Moja teściowa chciała, żebym poprosiła o skórzane krzesełko do karmienia, które kosztowało więcej niż mój pierwszy samochód. Moja znajoma fizjoterapeutka osaczyła mnie na brunchu, by uświadomić mi, że każde krzesełko bez idealnie regulowanego, dębowego podnóżka to gwarancja dożywotniej niestabilności żuchwy u mojego dziecka. Za to moja sąsiadka po prostu wskazała na swój taras, gdzie w deszczu stało szarzejące plastikowe wiaderko, i poradziła mi kupić to szwedzkie krzesełko za parę dych.

Kupiłam to szwedzkie krzesełko za parę dych. Ponieważ jestem praktyczna i, szczerze mówiąc, trochę skąpa. Znalezienie krzesełka do karmienia z Ikei w domu milenialsów jest jak znalezienie pulsu u żywej osoby. To po prostu pewniak.

Słuchajcie, nikt nie przygotowuje was na tę ogromną ilość jedzenia, którą dziecko po prostu wetrze we własne uda, utrzymując z wami stały, nieprzerwany kontakt wzrokowy.

Wymyślenie, gdzie je uwięzić, gdy to robią, nie powinno wymagać tytułu magistra, ale istnieje spora przepaść między tym, co jest wygodne do wycierania purée z batatów, a tym, co jest faktycznie bezpieczne dla ich rozwijającej się anatomii.

Wielka debata o podnóżku naszego pokolenia

W tym miejscu medyczna rzeczywistość zderza się ze ścianą taniego plastiku. Antilop to w zasadzie wiaderko z wciśniętymi w dno czterema metalowymi rurkami. Nie ma podnóżka.

Moja pediatra delikatnie zasugerowała, że bez stóp opartych stabilnie na twardym podłożu, dziecku trudniej jest ustabilizować tułów. Wymamrotała coś o tym, jak stabilność tułowia bezpośrednio wpływa na stabilność żuchwy, co z kolei zmniejsza prawdopodobieństwo zadławienia się niesfornym kawałkiem brokuła.

Dodajcie do tego moje własne, mgliste wspomnienia ze szkoły pielęgniarskiej na temat udrażniania dróg oddechowych i to wszystko nabiera sensu. W szpitalu nigdy nie karmiliśmy osuwającego się, niestabilnego pacjenta. Jeśli nie możesz usztywnić tułowia, przełykanie staje się chaotyczną grą w ruletkę.

Więc sadzanie sześciomiesięcznego niemowlaka w wyprofilowanej pod kątem prostym plastikowej skorupie, w której jego nóżki po prostu zwisają swobodnie w otchłani, to prawdopodobnie nie jest najlepszy pomysł. Wyglądają, jakby przypięto je do kolejki w parku rozrywki, do której jeszcze nie dorosły.

Ostatecznie kupiłam dmuchaną poduszkę do krzesełka, żeby wesprzeć syna, aby nie zsuwał się na bok jak pijany facet w barze. Potem weszłam do internetu i kupiłam dorabiany drewniany podnóżek, który zaciska się na metalowych nóżkach.

Moglibyście pewnie po prostu rozciągnąć mocną gumę oporową do ćwiczeń między dwiema przednimi nogami krzesełka, jeśli opadliście już z sił, dając im chociaż półtwarde oparcie do naciskania małymi stópkami podczas przełykania.

Potykacze zamiast nóg i iluzja pasów bezpieczeństwa

Pasy mają tylko trzy punkty mocowania zamiast pięciopunktowego systemu z ramionami, co w zasadzie oznacza, że nie możecie odwrócić się do dziecka plecami, chyba że chcecie zobaczyć, jak wasz maluch próbuje skoczyć na główkę na kuchenne kafelki.

The tripwire legs and the harness illusion — The Ikea Baby Chair Truth: Posture, Choking & Cleaning

Ale prawdziwym zagrożeniem dla bezpieczeństwa są nogi tego ustrojstwa.

Rozchodzą się na zewnątrz pod kątem, który aktywnie przeczy wyobraźni przestrzennej. Uderzyłam palcem u nogi o tylną lewą nogę tego krzesełka tyle razy, że jestem szczerze zdziwiona, iż moja stopa jeszcze nie odpadła.

To tak, jakby projektanci wiedzieli, że samo siedzisko jest zbyt małe, by się przewrócić, więc zrekompensowali to, tworząc system potykaczy dla wyczerpanych rodziców noszących kosze na pranie. Ty się o to potkniesz, twój partner się o to potknie, a twoja mama będzie na to rzucać przekleństwa za każdym razem, gdy wpadnie w odwiedziny.

