Jest 2:14 w nocy. Mam na sobie rozciągnięty biustonosz do karmienia, który pachnie zsiadłym mlekiem i desperacją. Siedzę po turecku na dywanie w pokoju dziecięcym i gorączkowo poruszam nóżkami mojego trzytygodniowego synka, jakby próbował wygrać Tour de France. Dave stoi w drzwiach w samych bokserkach, z mocno spanikowanym wyrazem twarzy, trzymając letnią butelkę jakiegoś importowanego koziego mleka za 200 złotych, które zamówiliśmy z jakiejś podejrzanej strony, bo pewna kobieta z facebookowej grupy mojej mamy przysięgała, że to wyleczyło kolkę jej dziecka. Leo wrzeszczy jak pterodaktyl. Ja płaczę. Pies ukrył się w wannie.

Jeśli to czytasz, prawdopodobnie tkwisz po uszy w okopach walki z niemowlęcymi gazami, rozpaczliwie scrollując telefon jednym kciukiem, jednocześnie lulając sztywną, nieszczęśliwą kulę do kręgli, zwaną twoim dzieckiem. Rozumiem cię. Byłam w tym samym miejscu. Pierwsze dwa miesiące życia Leo spędziłam w przekonaniu, że jego układ pokarmowy jest w jakiś wyjątkowy sposób zepsuty, a to wszystko wyłącznie moja wina.

Dosłownie przetrwałam na owsiance na wodzie, gotowanym kurczaku i obezwładniającym lęku, bo myślałam, że moje zamiłowanie do brokułów i ta jedna kropla mleka w porannej kawie zamieniały moje mleko w toksyczny, gazopędny sok. Wyeliminowałam nabiał, soję, gluten, warzywa kapustne i w zasadzie całą radość z życia. Cały czas byłam potwornie głodna. I wiecie co? On NADAL miał gazy. Bo, jak to w końcu ujęła nasza pediatra, doktor Miller (która zawsze patrzy na mnie tak, jakbym potrzebowała drzemki i mocnej margarity): wszystkie niemowlęta mają gazy. To nie wina brokułów.

Chodzi o to, że ich małe układy trawienne są po prostu zupełnie nieskalibrowane po narodzinach. Połykają powietrze, gdy płaczą, połykają je, gdy łapczywie piją mleko, a potem normalne bakterie w ich brzuszkach rozkładają pokarm i produkują JESZCZE WIĘCEJ powietrza. A ponieważ dosłownie nie zdążyły jeszcze ogarnąć, jak używać mięśni brzucha, by to wszystko z siebie wypchnąć, gazy zostają uwięzione. To biologiczna usterka. Jest beznadziejnie, ale to całkowicie normalne.

Odstaw wodę koperkową i zejdź na podłogę

Pozwól, że zaoszczędzę ci teraz kilkadziesiąt złotych i od razu powiem: woda koperkowa to w zasadzie tylko droga, nieuregulowana prawnie ziołowa nadzieja w butelce, która nie dała nam absolutnie nic, poza tym, że Leo pachniał jak koper włoski. Odpuść ją sobie i skup się na fizycznym usunięciu powietrza z ciałka malucha.

Musisz mechanicznie przepchnąć te gazy na zewnątrz. I tu do akcji wkracza słynny rowerek nóżkami. Po prostu kładziesz je na płasko, delikatnie dociskasz ich małe kolanka w stronę pach i "pedałujesz" nóżkami w kółko, aż w końcu usłyszysz upragnionego bąka. Czasami działa to od razu, a one wyglądają na tak zaskoczone, jakby nie mogły uwierzyć, że ich własna pupa właśnie wydała taki dźwięk.

Jest też masaż "I Love You", który pokazała nam doktor Miller. Polega on na kreśleniu liter I, L oraz U na brzuszku malucha wzdłuż jego jelit, aby przepchnąć pęcherzyki powietrza w dół. W teorii brzmi to pięknie i sprzyja budowaniu więzi, ale kiedy funkcjonujesz na dwóch godzinach snu i wczorajszej mrożonej kawie, próba przypomnienia sobie, w którym kierunku kręcą się wskazówki zegara na wijącym się, wrzeszczącym dziecku, które właśnie aktywnie sika na przewijak, to w zasadzie wyższa matematyka. Ja po prostu masowałam jego brzuszek okrężnymi ruchami i się modliłam.

Leżenie na brzuszku to tak naprawdę czas na bąki

Oto patent, który odkryłam zupełnie przez przypadek. Delikatny nacisk podłogi na brzuszek dziecka podczas leżenia na brzuszku naturalnie wypycha uwięzione powietrze. Haczyk polega jednak na tym, że dzieci absolutnie nienawidzą leżenia na brzuszku. Leo miał w zwyczaju po prostu wbijać twarz w dywan i krzyczeć jeszcze głośniej, przez co połykał jeszcze więcej powietrza, co mijało się z jakimkolwiek celem.

