Byłam dokładnie cztery dni po porodzie mojego najstarszego dziecka, niezgrabnie wciśnięta między toaletę a wannę w moim wiejskim domu w Teksasie, próbując ustawić telefon pod takim kątem, żeby w lustrze nie było widać tego gigantycznego, szpitalnego podkładu. Naoglądałam się w sieci tych wszystkich influencerek, które zaledwie kilka godzin po porodzie wyglądały jak promienne leśne wróżki w dopasowanych jedwabnych piżamkach, a ja po prostu próbowałam udokumentować fakt, że jakimś cudem przetrwałam ten tydzień. Skończyło się na tym, że sfrustrowana rzuciłam telefon do najbliższego kosza na pranie i płakałam w lekko wilgotny ręcznik, podczas gdy mój mąż stał w drzwiach i patrzył na mnie z przerażeniem.
Więc kiedy pewna piosenkarka i aktorka opublikowała niedawno to niesamowicie szczere poporodowe selfie w lustrze, mając na sobie dosłownie jednorazową bieliznę, nasza grupowa konwersacja dla mam po prostu oszalała. Wreszcie ktoś sławny przyznał, że wydanie dziecka na świat sprawia, że wyglądasz i czujesz się, jakbyś właśnie stoczyła dziesięć rund na ringu bokserskim. Nazwała czwarty trymestr „uczącym pokory” i powiem wam szczerze – to niedopowiedzenie stulecia.
Jako mama trójki dzieci poniżej piątego roku życia, która prowadzi chaotyczny sklep na Etsy z przerobionego garażu, nie mam już za grosz cierpliwości do wyidealizowanej wersji macierzyństwa w pastelowych filtrach. Wejście Suki w macierzyństwo było jak powiew świeżego powietrza, bo w końcu mówi na głos o tym, o czym zazwyczaj się milczy, a to sprawia, że mam ochotę krzyczeć z dachów o tym, jak te pierwsze miesiące wyglądają w rzeczywistości.
To uczące pokory selfie w lustrze i rzeczywistość majtek siateczkowych
Porozmawiajmy o tym fizycznym wraku, jakim stajesz się po urodzeniu dziecka, bo mnie nikt na to nie przygotował. Przy moim najstarszym dziecku – które jest teraz chodzącym dowodem na to, że popełniłam każdy możliwy błąd wychowawczy opisany w książkach – naprawdę myślałam, że w miesiąc wrócę do swoich starych dżinsów. O naiwności!
Same wahania hormonów po porodzie wystarczą, byś poczuła, że tracisz kontakt z rzeczywistością, nie wspominając o nocnych potach, przez które trzęsiesz się z zimna w łóżku o 3 nad ranem. Próbujesz wymyślić, jak używać butelki z atomizerem na własnej anatomii bez krzyku bólu, jednocześnie utrzymując przy życiu maleńkiego człowieka. W szpitalu dostajesz majtki z siateczki i okłady z lodu, po czym odsyłają cię do domu z oczekiwaniem, że po prostu sobie poradzisz. Szczerze mówiąc, widok celebrytki stojącej w zabałaganionym pokoju w dokładnie tej samej nieporęcznej jednorazowej bieliźnie, w której ja żyłam przez sześć tygodni, sprawił, że poczułam się o niebo lepiej z moim własnym, chaotycznym powrotem do formy. To tylko dowodzi, że żadne pieniądze ani sława nie kupią ci drogi ucieczki przed fizycznym wyczerpaniem czwartego trymestru.
