W grudniu 2017 roku stałam na samym środku salonu mojej teściowej, w którym unosił się agresywny zapach sosny. Miałam na sobie czarne legginsy ciążowe, z wciąż widoczną na lewym udzie zaschniętą, białą smugą z ulanego mleka, i ściskałam kubek z kawą, którą podgrzewałam w mikrofali już trzy razy. Maya miała zaledwie cztery miesiące i krzyczała w ten specyficzny, piskliwy sposób, oznaczający "zaraz po prostu oszaleję", który zdarza się tylko wtedy, gdy dziecko przejdzie przez ręce czternastu różnych krewnych, pachnących mieszanką ostrych kwiatowych perfum i miętowego sznapsa.
Mój mąż Dave siedział w tym czasie w kuchni, zajadając klopsika, kompletnie nieświadomy sytuacji.
Pamiętam, jak wpatrywałam się w migoczące, pulsujące lampki choinkowe przyprawiające o ból głowy i myślałam: cóż, to był gigantyczny błąd. Ubrałam ją w sztywną, drapiącą welurową sukienkę, której wyraźnie nienawidziła. Zrujnowałam jej drzemki, bo czułam, że muszę się pochwalić moim małym, świątecznym cukiereczkiem, a teraz obie byłyśmy na skraju wytrzymałości.
Słuchajcie, jeśli widzieliście ten wiralowy filmik Kim Kardashian z bobasem-Mikołajem, wiecie, o czym mówię, jeśli chodzi o świąteczne dziwactwa. Ten, w którym czołga się przez absurdalną, pełną pułapek, śnieżną, dystopijną imprezę świąteczną? To kwintesencja internetowego contentu. Ale jej wersja szalonego, świątecznego chaosu jest wyreżyserowana i estetyczna, podczas gdy moja obejmowała rzeczywiste płyny ustrojowe, brak snu i moje ciche łkanie w łazience dla gości, podczas ukrywania się przed własną rodziną.
Tak czy inaczej, chodzi o to, że nikt cię nie ostrzega, że święta z noworodkiem to tak naprawdę sensoryczny koszmar w przebraniu wymuszonej radości.
Co powiedział mój lekarz o przebodźcowanych układach nerwowych
Kiedy tuż przed świętami zabrałam Mayę na wizytę kontrolną, zapytałam dr Miller, jak sprawić, by podczas rodzinnych spotkań nie zamieniała się w krzyczącego, czerwonego pomidorka. Powiedziała mi coś o tym, że niemowlęta mają całkowicie nierozwinięty układ nerwowy i niską tolerancję na kortyzol, czy jakoś tak naukowo. Szczerze mówiąc, nie do końca łapię całą tę neurobiologię. Wiem tylko, że powiedziała, iż dla niemowlaka głośne pomieszczenie pełne zmieniających się twarzy i błyskających świateł to mniej więcej to samo, co dla nas stanie w samym środku koncertu heavy metalowego, podczas gdy obcy ludzie na okrągło szczypią nas w policzki.
Powiedziała, że u maluchów po prostu dochodzi do "zwarcia". Dosłownie nie potrafią przetworzyć tak dużej ilości bodźców na raz.
Dave zawsze uważał, że wystarczy założyć jej te gigantyczne słuchawki wygłuszające i po kłopocie, ale dr Miller zasugerowała stworzenie "bezpiecznego azylu". Zasadniczo, w sekundzie, w której docieracie do domu jakiegoś chaotycznego krewnego, rezerwujecie ciemną, cichą sypialnię. Po prostu ogłaszacie, że jest wasza. Kiedy dziecko zaczyna robić to coś, gdy odwraca główkę od ludzi, zaciska malutkie piąstki lub nagle wygląda na dziwnie senne, chociaż wcale nie powinno – po prostu zabierasz je tam i siedzisz z nim w ciemności przez dwadzieścia minut.