Musisz odwrócić ich uwagę, żeby zostały na brzuszku wystarczająco długo, by grawitacja zrobiła swoje. Kiedy kilka lat później urodziła się Maya i przechodziliśmy przez dokładnie ten sam etap gazów (bo najwyraźniej niczego się nie nauczyłam i znów spanikowałam), zdałam sobie sprawę, że danie jej czegoś do gryzienia podczas leżenia na brzuszku to prawdziwy Święty Graal.

Mieliśmy ten Ręcznie Robiony Drewniano-Silikonowy Pierścień do Ząbkowania od Kianao. Wiem, że technicznie rzecz biorąc jest na czas ząbkowania, ale posłuchajcie mnie. Drewniane kółko jest na tyle ciężkie, że mogła je chwycić, i stawała się tak niesamowicie zafascynowana próbami wepchnięcia sobie silikonowych koralików do buzi, że potrafiła leżeć oparta na brzuszku przez bite dziesięć minut, nawet nie zdając sobie sprawy, że właśnie ćwiczy leżenie na brzuszku. A potem? Pfffft. Muzyka dla moich wykończonych uszu. Szczerze uwielbiam ten gryzak. Mieliśmy kolor Yellow Dusk (Żółty Zmierzch). Jest on naturalnie antybakteryjny, więc możesz go po prostu przetrzeć, kiedy dziecko nieuchronnie na niego uleje. Uratował moje zdrowie psychiczne podczas tych okropnych, marudnych wieczorów.

Jeśli masz do czynienia z maluchem, który zmienia się w sztywną deskę pełną wściekłości za każdym razem, gdy kładziesz go na podłodze, koniecznie sprawdź organiczne akcesoria dla niemowląt od Kianao. Odwracanie uwagi to podstawa.

Olśnienie ze środkiem pleców przy odbijaniu

Dave zawsze był lepszy w odbijaniu. Ja klepałam dzieci wysoko na plecach, prawda? Tak, jak to robią aktorki na filmach. Ale doktor Miller wyjaśniła nam, że żołądek znajduje się znacznie niżej, więc musisz poklepywać je po środku pleców, w sumie aż nienaturalnie nisko, by faktycznie trafić w miejsce, gdzie uwięzione jest powietrze.

The mid-back burp epiphany — The 3 AM Fart Wars: Real Gas Relief For Miserable Babies

Zaczęliśmy tak robić i wprowadziliśmy przerwy w połowie każdego karmienia, żeby wymusić odbicie, zanim zdążą nałykać się więcej mleka. Beknięcia, które wydobywały się z tego małego, niespełna czterokilogramowego dziecka, były wręcz przerażające. Zupełnie jak dorosły facet w pubie, który właśnie skończył pić duże piwo. Było głośno, mokro, a humor malucha poprawiał się w mgnieniu oka.

Musisz też wyłapać moment, zanim zaczną płakać. Jeśli będziesz czekać, aż zaczną z krzykiem domagać się jedzenia, w panice nałykają się mnóstwo powietrza. Moja mama często do mnie pisała (uparcie odmawia zakładania okularów do czytania przy pisaniu SMS-ów), pytając "jak tam dzisiaj dzieco?", a ja odpisywałam: "wciąż jest maszyną do gazów", ponieważ zawsze przegapialiśmy wczesne oznaki jego głodu. Wyłap ten moment, kiedy tylko mlaskają i kręcą główką szukając pożywienia, jeszcze zanim zacznie się histeria.

No dobrze, a co z kropelkami?

Krople na wzdęcia z symetykonem to w zasadzie jedyna rzecz, którą znajdziesz w aptece, co do której lekarze jako tako się zgadzają, że może pomóc, ponieważ teoretycznie rozbija duże pęcherzyki gazu w żołądku na mniejsze, które łatwiej wydalić. Czy zadziałały u nas? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia.

Myślę, że przez połowę czasu ten agresywnie słodki smak kropel po prostu szokował Mayę do tego stopnia, że milkła na tyle długo, by się uspokoić i przestać połykać powietrze. Nasza lekarka stwierdziła, że jeśli już ich używamy, powinniśmy podawać je profilaktycznie w ciągu dnia, a nie o 22:00, kiedy dziecko odchodzi już od zmysłów, co oczywiście było jedynym momentem, w którym w ogóle przypominałam sobie o ich istnieniu.

Faza gorączkowego żucia

W końcu, około 3. lub 4. miesiąca życia, gazy naprawdę stają się mniej uciążliwe, ponieważ jelita dojrzewają, a maluchy uczą się, jak robić kupę bez angażowania w to całego ciała jak w zawodach lekkoatletycznych. Ale w momencie, gdy gazy ustępują, zaczyna się ząbkowanie. Bo matka natura ma wyjątkowo okrutne poczucie humoru.