Podczas tego etapu bardzo chcesz, żeby twoje dziecko wyglądało uroczo, co ma zrekompensować to, jak okropnie się czujesz – dlatego wszystkie kupujemy zdecydowanie za dużo fikuśnych ubranek. Weźmy na przykład nasze Dziecięce body z organicznej bawełny z falbankami na rękawkach, które mamy w ofercie. Bawełna organiczna jest cudownie miękka, co jest świetne, bo moje dzieci dostają dziwnych wysypek, gdy tylko spojrzą na syntetyczny materiał. Ale bądźmy szczere, kiedy funkcjonujesz po dwóch godzinach snu, a twoje dziecko ma sytuację pieluchową kodu czerwonego, która łamie prawa fizyki, próba uchronienia tych uroczych rękawków z falbankami przed ubrudzeniem podczas zapinania mikroskopijnych napów to walka z wiatrakami. To wspaniały strój na wizytę teściowej, kiedy muszę udowodnić, że nie żyjemy w totalnym brudzie, ale na nocną zmianę lepiej trzymać się sprawdzonych podstaw.
Pobudki co dwie godziny to forma tortur
Kolejną rzeczą, o której wspomniała aktorka, a która uderzyła mnie w sam środek serca, był absolutny szok związany z harmonogramem karmień. Pielęgniarki w szpitalu chyba nastawiają sobie budziki, żeby wparować i cię obudzić w tej samej sekundzie, w której w końcu zamykasz oczy.

Mój pediatra próbował mi to kiedyś wytłumaczyć, rysując taki mały schemat pokazujący, że brzuszek noworodka jest w zasadzie wielkości czereśni, a mleko matki trawi się absurdalnie szybko, więc dzieci muszą ciągle jeść, by odzyskać wagę na siatkach centylowych. Brzmiało to niezwykle logicznie, ale kiedy twój budzik dzwoni o 2:00, a potem znowu o 4:00, ta cała nauka wcale nie łagodzi bólu. Siedzisz w ciemności, gapisz się w ścianę i zastanawiasz, czy jeszcze kiedykolwiek w życiu prześpisz cztery godziny z rzędu. To brutalne, a przyznanie się do tego, że jest to brutalne, wcale nie oznacza, że nie kochasz swojego dziecka – to znaczy tylko tyle, że jesteś człowiekiem, który potrzebuje odpoczynku, żeby funkcjonować.
Doszliśmy do tego dziwnego momentu, w którym wszystko śledzimy w telefonach, notując każde karmienie, każdą mokrą pieluchę, każdy mililitr mleka. Mój mąż zażartował któregoś wieczoru, że nie wychowujemy dziecka, tylko małe „e-baby” – jak jedno z tych plastikowych wirtualnych zwierzątek Tamagotchi, które nosiłam przypięte do plecaka w 1998 roku, reagując tylko na cyfrowe dźwięki monitorów przez cały dzień, zamiast ufać własnym oczom.
Wyrzucenie poradników o dzieciach prosto do kosza
Roześmiałam się w głos, kiedy przeczytałam, że całkowicie zignorowała wszystkie tradycyjne książki o rodzicielstwie i polegała tylko na znajomych i wątkach w internecie. Przemysł poradników dla rodziców to jedno wielkie naciągactwo, zaprojektowane tak, żebyś czuła się, jakbyś poniosła porażkę jeszcze przed wyjściem ze szpitala.
Moja mama ma dobre chęci, ale jej rady to w zasadzie zbiór taktyk przetrwania rodem z lat 80. Wciąż uważa, że każdy regres snu można naprawić, dodając miarkę kaszki ryżowej do nocnej butelki, co według mojego lekarza stwarza obecnie ogromne ryzyko zadławienia i absolutnie nie powinniśmy tego robić. Zamiast czytać rozdziały o rygorystycznych harmonogramach snu, przez które tylko płakałam, gdy moje dziecko oczywiście za nimi nie podążało, odnalazłam równowagę psychiczną na grupowym czacie z innymi mamami z okolicy, które również nie spały w środku nocy.
