Słuchajcie, była dokładnie 3:14 w nocy. Wiem to, bo siedziałam na zimnym linoleum w mojej spiżarni, wyjadając z plastikowej torebki garść lekko czerstwych mini pianek marshmallow i gapiąc się na zegar na mikrofalówce. Mój czteromiesięczny maluch na piętrze krzyczał wniebogłosy, mąż chrapał tak głośno, że obudziłby zmarłego, a moja stopa przykleiła się do tajemniczej, lepkiej kałuży, którą wcześniej zostawił mój przedszkolak. Więc naturalnie, zamiast wrócić na górę albo pójść po mokry ręcznik papierowy, otworzyłam Instagrama i zaczęłam bezmyślnie przewijać posty.
Wtedy na moim ekranie mignął nagłówek stulecia. Ktoś bardzo zaciekle spekulował, czy Britney Spears zdecydowała się na potajemną adopcję dziecka. Bądźmy szczerzy, mam trójkę dzieci poniżej piątego roku życia, mały biznes na Etsy, z którego wysyłam winylowe naklejki z prowincji w Teksasie, i stertę prania w korytarzu, która powoli zyskuje własną świadomość. Nie mam czasu na plotki o celebrytach. Ale brak snu robi z mózgiem matki dziwne rzeczy. Nagle stałam się niezwykle zaangażowana w życie księżniczki muzyki pop z lat 90. i jej plany dotyczące powiększenia rodziny.
Siedziałam w ciemności, żując resztki pianek, i wściekle przeklikiwałam się przez sekcje komentarzy oraz teorie fanów, czując się jak dziennikarka śledcza próbująca rozwikłać dawno zapomnianą sprawę kryminalną.
Ta noc w spiżarni nad popkulturą
Więc siedzę tam, mrużąc oczy przed pękniętym ekranem telefonu, i próbuję rozgryźć, czy faktycznie przywiozła do domu niemowlaka. Ludzie całkowicie tracili zmysły w komentarzach pod wideo z jej tańcem, analizując tło jej salonu jak miejsce zbrodni. Różowy leżaczek! Nosidełko! Na pewno przygotowuje się do adopcji dziecka – wszyscy upierali się przy swoim. Bo niby dlaczego inaczej miałaby trzymać w domu wyprawkę dla niemowląt?
Cóż, jak się okazuje, najwyraźniej używa tego całego sprzętu do wożenia swoich lalek w stylu vintage. Tak, lalek. Niech Bóg ma ją w opiece, żyje po swojemu, a ja popieram wszystko, co daje jej szczęście. Ale właśnie zmarnowałam dwadzieścia minut mojego cennego czasu na sen na to „śledztwo”, zamiast po prostu zamknąć oczy i zasnąć. Nie znam życia tej kobiety ani tego, co naprawdę dzieje się w jej domu, więc przejdźmy dalej.
Prawdziwym powodem, dla którego nie spałam, oczywiście nie były dramy celebrytów. Był nim fakt, że mój najmłodszy synek próbuje właśnie przepchnąć ząb przez dziąsła czystą siłą wściekłości. Ledwo trzymamy się przy życiu na letniej kawie i używamy gryzaka Silikonowo-Bambusowy Gryzak Panda. Będę z wami szczera – moja mama poradziła mi, żebym po prostu wtarła mu w dziąsła odrobinę whisky, jak robili to w latach osiemdziesiątych. Uprzejmie to zignorowałam, po czym gorączkowo zamówiłam w internecie stos nowoczesnych kółek do gryzienia. Ta panda jest moim absolutnym faworytem, bo ma takie dziwne, małe, teksturowane wypustki, które mojemu dziecku naprawdę się podobają. W dodatku jego pulchne piąstki łatwo potrafią go utrzymać, bez ciągłego upuszczania go prosto na głowę naszego psa.