Brzmi antyspołecznie, ale szczerze? Siedzenie w samotności w ciemnym pokoju, scrollowanie telefonu z dala od wywodów politycznych wujka Gary'ego i tak było najlepszą częścią imprezy.
Dziwaczna zasada rolki po papierze toaletowym
Porozmawiajmy o podłodze. Jeśli masz pełzające lub raczkujące dziecko, świąteczny salon to w zasadzie śmiertelny tor przeszkód. Dave ma dziwną obsesję na punkcie kolekcjonowania tych malutkich, kruchych, zabytkowych szklanych bombek, które wyglądają, jakby miały się roztrzaskać, gdyby się na nie zbyt mocno chuchnęło.
Dr Miller nauczyła nas sztuczki, która na początku wydawała mi się żartem. Powiedziała, żeby wziąć pustą rolkę po papierze toaletowym i obejść z nią dom. Jeśli jakikolwiek element świątecznych dekoracji, bombka lub przypadkowy, świąteczny plastikowy badziew zmieści się w tekturowej tubie, oznacza to, że stwarza ryzyko zadławienia i musi zostać przeniesiony na półkę, do której dziecko fizycznie nie dosięgnie.
Spędziłam całe popołudnie, wciskając miniaturowe, dekoracyjne bałwanki do rolki po papierze. Czułam się jak wariatka. Ale okazało się, że prawie wszystko, co wisiało na dolnej połowie naszej choinki, groziło zadławieniem.
Ten moment, kiedy Dave zniszczył kartkę świąteczną
Ale absolutnie najgorsze są grające kartki z życzeniami. O rany, nawet nie umiem wyrazić, jak głęboko nienawidzę tych rzeczy. Moja ciocia Susan przyniosła jedną na pierwsze święta Leo. Miała w środku tę malutką, płaską baterię, która, nawiasem mówiąc, jak powiedziała nam dr Miller, może spowodować śmiertelne poparzenia wewnętrzne w zaledwie dwie godziny, jeśli dziecko ją połknie. Przerażające.

Jednak pomijając śmiertelne niebezpieczeństwo, ta konkretna kartka grała blaszaną, piskliwą, elektroniczną wersję "Jingle Bell Rock", która NIE CHCIAŁA PRZESTAĆ grać. Maya uważała, że ciągłe jej otwieranie jest przezabawne, a Leo w kółko próbował żuć tekturę, śliniąc się bezpośrednio do komory baterii. Muzyka zaczęła się zacinać. To był po prostu demoniczny, zacinający się dźwięk dzwoneczków niosący się echem po naszym domu.
Dave w końcu pękł o 2 w nocy. Zabrał kartkę do garażu, położył ją na stole warsztatowym i dosłownie roztrzaskał mały mechanizm głośnika młotkiem, dopóki nie wyzionął ducha. Kawałki brokatu i zmiażdżonego kartonu znajdowaliśmy tam aż do Wielkanocy.
A tak przy okazji, gwiazdy betlejemskie są trujące, więc po prostu wyrzućcie je prosto do kosza i miejcie to z głowy.
Dlaczego świąteczne ubranka to przeważnie totalny szajs
Co roku sklepy wprowadzają te wymyślne, gryzące, syntetyczne, świąteczne ubranka. Jeśli kręci cię ta modna estetyka ubranek dla niemowląt, mogą cię kusić cekiny, tiule i te małe, sztywne kołnierzyki. Błagam cię, nie rób tego.
W swoim pierwszym roku życia Maya miała okropną egzemę. Wystarczyło, że tylko spojrzałam na domieszkę poliestru, a cała jej skóra na brzuszku pokrywała się czerwoną, zaognioną wysypką. Gryząca welurowa sukienka, w którą wcisnęłam ją na tamto przyjęcie w 2017 roku, była katastrofą. Błyskawicznie się przegrzała, bo te tanie materiały w ogóle nie oddychają.
