„Połóż mrożoną paczkę groszku na górze brzucha” – poradziła mi sąsiadka Shelly w supermarkecie, osaczając mnie między fasolą w puszce a tortillami. „Stań na głowie w basenie” – doradziła teściowa przy niedzielnym obiedzie, wymachując widelcem w stronę mojego gigantycznego brzucha. „Oj słońce, po prostu puszczaj Mozarta w okolicach krocza, one podążają za dźwiękiem” – krzyknęła pani z poczty zza okienka, kiedy po prostu próbowałam wysłać kilka zamówień z Etsy. Trzy różne kobiety i trzy całkowicie szalone, nieproszone porady, jak przekonać uparte dziecko do obrócenia się przed terminem porodu. Byłam w prawie 37. tygodniu ciąży z moim najstarszym synem, potwornie wyczerpana, spocona do cna w moich legginsach ciążowych w gęstym teksańskim upale, z widmem porodu pośladkowego nieuchronnie majaczącym na horyzoncie.
Jeśli to czytasz, prawdopodobnie jedziecie na tym samym wózku pełnym paniki i dyskomfortu, co ja wtedy. Poszłaś na rutynową kontrolę, spodziewając się usłyszeć, że twoje dziecko jest gotowe do wyjścia i ułożone główką w dół. Zamiast tego dowiedziałaś się, że po prostu relaksuje się tam jak w wygodnym fotelu. Będę z tobą szczera – internet zaraz sprawi, że poczujesz, iż to wszystko w jakiś sposób twoja wina, albo że musisz spędzić następne trzy tygodnie uprawiając gimnastykę olimpijską, żeby to naprawić. Złap kawę, weź głęboki oddech i porozmawiajmy o tym, co tak naprawdę się dzieje.
Dowiadując się, że utknął w tej pozycji
Mój najstarszy syn zawsze był chodzącą przestrogą i szczerze mówiąc, powinnam była wiedzieć, że to zaczęło się już w łonie matki. Pamiętam, jak leżałam na tym szeleszczącym papierze na stole w gabinecie, wstrzymując oddech, gdy technik USG rozsmarowywała ten lodowaty żel po całym moim brzuchu. Przybrała dziwny wyraz twarzy, kliknęła myszką kilka razy i wskazała na rozmazany, szary ekran. Moje dziecko nie siedziało po prostu pośladkami w dół. Nie, mój drogi maluch był całkowicie złożony na pół, jak tani leżak ogrodowy.
Jego mała pupa była zaklinowana głęboko w mojej miednicy, a stopy sterczały prosto przy uszach. Mój lekarz wszedł, naszkicował mi to na serwetce i wyjaśnił, że ta specyficzna, złożona pozycja to w rzeczywistości najczęstszy sposób, w jaki dzieci ułożone miednicowo utykają. Podobno ponad połowa z nich ląduje w tej dziwnej pozycji „na scyzoryk”, zamiast siedzieć po turecku (ułożenie pośladkowe zupełne) lub stać na stópkach. Kiedy zapytałam, dlaczego u licha miałby zdecydować się na siedzenie jak zgięta walizka, mój lekarz po prostu wzruszył ramionami i wyrecytował coś o nieco nieodpowiednim poziomie wód płodowych, albo może o trochę dziwnym kształcie mojej macicy. Myślę, że środowisko medyczne przez połowę czasu i tak po prostu zgaduje, ale moja osobista teoria jest taka, że mojemu dziecku zwyczajnie zabrakło miejsca i uznało, że rozciąganie ścięgien udowych to o wiele lepsze wykorzystanie czasu niż przygotowanie do porodu.
Akrobacje na podłodze w salonie
Kiedy tylko usłyszysz tę diagnozę, sama ilość dziwnych internetowych porad, które pochłoniesz, będzie oszałamiająca. Dołączyłam do tych wszystkich grup na Facebooku, gdzie mamy zarzekały się na wszystkie świętości, że jeśli po prostu wystarczająco mocno odwrócę swoje ciało do góry nogami, grawitacja wyciągnie mi dziecko z miednicy. Powiem Wam tylko jedno: absolutne upokorzenie związane z próbą stawania na rękach na brzegu kanapy w 37. tygodniu ciąży to coś, po czym nigdy się nie pozbieram. Balansowałam moją ciężką, opuchniętą osobą zsuwając się z poduszek, moja twarz robiła się fioletowa, gdy cała krew uderzyła mi do głowy, pociłam się obficie i po prostu modliłam się do Boga, żeby mój mąż nie wszedł z garażu i nie zapytał, co ja u licha wyprawiam.
