Była 14:14 we wtorek, a ja stałam po kostki w błocie, trzymając w dłoni w połowie pusty kubek termiczny Yeti z letnią kawą, i patrzyłam, jak moja 18-miesięczna córka Maya z pełnym zaangażowaniem próbuje pocałować z języczkiem miniaturowe zwierzę gospodarskie.

Moja przyjaciółka Jen wpadła w wir pandemicznego rolnictwa. Sprzedała mieszkanie, kupiła kawałek ziemi i od razu zaadoptowała – jak to ujęła – „idealne zwierzaki domowe”. Spodziewałam się, wiecie, golden retrievera. Zamiast tego, wchodząc na jej podwórko, zobaczyłam trzy krępe, sięgające kolan zwierzęta z pyszczkami dosłownie przypominającymi pluszowe misie, które gapiły się prosto na mnie.

Owce Babydoll. Tak się właśnie nazywają. Albo, jeśli wolicie brzmieć nieznośnie oficjalnie: staroangielskie owce Babydoll Southdown. Mają ten permanentny, mały uśmieszek na swoich puchatych pyszczkach i ledwo sięgają rzepek, więc naturalnie Maya pomyślała, że to po prostu ożywione, gigantyczne pluszaki. Co było urocze przez dokładnie cztery sekundy – do momentu, gdy owca szturchnęła jej rączkę nosem, a Maya natychmiast wepchnęła swoje umazane owczą śliną palce prosto do buzi.

Panika.

Ten nocny telefon do lekarza, którego wciąż żałuję

Słuchajcie, wiem, że prawdopodobnie za bardzo panikuję na punkcie zarazków. Mój mąż Dave powtarza mi, że muszę pozwolić dzieciom „budować odporność” i „zjeść trochę brudu”, co łatwo mu mówić, bo to nigdy on nie wstaje o 3 nad ranem, żeby trzymać miskę pod wymiotującym maluchem. Więc w ułamku sekundy, gdy Maya posmakowała zwierzęcia gospodarskiego, mój mózg od razu przeszedł do najgorszego możliwego scenariusza.

Skończyło się na tym, że zadzwoniłam do naszego pediatry, doktora Millera, koło 20:00, bo wpadłam w czarną dziurę wyszukiwań Google o chorobach odzwierzęcych i byłam przekonana, że moje dziecko zostanie pacjentem zero jakiejś nowej zarazy. Doktor Miller zna mnie od narodzin Leo, więc jest bardzo przyzwyczajony do mojej specyficznej histerii.

Zasadniczo powiedział mi, że choć zdrowo wyglądające owce są super urocze, to są też chodzącymi szalkami Petriego dla rzeczy, które brzmią przerażająco, jak E. coli i Salmonella. Najwyraźniej dzieci poniżej piątego roku życia są na nie bardzo podatne, bo ich układ odpornościowy jest wciąż w fazie budowy. Wyjaśnił, że zawsze, gdy jesteśmy w pobliżu zwierząt gospodarskich, powinnam traktować moje dzieci tak, jakby spacerowały po składowisku niebezpiecznych odpadów – absolutnie nie mogą zbliżać smoczków ani butelek do twarzy, dopóki nie wyszorujemy ich rąk przemysłowym mydłem i gorącą wodą.

W każdym razie, morał jest taki, że trzymanie mojego dziecka z dala od zagrody owiec Babydoll to teraz moje życiowe motto.

Modowe straty z dnia na farmie

Cała ta wizyta na farmie była jedną wielką katastrofą. Maya miała na sobie to niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej od Kianao, które szczerze mówiąc jest absolutnie moją ulubioną rzeczą w jej szafie, ponieważ bawełna jest niezwykle miękka. Niestety, głupio ubrałam ją w ten piękny, naturalny, niefarbowany kolor. Zanim wyjechaliśmy od Jen, ubranko było całe w błocie, owczych bobkach i wszystkim innym, co kryło się na tym pastwisku.

The wardrobe casualty of the farm day — Why That Cute Miniature Sheep Trend Almost Broke My Sanity

Kiedy wróciliśmy do domu, byłam tak przerażona zarazkami, że uprałam to biedne, organiczne body w iście nuklearnej temperaturze. Byłam w pełni gotowa na to, że je zniszczę. Zakładałam, że skurczy się do rozmiarów lalki Barbie. Ale ku mojemu zaskoczeniu? Wyszło w idealnym stanie. Elastan w nim zawarty jakimś cudem utrzymał kształt, a materiał wydawał się wręcz bardziej miękki. To jedyna rzecz, która przetrwała ten dzień bez szwanku.