Mój lekarz wspomniał na wizycie kontrolnej po sześciu tygodniach, że kobiety, które mają zgraną, nieoceniającą grupę przyjaciółek narzekających z nimi na macierzyństwo, mają znacznie większe szanse na utrzymanie stabilnej chemii w mózgu podczas poporodowego zjazdu hormonalnego. Nie znam dokładnego medycznego mechanizmu tego zjawiska, ale wiem na pewno, że dostanie wiadomości o 4 nad ranem o treści: „Jestem tak zmęczona, że włożyłam pilota do telewizora do lodówki”, dało dla mojego zdrowia psychicznego więcej niż mogłaby dać jakakolwiek encyklopedia wychowania.
Jeśli toniesz właśnie w niechcianych radach i masz po prostu ochotę przejrzeć kilka praktycznych, przyjaznych dla ziemi rzeczy, które naprawdę przetrwają wiele pieluchowych katastrof, możesz swobodnie zajrzeć do naszej kolekcji ekologicznych ubranek dla niemowląt, gdzie nikt nie będzie oceniał twojego stylu wychowania.
Powrót na Coachellę i dlaczego dosłownie w ogóle mnie to nie obchodzi
Wróciła do występów na wielkim festiwalu muzycznym zaledwie sześć tygodni po porodzie, co jest dla mnie jakimś kosmosem, bo ja w szóstym tygodniu wciąż miałam problem z w miarę komfortowym dojściem do skrzynki na listy, więc po prostu pominę etap porównywania się z tym konkretnym harmonogramem.

Przetrwanie ogłuszających kroków milowych
Niezależnie od tego, czy ciągniesz dziecko w trasę koncertową, czy tylko próbujesz przetrwać wyjście do pobliskiego spożywczaka, rzeczy, które wybierasz, mają naprawdę ogromne znaczenie. Nie potrzebujesz podgrzewacza do chusteczek ani pojemnika grającego Mozarta, ale potrzebujesz rzeczy, które rozwiązują prawdziwe problemy.
Weźmy na przykład ząbkowanie. Około czwartego miesiąca moje średnie dziecko zmieniło się we wściekłego małego bobra. Żuł wszystko, czego tylko zdołał dosięgnąć – krawędź stolika kawowego, mój obojczyk, ucho biednego psa. To był koszmar pełen śliny i krzyku. Próbowałam całej masy wymyślnych drewnianych kółek, którymi tylko rzucał w ścianę, aż w końcu sięgnęłam po nasz Silikonowo-bambusowy gryzak dla niemowląt Panda z naszego własnego sklepu. Słuchajcie, kupuję mnóstwo bezużytecznych bzdur, ale to był mój Święty Graal. Jest na tyle lekki, że jego niezdarne małe rączki mogły go trzymać bez upuszczania go sobie na twarz, a kiedy w końcu nieuchronnie pokrywał się kłaczkami z podłogi i śliną, po prostu wrzucałam go do zmywarki. Naprawdę dawał mi dziesięć minut spokoju, żebym mogła wypić filiżankę wciąż gorącej kawy, a to jest w zasadzie bezcenne.
Na własnej skórze boleśnie nauczyliśmy się też, czym jest przestymulowanie. Suki zabiera swoje dziecko w głośne miejsca w porządnych nausznikach ochronnych, co jest mądre, bo maluchy niezwykle szybko się przebodźcowują. Kiedy urodziło się moje najstarsze dziecko, moja mama kupiła nam gigantyczną, plastikową matę edukacyjną z pałąkiem, która mrugała podstawowymi kolorami i puszczała elektroniczną muzykę cyrkową w pętli. Prowadziło to do przebodźcowania i płaczu dziecka, a mi przyprawiało codzienną migrenę.
Zanim na świecie pojawiło się dziecko numer dwa, wyrzuciliśmy ten plastikowy cyrk do pojemnika na dary i rozstawiliśmy Drewniany stojak edukacyjny | Tęczowy zestaw do zabawy. To tylko drewno i kilka cichych, kolorowych kształtów. Żadnych baterii, żadnych migających światełek, żadnych zrobotyzowanych głosów. Mój pediatra wydawał się uważać, że prostsze zabawki tak naprawdę zmuszają ich małe mózgi do cięższej pracy przy skupianiu uwagi i wyciąganiu rączek, zamiast tylko biernego gapienia się na pokaz świateł. Wiem tylko tyle, że mnie od tego nie bolała głowa, a maluch z radością trącał małego drewnianego słonika przez dwadzieścia minut, podczas gdy ja składałam pranie.