Dlaczego blat brzmi jak łamiąca się kość

Głównym powodem, dla którego każda i każdy z nas kupuje to konkretne krzesełko, jest sprzątanie.

Krzesełka obite materiałem to drogie oszustwo. Kiedyś patrzyłam, jak moja siostra spędza czterdzieści pięć minut, próbując wydrapać zaschniętą owsiankę z pikowanych szwów luksusowego krzesełka. To była tragiczna strata soboty.

Ta tania plastikowa muszla ma okrągłe zero ukrytych szczelin. Po prostu przecierasz ją mokrą szmatką. A jeśli sytuacja z talerzem spaghetti wymknie się spod kontroli, wciskasz małe metalowe guziczki, odczepiasz nogi i wrzucasz całe siedzisko pod prysznic.

To piękne, brutalistyczne podejście do higieny jadalnianej.

Jednak zdejmowanie tacki to ćwiczenie z brutalnej fizyki. Za pierwszym razem, kiedy próbowałam ją zdjąć, żeby umyć w zlewie, pociągnęłam tak mocno, że myślałam, że zwichnęłam sobie bark. Kiedy w końcu ustępuje, wydaje ten ogłuszający plastikowy trzask, który niesie się po domu echem i sprawia, że myślisz, iż właśnie przełamałaś ją na pół.

Nawet nie próbujcie zdejmować blatu, gdy dziecko faktycznie siedzi w krzesełku, ponieważ to je straszy i jest to absolutnie niepotrzebne.

Po prostu zostawcie tackę zamontowaną na stałe i wkładajcie dziecko do siedziska od góry, jakbyście ładowali do armaty bardzo wiercącą się kulę armatnią.

Rzeczy, które przyklejają się do śliskiego plastiku

Ponieważ jesteście skazani na wielką połać śliskiego plastiku zamiast blatu, desperacko potrzebujecie talerzyków, które się do niego przysysają. W przeciwnym razie po prostu wręczacie dziecku frisbee załadowane hummusem.

Things to stick to the slick plastic — The Ikea Baby Chair Truth: Posture, Choking & Cleaning

Do posiłków, które mają faktyczne znaczenie, używam wyłącznie Silikonowego talerzyka dla dzieci w kształcie misia.

Przyznam, że początkowo kupiłam go, ponieważ dzięki stonowanym kolorom moja kuchnia nie wyglądała, jakby wybuchło w niej przedszkole, ale prawdziwą magią jest przyssawka.

Jeśli przetrzecie plastikową tackę tak, by była lekko wilgotna, i dociśniecie ten talerzyk na samym środku, to połączy się on z powierzchnią, jakby został przyspawany. Mój syn spędził dobre dziesięć minut, próbując go podważyć za uszy misia, zanim się poddał i po prostu zjadł swój makaron. Jest wykonany z ciężkiego silikonu spożywczego, który wydaje się niezniszczalny, i co wieczór wrzucam go do zmywarki, a on nie chłonie tego dziwnego posmaku płynu do naczyń.

Kupiłam też Silikonową miseczkę z przyssawką w kształcie misia, myśląc, że będziemy potrzebować głębszego naczynia na owsiankę.

Jest w porządku. Przyssawka działa równie dobrze.

Ale szczerze mówiąc, głębokość jest trochę dziwna dla początkującego użytkownika łyżki, i mój syn denerwuje się, próbując nabierać jedzenie z zaokrąglonych krawędzi. Przez połowę czasu po prostu pochyla się i próbuje wypić owsiankę prosto z miski jak bezpański kot. Na suche przekąski nadaje się idealnie, ale do brudzących posiłków zdecydowanie wolę dzielony talerzyk.

Kiedy talerzyk z misiem jest w zmywarce, wjeżdża Silikonowy talerzyk w kształcie kotka.

To ten sam pancerny silikon, ale motyw wąsów nadaje talerzykowi nieco inne kształty przegródek. Mniejsze części – uszy – są naprawdę genialne, żeby pomieścić odrobinę masła orzechowego bez brudzenia suchych krakersów w głównej komorze. Bo uwierzcie mi, jeśli mokre jedzenie dotknie suchego, mój maluch zachowuje się, jakbym właśnie podała mu truciznę.

