W zeszły wtorek dokładnie o 16:15 stałam w przerażająco białej gregoriańskiej kamienicy w South Kensington, ścierając z lewego ramienia papkę z banana, podczas gdy kobieta o imieniu Cressida od niechcenia spryskiwała swojego ośmiomiesięcznego synka wodą zapachową za 230 funtów. Odwróciła się do mnie, uśmiechnęła przerażająco idealnymi licówkami i zaproponowała psiknięcie moich bliźniaków. Zamarłam, głównie dlatego, że Bliźniak A jadł właśnie garść ekologicznej ziemi z doniczki z fikusem, a z pieluchy Bliźniaka B wyciekało coś dość złowieszczego. Stałam tam, wewnętrznie panikując, czy rano pamiętałam o podaniu im kropli z witaminą D, kiedy to w powietrzu uniosła się mgiełka luksusowego zapachu.
„To nowe perfumy Baby Dior” – rozpromieniła się Cressida, poprawiając lniany kołnierzyk synka. „Nuty gruszki i dzikiej róży. Prawda, że to poetyckie?”
Grzecznie odrzuciłam propozycję zamarynowania moich zdziczałych dwulatków w markowych perfumach, powołując się na wyimaginowaną chorobę skóry, i pospiesznie wycofałam się do kuchni w poszukiwaniu wilgotnego ręcznika papierowego. Ale sam absurd tego momentu utkwił mi w pamięci. Oficjalnie dotarliśmy do momentu, w którym rodzice kupują luksusowe gadżety dla ludzików, które na co dzień próbują zjeść własne buty.
Sytuacja z gruszką i białym piżmem
Jeśli udało ci się uniknąć marketingu tej konkretnej odsłony ultraluksusowej pielęgnacji dla niemowląt, pozwól, że nakreślę ci obraz sytuacji. Flagowy produkt nosi nazwę „Bonne Étoile”, co oznacza „Szczęśliwa Gwiazda”, choć „Ogromna Strata Pieniędzy” byłoby z praktycznego punktu widzenia o wiele trafniejsze. Posiada profil zapachowy gruszki, dzikiej róży i białego piżma.
Rozłóżmy to na chwilę na czynniki pierwsze, zaczynając od gruszki. Spędzam mniej więcej czterdzieści procent mojego czasu na jawie, agresywnie zszorując lepkie, przypominające cement resztki prawdziwych gruszek ze stołu, podłogi i twarzy moich dzieci. Pomysł dobrowolnego zapłacenia ponad dwustu funciaków tylko po to, by moje dzieci pachniały dokładnie tymi owocami, które ciągle próbuję z nich zmyć, to poziom psychologicznych tortur, na który nie jestem gotowa.
Następnie mamy dziką różę i białe piżmo. Dzika róża pasuje do wilgotnego wiktoriańskiego salonu, a białe piżmo jest zarezerwowane wyłącznie dla duszącej chmury, która wisiała nad każdą szkolną dyskoteką na początku lat dwutysięcznych. Dlaczego u licha ktoś miałby chcieć, aby dziesięciomiesięczne niemowlę, które powinno pachnieć ciepłym mlekiem i czystą bawełną, pachniało tak, jakby za chwilę miało niezgrabnie zatańczyć wolnego do piosenki Robbiego Williamsa?
Nawet nie zacznę tematu pasującego do zestawu mleczka nawilżającego za 115 dolarów, ponieważ każdy balsam, który kosztuje więcej niż moje tygodniowe zakupy spożywcze, a i tak jest natychmiast rozsmarowywany na psie, dla mnie po prostu nie istnieje.
Co tak naprawdę powiedziała lekarka o pachnieniu jak elegancki hotel
Moja niechęć to nie tylko kwestia braku luźnej gotówki na takie zachcianki czy odmowy uczestnictwa w olimpiadzie statusu matek z Chelsea. Bliźniak B ma okropną egzemę (taką, która pojawia się wściekle czerwona pod kolanami, jeśli wiatr zawieje w złym kierunku), więc spędzamy nieprzyzwoicie dużo czasu w naszej lokalnej przychodni NHS.

Podczas naszej ostatniej wizyty zapytałam naszą lekarkę rodzinną, doktor Patel, o rosnącą popularność tych luksusowych perfum i balsamów dla dzieci o „naturalnym pochodzeniu”. Spodziewałam się dyplomatycznej odpowiedzi. Zamiast tego dosłownie osunęła się na krześle, potarła skronie i spojrzała na mnie tak, jakbym zapytała, czy mogę karmić bliźniaki dietą opartą wyłącznie na czystym espresso.
Wyjaśniła, że skóra dziecka jest niesamowicie przepuszczalna, co oznacza, że cokolwiek na nią nałożysz, wchłania się znacznie szybciej niż w nasze grube, zmęczone pogodą dorosłe skóry. Wprowadzanie złożonych zapachów roślinnych – nawet tych, które twierdzą, że są w 99 procentach naturalne – to w zasadzie urządzanie imprezy rave dla potencjalnych alergenów.
