Stałam w kolejce w markecie w zeszły wtorek, walcząc z wiercącym się na moim biodrze dwulatkiem, próbując jednocześnie zamówić przez telefon prezent na baby shower dla mojej kuzynki. Jest absolutnie zakochana w tym serialu o Mandalorianinie, więc po prostu wpisałam słowa baby yo w pasek wyszukiwania, w pełni spodziewając się znaleźć uroczą małą zieloną czapeczkę ufoludka albo mięciutki otulacz. Google, w swojej nieskończonej mądrości, autouzupełniło resztę, podając konkretną odmianę marihuany. I tak kliknęłam, zakładając, że to jakiś dziwnie nazwany ekologiczny środek na ząbkowanie albo hipsterska marka purée z groszku. Słuchajcie. Jakże bardzo się myliłam. To nie był uroczy motyw do pokoju dziecięcego ani pluszowa zabawka. To była niesamowicie mocna, zwalająca z nóg marihuana dla dorosłych.
Zanim dorobiłam się trójki dzieci poniżej piątego roku życia, szczerze myślałam, że wszystko, co ma w nazwie słowo „dziecięcy”, należy do pokoiku dziecięcego, ale teraz wiem, że branża rekreacyjna dla dorosłych wręcz uwielbia nadawać nostalgiczne, przyjazne dzieciom nazwy rzeczom, które nie powinny znaleźć się nawet w promieniu pięćdziesięciu kilometrów od niemowlęcia. Kiedyś widząc jaskrawo kolorowe opakowania z postaciami z kreskówek, po prostu zakładałam, że są przeznaczone dla małych rączek. O święta naiwności, byłam taka głupiutka. Teraz, kiedy tkwię po uszy w chaotycznych okopach współczesnego rodzicielstwa, zdaję sobie sprawę, że musimy mieć absolutną paranoję na punkcie tego, co trafia do naszych domów, ponieważ odmiana o nazwie Baby Yoda jest absolutnym przeciwieństwem czegoś przyjaznego dzieciom.
Mój lekarz miał mi do powiedzenia kilka dosadnych słów na temat mocnych ziół
Będę z wami teraz w stu procentach szczera. Wielu rodziców legalnie używa marihuany. Niezależnie od tego, czy chodzi o przewlekły ból, próbę przespanej w całości nocy bez zrywania się na każdy wyimaginowany dźwięk w domu, czy po prostu relaks po tym, jak twój maluch krzyczał przez trzy godziny, bo jego kanapka została pokrojona w zły kształt. Nie jestem tu po to, by oceniać wasze sposoby na stres. Ale mój lekarz, dr Evans, porządnie zmył mi głowę na naszej ostatniej wizycie, kiedy rozmawialiśmy o bezpieczeństwie w domu i o tym, do czego dzieci potrafią się dobrać.
Powiedział mi, że lokalne izby przyjęć dosłownie pękają teraz w szwach od małych dzieci, które przypadkowo zjadły żelka dla dorosłych albo dorwały się do jakiegoś niesamowicie mocnego suszu zostawionego na szafce nocnej. Ledwo zdałam biologię w liceum, ale z tego co mówił dr Evans wynika, że poziom THC w tej konkretnej odmianie o kosmicznej nazwie oscyluje wokół trzydziestu procent, co oznacza, że to, co ludzie palili na Woodstocku, to w zasadzie oregano w porównaniu z tym absolutnym paliwem rakietowym, które ludzie kupują dzisiaj w punktach sprzedaży. Podobno te substancje chemiczne uderzają w maleńkie ciałko tak szybko, że jeśli maluch dorwie się do pąka czegoś takiego, to nie jest to zabawna, mała pomyłka, ale telefon pod 112, wymioty, zawroty głowy i potworne problemy z oddychaniem, o których nawet nie chcę myśleć.
Absolutny przekręt z opakowaniami odpornymi na dzieci
Porozmawiajmy przez chwilę o zabezpieczeniach przed dziećmi, bo szczerze mówiąc, to gigantyczne oszustwo. Myślisz, że ukryłaś swoje rzeczy dla dorosłych, leki albo legalnie zdobyte przekąski antystresowe na wysokiej półce w małym, ozdobnym pudełku. Myślisz, że mały Braxley ma dopiero trzy latka i na pewno nie dosięgnie na szczyt lodówki. Posłuchajcie mnie bardzo uważnie. Małe dzieci to w zasadzie tycie, pijane ninja z zerowym instynktem samozachowawczym i umiejętnościami wspinaczkowymi olimpijskiego boulderingowca. Mój najstarszy, który w tym momencie jest chodzącą przestrogą, ustawił kiedyś trzy krzesła z jadalni i ogromny słownik tylko po to, by dosięgnąć ukrytej torby z kawałkami czekolady na szczycie spiżarni. Jeśli myślisz, że cienki, plastikowy pojemnik wrzucony na dno szafy powstrzyma zdeterminowane dziecko, to całkowicie oszukujesz samą siebie.

