Jest wtorek, 3:14 nad ranem, a ja gapię się na wirtualny koszyk zawierający sprzęt do transportu niemowląt niemieckiej inżynierii o wartości mniej więcej dziewięciuset funtów. Maya śpi na moim lewym przedramieniu, emitując powolny, stały strumień śliny, który skutecznie przemacza mój ostatni w miarę czysty sweter, podczas gdy Alice leży w swoim łóżeczku, próbując przekopać się przez drewniane szczebelki niczym maleńki, agresywny mistrz sztuk walki. Próbuję zachować resztki finansowej godności, ale same koszty wyposażenia dwóch ludzkich istot, które wyrastają ze swojego zdecydowanie zbyt drogiego sprzętu co sześć minut, po prostu mnie wykańczają.
Trafiłem na stronę Babymarkt, bo desperacko szukałem konkretnej przystawki do podwójnego wózka, która w brytyjskich sklepach została całkowicie wyprzedana. Jeden z tych poradników dla rodziców, które kupiła mi teściowa – chyba na 47 stronie – sugeruje, by zachować spokój i racjonalność przy podejmowaniu dużych decyzji finansowych dotyczących dzieci. O 3 w nocy, w obliczu faktu, że moje córki nagle i jednocześnie wyrosły ze swoich fotelików samochodowych, uznałem tę radę za wyjątkowo bezużyteczną.
W opisie nowych fotelików była masa przerażających, alfanumerycznych kodów bezpieczeństwa, R129, i-Size, czy coś w tym stylu. Nasza lokalna położna środowiskowa z NHS, urocza, ale budząca respekt kobieta o imieniu Brenda, wspomniała kiedyś o podparciu kręgosłupa niemowlęcia, agresywnie szturchając przy tym bioderka Mayi, dając mi w zasadzie do zrozumienia, że jeśli ich główki opadną do przodu, to ponoszę porażkę jako ojciec. Przeczytałem na telefonie połowę badania medycznego o rozwoju odcinka szyjnego kręgosłupa, zanim rozproszył mnie artykuł o agresywnym łabędziu w Hyde Parku, ale z mojego ułomnego rozumowania wynika, że te ich małe kręgosłupki z galaretki potrzebują absolutnie najlepszego dostępnego wsparcia. Więc, co było do przewidzenia, dodałem do koszyka dwa najdroższe modele.
Udawałem ciążę dla dziesięciu euro
Kiedy masz bliźniaki, przy każdej cenie agresywnie unosi się niewidzialne "x2". Nie akceptujesz tak po prostu ceny detalicznej. Polujesz na kody rabatowe do Babymarkt z bezwzględną skutecznością dzikiego zwierzęcia. Szybko odkryłem, że ten konkretny europejski sklep obsługuje dość złożoną sieć bonusów za rejestrację i programów lojalnościowych, które absolutnie musisz wykorzystać.
Mają coś, co nazywa się Babybauch-Post, co w tłumaczeniu oznacza newsletter ciążowy. Jestem trzydziestoczteroletnim łysiejącym facetem mieszkającym w szeregówce w Londynie, ale dla kuponu na dziesięć euro na krótką chwilę stałem się matką spodziewającą się dziecka w drugim trymestrze. Standardowy newsletter daje tylko dziesięć procent zniżki, ale ten ciążowy obdarowuje cię żywą, cyfrową gotówką. Po prostu pobrałem ich aplikację dla dodatkowych piętnastu procent zniżki z kodu mobilnego i skłamałem o moim stanie ciążowym w formularzu, jednocześnie chomikując punkty lojalnościowe niczym zbieracz w świecie po apokalipsie.
Przy tych gigantycznych zakupach można również zbierać "babypoints". Matematyka jest tu dość prosta: wydany funt lub euro to jeden punkt, a punkt to cent (lub grosz) zniżki na przyszłe zakupy. Nie brzmi to jak dużo, dopóki nie uświadomisz sobie, że wydajesz połowę miesięcznej raty kredytu hipotecznego na foteliki samochodowe dla bliźniaków i nagle masz wystarczająco dużo punktów, aby pokryć koszt niekończącego się zapasu pieluszek muślinowych, których potrzebujesz do walki z refluksem.