Doktor Patel ostrzegła mnie, że smarowanie dzieci olejkami eterycznymi i naturalnymi perfumami może poważnie zwiększyć ryzyko kontaktowego zapalenia skóry. Mruknęła też coś o substancjach zaburzających gospodarkę hormonalną, co – jeśli dobrze pamiętam zardzewiałą biologię ze szkoły średniej – oznacza w zasadzie dezorientację ich maleńkich, rozwijających się układów hormonalnych za pomocą syntetycznych chemikaliów w przebraniu „naturalnego luksusu”. Wyszłam z przychodni całkowicie przekonana, że jedyne, co powinno lądować na skórze moich córek, to zwykła woda i ewentualnie jakiś bardzo mało efektowny, apteczny krem barierowy.
Ewolucyjny trik z zapachem noworodka
Jest też prosty fakt, że dzieci same z siebie pachną po prostu niesamowicie. Jestem niemal pewna, że ten odurzający, lekko słodki zapach główki noworodka to biologiczny trik, zaprojektowany przez ewolucję po to, by wywołać potężny wyrzut dopaminy w naszych niewyspanych mózgach. To gwarantuje, że nie zostawimy ich przez przypadek w nocnym autobusie, gdy wrzeszczą od trzeciej nad ranem.
Kiedy przykrywasz to syntetyczną dziką różą, aktywnie ingerujesz w biologiczny proces tworzenia więzi. Maskujesz dokładnie ten zapach, który natura dała nam po to, abyśmy przetrwali tę absolutną, niezmąconą traumę czwartego trymestru. Nie obchodzi mnie, czy butelka ma pastelowy nadruk toile; jeśli blokuje naturalny zapach mojego dziecka, ląduje w koszu na śmieci.
Jeśli chcesz zafundować swojemu dziecku coś w jakości premium, co nie skończy się awaryjną wizytą w aptece po krem sterydowy, o wiele lepiej zainwestować w rzeczy, które dotykają jego skóry w bezpieczny sposób. Tutaj możesz zapoznać się z kolekcją ubranek z bawełny organicznej Kianao, która jest nieskończenie bardziej użyteczna niż perfumowana woda.
Co tak naprawdę zakładamy naszym dzieciom
Zamiast traktować moje dzieci jak malutkie, śliniące się bywalczynie salonów, zdecydowaliśmy się na nieco bardziej pragmatyczne podejście do luksusu. Dla nas prawdziwym luksusem jest dziecko, które przesypia całą noc, ponieważ nie drapie niewytłumaczalnej wysypki.

Weźmy na przykład stroje, które miałyśmy na sobie w przerażającym domu Cressidy. Ubrałam dziewczynki w Body Niemowlęce z Bawełny Organicznej z Falbankami na Rękawach. Ma urocze falbanki przy rękawkach, dzięki czemu wygląda bardzo przyzwoicie na snobistycznym spotkaniu dla dzieci w zachodnim Londynie, ale tak naprawdę materiał to w 95% bawełna organiczna. Oznacza to, że u Bliźniaka B nie doszło do wielkiego nawrotu egzemy spowodowanego przez syntetyczne włókna zatrzymujące pot na skórze. Będąc całkowicie szczerą, małe falbanki nieco mną się w praniu, a strona 47 jakiegoś poradnika dla rodziców prawdopodobnie mówi, że powinnam je wyprasować, ale ja po prostu wygładzam je, gdy są jeszcze wilgotne, i liczę na najlepsze.
Do codziennego przetrwania naszym absolutnie ulubionym strzałem w dziesiątkę jest Body Niemowlęce z Bawełny Organicznej. Mamy około sześciu takich ubranek bez rękawków. Idealnie rozciągają się na masywnej pieluszce wielorazowej, wytrzymują pranie na programie dla bardzo brudnych ubrań po katastrofalnym incydencie z owsianką, a niebarwiona bawełna jest dosłownym zbawieniem dla podrażnionej skóry. Oddycha prawidłowo. Nie ma tu drapiących metek, syntetycznych barwników i absolutnie żadnych nut białego piżma.
A jeśli chodzi o ich kojenie, nie używamy luksusowych mleczek botanicznych. Używamy rzeczy, które mogą z pasją gryźć.
Życzliwy krewny kupił nam niedawno Gryzak Bubble Tea w kolorze fioletowym. Przyznam, że wygląda to trochę komicznie – moje dwulatki chodzące po mieszkaniu i wyglądające jak modne nastolatki stojące w kolejce po bubble tea w Soho. Zdecydowanie jest to estetyczna nowinka, po którą normalnie bym nie sięgnęła. Ale dziewczynki absolutnie uwielbiają wypukłe „perełki” na dole i z radością żują ten silikon spożywczy, zamiast niszczyć pilota do telewizora czy listwy przypodłogowe, więc uważam to za moje ogromne zwycięstwo.
