Siedzisz teraz na podłodze w pokoju dziecięcym w otoczeniu musztardowej włóczki za dobre dwieście złotych i płaczesz, bo cztery rzędy temu zgubiłaś oczko. Wiem o tym, bo dokładnie sześć miesięcy temu byłam na twoim miejscu – w zaawansowanej, trzeciej ciąży, pocąc się w koszulce ciążowej pod koniec października (bo teksańska pogoda to jakiś okrutny żart), absolutnie przekonana, że jeśli w tej sekundzie nie zrobię własnoręcznie rodzinnej pamiątki, to zawiodę to dziecko.

Piszę do ciebie z drugiej strony noworodkowego frontu, składając pranie i pijąc kawę, która wystygła trzy godziny temu. Na litość boską, prowadzę sklep na Etsy, więc znam się na rękodziele, ale ciążowe hormony w połączeniu z Pinterestem to toksyczna mieszanka, przez którą wierzysz, że w weekend wyczarujesz arcydzieło. Będę z tobą szczera – odłóż na sekundę to szydełko i posłuchaj mnie, ponieważ wszystko, co mówiły nam nasze mamy i babcie o robieniu rzeczy dla dzieci, jest mocno nieaktualne, a nasz najstarszy syn, Wyatt, jest żywym dowodem na to, co się dzieje, gdy nie przemyśli się tych spraw.

Co doktor Evans tak naprawdę powiedział o spaniu

Pamiętasz, jak babcia zrobiła dla Wyatta ten ciężki, piękny koc z frędzlami? Kochana, pracowała nad nim miesiącami i w pełni oczekiwała, że co wieczór będę go nim otulać w łóżeczku jak małe burrito. Zabrałam ten koc do doktora Evansa na wizytę kontrolną w drugim tygodniu, bo byłam przerażona, że zrobię coś nie tak.

Nasz pediatra spojrzał mi prosto w oczy i w zasadzie kazał schować go do szafy. Moje zrozumienie całego tego tematu SIDS (zespołu nagłego zgonu niemowląt) jest nieco mgliste, ale ogólnie chodzi o to, że maluchy nie potrafią zbyt dobrze kontrolować własnego oddechu, jeśli coś ciężkiego zakryje im twarz, i w efekcie wdychają z powrotem własny dwutlenek węgla czy coś równie przerażającego. Doktor Evans powiedział, że przez pierwsze dwanaście miesięcy w łóżeczku absolutnie nie powinno być żadnej luźnej pościeli, poduszek ani miękkich kocyków. Nawet tych wyjątkowych, robionych ręcznie. Nawet tych, nad którymi babcia odmawiała modlitwy.

Więc jeśli obsesyjnie szukasz idealnego wzoru na kocyk do łóżeczka, po prostu przestań, bo kocyk dla noworodka i tak nie ma prawa się tam znaleźć. Będziesz go używać do kładzenia maluszka na brzuszku na naszej zakurzonej podłodze, narzucisz go na fotelik samochodowy, gdy pod sklepem będzie hulał wiatr, albo zasłonisz nim słońce, karmiąc na werandzie. To całkowicie zmienia to, nad jakim projektem tak naprawdę pracujesz.

Te wielkie dziury to pułapki na małe paluszki

W tym miejscu muszę trochę ponarzekać, bo jestem już niesamowicie zmęczona widokiem tych wszystkich delikatnych, koronkowych, ażurowych wzorów w całym internecie, które są reklamowane jako bezpieczne dla dzieci. Wyglądają zjawiskowo przerzucone przez fotel bujany na zdjęciu przepuszczonym przez filtry, ale w prawdziwym życiu te gigantyczne dziury w kwadratach babuni i szerokich ściegach w kształcie litery V to po prostu małe pułapki, tylko czekające, by zacisnąć się na drobnej rączce czy nóżce.

The giant holes are tiny finger traps — Dear Past Jess: The Brutal Truth About Crochet Baby Blankets

Jak pewnie pamiętasz, Wyatt zdołał utknąć dużym palcem u nogi w dziurze luźno dzianego sweterka, gdy miał trzy tygodnie. Włóczka zacisnęła się tak mocno, że musiałam ją odcinać nożyczkami do skórek, podczas gdy on krzyczał wniebogłosy. Słyszałam, jak pielęgniarki w przychodni rozmawiały o zjawisku zwanym „włosowym opaskiem uciskowym” (tzw. zespole opaski włosowej), gdy luźna nitka owija się wokół palca dziecka i odcina krążenie. Okazuje się, że to samo może się zdarzyć w przypadku taniej, rozciągliwej włóczki, jeśli ściegi nie są wystarczająco gęste. Więc jeśli przeglądasz wzory na szydełkowe kocyki dla noworodków, musisz znaleźć taki, w którym wykorzystuje się ciasny, gęsty splot, jak na przykład ścieg tkany albo zwykłe półsłupki. A jeśli wzór sugeruje dodanie na brzegach pomponów albo frędzli, to dosłownie prosisz się o wizytę na ostrym dyżurze – Wyatt zjadłby taki pompon jak popcorn.

