Stałam przy absurdalnie głębokim, metalowym zlewie o 3:14 w nocy, kiedy uświadomiłam sobie, że jestem całkowicie, wręcz kompletnie sparaliżowana opiniami innych ludzi. Moja teściowa właśnie napisała mi SMS-a: Daj jej odpocząć, dotyk ją teraz przebodźcowuje. Pielęgniarka na nocnej zmianie, szorstki anioł o imieniu Brenda, właśnie wcisnęła mi w dłoń szorstką szpitalną myjkę i kazała mocno pocierać plecki mojej córki, żeby nie zapomniała o moim istnieniu. Tymczasem popołudniowy obchód z pediatrą przyniósł informację, że musimy postawić na kontakt skóra do skóry, ale tylko pod warunkiem, że jej tętno utrzyma się powyżej 140, a ja nie ruszę ani jednym mięśniem przez dokładnie czterdzieści pięć minut.
Trzymałam w jednej ręce letni kubek kawy ze szpitalnej kawiarni, która smakowała jak gorąca ziemia, i wpatrywałam się przez plastikowe ścianki inkubatora w Mayę. Ważyła ledwie półtora kilograma. Wyglądała jak przezroczysty, posiniaczony kosmita, oklejony medycznymi plastrami. Dosłownie zamarłam na środku sali. Co ja miałam niby robić? Jeśli jej dotknę, może jej spaść tętno. Jeśli jej nie dotknę, najwyraźniej zaburzę jej rozwój emocjonalny. To był mój trzeci dzień na oddziale noworodkowym, wciąż krwawiłam przez siateczkowe majtki poporodowe i po prostu zaczęłam agresywnie szlochać w papierowy ręcznik.
Dave, mój mąż, stał w kącie wpatrując się w świecące monitory, jakby próbował rozszyfrować jakiś cholernie stresujący wynik meczu. On też nie wiedział, co robić. Nikt nie wie. Zostajesz wrzucona w to hiperkliniczne środowisko z mrugającymi światłami i alarmami, które brzmią jak pożar na łodzi podwodnej, a wszyscy oczekują, że z dnia na dzień staniesz się ekspertem medycznym.
Przerażające plastikowe pudło i świecąca na czerwono stopa
Zanim Maya urodziła się w 32. tygodniu, moje wyobrażenie o pobycie w szpitalu z niemowlakiem obejmowało miękkie, różowe kocyki i mnóstwo uśmiechniętych gości. Rzeczywistość okazała się salą agresywnie pachnącą mydłem z chlorheksydyną i strachem. Inkubator to w zasadzie cholernie drogie terrarium, które ma za zadanie utrzymać je w cieple, ponieważ nie mają jeszcze w ogóle tkanki tłuszczowej. Chyba lekarz mówił, że tracą ciepło przez główkę? A może chodziło o to, że nie potrafią drżeć z zimna? W każdym razie, sens w tym, że była uwięziona w plastikowym pudle.
Do tego te kable. O Boże, te kable. Miała elektrody na klatce piersiowej monitorujące oddech i taki pulsoksymetr owinięty wokół maleńkiej stópki, który świecił neonową czerwienią. Wyglądało to jak palec E.T. Za każdym razem, gdy się poruszyła, to czerwone coś się przesuwało i wył alarm. Dave podskakiwał na metr w górę, ja rozlewałam swoją paskudną kawę, a pielęgniarka spokojnie wchodziła, poprawiała świecący opatrunek na stopie i wychodziła. To były istne tortury.
Dość szybko nauczyłam się, że musisz odciąć się od hałasu i po prostu patrzeć na swoje dziecko. Co jest niewiarygodnie trudne, gdy twoje dziecko przypomina eksperyment naukowy, ale pielęgniarki nauczyły mnie tego dziwnego "chwytu obejmującego". Nie głaszczesz ich tak, jak robisz to w przypadku donoszonego noworodka. Po prostu kładziesz jedną rękę mocno na ich główce, a drugą na stópkach i trzymasz nieruchomo. To podobno naśladuje warunki panujące w łonie matki. Czułam się bardzo nienaturalnie, nie mogąc pogłaskać własnego dziecka, ale kiedy to robiłam, jej maleńka klatka piersiowa przestawała tak ciężko falować.