A potem jest moksoterapia. Byłam tak zdesperowana, że zamówiłam przez internet te dziwne ziołowe cygara, ponieważ na pewnym forum z 2012 roku zarzekali się, że to starożytny sekret na obrócenie dziecka. Podobno trzeba je spalać w pobliżu małego palca u stopy, aby stymulować jakiś meridian. Cały mój dom przez trzy dni pachniał jak ognisko zmieszane z brudnymi skarpetkami, mój pies nie mógł przestać kichać, a moje dziecko nawet nie drgnęło. Pozwoliłam nawet kręgarzowi powiedzieć mi, że moja miednica jest „energetycznie przestawiona” i zapłaciłam mu osiemdziesiąt pięć ciężko zarobionych dolarów za to, żeby w zasadzie agresywnie pomasował moją kość ogonową, podczas gdy ja niezgrabnie leżałam na dziwnym stole z wyciętym otworem na mój brzuch.
Nic z tego nie zadziałało. Ani mrożony groszek, ani muzyka klasyczna puszczana przy moich majtkach, a już na pewno nie kanapowe stanie na rękach. Wczepił się jak kleszcz w psa gończego.
Moja lekarka faktycznie zaoferowała mi zabieg polegający na bardzo mocnym naciskaniu na brzuch z zewnątrz, aby fizycznie zmusić dziecko do zrobienia fikołka (obrót zewnętrzny), ale wspomniała, że to cholernie boli i działa tylko w połowie przypadków, więc grzecznie powiedziałam jej, że absolutnie nie ma mowy.
Wyjście przez szyberdach
Więc zaplanowaliśmy cesarskie cięcie. Ludzie w kręgach naturalnego rodzicielstwa uwielbiają sprawiać, że czujesz się z tego powodu źle, rzucając frazami typu „twoje ciało zostało stworzone do tego”, ale kiedy twoje dziecko jest zdeterminowane, żeby wyjść pupą do przodu, wybór drogi chirurgicznej to zazwyczaj po prostu najbardziej logiczny wybór. Moja babcia o mało nie dostała zawału, kiedy jej powiedziałam, upierając się, że za jej czasów kobiety po prostu rodziły je tak, jak wychodziły. I tak, tak było, ale skutki nie zawsze były wspaniałe.

Moja lekarka wyjaśniła mi, że chociaż naturalny poród ułożonego w scyzoryk dziecka jest technicznie biologiczną możliwością, wymaga to idealnego ułożenia gwiazd. Potrzebujesz lekarza, który odbiera porody od czasów prezydentury Reagana, dziecko musi mieć podbródek przyciśnięty do klatki w idealny sposób i musi być idealnych rozmiarów. Jeśli jedna rzecz pójdzie nie tak, pępowina może wypaść jako pierwsza i zostać ściśnięta, co odcina im dopływ tlenu, zanim ich główka w ogóle zbliży się do wyjścia. Nie gram w ruletkę zdrowiem moich dzieci, a już na pewno nie gram w ruletkę moim dnem miednicy, więc stawiłam się w szpitalu we wtorek rano, dostałam znieczulenie podpajęczynówkowe i mój syn został wyeksmitowany chirurgicznie.
Wielka panika z powodu dysplazji stawów biodrowych
Główną rzeczą, przed którą nikt cię nie ostrzega, kiedy twoje dziecko spędza cały trzeci trymestr robiąc ekstremalne ćwiczenia rozciągające z jogi, jest spustoszenie, jakie sieje to w ich małych stawkach. Ponieważ ich nogi są podciągnięte do twarzy przez całe tygodnie na bardzo ograniczonej przestrzeni, panewki biodrowe mogą nie uformować się w ładny, głęboki kształt miseczki. Moja lekarka nazwała to rozwojową dysplazją stawów biodrowych, ale dla nas oznaczało to po prostu mnóstwo medycznego stresu i obowiązkową wizytę w szpitalu dziecięcym na USG bioderek, kiedy miał sześć tygodni.
Nie znasz prawdziwego stresu, dopóki nie musisz trzymać krzyczącego, śliskiego noworodka na stole, podczas gdy technik USG energicznie wciera ciepły żel w jego malutkie bioderka, próbując zmierzyć kąty panewek. Mieliśmy szczęście, że jego bioderka ostatecznie okazały się być na granicy normy i problem rozwiązał się sam przy odrobinie ostrożnego układania, ale mnóstwo z tych dzieci ląduje w szelkach Pavlika, co w zasadzie sprowadza się do zestawu pasków utrzymujących ich nogi w pozycji „na żabkę” 24/7, aby kość mogła prawidłowo rosnąć.