Chciałabym móc powiedzieć to samo o jej zabawkach. Kiedy odstawiała tę całą akcję z wkładaniem rączek do buzi w zagrodzie owiec, trzymała również swój silikonowo-bambusowy gryzak dla niemowląt Panda. W tamtym miesiącu potwornie ząbkowała, a ta panda była jedyną rzeczą, która powstrzymywała ją przed przegryzieniem mi obojczyka. Ale patrzeć, jak wpada w farmerskie błoto... o Boże. Jedynym ratunkiem było to, że silikon można wygotować. Dosłownie wrzuciłam go do garnka z wrzątkiem, jakbym gotowała makaron, w sekundzie, gdy tylko przekroczyliśmy próg domu. Szczerze mówiąc, ten gryzak ratuje nam życie, bo ma te wszystkie małe wypustki, które Maya uwielbia żuć, ale wciąż mam małe PTSD po tym, jak zobaczyłam go obok kopyta.

To w zasadzie puchate, małe czołgi

Z tymi miniaturowymi owcami jest jedna rzecz, o której nikt wam nie mówi. Owszem, są niskie. Ale są też zbite. Wprost niewiarygodnie masywne. Mały baranek Jen wyglądał jak chmurka, ale ważył prawie 30 kilogramów.

I chociaż wszyscy na Instagramie kupują je, bo rzekomo są takimi potulnymi, łagodnymi kosiarkami, nadal trzeba uważać. Jen powiedziała mi, że jako zwierzęta domowe należy zawsze wybierać tylko samice (maciorki) lub wykastrowane samce (skopy). Ona ma jednego niekastrowanego barana i ten koleś to prawdziwe utrapienie. Kiedy tam byłyśmy, patrzyłam, jak agresywnie uderza głową w metalowe koryto tylko dlatego, że stało mu na drodze. Spojrzałam na to i dotarło do mnie, że gdyby stała tam Maya, zostałaby wystrzelona w kosmos.

Ach, no i dosłownie umierają z samotności, jeśli nie kupisz co najmniej dwóch, więc nigdy nie można poprzestać na jednej sztuce.

Jedyna zaleta owiec, która je ratuje

Dobra, trochę sobie ponarzekałam. Jeśli dotrwaliście aż do tego momentu, pewnie myślicie, że nienawidzę natury. Wcale tak nie jest! Właściwie, kilka tygodni później rozmawialiśmy z Dave'em o tej całej katastrofie w minizoo i zaczął mi opowiadać o faktycznym, rolniczym przeznaczeniu tych owiec, co jest fascynujące.

The one redeeming quality of the sheep — Why That Cute Miniature Sheep Trend Almost Broke My Sanity

Jeśli interesujecie się ekologicznymi, zrównoważonymi materiałami dla dzieci (tak jak my, starając się przerzucić całą naszą wyprawkę na naturalne włókna), owce Babydoll to w zasadzie królewska arystokracja. Winnice używają ich jako „organicznych pieleniarzy”. Ponieważ są takie niskie, nie dosięgają winogron na winoroślach, więc po prostu chodzą i zjadają chwasty, naturalnie użyźniając przy tym glebę. To genialne.

Ale prawdziwa magia kryje się w ich wełnie.

Zawsze myślałam, że wełna to ten drapiący, okropny materiał, z którego moja babcia robiła na drutach swetry wywołujące pokrzywkę na mojej szyi. Ale runo owiec Babydoll jest inne. Z tego, co czytał Dave (i co próbował mi wytłumaczyć, zanim zdążyłam wypić poranną kawę), ich wełna jest niewiarygodnie delikatna. Mówimy tu o grubości od 19 do 24 mikronów, co najwyraźniej jest naukowym sposobem na powiedzenie: „w dotyku przypomina drogi kaszmir”.

Ponieważ włókna są tak cienkie i mają mnóstwo mikroskopijnych łusek, wełna ta jest nieziemsko miękka, sprężysta i hipoalergiczna. Można ją nosić bezpośrednio na ciele bez powodowania podrażnień. Kiedy to usłyszałam, od razu pomyślałam o tekstyliach dla dzieci. Znalezienie organicznych, niedrażniących materiałów jest strasznie trudne, gdy dzieci mają wrażliwą skórę. Maya miewała okropne nawroty egzemy po noszeniu syntetycznych tkanin, dlatego przerzuciliśmy się głównie na bawełnę organiczną i naturalne włókna. Jeśli chcecie całkowicie odmienić szafę swojego malucha i wypełnić ją rzeczami, po których nie dostanie wysypki, kolekcja ubranek dziecięcych z bawełny organicznej to szczerze mówiąc najlepsze miejsce, by zacząć.