Mleko to w zasadzie lek, ale rujnuje ci życie
Ludzie uwielbiają mówić o magii kobiecego mleka, ale wygodnie pomijają ten moment, w którym odciąganie go z własnego ciała pod wpływem ogromnego stresu sprawia, że masz ochotę zjechać samochodem do jeziora. Ponieważ układ trawienny Mayi był w zasadzie dopiero w budowie, lekarze powiedzieli mi, że mleko modyfikowane może zwiększyć ryzyko jakiejś przerażającej choroby jelit o nazwie NEC. Nie do końca rozumiałam mechanizm jej działania, ale sam strach wystarczył, bym co trzy godziny przypinała się łańcuchem do laktatora.

Spędzałam dnie siedząc przy inkubatorze, zapięta w ten okropny beżowy stanik do laktatora, słuchając rytmicznego wump-wump-wump szpitalnego sprzętu Medeli. Był taki głośny. Wpatrywałam się w plastikowe butelki, modląc się choćby o milimetr siary. Kiedy pierwszy raz wyprodukowałam tyle, by wypełnić maleńką strzykawkę, potraktowałam ją, jakby to były kody do odpalenia głowic nuklearnych. Kazałam Dave'owi zanieść to pielęgniarce w obu dłoniach. Nakarmiliśmy ją przez rurkę idącą przez nosek. To było najmniej naturalne doświadczenie karmienia na świecie, ale robisz to, co musisz.
Szczerze mówiąc, cały harmonogram odciągania pokarmu to szczególny rodzaj piekła. Odciągasz, myjesz części w małej plastikowej misce, suszysz je, a zanim skończysz, przychodzi czas na kolejne odciąganie. Nigdy nie śpisz. Po prostu istniejesz w stanie mlecznej, spoconej paniki.
Aha, i szpitalny pracownik socjalny wpadł raz z ulotką o zakwaterowaniu tymczasowym, ale zgubiłam ją pod stertą papierków po batonikach.
Kiedy w końcu pozwalają ci je ubrać
Przez pierwsze trzy tygodnie Maya nie nosiła absolutnie nic oprócz pieluszki wielkości torebki herbaty i malutkich okularów przeciwsłonecznych, gdy leżała pod lampami na żółtaczkę. Kiedy w końcu dobiła do prawie dwóch kilogramów i mogła trochę lepiej kontrolować własną temperaturę, pielęgniarka Brenda powiedziała nam, że możemy przynieść dla niej ubranko.
Całkowicie oszalałam z radości. Poszłam do szpitalnego sklepiku, ale wszystko wyglądało tak, jakby było zrobione z drapiącego poliestru, który będzie ranić jej delikatną, przezroczystą skórę. Skończyło się na tym, że zamówiłam Niemowlęce Body Bez Rękawów Z Bawełny Organicznej marki Kianao. Ta rzecz uratowała nam życie, i wcale nie przesadzam. Kupiłam je, bo było organiczne, a ja miałam paranoję na punkcie chemikaliów mających kontakt z jej medycznymi plastrami, ale prawdziwym genialnym rozwiązaniem okazał się brak rękawów.
Kiedy masz niemowlaka podpiętego pod milion monitorów, rękawy są twoim wrogiem. Nie da się przeciągnąć rurek kroplówki i kabli od pulsoksymetru przez długie, ciasne rękawy bez robienia wielkiej sceny i uruchamiania sześciu alarmów. Z body bez rękawów po prostu delikatnie zapinaliśmy je wokół niej i wyprowadzaliśmy wszystkie kable przez otwory na ramiona. Miało ten kopertowy dekolt, więc nie musieliśmy nawet przeciągać go przez głowę (czego i tak bałam się zrobić ze względu na jej rurkę intubacyjną).
Płakałam jak bóbr, kiedy pierwszy raz je zapięliśmy. W końcu wyglądała jak prawdziwy mały człowiek, a nie tylko jak pacjent. Bawełna była tak miękka, że nie podrażniała tych zaczerwienionych miejsc na skórze, z których zerwano jej plastry. Natychmiast dokupiliśmy jeszcze trzy sztuki.
Jeśli masz znajomych, którzy mieszkają teraz na oddziale noworodkowym, proszę, nie kupuj im skomplikowanych ubranek z zamkami, stopkami i falbankami. Możesz sprawdzić kolekcję ubranek organicznych Kianao w poszukiwaniu miękkich, łatwo dostępnych rzeczy, które faktycznie sprawdzają się w gąszczu szpitalnych kabli.
