować swoje groźby, aż 23 grudnia wrzeszczysz o odwołaniu świąt, a przecież nikt nie chce być taką matką. My po prostu mówimy naszym dzieciom, że Mikołaj przynosi coś wyjątkowego, ponieważ kocha ducha obdarowywania, a z histerią na temat złego koloru kubka niekapka radzimy sobie dokładnie w ten sam sposób, w jaki robimy to w lipcu.
Jeśli szukasz rzeczy, które sprawią, że święta będą raczej spokojne niż stresujące, możesz przejrzeć świetną kolekcję organicznych ubranek basic, które zapewnią im komfort, podczas gdy wokół nich będzie trwał chaos.
Wielki dylemat prezentowy
Kiedy mój najstarszy syn miał około trzech lat, popełniliśmy ogromny błąd, który do dziś staramy się naprawić. Pozwoliliśmy Mikołajowi przynieść największą i najdroższą zabawkę roku, co oznaczało, że kiedy poszedł do przedszkola, chwalił się tym gigantycznym plastikowym potworem, podczas gdy jego mali przyjaciele opowiadali o skarpetkach i drewnianych klockach, które dostali. Dotarło do mnie z pełną mocą, że tworzymy w ten sposób jakąś dziwną nierówność, w której magiczny facet z nieba wyraźnie faworyzuje konkretny próg podatkowy.
Od tamtej pory całkowicie zmieniliśmy zasady. Rodzice są bohaterami, którzy oszczędzają i kupują te wielkie rzeczy, a Mikołaj po prostu wypełnia skarpety drobnymi smakołykami i praktycznymi drobiazgami. W zeszłym roku dużym prezentem od rodziców dla mojego najmłodszego dziecka był Drewniany stojak edukacyjny Baby Gym i były to najlepiej wydane pieniądze w całym sezonie. To przepiękny stojak w kształcie litery A z naturalnego drewna z wiszącymi zabawkami w kształcie zwierzątek. Nie wymaga ośmiu grubych baterii ani nie gra irytującej elektronicznej melodyjki, która utkwiłaby mi w głowie na trzy tygodnie. Po prostu pięknie stoi na naszym dywanie w salonie, a ona potrafiła leżeć pod nim przez dwadzieścia minut na raz, uderzając małego drewnianego słonia, podczas gdy ja naprawdę dawałam radę złożyć pranie w spokoju.
Zabawki, które kończą w poduszkach kanapy
Staram się również wrzucać do ich skarpet mniejsze rzeczy, aby podtrzymać magię bez zagracania domu plastikowym badziewiem, które i tak zepsuje się do Nowego Roku. Do skarpety mojej najmłodszej córeczki wrzuciłam Silikonowy gryzak Pandę, ponieważ gryzła dosłownie wszystko, co wpadło jej w ręce, łącznie z ogonem psa. Będę z wami całkowicie szczera, jak na to, czym jest, sprawdza się dobrze. Silikon jest przyjemny i mięciutki, a jej zdecydowanie spodobało się żucie małych uszu pandy, kiedy wyrzynały się jej przednie ząbki.

Płaski kształt sprawia jednak, że gryzak ciągle wyślizguje się jej z rąk i natychmiast gubi się w zakamarkach mojej kanapy, gdzie przyciąga każdy najmniejszy kłaczek i psią sierść z promienia pięciu kilometrów. Mam wrażenie, że myję to cholerstwo w kuchennym zlewie sześć razy dziennie. Spełnia swoje zadanie, kiedy jesteśmy uwięzieni w samochodzie, a ona potrzebuje czegoś do gryzienia, ale z pewnością nie jest to cudowne lekarstwo na ząbkowanie, na które liczyłam, gdy o drugiej w nocy przeglądałam strony na telefonie.
Kiedy magia zderza się z murem
Mój najstarszy syn zbliża się do tego wieku, w którym pytania stają się niekomfortowo szczegółowe. Czytałam kiedyś artykuł jakiegoś badacza uniwersyteckiego, w którym napisano w zasadzie, że dzieci w wieku około siedmiu czy ośmiu lat zaczynają rozpracowywać logistykę sytuacji z kominem, ponieważ ich mózgi ostatecznie rozwijają zdolność do rozumowania przyczynowo-skutkowego. Mój syn dosłownie zapytał mnie w zeszłym tygodniu, jak mężczyzna o takich gabarytach przeciska się przez metalową kratkę w naszym kominku, a ja musiałam nagle udawać, że woda na makaron kipi, by uniknąć odpowiedzi.