Skończyło się na tym, że całkowicie porzuciłam te strojne kreacje. Jedyną rzeczą, która faktycznie się u nas sprawdziła i nie powodowała gigantycznych zmian skórnych, było ubieranie jej w ubranka bazowe z bawełny organicznej. Moim absolutnym ulubieńcem stało się Body niemowlęce bez rękawów z bawełny organicznej od Kianao. Brzmi tak nudno w porównaniu z malutkim smokingiem, ale szczerze? To w 95% bawełna organiczna, niebarwiona i bez gryzących metek.
Kiedy byliśmy w gorącym, zatłoczonym salonie z buchającym ogniem kominkiem, na karku nie wyskakiwały jej te obrzydliwe potówki, bo bawełna rzeczywiście oddychała. Zakładaliśmy je po prostu pod miękki kardigan i była o wiele szczęśliwsza. Poza tym, bawełna organiczna jest uprawiana bez użycia dziwnych pestycydów, co sprawiało, że mój spanikowany, świeżo upieczony matczyny umysł czuł się nieco spokojniej, kiedy nieuchronnie postanawiała ssać kołnierzyk własnej koszulki przez bite pół godziny.
Jeśli naprawdę chcesz, by twojemu dziecku było wygodnie, odpuść sobie syntetyczne kostiumy Mikołaja. Możesz przejrzeć więcej rzeczy, które nie przyprawią twojego malucha o wysypkę, w kolekcji ubranek z bawełny organicznej Kianao.
Pułapka estetycznych zabawek
Kiedy pojawił się Leo, miałam obsesję na punkcie tych pięknych, minimalistycznych, drewnianych zabawek. Takich, które wyglądają niesamowicie w idealnie wykadrowanym feedzie na Instagramie. Sprawiliśmy mu Drewniany stojak edukacyjny | Tęczowy zestaw do zabawy ze zwierzątkami.

Będę z wami całkowicie szczera. Jest przepiękny. Naturalne drewno, stonowane kolory ziemi, ten mały zwisający słonik – wyglądał w moim salonie o niebo lepiej niż te wielkie, jaskrawe plastikowe ustrojstwa, które wydają odgłosy zwierząt gospodarskich na maksymalnej głośności.
Ale Leo był wobec niego po prostu... obojętny? Nie wiem, czy był po prostu leniwym bobasem, ale leżał pod nim, wpatrywał się w drewniane kółko przez jakieś pięć minut, od czasu do czasu uderzał w nie pulchną piąstką, a potem po prostu zasypiał. Nie zyskałam dzięki temu godzin wolnego czasu na przygotowanie świątecznych posiłków, tak jak naiwnie myślałam. To fajny, bezpieczny, nietoksyczny gadżet i doceniam, że go nie przebodźcowywał, ale nie spodziewajcie się, że będzie to magiczna niania.
Ząbkowanie w święta to po prostu okrucieństwo
To, co całkowicie pochłonęło uwagę Leo, to było ząbkowanie. Jego pierwsze zęby postanowiły gwałtownie przebić się przez dziąsła akurat w okolicach Święta Dziękczynienia, a do Bożego Narodzenia ślinił się jak mastif i próbował obgryzać krawędzie naszego stolika kawowego.
Wszystko trafiało do jego buzi. Papier do pakowania. Wstążki. Moje kluczyki do samochodu.
W końcu sprawiliśmy mu Silikonowo-bambusowy gryzak Panda i to była jedyna rzecz, która powstrzymała to ciągłe, ciche pojękiwanie. Zrobiony jest z silikonu spożywczego, więc nie musiałam panikować, że połknie jakąś toksyczną farbę łuszczącą się z tanich zabawek z chińczyka.