Wyprawka, która nie zaszkodzi
Ponieważ musisz być tak niewiarygodnie ostrożna w kwestii rozwoju ich bioderek, wszystko, co dla nich kupujesz, musi zostać ocenione przez pryzmat tego, „czy to wymusi wyprostowanie ich nóżek”. Szybko zorientujesz się, że wciskanie ich w sztywny dżins to sprawa z góry przegrana, więc po prostu poddaj się elastycznym materiałom i przy okazji wyrzuć te restrykcyjne kaftany bezpieczeństwa na rzepy, ponieważ ciasne otulacze wokół nóżek to absolutny wróg zdrowych bioderek.

Zmarnowałam małą fortunę na urocze, usztywniane ubranka dla noworodków, których nawet nie mogłam przeciągnąć przez jego dziwnie napięte mięśnie nóg. To, co tak naprawdę uratowało moje zdrowie psychiczne, to Niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej. Jestem do przesady wybredna, jeśli chodzi o ubranka dla dzieci, bo odmawiam wydania trzydziestu dolarów na coś, co zaraz i tak zostanie zrobione kupą, ale to body było całkowicie warte swojej ceny. Bawełna organiczna jest nieprzyzwoicie miękka, ale co ważniejsze, niesamowicie rozciągliwa. Zakładki na ramionach oznaczały, że w trakcie pieluszkowego armagedonu mogłam ściągnąć to całe zabrudzone ubranko w dół jego ciała, zamiast próbować siłować się i przeciągać je przez jego głowę. Kompletnie nie przeszkadzało to w naturalnym ułożeniu jego nóżek i przetrwało ciągłe pranie w intensywnym cyklu praktycznie co drugi dzień. Do tego jest na tyle przyjazne dla budżetu, że kupiłam je w trzech kolorach i w ogóle nie czułam z tego powodu wyrzutów sumienia.
Jeśli próbujesz rozgryźć, jak ubierać dziecko, które potrzebuje dodatkowego miejsca na szerokie bioderka lub szelki, zrób sobie przysługę i przejrzyj kolekcję ubranek z bawełny organicznej, zanim kupisz cokolwiek sztywnego lub skomplikowanego.
Skoro już mowa o rzeczach, które kupiłam, wspomnę o Silikonowym gryzaku na ząbkowanie Bubble Tea. Powiem tak – jest uroczy. Moje drugie dziecko (które urodziło się ułożone główką w dół, jak na normalnego człowieka przystało) absolutnie uwielbiało go memłać. Ale mój najstarszy, ten, który spowodował całą tę mękę, spojrzał na niego raz, kiedy miał sześć miesięcy, i rzucił nim prosto w głowę psa. To całkowicie w porządku i w pełni bezpieczne rozwiązanie, jeśli twoje dziecko lubi żuć rzeczy wyglądające jak estetyczne napoje z kawiarni, ale w naszym przypadku nie był to magiczny, odmieniający życie lek na ząbkowanie, jaki obiecywał mi internet. Czasem zabawka to tylko zabawka.
To, co za to absolutnie pokochałam, to nasz Drewniany stojak edukacyjny. Kiedy masz dziecko, które miało w swojej historii pośladkowe ułożenie, musisz unikać tych wąskich wisiadeł i ciasnych, ograniczających ruchy leżaczków, które wymuszają na dziecku łączenie nóżek. Czas spędzany na podłodze staje się twoim najlepszym przyjacielem. Po prostu kładłam go płasko na plecach na kocyku – co jest dokładnie taką pozycją, jakiej potrzebują ich biodra – i nasuwałam na niego ten drewniany pałąk. Nie świeci się, nie gra agresywnej muzyki elektronicznej, przez którą masz ochotę wyrwać sobie włosy z głowy, i naprawdę przyzwoicie wygląda, stojąc na środku mojego salonu. Maluch z radością uderzał rączkami małego drewnianego słonika przez dwadzieścia minut, co dawało mi dokładnie tyle czasu, bym mogła wypić kawę, zanim zrobiła się całkowicie zimna.
Szczerze mówiąc, do dziś nie rozumiem do końca dokładnej biologicznej mechaniki tego, dlaczego on się nie obrócił. Podejrzewam, że moja lekarka również nie wie tego w 100 procentach. Nauka potrafi powiedzieć nam, co się dzieje, ale odpowiedź na pytanie „dlaczego” najczęściej opiera się na sporej dawce wyedukowanych domysłów. Wiem tylko, że moje dziecko ma teraz pięć lat, jego biodra działają bez zarzutu, nogi nie utykają już w okolicy uszu, a jego najpilniejszym problemem medycznym są próby zjedzenia prawdziwego błota z podwórka.