I nawet nie zaczynajcie mi mówić o tych tak zwanych nakrętkach „bezpiecznych dla dzieci”. Dosłownie podawałam własne buteleczki z lekami na receptę mojemu czterolatkowi, żeby otworzył mi ibuprofen, bo miałam mokre ręce i nie mogłam ich nacisnąć i przekręcić wystarczająco mocno. Jeśli ja nie potrafię otworzyć butelki, a mój przedszkolak rozbraja ją w równe trzy sekundy, ledwo odrywając wzrok od odcinka serialu Bluey, to cały system bezpieczeństwa jest po prostu popsuty. Z czymś tak silnym, jak lepka, pokryta żywicą marihuana, traktowanie jej jak zwykłego sekretu dorosłych po prostu już nie wystarcza.
W zasadzie musisz wsadzić swoje zapasy do solidnego, metalowego sejfu, pomieszać kod i modlić się, żeby twój czterolatek go nie rozszyfrował, gdy ty jesteś zajęta dopieraniem brudnej pieluchy. I szczerze, cały ten pomysł, że możesz po prostu zapalić na ganku, a potem od razu wejść do środka i wziąć dziecko na ręce, wymaga twardego zderzenia z rzeczywistością. Lepki osad z dzisiejszej super-trawki przylega do włosów, przykleja się do ubrań i wchodzi prosto pod paznokcie, co oznacza, że musisz wyszorować ręce do czerwoności gorącą wodą z mydłem i zdjąć tę przesiąkniętą dymem bluzę z kapturem, zanim w ogóle pomyślisz o podniesieniu płaczącego niemowlęcia. Moja babcia paliła papierosy w domu przy zamkniętych oknach i powtarzała mi, że to buduje charakter, ale dr Evans powiedział, że bierne palenie tego świństwa po prostu pokrywa malutkie płucka dziecka paskudnymi toksynami, które powodują potworne infekcje dróg oddechowych, więc całkowicie ignoruję staroświeckie rady mojej rodziny.
Szczerze mówiąc, jeśli twoja teściowa chce łapać się za serce z oburzenia, że potrzebujesz czegoś na sen albo zamykasz drzwi do sypialni na pięć minut świętego spokoju, po prostu zablokuj jej numer na weekend i pij kawę w spokoju.
Bezpieczne rzeczy, które twoje dziecko faktycznie może gryźć
Skoro mowa o maluchach wkładających do buzi każdą możliwą niebezpieczną rzecz, porozmawiajmy o tym, co wasze dziecko tak naprawdę powinno gryźć. Ząbkowanie to czyste zło. Kiedy mojemu średniemu dziecku wyrzynały się pierwsze ząbki, chwyciła moje obrzydliwe, pokryte zarazkami klucze do domu z blatu i wsadziła je sobie do buzi, zanim w ogóle zdążyłam mrugnąć. Byłam zdesperowana i wyczerpana. Wtedy w końcu znalazłam Silikonowo-bambusowy gryzak dla niemowląt Panda. Będę z wami szczera – zazwyczaj nienawidzę kupowania kolejnych plastikowych śmieci, które ostatecznie lądują pod kanapą, ale to maleństwo jest w 100% wykonane z silikonu spożywczego i naprawdę działa cuda. Płaski kształt sprawia, że moja córka mogła go sama trzymać, nie upuszczając go co pięć sekund na dywan pełen psiej sierści. Teksturowane bambusowe elementy na małej pandzie zdawały się trafiać dokładnie w odpowiednie miejsce na jej opuchniętych dziąsłach. Wrzucałam go do lodówki na dziesięć minut, kiedy robiłam sobie poranną kawę, bo ten zimny silikon był jedyną rzeczą, która powstrzymywała ją od krzyku.