Wiem, że nadchodzi dzień, w którym będę musiała wziąć go na bok i wyjaśnić mu prawdę, i szczerze mówiąc, jestem przerażona, że on się odwróci i zrujnuje wszystko dwójce maluchów. Moja przyjaciółka, która ma starsze dzieci, dała mi radę, którą absolutnie zamierzam pożyczyć, gdy nadejdzie czas, i wydaje się, że to jedyny sposób na poradzenie sobie z tą sytuacją bez płaczu.
- Sadzasz ich, by porozmawiać, i mówisz im, że w końcu wbili wyższy poziom i są wystarczająco dorośli, by posiąść uprzywilejowaną wiedzę na temat świąt.
- Wyraźnie rekrutujesz ich na swoich oficjalnych pomocników – tajnych agentów dla młodszego rodzeństwa, aby poczuli, że biorą udział w tym wielkim spisku.
- Przekupujesz ich pozwoleniem na pozostanie na nogach dodatkowe trzydzieści minut po tym, jak maluchy pójdą spać, aby pomogli ci zjeść resztki ciasteczek i ułożyć prezenty w skarpetach.
Daje im to poczucie władzy i odpowiedzialności zamiast tylko poczucia, że byli okłamywani przez całe swoje życie. Rodzicielstwo to i tak w zasadzie seria skomplikowanych iluzji i mydlenia oczu, więc równie dobrze możemy sprawić, by przejście do prawdziwego świata było tak gładkie, jak to tylko możliwe.
Zanim zaczniesz się stresować kupowaniem kolejnej gigantycznej plastikowej zabawki, którą twoje dziecko zignoruje na rzecz kartonu, w którym do niego dotarła, weź głęboki oddech i skup się na tym, co naprawdę ważne. Sprawdź zrównoważone opcje od Kianao, które nie zrujnują twojego budżetu ani estetyki twojego salonu.
Pytaliście, więc odpowiadam
Czy powinnam zmuszać moje płaczące dziecko do zdjęcia z Mikołajem w galerii handlowej?
O mój Boże, absolutnie nie. Zrobiłam tak z moim pierwszym dzieckiem, a samo zdjęcie to po prostu obraz tego, jak on wrzeszczy z przerażenia, podczas gdy nastolatek w sztucznej brodzie wygląda na wyjątkowo zakłopotanego. Jeśli się boją, po prostu przerwijcie misję. Kup gorącego precla, wracaj do domu i spróbuj ponownie za trzy lata.
Jak radzisz sobie z masowym napływem tanich plastikowych prezentów od krewnych?
Moja teściowa, niech ją Bóg błogosławi, uwielbia głośne, plastikowe zabawki. Pozwalam dzieciom bawić się nimi przez około tydzień, a potem połowa z nich w tajemniczy sposób „idzie spać” w pojemnikach w garażu. Jeśli nikt o nie nie zapyta przez miesiąc, lądują jako darowizna w lokalnym ośrodku pomocy.
Czy to źle, by ubrać je po prostu w zwykłą piżamę w świąteczny poranek?
To najwłaściwsza rzecz, jaką możesz zrobić. Dzieci nie dbają o pasujące do siebie norweskie wzorki. Chcą, żeby było im wygodnie. Moja najmłodsza miała w zeszłym roku musztardowo-żółty śpiworek do spania, a zdjęcia i tak wyszły uroczo.
Co mówisz, gdy twoje dziecko pyta, dlaczego Mikołaj przyniósł ich kuzynowi iPada, a oni dostali drewniany pociąg?
Właśnie dlatego przestaliśmy pozwalać, by ten facet zgarniał zasługi za najdroższe rzeczy! Kiedy to się dzieje, po prostu stanowczo mówię, że każda rodzina ma inne zasady z Mikołajem i w naszym domu on wie, że mamusia i tatuś lubią być tymi, którzy dają wielkie prezenty technologiczne. Potem szybko odwracam ich uwagę bułeczką cynamonową.
W jakim wieku tak naprawdę zaczyna zależeć im na prezentach?
Szczerze mówiąc, moje dzieci chciały tylko zjeść papier do pakowania, dopóki nie skończyły około trzech lat. Wcześniej dosłownie kupujesz rzeczy tylko dla własnej rozrywki. Oszczędzaj pieniądze, póki możesz, ponieważ w minucie, w której odkryją reklamy zabawek, twój portfel jest skazany na zgubę.





Udostępnij:
Nie dawaj dziecku tego fioletowego misia z 1997 roku
Prawdziwy dylemat Shiva Baby: Niemowlę na poważnej uroczystości