Głupie zakupy i te, które naprawdę się sprawdziły
Ponieważ byliśmy zestresowani i pozbawieni snu, Dave i ja nakupowaliśmy w internecie mnóstwo bezużytecznych bzdur o 2 w nocy, siedząc w szpitalnej poczekalni. Dave, w przypływie dzikiego optymizmu, zamówił Silikonowo-Bambusowy Gryzak Dla Dzieci W Kształcie Pandy. Z dumą wręczył mi go w czwartym tygodniu. Maya nadal była karmiona przez rurkę w nosie i miała zerowe zainteresowanie braniem czegokolwiek do buzi, a co dopiero ogromnej silikonowej pandy. Tylko się na niego gapiłam. Kochanie, ona jeszcze nawet nie wie, że ma ręce, co ma niby zrobić z gryzakiem? Wrzuciliśmy go do torby z pieluchami i całkowicie o nim zapomnieliśmy, aż skończyła sześć miesięcy (wtedy, żeby być sprawiedliwym, żuła go obsesyjnie, bo był na tyle płaski, że naprawdę mogła go chwycić, ale jednak. Koszmarny timing).

To, co na pewno się sprawdziło, to przygotowania do dnia, w którym w końcu będziemy mogli wyjść. Strasznie stresowałam się wyniesieniem jej na zewnątrz, do prawdziwego, pełnego zarazków świata. Chciałam, żeby była okryta, ale był lipiec i panicznie bałam się, że przegrzeje się w foteliku samochodowym.
Na drogę do domu ubraliśmy ją w Niemowlęce Body Z Bawełny Organicznej Z Motylkowymi Rękawami. Dosłownie w nim tonęła. Rozmiar noworodkowy wciąż był ogromny na jej maleńkim ciałku, ale wcale mnie to nie obchodziło. Bawełna organiczna pięknie oddychała, a małe, falbaniaste rękawki sprawiały, że wyglądała jak mała, delikatna wróżka. Body było też bardzo łagodne dla jej brzuszka, gdzie wcześniej miała rurkę do karmienia. Dave zrobił jej zdjęcie w foteliku, gdy miała je na sobie, i przysięgam, patrzyła w obiektyw z miną w stylu: Wreszcie, spadajmy z tej budy.
Wyjście ze szpitala bez dziecka to istne tortury
Muszę jednak powiedzieć o absolutnie najgorszym momencie. O dniu, w którym wypisano mnie z oddziału położniczego, ale Maya musiała zostać. Zwieźli mnie na wózku do holu z moimi smutnymi małymi torbami, a ja musiałam wsiąść na fotel pasażera w naszej Hondzie Civic, mając pusty fotelik z tyłu.
Płakałam przez całą drogę do domu. Zwymiotowałam na parkingu przed fast foodem. Ludzie powtarzali mi: „Och, wykorzystaj ten czas! Wyśpij się, dopóki pielęgniarki się nią zajmują!”. Miałam ochotę uderzyć w twarz każdego, kto mi to mówił. Wcale nie śpisz. Leżysz bezsennie w swoim pustym domu, gapiąc się w sufit i czując, jakby odcięto ci kończynę. Budzisz się w panice, bo nie słyszysz pikania szpitalnych monitorów. Twój mózg jest całkowicie zepsuty.
Na traumę tego doświadczenia nikt cię tak naprawdę nie przygotowuje. Mój lekarz powiedział mi później, że u rodziców, którzy przechodzą przez przedłużający się pobyt w szpitalu ze swoim niemowlęciem, występuje ogromny odsetek PTSD. Co ma całkowity sens, bo przez dwa miesiące mój cały ośrodkowy układ nerwowy był nastawiony na reagowanie na migające światła i medyczny żargon, którego ledwie rozumiałam.
Jeśli jesteś właśnie w samym środku tego wszystkiego, słuchając sprzecznych rad od swojej teściowej, pielęgniarek i lekarzy, po prostu się zatrzymaj. Pokiwaj grzecznie głową, wypij swoją okropną kawę i spójrz na swoje dziecko. Znasz je lepiej niż te wszystkie maszyny. Obiecuję. Nawet jeśli czujesz, że tylko udajesz, twój zapach, twój głos i twoje spanikowane, spocone ręce to dokładnie to, czego ono teraz potrzebuje.
Przestańcie kupować sztywne, skomplikowane ubranka dla dziecka podpiętego do monitorów. Kup coś miękkiego i funkcjonalnego, a sobie wielką kawę, która nie pochodzi ze szpitalnej kawiarni. Koniecznie sprawdź niemowlęcą kolekcję Kianao, żeby znaleźć coś, co sprawi, że ubieranie twojego maleństwa przestanie być traumatycznym przeżyciem.