W zeszłym tygodniu mój najstarszy syn wkurzył się, że nie pozwoliłam mu zjeść loda wodnego na śniadanie i rzucił biedną pandą przez cały pokój prosto w stertę brudnego prania. Ale ponieważ jest to bezpieczny silikon spożywczy, wrzuciłam go do zmywarki i przetrwał to bez najmniejszego szwanku. To prawdziwe wybawienie, gdy jesteś w okopach nocnych pobudek, nawet jeśli czasami po ciemku nadepnę na niego gołą stopą.
Co mój lekarz powiedział o tych pochylonych leżaczkach
Zobaczenie tego jaskraworóżowego leżaczka na nagraniu celebrytki przypomniało mi jednak o czymś, co wywołuje u mnie ogromny niepokój. Kiedy mój najstarszy syn był niemowlakiem, okropnie spał. Zdarzało mi się pozwalać mu drzemać w jego małym bujaczku, podczas gdy ja składałam pranie w salonie, bo tylko tak mogłam cokolwiek w domu zrobić.

Wtedy, podczas wizyty kontrolnej w drugim miesiącu życia, moja lekarka dr Evans spojrzała mi prosto w oczy i zapytała, gdzie mały ucina sobie drzemki w ciągu dnia. Przyznałam się do bujaczka. Przybrała bardzo poważny wyraz twarzy i wyjaśniła, że niemowlęta mają ogromne, ciężkie główki na malutkich, słabych szyjach. Powiedziała, że jeśli śpią w pozycji półleżącej – poza fotelikiem w jadącym samochodzie – ich broda może opaść na klatkę piersiową, co może prowadzić do uduszenia pozycyjnego (asfiksji posturalnej). Brzmiało to przerażająco i takie właśnie jest.
Wyobrażam sobie, że to zwęża ich drogi oddechowe, podobnie jak zagięcie węża ogrodowego, chociaż nie jestem lekarzem, więc nie cytujcie mnie w kwestii dokładnej biologii tego zjawiska. Wiem tylko, że wróciłam do domu, wrzuciłam bujaczek na dno szafy i przez kolejne trzy miesiące gapiłam się na jego klatkę piersiową, gdy spał płasko na plecach, tylko po to, żeby upewnić się, że unosi się i opada. Oglądanie w internecie niewłaściwie używanego sprzętu, nawet dla lalek, podnosi mi teraz ciśnienie, bo ciągle się martwię, że jakaś wyczerpana młoda mama to zobaczy i pomyśli, że zostawienie śpiącego w tym dziecka jest całkowicie bezpieczne.
Skoro mowa o rzeczach, które przyprawiają mnie o stany lękowe, porozmawiajmy przez chwilę o ubrankach dla niemowląt. Kupiłam Body Niemowlęce z Bawełny Organicznej, bo bardzo chciałam być tą estetyczną, świadomą ekologicznie mamą, która ubiera swoje dzieci w zrównoważone kolory ziemi. I jest w porządku. Jest super miękkie, a elastyczny dekolt sprawia, że nie muszę siłować się przy przeciskaniu jego wielkiej głowy, co jest sporym plusem. Ale będę z wami szczera – awaria z pieluchą to awaria z pieluchą, niezależnie od tego, czy bawełna jest organiczna, czy nie. Wczoraj załatwił je całkowicie w około dziesięć minut, więc teraz ubranko moczy się w umywalce z odplamiaczem, podczas gdy ja siedzę w spiżarni, żaląc się w internecie. To fajne body, ale nie oczekujcie, że w cudowny sposób zacznie odpychać niespodzianki z pieluchy tylko dlatego, że jest dobre dla środowiska.
Jeśli wy też nie śpicie w tej chwili i chcecie popatrzeć na ładne rzeczy zamiast nakręcać się plotkami o celebrytach, możecie przejrzeć kolekcję organicznych ubranek dla niemowląt Kianao, żeby zabić trochę czasu w oczekiwaniu na koniec prania.