Ochrona bariery hydrolipidowej bez popadania w obłęd
Rodzicielstwo samo w sobie jest ćwiczeniem w odczuwaniu nieustannego, cichego niepokoju. Martwimy się o ich kamienie milowe, regresy snu i o to, czy ten dziwny dźwięk, który właśnie z siebie wydały, to kaszel, czy imitacja pralki. Nie potrzebujemy, aby branża poradników dla niemowląt produkowała nowe zmartwienia o to, czy nasze dzieci pachną wystarczająco „poetycko” dla reszty społeczeństwa.
Twoje dziecko nie potrzebuje całej linii produktów do pielęgnacji skóry. Potrzebuje wilgotnej myjki na brud, podstawowego kremu barierowego na suche miejsca i ubrań, które naprawdę pozwalają jego skórze oddychać. Wszystko inne to po prostu szum, pięknie zapakowany w pastelowe, szklane buteleczki i wciskany rodzicom, którzy są zbyt zmęczeni, by zorientować się, że są naciągani.
Zamiast szastać pieniędzmi na markową wodę, może po prostu ubierz je w coś, co nie przypomina w dotyku plastikowej torby, pozwól im żuć silikonowy kubek po bubble tea i zaakceptuj, że przez kilka następnych lat będą głównie pachnieć jak te węglowodany, które akurat rozmazały sobie po twarzy.
Zanim wydasz połowę swojego miesięcznego budżetu na zakupy spożywcze na butelkę markowych perfum dla niemowląt, po prostu kup jakieś porządne, podstawowe ubranka z bawełny organicznej i miej to z głowy. Tutaj sprawdzisz naprawdę użyteczne niezbędniki dla noworodków od Kianao.
Pytania, które szczerze mogą ci się nasunąć na temat tych absurdów
Czy luksusowe perfumy naprawdę mogą zaszkodzić skórze mojego dziecka?
Według naszej lekarki – tak, jak najbardziej. Nawet jeśli marka przyklei na etykiecie „W 99% naturalne”, naturalne ekstrakty, takie jak dzika róża i olejki botaniczne, są silnymi wyzwalaczami kontaktowego zapalenia skóry. Skóra maluchów jest niesamowicie cienka i przepuszczalna, więc nakładanie na nią złożonych zapachów to dosłownie proszenie się o wściekle czerwoną wysypkę.
Dlaczego tak bardzo wszystkim zależy na zapachu noworodka?
Jestem prawie przekonana, że to biologiczny mechanizm przetrwania. Kiedy wąchasz główkę swojego dziecka, twój mózg uwalnia dopaminę i oksytocynę. To pomaga w tworzeniu więzi i sprawia, że na chwilę zapominasz, że nie przespałaś ani jednej pełnej nocy od 2021 roku. Przykrywanie tego syntetycznym piżmem dosłownie blokuje twój własny, biologiczny system nagrody.
Czy mogę używać rozcieńczonych olejków eterycznych zamiast markowych perfum?
Bardzo cię proszę, nie rób tego. Doktor Patel wyglądała na przerażoną, gdy wspomniałam o olejkach. Tylko dlatego, że coś jest „naturalne”, wcale nie oznacza, że powinno wylądować na ciele niemowlęcia. Arszenik jest naturalny. Niedźwiedzie są naturalne. Ale raczej nie natarłabyś twarzy swojego dziecka niedźwiedziem. Trzymaj się całkowicie bezzapachowych, podstawowych produktów.
Co naprawdę pomaga na suchą skórę, jeśli nie wymyślne mleczka i kremy?
Potwornie nudny, całkowicie bezzapachowy, hipoalergiczny krem barierowy z lokalnej apteki i oddychające ubrania. Jeśli nałożysz na dziecko gęsty krem, a potem ubierzesz je w tani poliester, tylko zatrzymasz ciepło i pot, co tylko pogorszy sprawę. Bawełna organiczna to w tym wypadku twój najlepszy przyjaciel.
Czy body z bawełny organicznej Kianao naprawdę są lepsze na egzemę?
W mojej skrajnie wyczerpanej, głęboko nienaukowej, ale bardzo doświadczonej opinii: tak. Nie mają ostrych, chemicznych barwników ani syntetycznych włókien, przez które Bliźniak B drapie sobie nogi do krwi. Działają po prostu jak delikatna, oddychająca druga skóra, która jest w stanie przetrwać pranie w wysokiej temperaturze.





Udostępnij:
Dlaczego przy trzecim dziecku przestałam śledzić rozwój tydzień po tygodniu
Droga Priyo sprzed pół roku: o pułapce Baby Doge