To zabawne, jak ten przerażający dzień na hobbystycznej farmie sprawił, że bardziej doceniłam zrównoważone rolnictwo. To znaczy, już nigdy nie pozwolę Mayi zbliżyć się do żywej owcy, przynajmniej dopóki nie pójdzie do podstawówki, ale bez wahania kupię jej sweterek zrobiony z ich wełny.

Kiedy estetyczne zabawki są po prostu... okej

A skoro już mowa o naturalnych materiałach, ponieważ po wizycie na farmie wpadliśmy w fazę na „wprowadzanie natury do domu”, Dave kupił drewniany stojak edukacyjny dla niemowląt | tęczowy zestaw do zabawy. Wygląda naprawdę pięknie w salonie. Idealnie wpisuje się w tę całą minimalistyczną estetykę smutnego, beżowego dziecka, a drewno jest autentycznie świetnej jakości.

Ale szczerze? Jest tylko w porządku. Wiszące zabawki są urocze i tak dalej, ale Leo (który miał wtedy 4 lata) w kółko próbował używać tego drewnianego stojaka jak drabiny, żeby dosięgnąć telewizora, co codziennie przyprawiało mnie o zawał serca. Maya pacnęła małe, drewniane kółka przez około pięć minut, po czym uznała, że woli pobawić się pustym kartonem po przesyłce z Amazona. To piękny element dekoracyjny do pokoju dziecięcego, ale jeśli wasze dzieci sieją chaos tak jak moje, możecie spędzić więcej czasu na pilnowaniu ich przy nim, niż one na samej zabawie.

Szczerze mówiąc, rodzicielstwo to po prostu seria prób dokonywania dobrych wyborów, ponoszenia drobnych porażek, panicznych telefonów do lekarza, a potem kupowania czegoś organicznego, żeby poczuć się z tym wszystkim lepiej. Jeśli zastanawiacie się nad dołączeniem miniaturowej owcy do swojej rodziny, to... na razie może lepiej zostańcie przy wersji pluszowej.

Zanim zdecydujecie się na przydomową farmę, może najpierw ulepszcie swoją wyprawkę. Odkryjcie naszą naturalną kolekcję dla niemowląt tutaj.

Moje chaotyczne FAQ o dzieciach i mini owcach

Czy owce Babydoll to naprawdę dobre zwierzaki dla maluchów?
Boże, nie. To znaczy, ludzie w internecie będą wam wmawiać, że tak, bo są niskie i mają urocze pyszczki. Ale ważą blisko 30 kilogramów i mogą przenosić Salmonellę. Mój lekarz właściwie zabronił nam traktować ich jak psy. Jeśli macie starsze dzieci, które należą do jakiegoś kółka rolniczego, to może. Ale w przypadku maluchów, które wciąż pchają ręce do buzi? Odpuśćcie sobie.

Co się stanie, jeśli moje dziecko dotknie owcy w minizoo?
Nie panikujcie tak jak ja, ale działajcie szybko. Nie pozwólcie, żeby dotykały swojej twarzy, smoczka czy przekąsek. Zaciągnijcie je prosto do kranu i wyszorujcie ręce mydłem i wodą. Środek do dezynfekcji rąk jest okej w akcie desperacji, ale to mydła tak naprawdę potrzebujecie, żeby zmyć ten cały farmerski brud. Po powrocie do domu wypierzcie ich ubrania w wysokiej temperaturze.

Czy wełna owiec Babydoll jest naprawdę aż tak miękka?
Tak! To jest naprawdę szokujące. Mieści się w tym samym przedziale mikronów co kaszmir, więc nie ma tego okropnego uczucia drapania. Jest fantastyczna na kocyki dla niemowląt i zimowe ubranka, ponieważ pięknie utrzymuje stałą temperaturę, nie podrażniając przy tym wrażliwej skóry.

Czy da się sprać farmerskie błoto z bawełny organicznej?
Cudem, tak. Wyprałam to organiczne body Kianao od Mayi w naprawdę gorącym cyklu po naszej katastrofie na farmie i przetrwało. Zazwyczaj powinno się prać bawełnę organiczną w zimnej wodzie i suszyć na powietrzu, żeby się nie skurczyła, ale w obliczu zagrożenia zarazkami znosi pranie w wysokiej temperaturze zaskakująco dobrze.

Czy samce owiec uderzają głową?
Tak. Barany (niekastrowane samce) z całą pewnością będą uderzać we wszystko głową. Patrzyłam, jak jeden z nich wgniata metalowe wiadro. Nigdy, przenigdy nie wpuszczajcie małego dziecka do zagrody z baranem. Trzymajcie się samic lub wykastrowanych samców (skopów), jeśli odwiedzacie farmę.