Zakupy jako gość to przyznanie się do porażki
Muszę wam powiedzieć o przycisku "Kup jako gość". Kliknięcie "Kup jako gość" podczas kupowania sprzętu dla dzieci to psychologiczna porażka. To zachowanie tchórza, który odmawia zaangażowania się w administracyjną rzeczywistość bycia rodzicem. Wmawiasz sobie, że po prostu oszczędzasz czas, że nie chcesz pamiętać kolejnego hasła, że chronisz swoją skrzynkę odbiorczą przed spamem. Okłamujesz samego siebie.

Kiedy kupujesz jako gość, w zasadzie palisz w piecu swoimi pieniędzmi i poczuciem bezpieczeństwa. Sklepy o tym wiedzą. Żerują na twoim wyczerpaniu. Umieszczają ten błyszczący, bezproblemowy przycisk na samym dole ekranu, bo wiedzą, że funkcjonujesz po zaledwie trzech godzinach przerywanego snu i połowie letniej kawy. Chcą, żebyś się pospieszył.
Jeśli na tej konkretnej stronie założysz prawdziwe konto, twój ustawowy czternastodniowy okres zwrotu w magiczny sposób zmienia się w stodniową politykę darmowych zwrotów. Sto dni. To ponad trzy miesiące. Kiedy kupujesz rzeczy dla dziecka, którego jeszcze nie ma na świecie, albo w moim przypadku, kupujesz drogie nosidełko dla Alice, która, jak uczy historia, krzyczy za każdym razem, gdy jest przypięta do czegokolwiek, co nie jest moją nagą klatką piersiową – potrzebujesz tego bufora. Kupowanie jako gość pozbawia cię tej zbroi.
Ubieranie małych tyranów na wypadek nieuniknionego procesu zwrotu
Trik ze 100-dniowym zwrotem uratował mi tyłek, gdy kupiłem potwornie drogi podwójny system do spania, którego dziewczynki ostatecznie znienawidziły. Zapakowałem go z powrotem do pudełka w 89. dniu, wydrukowałem etykietę DPD i wręczyłem go kurierowi, podczas gdy Maya miała na sobie organiczne prążkowane body marki Kianao, które jakimś cudem przetrwało katastrofalny przeciek pieluchy zaledwie godzinę wcześniej. Prawdę mówiąc, naprawdę lubię te prążkowane body, bo mają wzmocnione zatrzaski w kroku, które są w stanie przetrwać moje agresywne, poranne szarpanie o 4:00 rano, chociaż oliwkowa zieleń sprawia, że Alice wygląda trochę jak mały, wkurzony komandos, kiedy odmawia zjedzenia śniadania.
Skoro już jesteśmy przy temacie rzeczy, które w miarę działają, kupiliśmy też jeden z tych drewnianych gryzaków w kształcie króliczka tej samej marki. W sumie jest w porządku. Jest estetyczny i podobno całkowicie wolny od toksyn, ale Maya pogryzła drewniane ucho dokładnie dwa razy, po czym stwierdziła, że mój pilot do telewizora ma znacznie lepszą teksturę.
Jeśli szukasz rzeczy, które faktycznie przetrwają wygotowanie w pralce po katastrofie z Calpolem w tle, prawdopodobnie powinieneś zignorować drewniane zabawki i zamiast tego przejrzeć ubranka do spania tutaj, ponieważ te materiały naprawdę dają radę w obliczu zniszczeń na poziomie bliźniąt.
Darmowe porady położnej od nieznajomych
Oprócz kuponów i punktów, strona prowadzi na swoim Facebooku wirtualne godziny konsultacji z prawdziwymi położnymi. Raz spróbowałem z tego skorzystać. Zalogowałem się o czymś, co wydawało mi się być 16:00 we wtorek, aby zadać desperackie pytanie o to, dlaczego Alice chce uciąć sobie drzemkę tylko wtedy, gdy w pokoju jest dokładnie 19 stopni, a w tle cicho leci Celine Dion.

