„Po prostu włóż mu do skarpetek plasterki surowej cebuli” – napisała do mnie sąsiadka Brenda o 23:00 we wtorek. Szczerze mówiąc, to trochę szalone, ale byłam zbyt zmęczona, żeby ją zablokować. Tymczasem moja teściowa dzwoniła już dwa razy, upierając się, żebym wysmarowała go maścią mentolową i owinęła w trzy warstwy wełny, a mój mąż Dave stał w progu pokoju dziecięcego, trzymając w ręku na wpół zjedzoną kanapkę z indykiem i mówiąc: „Kochanie, to tylko lekkie przeziębienie, spójrz na niego, nic mu nie jest”.

Ale wcale nie było z nim dobrze.

Leo miał cztery miesiące i wydawał z siebie w łóżeczku ten dziwny dźwięk. Przypominał małego, zakatarzonego mopka połączonego z piszczącą zabawką, która wpadła do kałuży. Siedziałam na podłodze w dresach poplamionych mlekiem, gorączkowo googlując każdy możliwy objaw niewydolności oddechowej, jednocześnie żłopiąc zimną kawę z kubka znalezionego na szafce nocnej, który całkiem możliwe, że stał tam od wczoraj. Dave napisał do mnie z przedpokoju, pytając, czy „babi” śpi – autokorekta w jego telefonie wiecznie wariuje, więc teraz czasem ironicznie nazywamy dzieci „babi” – a ja miałam ochotę po prostu krzyczeć.

Bo z wirusem RSV (syncytialnym wirusem oddechowym) jest tak, że każdy ma na jego temat własne zdanie, ale nikt nie mówi ci, jak to faktycznie wygląda w twoim własnym salonie o drugiej w nocy.

Tired mom holding a congested infant wearing a sleeveless organic cotton bodysuit

Przebieg tej choroby to jakiś ponury żart

Zawsze myślałam, że wirus po prostu cię łapie, mocno chorujesz, a potem zdrowiejesz. Ale mój pediatra, dr Aris, który na tym etapie jest w zasadzie moim terapeutą, powiedział mi, że RSV u niemowląt to taki koszmarny gość. Pojawia się, przez kilka dni zachowuje się całkiem przyzwoicie i łagodnie, a potem czwartego dnia całkowicie demoluje ci salon i podpala kanapę.

Dni od trzeciego do piątego to absolutny koszmar. To wtedy choroba uderza z pełną siłą. Pamiętam, że pierwszego dnia Leo miał tylko trochę przezroczystego kataru. Pomyślałam sobie: „Och, nieważne, maluchy przecież czasem smarkają”. Do czwartego dnia stał się nieszczęśliwą, przelewającą się przez ręce kruszynką, która odmawiała piersi i tylko patrzyła na mnie tymi zaszklonymi z żalu oczami. Jeśli jesteś teraz na etapie czwartego dnia, wiedz, że doskonale cię rozumiem i w pełni popieram twoją decyzję o zjedzeniu starych krakersów na obiad, płacząc przy tym pod prysznicem.

Jak naprawdę wygląda to całe "trudne oddychanie"

Problem polega na tym, że nikt tak naprawdę nie wyjaśnia tego porządnie, dopóki sama tego nie przeżyjesz. Kiedy mówią ci, żebyś obserwowała, jak dziecko oddycha, nie mają na myśli tylko słuchania. Mają na myśli to, że musisz dosłownie ściągnąć z niego ubranie i gapić się na jego nagą klatkę piersiową jak jakiś dziwak.

Dr Aris nazwał to „wciąganiem międzyżebrzy” i jest to najbardziej przerażająca rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam. Krótko mówiąc, Leo musiał włożyć tak ogromny wysiłek we wciągnięcie powietrza do swoich malutkich płuc, że skóra pod klatką piersiową zasysała się do samego środka, tworząc na brzuchu głębokie, puste zagłębienie przy każdym pojedynczym oddechu. Nazywa się to oddychaniem brzusznym i wygląda potwornie nienaturalnie. Do tego dochodzi moment, w którym skóra u nasady szyi, tuż nad obojczykiem, również się zapada. Jego mała główka kiwała się do przodu przy każdym wdechu, jak u małego gołąbka, a nozdrza rozszerzały się do granic możliwości. Pamiętam, jak siedziałam tam w ciemności, serce waliło mi w uszach, i po prostu patrzyłam, jak jego żebra zarysowują się pod skórą, próbując zdecydować, czy przesadzam, czy też musimy natychmiast jechać na pogotowie.

Musiałam nagrać chyba z dziesięć różnych filmików z jego klatką piersiową, żeby wysłać je na nocną infolinię medyczną. Byłam całkowicie spanikowana, bo rytmiczne stękanie, które wydawał na końcu każdego oddechu, brzmiało, jakby podnosił ciężary.

O Boże, a ich temperatura może podskoczyć do jakichś 38,5 stopni, ale nieważne, gorączka jest czymś zupełnie normalnym i szczerze mówiąc, to mój najmniejszy problem, kiedy dziecko oddycha jak maratończyk.