Jeśli macie dość patrzenia, jak wasze z miłością przygotowane ekologiczne posiłki lądują na linoleum, sprawdźcie naszą kolekcję naczyń do karmienia z silikonowymi talerzykami, które naprawdę zostają tam, gdzie je położycie.

Przetrwanie pułapki na uda malucha

W końcu jednak miesiąc miodowy się kończy.

Instrukcja mówi, że krzesełko jest przystosowane do piętnastu kilogramów, ale w rzeczywistości przestajecie go używać w dniu, w którym uda waszego dziecka utkną w otworach na nogi. Wyciąganie wrzeszczącego malucha z plastikowego wiadra, podczas gdy całe krzesełko unosi się z nim nad ziemię, to rytuał przejścia rodzicielstwa, którego nie mam ochoty powtarzać.

Nie możecie jednak od razu przenieść ich na zwykłe krzesła w jadalni.

Są za niskie, więc w końcu klęczą na tapicerce, niebezpiecznie przechylają się nad stołem i wylewają mleko prosto na swoje kolana. Ikea produkuje takie fajne drewniane krzesła dla dzieci, które ładnie zapełniają tę lukę, podnosząc dziecko na wysokość łokci przy stole, a jednocześnie dając im solidny podnóżek.

Naprawienie problemów z postawą, połączone z modlitwą o to, żeby nie złamać nadgarstka na tacce, to dopiero podstawa, żeby uchronić te talerzyki z przyssawkami przed staniem się obiektami latającymi.

Zanim podacie kolejny posiłek, który w całości wyląduje na podłodze, zaopatrzcie się w kilka talerzyków z przyssawkami, żeby zabezpieczyć swój teren.

Pytania o to krzesełko i cały ten bałagan

Czy mogę posadzić w tym krzesełku 4-miesięczne niemowlę, jeśli dobrze trzyma główkę?
Słuchajcie, moja mama naciskała na mnie, żebym posadziła syna w krzesełku, w sekundzie, w której zaczął trzymać główkę. Ale nawet z dobrą kontrolą szyi, jeśli dziecko nie potrafi siedzieć całkowicie samodzielnie na podłodze, będzie się osuwać w tym śliskim, plastikowym wiadrze. Poczekajcie, aż będą stabilnie siedzieć, chyba że chcecie, żeby były przygarbione i wyglądały żałośnie, próbując przełykać purée.

Czy ta dmuchana poduszka jest naprawdę konieczna?
Próbowałam z niej zrezygnować, żeby zaoszczędzić kilka groszy, ale moje dziecko wciąż zsuwało się na bok, jakby robiło przypadkowy trening mięśni brzucha. Poduszka po prostu wypełnia tę pustą przestrzeń za plecami. Kiedy maluchy staną się na tyle masywne, by pewnie klinować się w foteliku, można spuścić powietrze i na zawsze wrzucić ją do szafy.

Jak zdjąć blat, żeby nie obudzić całego domu?
Nie da się. Mówię zupełnie poważnie. Dźwięk pękania jest nieunikniony ze względu na to, jak gruby plastik zaciska się na metalowej rurce. Po drugim tygodniu w ogóle przestałam go zdejmować. Po prostu wycieram go mokrą gąbką z płynem prosto w jadalni i uznaję, że jest wystarczająco czysty.

Jaki jest najlepszy sposób, żeby talerzyki z przyssawkami naprawdę trzymały się blatu?
Blat ma bardzo delikatną teksturę, która czasami niszczy uszczelnienie, jeśli plastik jest całkowicie suchy. Ja zawsze biorę wilgotną ściereczkę, wycieram blat i mocno przyciskam silikonowy talerzyk, gdy powierzchnia jest jeszcze odrobinę mokra. Tworzy to próżnię, której nie jest w stanie przełamać nawet mój wyjątkowo silny maluch.

Dlaczego kupiłaś dorabiany podnóżek, zamiast po prostu pozwolić nogom dziecka zwisać?
Siedzieliście kiedyś przez godzinę na bardzo wysokim stołku barowym bez oparcia na nogi? Nogi drętwieją, a dolny odcinek pleców zaczyna błagać o litość. Niemowlęta czują dokładnie to samo. Ponadto, kiedy dławią się kawałkiem banana, potrzebują czegoś, o co mogłyby zaprzeć stopy, aby pomóc sobie w odkasływaniu, co było dla mnie wystarczająco przerażające, by natychmiast zamówić w internecie drewniany podnóżek.