Cała prawda o tym, ile naprawdę trwa proces adopcyjny
Cała ta karuzela plotek całkowicie pomija to, jak trudne i wyczerpujące jest tak naprawdę przyjęcie dziecka do rodziny w ten sposób. Nie wchodzisz po prostu do internetu, nie decydujesz, że chcesz mieć dziecko, i nie dostajesz go kurierem na następny dzień, jak nowej pary butów. To skomplikowany, trudny proces, który ciągnie się w nieskończoność.

Moja kuzynka i jej mąż spędzili trzy długie, bolesne lata na przechodzeniu przez proces adopcyjny. Musieli przejść przez sprawdzanie przeszłości, które brało pod lupę każdy pojedynczy błąd, jaki kiedykolwiek popełnili od czasów liceum, wypełnić dosłownie góry dokumentów finansowych i przesiadywać na niekończących się wywiadach z pracownikami opieki społecznej, którzy oceniali bezpieczeństwo ich schodów i temperaturę wody w podgrzewaczu. Stwarzanie wrażenia, że celebryta może po prostu zaadoptować niemowlaka w jeden weekend, trochę spłyca ten wielki, rozdzierający serce emocjonalny rollercoaster, przez który przechodzą prawdziwi rodzice adopcyjni.
Skoro już jesteśmy przy temacie rzeczy, które zaprzątają mój mózg, gdy w domu panuje cisza, oto dokładny proces myślowy, przez który przechodzę o trzeciej nad ranem:
- Zastanawianie się, czy woda, której użyłam do nocnej butelki, nie była odrobinę za ciepła.
- Stresowanie się, czy mój czterolatek wyrośnie na socjopatę, bo rzucił w kota klockiem.
- Googlowanie przypadkowych plotek popkulturowych z czasów, gdy byłam w gimnazjum.
- Rozważanie, czy mam wystarczająco dużo siły psychicznej, by zacząć używać pieluch wielorazowych u mojego najmłodszego (spoiler: absolutnie nie mam).
Jak radzić sobie ze starszymi dziećmi, gdy gniazdo powoli pustoszeje
Podczas gdy internet całkowicie nakręcił się na udawane dziecko, prawdziwą historią ukrytą w komentarzach było to, że Britney rzekomo poświęca dużo czasu na próby odnowienia relacji ze swoimi nastoletnimi synami. Moje najstarsze dziecko ma dopiero cztery lata, ale już teraz testuje granice i przewraca na mnie oczami jak zbuntowany nastolatek, więc potrafię to doskonale zrozumieć.
Moja babcia mawiała, że małe dzieci depczą po palcach, a duże – po sercu. Już teraz to widzę. Kiedy rosną, musisz przestać im rozkazywać i zacząć traktować ich jak małych, nieracjonalnych dorosłych. Pytanie ich o zdanie zamiast wydawania bezpośrednich poleceń jest niesamowicie irytujące, gdy starasz się tylko skłonić ich do założenia butów na rzepy przed wyjściem do przedszkola.
Aby zająć czymś najmłodszego malucha, podczas gdy ja negocjuję z czteroletnim terrorystą, z jakiego koloru kubka chce pić mleko, używamy Drewnianego Stojaka Edukacyjnego dla Niemowląt. Ta rzecz jest naprawdę piękna i to chyba mój ulubiony element naszej wyprawki. Ma proste, drewniane i materiałowe zawieszki, które nie błyskają neonowymi światłami ani nie grają irytującej, elektronicznej muzyki, która wwierca się w czaszkę, aż chce ci się płakać. Mały po prostu sobie leży, radośnie uderzając rączkami w małe, drewniane listki i jest całkowicie zadowolony z życia.
Moja jedyna uwaga jest taka, że jeśli macie starszego szkraba biegającego po domu, na bank spróbuje on wykorzystać stojak jako drabinkę, by sięgnąć po przekąski na kuchennym blacie, więc musicie pilnować go jak oka w głowie.