W co ubrać malucha, kiedy czuje się fatalnie

Kiedy twoje dziecko jest chore i ma problemy z oddychaniem, bardzo się poci. Bardzo. A potem ma dreszcze i znowu się poci. Ubrałam Leo w te grube pajacyki ze sztucznego polaru, ponieważ był listopad, a moja teściowa wpędziła mnie w kompletną paranoję, że na pewno jest mu zimno. Skończyło się na tym, że pachniał tylko skwaśniałym mlekiem i mokrym nieszczęściem.

The clothing situation when they feel like garbage — Spotting the Symptoms of RSV in Babies Before You Panic

W końcu go rozebrałam i ubrałam w to niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej od Kianao. Pierwotnie kupiłam je tylko dlatego, że szałwiowy kolor ładnie wyglądałby na rodzinnych zdjęciach, ale ostatecznie stało się moim absolutnie ulubionym ubrankiem podczas tego okropnego tygodnia. Jest wykonane z super przewiewnej bawełny organicznej, więc nie zatrzymywało ciepła przy jego rozgorączkowanym ciałku, a ponieważ nie miało rękawków, mogłam łatwo obserwować jego klatkę piersiową, aby monitorować oddech bez konieczności ciągłego rozpinania i budzenia go. Poza tym nie ma drapiących metek, co ma ogromne znaczenie, gdy twoje niemowlę jest już i tak niesamowicie rozdrażnione dosłownie wszystkim we wszechświecie.

Prawda jest taka, że posiadanie odpowiednich ubranek w czasie choroby ich nie uleczy, ale sprawia, że radzenie sobie z tym nieszczęściem staje się nieco bardziej znośne dla wszystkich zaangażowanych. Możesz przejrzeć linię odzieży organicznej Kianao tutaj, jeśli chcesz zrobić zapasy, zanim uderzą żłobkowe plagi.

Walka z wszechobecnym katarem

Dr Aris uwielbia używać sformułowania „bezwzględne oddychanie przez nos”, co jest po prostu mądrym medycznym żargonem na określenie tego, że „niemowlęta nie potrafią oddychać przez usta”. Co jest, jeśli o mnie chodzi, ogromną wadą konstrukcyjną w ludzkiej biologii.

Ponieważ nie potrafią oddychać przez usta, nie mogą pić mleka, kiedy ich nos jest całkowicie zatkany wydzieliną twardą jak beton. Kończy się to tak, że tuż przed każdym karmieniem musisz wkraplać sól fizjologiczną do ich maleńkich nozdrzy i odciągać ją jednym z tych małych aspiratorów. To w zasadzie przypomina zapasy. Leo krzyczał, ja się pociłam, Dave kręcił się bezużytecznie z pieluchą tetrową, i w końcu udawało nam się oczyścić mu nos na tyle, by wypił może z 60 mililitrów mleka, zanim opadał z sił i zasypiał. Musisz po prostu karmić je malutkimi porcjami przez cały dzień i modlić się, żeby się nie odwodniły, zamiast próbować zmuszać je do zjedzenia pełnego posiłku i frustrować się, gdy i tak odmawiają.

Ząbkowanie i wirus to szczególny rodzaj piekła

Ponieważ wszechświat ma naprawdę chore poczucie humoru, Leo postanowił wypuścić swojego pierwszego zęba w samym środku infekcji RSV. Więc nie tylko wypluwał sobie płuca od kaszlu, ale także ślinił się wszędzie i agresywnie żuł własne rączki.

Teething and a virus is a special kind of hell — Spotting the Symptoms of RSV in Babies Before You Panic

Byłam tak zdesperowana, że kupiłam z telefonu silikonowo-bambusowy gryzak Panda o 3 nad ranem. Słuchajcie, będę z wami całkowicie szczera: w dni choroby jest po prostu okej. Jest super uroczy, a bambusowe detale są naprawdę ładne, ale kiedy Leo przechodził najgorsze momenty z oddychaniem, nie miał siły go trzymać. Po prostu pozwalał mu spadać na twarz. Ale gdy dotarliśmy do siódmego dnia i zaczął odżywać, wrzuciłam go do lodówki na dziesięć minut. Zimny silikon zdawał się naprawdę znieczulać jego dziąsła i w końcu siedział tam, żując ucho pandy przez dwadzieścia minut, podczas gdy ja wypiłam gorącą kawę po raz pierwszy od tygodnia. To dobry gryzak, tylko może nieco ostudźcie swoje oczekiwania, gdy maluch ma 38,5 stopnia gorączki.

Z kolei kilka lat temu, kiedy moja starsza córka Maya miała przeziębienie, miała kompletną obsesję na punkcie gryzaka Bubble Tea. Nie wiem, o co chodzi z tymi małymi, teksturowanymi perełkami boba, ale żuła go z ogromną furią. To faktycznie odwracało jej uwagę od kataru na długie chwile. Wszystko, co kupuje ci pięć minut ciszy podczas opieki nad chorym niemowlakiem, jest na wagę złota.