Całkowicie zapomniałem o różnicy czasu w strefie środkowoeuropejskiej (CET). W rezultacie wpisałem gorączkowy, pełen braku snu akapit w martwe okienko czatu, by ostatecznie otrzymać bardzo kliniczną, niemiecką automatyczną odpowiedź. Mimo wszystko sam koncept jest genialny. Jeśli uda ci się ogarnąć przeliczniki stref czasowych, zadawanie certyfikowanemu profesjonaliście darmowych pytań o powrót do zdrowia po porodzie bije na głowę desperackie przewijanie o północy przerażających forów dla rodziców, gdzie ktoś o nicku "BoyMom88" twierdzi, że regres snu twojego dziecka jest spowodowany sygnałem Wi-Fi.
Zakładam, że mógłbyś też kupić u nich karty podarunkowe do druku, jeśli zapomniałeś o baby shower, ale szczerze mówiąc, jeśli drukujesz w domu plik PDF, żeby wręczyć go zapłakanej kobiecie w ciąży, to masz większe problemy interpersonalne do rozwiązania.
Zanim jednak całkowicie oszalejesz przez algorytmiczny koszmar targetowanych reklam artykułów dla dzieci, po prostu upewnij się, że jesteś chociaż otulony czymś wygodnym. Dziany bawełniany kocyk Kianao jest obecnie moją jedyną linią obrony przed londyńskim przeciągiem w naszym salonie i jest wystarczająco duży, by się pod nim schować, gdy dzieci mają nad tobą przewagę liczebną. Znajdź sobie coś, co sprawi, że pobudki o 3 w nocy będą chociaż trochę bardziej znośne, i na litość boską, nie płać za nic pełnej ceny.
Brudna prawda o kuponach na sprzęt dla dzieci
Czy naprawdę muszę rejestrować się w kolejnej aplikacji, żeby dostać zniżkę?
Niestety, tak. Kody dostępne wyłącznie w aplikacji zazwyczaj oscylują w okolicach 15%, co całkowicie przyćmiewa standardową zniżkę z newslettera na stronie. Ja po prostu wrzucam wszystkie te sklepowe aplikacje do folderu w telefonie o nazwie "Ruina finansowa" i wyłączam powiadomienia push, żebym nie był bombardowany reklamami laktatorów, gdy jadę metrem.
Czy mogę użyć zgromadzonych punktów babypoints razem z kodem rabatowym?
Tak, i to jest jedyny moment w moim życiu, kiedy czuję się jak matematyczny geniusz. Możesz łączyć swoje punkty z sezonowym kodem rabatowym, a nawet używać ich przy produktach z wyprzedaży. Kiedyś kupiłem śpiworek za 60 funtów za zaledwie około 12 funtów, agresywnie łącząc błyskawiczną wyprzedaż, kod promocyjny i punkty, które zmagazynowałem przy zakupie ich wózka.
Gdzie jest haczyk przy polityce 100-dniowego zwrotu?
Główny haczyk polega na tym, że faktycznie musisz zachować oryginalne opakowanie w nienaruszonym stanie, co w naszym domu jest prawie niemożliwe, bo puste kartonowe pudła są natychmiast anektowane przez bliźniaczki jako luksusowe nieruchomości. Rzecz musi być też autentycznie nieużywana, więc nie możesz przez trzy miesiące pchać wózka przez błotniste londyńskie kałuże, a potem stwierdzić, że nie podoba ci się amortyzacja.
Czy kupon z newslettera ciążowego jest naprawdę zarezerwowany tylko dla kobiet w ciąży?
Nikt nie żąda pokazania zdjęć z USG. Zapisałem się do Babybauch-Post, wybierając losową datę porodu za trzy miesiące. Po prostu co tydzień przysyłają ci maile z aktualizacjami o tym, że twoje zmyślone dziecko jest już wielkości awokado, a w zamian dostajesz 10 euro zniżki. To bardzo uczciwa wymiana za zdrowie psychiczne mojej skrzynki odbiorczej.





Udostępnij:
Mit zimowego ubierania na cebulkę: dlaczego rajstopy niemowlęce zmieniają wszystko
Cała prawda o ubrankach dla noworodka: jak przetrwać wyprawkowy chaos