The frantic chewing phase — The 3 AM Fart Wars: Real Gas Relief For Miserable Babies

Kiedy bolą je dziąsła, zaczynają agresywnie przeżuwać swoje piąstki, co sprawia, że się ślinią i połykają JESZCZE WIĘCEJ powietrza, i nagle znowu masz marudne, zagazowane dziecko. Aby powstrzymać to gorączkowe łykanie powietrza, musisz dać im do gryzienia coś bezpiecznego, co nie jest ich własnym kciukiem.

Wypróbowaliśmy Silikonowy Gryzak Kojący Wiewiórka dla Mayi. Jest uroczy, w 100% z silikonu i można go wrzucić do zmywarki, co szczerze mówiąc jest jedynym sposobem, w jaki cokolwiek w moim domu jest teraz myte. Mayi w miarę się podobał, ale szczerze mówiąc, często wyrzucała go z wózka. To naprawdę porządny gryzak i doceniałam fakt, że mogłam go schłodzić w lodówce, aby znieczulić jej dziąsła, ale nie był jej absolutnym faworytem, bo preferowała twarde, drewniane tekstury.

Z kolei Grzechotka Gryzak Miś to była zupełnie inna bajka. Posiada ona małą, szydełkową główkę misia przymocowaną do gładkiego kółka z drewna bukowego. Potrząsałam nią, by odwrócić uwagę Leo, gdy z czerwoną twarzą i stękaniem próbował wypchnąć gazy. A kiedy już go chwycił, gryzł drewniane kółko niczym mały bóbr budujący tamę. Drewno jest na tyle twarde, że naprawdę zapewnia odpowiedni nacisk na opuchnięte dziąsła, i powtórzę – uwielbiam to, że jest całkowicie wolne od toksycznego syfu.

Cała ta faza gazów w końcu minie, obiecuję. Pewnego dnia się obudzisz i zdasz sobie sprawę, że twoje dziecko po prostu nauczyło się puszczać bąki jak normalny człowiek, a wy odzyskacie swoje wieczory. Do tego czasu przestań odmawiać sobie nabiału, pedałuj tymi malutkimi nóżkami, nalej sobie kolejną filiżankę kawy i pamiętaj: nie robisz niczego źle.

A kiedy będziesz gotowa wejść na wyższy poziom w sztuce odwracania uwagi, koniecznie przejrzyj zabawki do ząbkowania Kianao, aby zająć te małe rączki i buzie, żeby przede wszystkim połykały mniej powietrza.

Prawdziwe odpowiedzi dla wykończonych rodziców

Jak długo tak szczerze trwa faza gazów u niemowląt?
O rany, kiedy w tym tkwisz, wydaje się to wiecznością, ale zazwyczaj osiąga swoje apogeum około 6. tygodnia. W okolicach 3.-4. miesiąca ich układy trawienne dojrzewają i maluchy naprawdę uczą się koordynować swoje mięśnie, aby puszczać gazy bez krzyku. Wytrzymaj jeszcze tylko do czwartego miesiąca.

Czy moje mleko powoduje gazy u dziecka?
Prawdopodobnie nie! Głodziłam się, myśląc, że to moja wina, ale pediatrzy twierdzą, że powszechne gazy u niemowląt są po prostu spowodowane niedojrzałymi jelitami i połykanym powietrzem. O ile twój lekarz nie zdiagnozuje konkretnej alergii (jak nietolerancja białek mleka krowiego lub soi, która zwykle objawia się krwią w kupce), jedz swoje normalne jedzenie. Bardzo potrzebujesz teraz tych kalorii.

Czy mogę używać gryzaka, by pomóc na gazy u dziecka?
Pośrednio, tak! Podanie dziecku gryzaka podczas leżenia na brzuszku odwraca jego uwagę, dzięki czemu zostaje w tej pozycji na dłużej, a nacisk podłoża pomaga wypchnąć gazy. Co więcej, żucie działa na nie kojąco, co powstrzymuje je przed histerycznym płaczem i połykaniem kolejnych porcji powietrza.

Jaka jest różnica między gazami a kolką?
Przy gazach dzieci się wiją, podkurczają nóżki i robią się czerwone na twarzy, ale zazwyczaj uspokajają się po puszczeniu bąka lub zrobieniu kupki. Kolka to "Zasada 3" — nieukojony płacz trwający dłużej niż 3 godziny dziennie, przez 3 dni w tygodniu, przez 3 tygodnie. Jeśli rowerek i porządne odbicie nie pomagają, a dziecko płacze godzinami, porozmawiaj z pediatrą.

Czy krople na wzdęcia naprawdę coś dają?
Krople z symetykonem rozbijają duże pęcherzyki na mniejsze. Niektórzy rodzice bezgranicznie w nie wierzą, ale moja lekarka stwierdziła, że dowody na ich skuteczność są raczej ograniczone. Jeśli ich używasz, podobno powinno się podawać je zapobiegawczo w trakcie karmienia, a nie po tym, gdy dziecko jest już jednym wielkim, wrzeszczącym kłębkiem nerwów. Prawdę mówiąc, myślę, że ich słodki smak po prostu przez ułamek sekundy odwracał uwagę moich dzieci.