Jeśli próbujesz przygotować się na cesarskie cięcie lub nastawiasz się na te stresujące badania USG bioderek i musisz zaopatrzyć się w wyprawkę, która po prostu ma sens dla twojej rodziny, śmiało przejrzyj ofertę w sklepie Kianao. A potem schowaj się w łazience na pięć minut i przeczytaj te bezkompromisowe, szczere odpowiedzi na pytania, które prawdopodobnie panicznie wyszukujecie w Google w tej właśnie chwili.
Prawdziwe odpowiedzi na Twoją panikę związaną z pośladkowym ułożeniem dziecka
Czy nóżki mojego dziecka pozostaną zablokowane w górze po urodzeniu?
Nie będę kłamać, przez pierwsze kilka dni wygląda to kompletnie dziwacznie. Kiedy mój syn się urodził, za każdym razem, gdy zdejmowaliśmy mu pieluchę, jego nogi naturalnie sprężynowały z powrotem prosto do jego twarzy, zupełnie jak taki składany scyzoryk. Moja lekarka zapewniła mnie, że to całkowicie normalna pamięć mięśniowa po przebywaniu w ciasnej pozycji przez tyle miesięcy. To powoli rozluźnia się przez kilka pierwszych tygodni, kiedy dzieci uświadamiają sobie, że mają miejsce do wyprostowania, ale tak – przez chwilę będziesz miała w domu małego gimnastyka.
Czy wszystkie dzieci ułożone pośladkowo mają dysplazję stawów biodrowych?
Nie wszystkie, ale ryzyko jest znacznie wyższe niż w przypadku dzieci, które urodziły się ułożone główkowo. Moja lekarka wyjaśniła, że ta pozycja wywiera ogromny nacisk na panewki stawu biodrowego w momencie, gdy te wciąż są miękkie i dopiero się formują. Nawet jeśli lekarz w szpitalu sprawdzi ich bioderka i wydają się w porządku, naciskaj na to kontrolne badanie USG po 6 tygodniach. Czasami wiotkość stawów nie ujawnia się od razu, a lepiej wychwycić to odpowiednio wcześnie, kiedy miękka uprząż z łatwością poradzi sobie z problemem.
Czy powinnam spróbować ćwiczeń na obrócenie dziecka z internetu?
Możesz, jeśli masz ochotę poczuć się niedorzecznie, ale trzymaj swoje oczekiwania bardzo nisko. Wypróbowałam chyba każde możliwe pochylanie miednicy, leżenie głową w dół na desce do prasowania i skakanie na piłce do jogi znane ludzkości. Moja mama w kółko kazała mi świecić latarką na dół brzucha, żeby sprowadzić go na dół. W moim przypadku nic nie zadziałało. Jeśli wykonywanie tych rzeczy sprawia, że czujesz, iż masz jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją – śmiało, ale nie miej do siebie pretensji, kiedy maluch odmówi współpracy.
Czy mogę używać normalnego otulacza?
Absolutnie nie, chyba że chcesz rozzłościć ich stawy biodrowe. Tradycyjne otulanie, w którym ciasno owijasz malucha z wyprostowanymi nóżkami, tworząc ciasne małe burrito, to najgorsza rzecz, jaką możesz zafundować dziecku z wysokim ryzykiem problemów z biodrami. Potrzebujesz śpiworków lub otulaczy, które są ciasne w ramionach, ale u dołu rozszerzają się szeroko na boki, tak aby maluch mógł spać z nogami wygodnie ułożonymi w żabkę.
Czy to moja wina, że moje dziecko się nie obróciło?
Przez całe tygodnie zadręczałam się tą myślą, zastanawiając się, czy spędzałam za dużo czasu za biurkiem, albo czy nie robiłam wystarczająco dużo jogi w ciąży. Mówię ci to teraz bardzo głośno i wyraźnie: porzuć poczucie winy. Moja lekarka spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała, że kobiety, które w ogóle nie ćwiczą, rodzą dzieci, które się obracają, a z kolei olimpijskim atletkom rodzą się dzieci ułożone pośladkowo, które nie mogą się odwrócić. To po prostu kwestia lokalowa i braku miejsca w twojej macicy, a to nie ma absolutnie żadnego związku z twoją wartością jako matki.





Udostępnij:
Dlaczego domowa kaszka manna uratowała mój budżet i spokój ducha
Dlaczego mój plan przygotowań na młodszą siostrę całkowicie legł w gruzach