Najlepsze jest to, że można wrzucić go do lodówki. Chłodziliśmy go przez kilkanaście minut podczas pakowania torby na pieluchy, a kiedy docieraliśmy na rodzinną kolację, której tak się obawialiśmy, zimny silikon autentycznie trochę znieczulał jego zaognione małe dziąsełka. Uwielbiał te wypustki. A ja uwielbiałam to, że mogłam po prostu wrzucić go do zmywarki na koniec dnia, kiedy byłam zbyt zmęczona, by widzieć na oczy.
Posłuchajcie, święta z noworodkiem nigdy nie będą idealnie spokojne. Będzie trochę płaczu, nieodpowiednie komentarze od krewnych, a wasza kawa zawsze będzie zimna. Ale jeśli ubierzesz malucha w coś, co nie drapie, ukryjesz wszystkie zadławiacze i od czasu do czasu zaszyjesz się w ciemnym pokoju, masz szansę autentycznie zjeść kawałek ciasta w spokoju.
Jeśli desperacko szukasz bezpiecznych, nietoksycznych rzeczy, które można wcisnąć dziecku do buzi, żeby przestało obgryzać twoje meble, przed wpadnięciem w świąteczny chaos sprawdź pełną kolekcję gryzaków i drewnianych stojaków edukacyjnych Kianao.
Niewygodne pytania, które bez przerwy słyszę
Czy naprawdę musimy iść na każdą rodzinną imprezę?
Absolutnie nie. O rany, jak bardzo bym chciała, żeby ktoś mi to powiedział przy Mayi. Masz dziecko. To twoja ostateczna przepustka zwalniająca z obowiązku. Po prostu napisz wszystkim SMS-a, że maluch miał masywną awarię pieluchową albo nie spał od dwóch dni (co i tak pewnie jest prawdą) i zostań w domu w dresach. Przecież nikt i tak nie chce na swoim przyjęciu krzyczącego, przemęczonego niemowlęcia.
Jak powstrzymać krewnych przed całowaniem dziecka po buzi?
Musisz być w tym brutalnie asertywna, nawet jeśli to niezręczne. Dave jest w tym fatalny, tylko uśmiecha się nerwowo, gdy jego cioteczna babka agresywnie cmoka bobasa w policzki. W końcu zaczęłam po prostu nosić dziecko w nosidle przypiętym do klatki piersiowej. To tworzy fizyczną barierę. Jeśli się pochylają, po prostu obracasz tułów i oferujesz im zamiast tego swoje ramię. Zrzuć winę na lekarza. "Dr Miller powiedziała, że absolutnie żadnych twarzy w pobliżu dziecka, przykro mi!".
Czy szklane bombki naprawdę są tak niebezpieczne, jeśli wiszą wysoko?
Problem nie leży w samej bombce na choince, problem pojawia się, gdy kot ją strąci albo igły sosny uschną, a ona spadnie na dywan i roztrzaska się na mikroskopijne, niewidzialne sztylety. Dave wciąż upiera się przy zatrzymaniu swoich głupich, zabytkowych szklanych ozdób, ale dosłownie przypięliśmy je trytytkami do najwyższych gałęzi, żeby nie mogły spaść.
Co, jeśli moje dziecko nie będzie chciało spać w "bezpiecznym azylu" u kogoś innego w domu?
Szczerze mówiąc, prawdopodobnie nie uśnie. Maya tak naprawdę nigdy nie zdrzemnęła się w tych obcych sypialniach, najczęściej po prostu piła mleko i z furią wpatrywała się w wiatrak na suficie. Ale to w porządku. Tak naprawdę nie chodzi o to, żeby maluchy zapadły w pełny cykl snu REM, ale o to, by na dwadzieścia minut wyrwać je z tego hałasu, by ich malutki mózg przestał wibrować. Nawet samo posiedzenie w ciemności i pociumkanie silikonowej pandy przez chwilę pomaga zresetować ich nastrój.





Udostępnij:
Notatka dla siebie: jak przetrwać fazę ucieczek malucha bez łez
Droga dawna ja: Jak przetrwałam wielki incydent ze "Scrap Baby"