Macierzyństwo bywa bałaganiarskie, głośne i przez większość dni w ogóle nie przypomina bajki. To, że osoba publiczna przyznaje, że po prostu nosi siateczkowe majtki i próbuje na bieżąco ogarnąć tę nową rzeczywistość, sprawia, że reszta z nas czuje się trochę mniej szalona.
Zanim wpadniesz w kolejną, wywołaną lękiem czarną dziurę o 2:00 w nocy, zastanawiając się, czy w ogóle robisz to wszystko dobrze, zrób sobie przysługę i zdobądź prawdziwe, potrzebne ci podstawy do swojej wyprawki, żebyś mogła choć trochę odpocząć.
Moje szczere odpowiedzi na wasze nocne pytania
Dlaczego czwarty trymestr jest taki okropny?
Bo twoje ciało właśnie przeszło ogromną traumę, twoje hormony dosłownie lecą w dół jak z klifu, a ty dostajesz najbardziej pozbawiającą snu pracę na planecie z zerowym przeszkoleniem. Krwawisz, pocisz się, płaczesz na reklamach pieluch i próbujesz utrzymać przy życiu delikatnego człowieka. To tryb czystego przetrwania i każdy, kto mówi, że jest inaczej, po prostu kłamie albo miał nocną nianię.
Czy powinnam czytać te wszystkie poradniki o wychowaniu?
Szczerze? Wybierz jeden, jeśli to sprawi, że poczujesz się lepiej, ale używaj go głównie jako podstawki pod kubek. Dzieci nie czytają książek, więc nie mają pojęcia, że w szóstym tygodniu powinny spać po cztery godziny ciurkiem. Zaufaj swojemu instynktowi i znajdź grupowy czat dla mam, które powiedzą ci prawdę, zamiast dawać ci sztywny harmonogram, przez który tylko poczujesz, że poniosłaś porażkę.
Jak przetrwać te dwugodzinne okienka na karmienie?
Mnóstwo przekąsek w szafce nocnej, naprawdę dobry bidon ze słomką, żebyś nie oblała wodą głowy dziecka, i całkowite obniżenie swoich oczekiwań co do tego, co osiągniesz w ciągu dnia. Jeśli wszyscy są nakarmieni, a dom nie stoi w płomieniach, to znaczy, że odniosłaś ogromny sukces tego dnia.
Czy ekologiczne ubranka dla dzieci są naprawdę warte swojej ceny?
Jeśli twoje dziecko ma skórę ze stali, może nie. Ale cała moja trójka miała dziwne, wściekłe plamy egzemy od tanich, syntetycznych piżamek. Wolałabym kupić trzy wysokiej jakości pajacyki z bawełny organicznej i prać je na okrągło, niż użerać się z dzieckiem krzyczącym, bo jego strój sprawia, że wszystko je swędzi.
Kiedy ząbkowanie tak naprawdę się zaczyna?
W książkach przeczytasz, że po pół roku, ale moje dzieci zaczęły gryźć swoje piąstki i ślinić się przez koszulki około trzeciego miesiąca. Będziesz wiedziała, że to się dzieje, kiedy ich sen zmieni się ze złego na wcale-nie-istniejący, a one będą próbowały odgryźć ci nos, kiedy pochylisz się do pocałunku. Miej zawsze pod ręką porządny silikonowy gryzak.





Udostępnij:
List do siebie z przeszłości: Przestań panikować z powodu wagi niemowlaka
Jak przetrwać z bliźniakami dzięki Centrum Aktywności Skip Hop