Zanim skończyłam czytać całą tę dziwaczną sagę o lalkach w stylu vintage i wyssanych z palca plotkach, moja kawa była już zimna, a niemowlak na górze w końcu znowu zasnął. Bycie rodzicem to po prostu pasmo dziwnych, wyczerpujących i pięknych momentów podsycanych kofeiną, podeschłymi przekąskami ze spiżarni i wątpliwymi wyszukiwaniami w internecie. Kiedy będziecie gotowi, by ulepszyć wyprawkę swojego dziecka o coś bezpiecznego i ekologicznego, z pominięciem hałaśliwego plastiku, sprawdźcie pełną kolekcję zabawek i akcesoriów dla niemowląt od Kianao, zanim znowu zapadniecie w sen.
Pytania, które zadaję sobie w nocy
Czy Britney Spears naprawdę przywiozła do domu niemowlę?
Nie, zdecydowanie nie. Cały internet wpadł w szał z powodu różowego leżaczka, który miała w swoim salonie, ale ona używa go po prostu do swojej kolekcji lalek vintage. Spędziłam zdecydowanie za dużo czasu, badając tę sprawę zamiast spać, więc możecie mi wierzyć na słowo. To tylko lalki, kochani.
Czy bezpiecznie jest pozwolić dziecku spać w leżaczku, jeśli cały czas na nie patrzę?
Moja lekarka uświadomiła mi, że to absolutnie nigdy nie jest bezpieczne, nawet jeśli patrzysz prosto na nie podczas składania prania. Ich małe główki są po prostu za ciężkie, a kąt nachylenia takich leżaczków może spowodować opadnięcie brody na klatkę piersiową, odcinając dopływ powietrza. Wiem, jakie to kuszące, gdy po długich trudach zamkną oczy, ale musicie przenieść malucha na płaską i stabilną powierzchnię. Ten stres po prostu nie jest tego wart.
Ile tak naprawdę trwa proces adopcyjny?
Obserwując przez co przeszła moja kuzynka, powiem wam, że to dosłownie kwestia lat. To nie wygląda tak jak na filmach, gdzie po prostu podpisujesz papier i wychodzisz z dzieckiem. To niekończące się prześwietlanie waszej przeszłości, wywiady środowiskowe, podczas których pracownicy opieki społecznej zaglądają do waszych szaf, oraz mnóstwo czekania i łez. Każdy, kto myśli, że to dzieje się z dnia na dzień, chyba nigdy nie spotkał rodzica adopcyjnego.
Czy gryzaki do ząbkowania naprawdę działają, czy moje dziecko po prostu będzie płakać w nieskończoność?
Nie powstrzymają płaczu całkowicie, ale dobry silikonowy gryzak daje im coś bezpiecznego do żucia, zamiast waszych palców czy stolika kawowego. Te teksturowane zdają się najlepiej radzić sobie z masażem dziąseł. Czasem wrzucam nasz do lodówki na kilka minut, żeby zrobił się zimny. To odwraca uwagę mojego dziecka na tyle długo, że mogę w spokoju wypić szklankę wody.
Jak radzić sobie ze starszym rodzeństwem robiącym awantury, kiedy niemowlę płacze?
Chciałabym znać na to idealną odpowiedź, ale zazwyczaj po prostu biorę głęboki oddech i bardzo staram się nie krzyczeć. Mój czterolatek zachowuje się jak w amoku w sekundzie, w której siadam, by nakarmić malucha. Próbuję prosić go o pomoc w drobnych rzeczach, jak na przykład przyniesienie pieluszki do odbicia, żeby czuł się częścią zespołu, a nie kimś, kto został odstawiony na boczny tor. W połowie przypadków to działa, a w drugiej połowie po prostu rzuca zabawkowym autkiem w moją nogę.





Udostępnij:
Czy Kat Timpf już urodziła? Szczera prawda o jej porodzie
Devon Hodge i „Brenda's Got a Baby”: Prawdziwa historia