Moment, w którym naprawdę powinnaś pojechać do szpitala

Nie mam absolutnie żadnych kwalifikacji do udzielania porad medycznych, jestem tylko bardzo zmęczoną mamą, która przeżyła to już dwa razy. Ale dr Aris chwycił za długopis i narysował mi dosłowną linię na kartce papieru, żeby wyjaśnić, kiedy przestać googlować i zacząć jechać na pogotowie.

Odwodnienie to ogromny problem. Jeśli mają mniej niż jedną mokrą pieluchę w ciągu ośmiu godzin lub jeśli płaczą, a z ich oczu dosłownie nie płyną łzy, jedziesz. Jeśli zauważysz sinicę – czyli sytuację, w której ich usta, język lub paznokcie zaczynają wyglądać na niebieskie albo szare, ponieważ nie otrzymują wystarczającej ilości tlenu – nie czekasz, tylko jedziesz. A jeśli mają bezdech, co oznacza, że robią przerwy w oddychaniu trwające dłużej niż dziesięć sekund, natychmiast pakujesz się do samochodu. To bardzo przerażające, ale wiedza o tym, co dokładnie jest czerwoną flagą, szczerze mówiąc, pozwoliła mi poczuć choć odrobinę kontroli w całkowicie wymykającej się spod kontroli sytuacji.

W każdym razie, chodzi o to, by ufać swojej intuicji. Jeśli wydaje ci się, że z dzieckiem jest coś nie tak, jeśli jest apatyczne w sposób, który cię przeraża, po prostu je zabierz. Pielęgniarki na SOR-ze to anioły i nigdy cię nie ocenią za to, że przywiozłaś dziecko na sprawdzenie poziomu tlenu.

Przetrwacie to. Kup sól fizjologiczną, myj ręce pięćdziesiąt razy dziennie i może zamów kilka oddychających body, żebyś nie musiała walczyć z zamkami błyskawicznymi w ciemności. Sprawdź pełną kolekcję zrównoważonych i delikatnych ubranek Kianao właśnie tutaj.

Chaotyczne pytania, które wściekle googlowałam o 4 nad ranem

Dlaczego wszyscy ciągle mówią o piątym dniu?

Ponieważ przebieg tego wirusa jest niesamowicie bezczelny. Produkcja śluzu i najgorsze samopoczucie osiągają szczyt między trzecim a piątym dniem. Więc może ci się wydawać, że drugiego dnia maluch czuje się lepiej, a potem nadchodzi czwarty dzień i brzmi jak traktor. To normalne, chociaż strasznie dobija. Po prostu wytrzymaj do szóstego czy siódmego dnia.

Czy nawilżacz naprawdę rozwiąże sprawę?

Rozwiąże? Nie. Pomoże? Tak. Ale na litość boską, NIGDY nie używaj nawilżacza z ciepłą mgiełką w pokoju dziecka, bo to ogromne ryzyko poparzenia. Wybierz ten z chłodną mgiełką i pamiętaj, że musisz autentycznie czyścić z niego ten obrzydliwy różowy osad, bo inaczej po prostu rozpylasz pleśń w powietrzu. Ale tak, wilgoć pomaga zapobiec zamianie kataru w cement w ich nosie.

Czy na kaszel mogę po prostu podać miód?

O Boże, nie. Jeśli twoje dziecko nie ma jeszcze roku, miód jest absolutnie zakazany ze względu na ryzyko botulizmu (zatrucia jadem kiełbasianym). Wiem, że twoja babcia prawdopodobnie kazała ci smarować mu dziąsła miodem albo coś w tym stylu, ale nie rób tego. Niestety, musisz po prostu przeczekać kaszel z nawilżaczem i solą fizjologiczną. Nie ma magicznych leków dla dzieci poniżej pierwszego roku życia.

Czym właściwie jest wciąganie międzyżebrzy, tak po ludzku?

To wtedy, gdy twoje dziecko tak ciężko pracuje nad oddechem, że jego skóra jest widocznie zasysana wokół kości. Zobaczysz, jak skóra pod żebrami zapada się lub skóra u nasady szyi głęboko wciąga się przy każdym wdechu. Jeśli to zauważysz, nie czekaj na rozwój wydarzeń, tylko natychmiast zadzwoń do lekarza lub jedź na SOR.

Zostawić malucha w jego pokoju, czy spać u niego na podłodze?

Cóż, oficjalna rada jest taka, aby trzymać je w bezpiecznym miejscu do spania, ale ja dosłownie wciągnęłam koszmarny piankowy materac do pokoju Leo i spałam na podłodze obok jego łóżeczka przez cztery noce, żeby móc słuchać, jak oddycha. Rób wszystko, co musisz, aby trochę się przespać, jednocześnie mając na nie oko. Wszyscy po prostu próbujemy tu jakoś przetrwać.