Jeśli chodzi o rozmiar, szczerze mówiąc, zrób po prostu kocyk na tyle duży, by zakrywał mu nóżki w wózku, ale nie tak masywny, by ciągnął się po teksańskim błocie, gdy idziesz podjazdem sprawdzić skrzynkę na listy.

Ta tania włóczka po prostu się stopi

Porozmawiajmy o tej stercie włóczki, nad którą wylewasz łzy. Wiem, że kupiłaś ekonomiczną paczkę w hipermarkecie, bo trzymamy się budżetu, a dzieci są drogie w utrzymaniu, ale musisz w tej chwili sprawdzić etykietę. Moja mama uwielbia tę sztywną akrylową włóczkę, bo przetrwałaby nawet zimę nuklearną, ale to w ogóle nie oddycha.

Którejś nocy podczas karmienia czytałam artykuł, w którym napisano, że z syntetycznych włókien może się sypać mikroplastik albo jakiś niewidoczny puszek, który dostaje się do ich małych dróg oddechowych. Brzmi to trochę dramatycznie, ale jest też całkowicie prawdopodobne, biorąc pod uwagę to, ile kurzu unosi się podczas pracy z takim materiałem. Co ważniejsze, on zatrzymuje ciepło. Sama wiesz, jak gorąco robi się u nas w domu w lipcu. Jeśli owiniesz dziecko w tanią, plastikową włóczkę, dostanie potówek, zanim w ogóle zdążycie dojść do samochodu.

Musisz używać organicznej bawełny albo włókna bambusowego. Wiem, że to kosztuje więcej i że trudno je dostać w okolicy, ale są naturalnie hipoalergiczne i oddychają. Poza tym, jeśli wrzucisz tani akryl do naszej zabytkowej suszarki na złym ustawieniu, dosłownie stopi się w drapiącą, sztywną deskę.

Jeśli jesteś już wykończona samym czytaniem tego i najchętniej omijałabyś pasmanterię szerokim łukiem, możesz przejrzeć organiczną kolekcję Kianao i po prostu pozwolić komuś innemu odwalić czarną robotę.

Dlaczego w końcu po prostu odpuściłam i kupiłam bambus

Zamierzam oszczędzić ci teraz sporego poczucia winy. Na dwa tygodnie przed porodem twoje ręce spuchną tak bardzo, że nie będziesz nawet w stanie utrzymać szydełka, i wpadniesz w panikę, bo nie będziesz miała tego wyjątkowego noworodkowego kocyka, w którym planowałaś przywieźć dziecko ze szpitala do domu.

Why I finally just gave up and bought bamboo — Dear Past Jess: The Brutal Truth About Crochet Baby Blankets

Ostatecznie w przypływie hormonalnej paniki, o 3 nad ranem kupiłam Bambusowy Kocyk Niemowlęcy Lisek od Kianao i po prostu ci powiem – to były najlepiej wydane pieniądze. Bambus jest bardziej miękki niż jakakolwiek bawełniana włóczka, z którą mogłabym pracować, i pięknie reguluje temperaturę. Ratuje nam to życie, gdy dziecko poci się w foteliku samochodowym, a w sklepie klimatyzacja hula na całego. Używamy go każdego dnia. Rozkładam go na podłodze, kiedy maluch leży na brzuszku, używam jako osłonki podczas karmienia i świetnie się go pierze – bez mechacenia czy prószenia dziwnych włókien prosto w oczy dziecka.

Skończyło się również na tym, że kupiliśmy kilka drewnianych stojaków edukacyjnych, by ustawić je nad kocykiem podczas zabawy na podłodze. Powiem tak – na początku wzięliśmy Zestaw Edukacyjny Miś i Lama i jest w porządku. Drewniany stelaż jest naprawdę solidny i przepiękny, ale próby zmycia ulanego mleka z szydełkowego misia mocno wystawiają moją cierpliwość na próbę, a pies ciągle próbuje lizać lamę, bo myśli, że to jego zabawka.