Z drugiej strony, dostaliśmy też ten Zestaw miękkich klocków konstrukcyjnych dla niemowląt. Są mięciutkie i bezpieczne, co jest świetne, bo mój najstarszy absolutnie uwielbia używać zabawek jako broni i rzucać nimi przez cały salon prosto w głowę swojej siostry. Ale szczerze? To po prostu klocki. Moje dzieciaki pobawiły się nimi przez chwilę, pożuły brzegi przez kilka dni, a potem wróciły prosto do kłócenia się o pusty karton po paczce z Amazona. Fajnie sprawdzają się w wannie, bo unoszą się na wodzie, ale nie oczekujcie, że magicznie zajmą wasze dziecko na długie godziny, gdy wy próbujecie poskładać pranie.
Jeśli szukacie więcej sposobów na utrzymanie bezpiecznego i ekologicznego domu bez utraty zmysłów, zdecydowanie powinniście sprawdzić organiczne maty do zabawy i wyposażenie pokoiku dziecięcego z kolekcji opieki nad dziećmi Kianao, tak po prostu, żeby zapewnić sobie odrobinę spokoju ducha.
Ubranka, które naprawdę chronią wrażliwą skórę
Wróćmy na chwilę do tematu skóry dziecka, ponieważ unikanie dziwnych chemicznych osadów to teraz w zasadzie cała moja osobowość. Kiedy masz do czynienia z czymkolwiek silnie działającym – niezależnie od tego, czy są to super mocne zioła dla dorosłych pozostawione na twojej koszuli, czy po prostu ostre detergenty do prania ze sklepu – skóra twojego dziecka reaguje jako pierwsza. Przekonałam się o tym na własnej skórze, kiedy mojego najmłodszego wysypało okropną, czerwoną pokrzywką od taniego syntetycznego pajacyka, którego ciocia przysłała nam na jego urodziny. Wpadłam w panikę i ostatecznie przerzuciłam się prawie w całości na Bawełniane body niemowlęce bez rękawków z bawełny organicznej.

Nie są tanie, przyznaję to od razu, ale z ubrankami na co dzień naprawdę dostajesz to, za co płacisz. Materiał jest w dotyku grubszy i bardziej miękki, i naprawdę rozciąga się nad gigantyczną głową mojego malucha bez zrywania szwów na ramionach. Nie znam dokładnych podstaw naukowych stojących za bawełną organiczną, ale zgaduję, że bez tych wszystkich syntetycznych nawozów wplecionych we włókna, pozwala ona po prostu ich małej, podrażnionej skórze lepiej oddychać. Poza tym, jeśli chcecie czegoś, co wygląda trochę bardziej elegancko, a wciąż nie powoduje wysypki, Pajacyk niemowlęcy z falbankami i motylkowymi rękawkami z bawełny organicznej jest obłędnie uroczy, nie będąc przy tym sztywnym czy drapiącym. Ubrałam w to moją córkę do zdjęć rodzinnych i naprawdę wytrzymała w tym całe popołudnie bez szarpania za kołnierzyk.
Rady babci i prawda o mleku matki
Muszę znów wspomnieć o mojej mamie, bo zawsze powtarzała mi, żebym na ból przy ząbkowaniu po prostu wcierała odrobinę whiskey w dziąsła dziecka. Kocham ją nad życie, ale kiedy patrzymy wstecz na lata 80., zastanawiamy się, jak my w ogóle cudem przeżyliśmy. Jeździliśmy bez pasów na pace półciężarówek i pewnie żuliśmy odpryski farby ołowiowej. Więc kiedy starsze pokolenia mówią mi, że przesadzam z trzymaniem marihuany dla dorosłych pod kluczem, po prostu całkowicie ich ignoruję. Nie rozumieją, że odmiana marihuany, którą ludzie kupują dzisiaj, jest genetycznie modyfikowana do granic możliwości.
Dr Evans wyjaśnił, że THC gromadzi się w komórkach tłuszczowych, co oznacza, że jeśli jesteś karmiącą piersią mamą, która sięga po te mocne rzeczy, żeby zasnąć, te cząsteczki najprawdopodobniej przenikają prosto do twojego mleka i wędrują bezpośrednio do rozwijającego się mózgu twojego dziecka. Może i jestem chodzącym chaosem, który dwa razy w tygodniu karmi swoje dzieci mrożonymi nuggetsami z kurczaka, bo jestem zbyt zmęczona, żeby gotować, ale stawiam bardzo twardą granicę, jeśli chodzi o narażanie mojego dziecka na substancje psychoaktywne tylko dlatego, że muszę się wyluzować.