Pytania, które gorączkowo googlowałam o 3 w nocy
Czy to normalne, że czuję się całkowicie odłączona od mojego dziecka w szpitalu?
O Boże, tak. Przez pierwsze dwa tygodnie czułam się, jakbym opiekowała się bardzo delikatnym eksperymentem naukowym. Kiedy nie możesz po prostu podnieść dziecka, gdy płacze, a o przytulenie własnego maleństwa musisz pytać pielęgniarkę o zgodę, to całkowicie zaburza twoje instynkty macierzyńskie. Zajęło mi dużo czasu, by poczuć, że naprawdę jestem mamą Mayi, a nie tylko przerażonym gościem. Daj sobie trochę wyrozumiałości. Ta więź nadejdzie, na początku po prostu wygląda inaczej.
Jak kangurować dziecko przy tych wszystkich kablach?
To zadanie dla dwóch osób, przynajmniej na początku. Nie próbuj przenosić malucha samodzielnie, jeśli jest mocno okablowany. Pielęgniarka dosłownie zbierze dziecko i wszystkie kable w małe zawiniątko, ty rozpinasz koszulę (albo ubierasz tę dziwną szpitalną koszulę tył na przód) i kładą ci dziecko na gołą klatkę piersiową. Czujesz się z tym niepewnie, jakbyś za chwilę miała wyrwać jakąś rurkę, ale pielęgniarki dokładnie wiedzą, ile luzu mają kable. Kiedy już się ułożycie, po prostu się nie ruszasz. W ogóle. Moje plecy strasznie cierpły, ale widok jej uspokajającego się tętna na monitorze był tego wart.
Jakie ubranka naprawdę można bezpiecznie przynieść na oddział noworodkowy?
Zrezygnuj z wszystkiego, co ma długie, obcisłe rękawy, zamki błyskawiczne idące przez całą nogawkę lub sztywne materiały. Potrzebujesz bawełny organicznej, która oddycha, bo w tych inkubatorach dzieci bardzo się pocą. Szukaj body bez rękawów lub kopertowych koszulek zapinanych z boku. Musisz mieć możliwość wyprowadzenia kabli przez otwory na ręce lub dolne zatrzaski, bez konieczności przeciągania materiału przez głowę. Body bez rękawów z bawełny organicznej Kianao było jedyną rzeczą, przy której nie pociłam się ze strachu podczas ubierania córki.
Jak radzisz sobie z ciągłymi alarmami monitorów?
Przez około tydzień odchodzisz od zmysłów, a potem zaczynasz uczyć się, które alarmy naprawdę mają znaczenie. Mój pediatra w końcu ze mną usiadł i wyjaśnił, że maszyny są celowo bardzo wrażliwe. W połowie przypadków alarm włącza się tylko dlatego, że dziecko kopnęło i poluzowało czujnik. Z czasem nauczyłam się, że najpierw patrzę na twarz Mayi, zanim spojrzę na monitor. Jeśli miała dobry kolor skóry i oddychała, brałam głęboki oddech, zanim nacisnęłam przycisk wezwania pielęgniarki. Ale szczerze? Widmowe pikanie prześladowało mnie w domu przez wiele miesięcy.
Czy mogę odmówić odciągania pokarmu, jeśli to niszczy moje zdrowie psychiczne?
Słuchaj, presja na karmienie własnym mlekiem w szpitalu jest ogromna. Traktują to jak lek na receptę. Ale dotarłam do punktu, w którym przez laktator miałam myśli samobójcze ze stresu. Moja laktacja i tak drastycznie spadła przez te nerwy. Musisz rozważyć korzyści płynące z mleka w zestawieniu z rzeczywistością posiadania matki, która ma załamanie nerwowe. Porozmawiaj z lekarzami. Niektóre szpitale mają banki mleka dla wcześniaków. Nie jesteś porażką, jeśli musisz przestać. Wytrzymałam sześć tygodni, zanim zrezygnowałam, a Maya świetnie poradziła sobie na mleku modyfikowanym.





Udostępnij:
Dlaczego wyrzuciłam ubranka mojego pierwszego dziecka na rzecz bawełny organicznej
Czego celebrycki cyrk nauczył mnie o mojej rodzinie patchworkowej