Zdecydowanie bardziej wolę Zestaw Edukacyjny Alpaka z tęczowymi zabawkami. Połączenie gładkich drewnianych koralików i miękkich szydełkowych elementów zdaje się lepiej znosić chwytanie przez lepkie małe rączki. Gdy pod spód położę jeszcze kocyk z liskiem, w salonie powstaje idealny, bezpieczny mały kącik, w którym naprawdę mogę położyć malucha na pięć minut i złożyć chociaż trochę tego niekończącego się prania.

Bądź dla siebie wyrozumiała

Posłuchaj, jeśli chcesz skończyć ten projekt, zrób to, bo sprawia ci przyjemność powtarzalny ruch przerabiania oczek i pomaga to na twój stres, a nie dlatego, że czujesz się w obowiązku udowodnić, że jesteś dobrą matką, produkując własnoręcznie robione tekstylia. Dziecka w ogóle nie obchodzi to, czy na jego kocyku zgubiono oczko w czwartym rzędzie. Dziecku zależy na tym, byś pachniała mlekiem i przychodziła, gdy płacze.

Wpleć końce włóczki tak ciasno, by do ich wyciągnięcia potrzebne były kombinerki, wybierz gęsty splot, w którym nie uwięzną małe paluszki, i na miłość boską, nie doczepiaj żadnych frędzli. A jeśli rzucisz całą tę stertę włóczki do szafy i po prostu zamówisz coś w sieci, to nadal będziesz fantastyczną mamą.

Gotowa, żeby przestać stresować się rękodziełem i wziąć się na poważnie za pakowanie torby do szpitala? Zajrzyj do sklepu Kianao i wyśpij się, póki jeszcze możesz.

Pytania, które na pewno wyguglujesz o 2 w nocy

Czy szydełkowanie kocyka dla dziecka jest naprawdę bezpieczne?
Jest, ale trzeba podejść do tego z głową. Doktor Evans powiedział mi bardzo wyraźnie, że to tylko do użytku pod nadzorem – absolutnie nie do spania w łóżeczku. Musisz używać bardzo gęstych splotów, żeby ich małe palce w nich nie utknęły, i w żadnym wypadku nie możesz dodawać zbędnych ozdób, takich jak pompony czy chwosty, którymi maluchy mogą się zakrztusić, gdy nieuniknienie zaczną wkładać brzegi kocyka do buzi.

Jaka włóczka nie wywoła u mojego dziecka wysypki?
Na tym etapie odmawiam używania czegokolwiek poza organiczną bawełną lub włóknem bambusowym. Ulubiona akrylowa włóczka mojej babci sprawia tylko, że moje dzieci się pocą i dostają małych czerwonych krostek, a przysięgam, że tanie sztuczne przędze zostawiają pył w powietrzu. Trzymaj się naturalnych włókien, które oddychają, zwłaszcza jeśli mieszkasz w gorącym klimacie.

Jakie to powinno być w ogóle duże?
Nie rób gigantycznego koca. Ogromny kocyk 100x100 cm brzmi świetnie, dopóki nie próbujesz wcisnąć go do torby na pieluchy lub nie zacznie się ciągnąć po błocie ześlizgując się z wózka. Zauważyłam, że wymiary w okolicach 75x75 cm to złoty środek, pozwalający okryć malucha w foteliku samochodowym bez siłowania się z górą dodatkowego materiału.

Czy mogę po prostu prać ręcznie robione kocyki ze zwykłym praniem?
Jeśli użyłaś taniej włóczki, to może, ale jeśli wydałaś sporo na ładną bawełnę lub bambus, musisz prać to w niskiej temperaturze i stanowczo odradzam suszenie w suszarce bębnowej na wysokich obrotach razem z dżinsami. Zniszczyłam w ten sposób jeden z moich pierwszych projektów, więc teraz rozkładam je na płasko na ręczniku na stole w jadalni, krzycząc z daleka na starsze dzieci, żeby tylko tego nie dotykały.

A co, jeśli po prostu nie mam siły na to, by skończyć?
Wtedy pakujesz włóczkę w siatkę, rzucasz ją do szafy i kupujesz ładny, bambusowy otulacz, bez choćby grama poczucia winy. Tworzysz właśnie nowego człowieka, co samo w sobie jest wystarczająco ciężką pracą. Nikt pod drzwiami szpitala nie każe ci okazywać legitymacji za własnoręcznie zrobiony kocyk.