A skoro mowa o utrzymywaniu naturalności i prostoty, mam potężną relację miłość-nienawiść do dziecięcego sprzętu przejmującego mój dom. Absolutnie odmawiam kupowania tych gigantycznych, plastikowych potworności, które świecą i grają w kółko tę samą melodyjkę, która wwierca ci się w mózg tak głęboko, że chce ci się płakać. Zamiast tego wybrałam Drewniany stojak edukacyjny | Tęczowy zestaw do zabawy ze zwierzątkami. Jest uroczy, wykonany z naturalnego drewna i nie wygląda, jakby w moim salonie wybuchł plastikowy cyrk. Mały wiszący słonik jest słodki, ale co ważniejsze, wykończenia są nietoksyczne, więc nie muszę panikować, kiedy moje dziecko nieuchronnie pociągnie go w dół i spróbuje zjeść.
Zanim przejdziemy do niewygodnych pytań, których prawdopodobnie zbyt mocno wstydzicie się zadać własnemu lekarzowi, poświęćcie sekundę na udoskonalenie bezpiecznej przestrzeni do zabawy dla waszego dziecka. Sięgnijcie po jeden z tych solidnych drewnianych stojaków edukacyjnych albo silikonowy gryzak spożywczy, żebyście nigdy więcej nie musieli martwić się o to, co trafia do ich małych buzi.
Pytania, które być może boisz się zadać
Co powinnam szczerze zrobić, jeśli podejrzewam, że mój maluch zjadł mojego żelka dla dorosłych?
Nie czekaj, żeby zobaczyć, czy zrobi się senny, po prostu złap kluczyki i jedź na izbę przyjęć albo natychmiast zadzwoń po pogotowie ratunkowe. Wiem, że to żenujące i możesz czuć się jak najgorszy rodzic na świecie, ale lekarze widzieli to już milion razy i po prostu muszą dokładnie wiedzieć, co zjadło dziecko, żeby móc monitorować jego oddychanie, bo ten towar z wysoką zawartością THC uderza w kilkunastokilogramowe ciałko jak pędzący pociąg towarowy.
Czy mogę po prostu zapalić tę zieloną, kosmiczną odmianę na zewnątrz i wszystko będzie okej?
Szczerze mówiąc, prawdopodobnie nie tak okej, jak myślisz. Lepki osad i dym wręcz szaleńczo trzymają się włosów i ubrań. Naprawdę musisz dokładnie umyć ręce, wyszczotkować zęby i w idealnym scenariuszu założyć świeżą koszulkę, zanim wrócisz do środka i przytulisz noworodka, bo inaczej będzie on wdychać cały ten syf prosto z twojego kołnierzyka.
Czy karmienie piersią to naprawdę taki zły pomysł, jeśli używam tylko odrobiny na sen?
Mój lekarz postawił sprawę super jasno – tak, to jest zły pomysł. THC odkłada się w tłuszczu, a mleko matki to w zasadzie płynne złoto zrobione właśnie z tłuszczu. Przenika prosto do dziecka i tak naprawdę nikt nie wie, jak wielkie wyrządza to szkody w malutkim, rozwijającym się mózgu, więc po prostu nie warto ryzykować, dopóki wciąż karmisz piersią.
Jak wytłumaczyć mojemu bratu, wielkiemu fanowi trawki, że nie może przynieść swoich zapasów na moje baby shower?
Po prostu patrzysz mu prosto w oczy i zrzucasz winę na lekarza. Powiedz mu, że twój lekarz jest kompletnie bezwzględny, jeśli chodzi o narażenie na dym z trzeciej ręki i przypadkowy kontakt, a jeśli brat chce zobaczyć swoją nową siostrzenicę lub siostrzeńca, jego lepki susz musi zostać zamknięty w bagażniku samochodu. Nie przepraszaj za dbanie o bezpieczeństwo swojego dziecka.
Czy te „bezpieczne dla dzieci” torebki z punktów sprzedaży są naprawdę bezpieczne dla dzieci?
Absolutnie nie. Widziałam, jak moje dzieci przegryzają się przez grube, plastikowe opakowania tylko po to, żeby dostać się do czerstwego krakersa. Te torebki ze struną ściskano-rozciąganą mogą spowolnić zmęczonego dorosłego, ale maluch z ząbkami i ogromem wolnego czasu rozedrze je w mgnieniu oka. Kup prawdziwą metalową kasetkę zamykaną na kod.





Udostępnij:
Kiedy w końcu można przestać odbijać niemowlaka? Szczera historia mamy
Jak odróżnić gazy od ruchów dziecka