Twarz Jacksona była tak mocno przyciśnięta do szyby terrarium, że myślałam, iż jego nos już na zawsze zamieni się w płaski naleśnik. Mieliśmy tylko kupić karmę dla psa, ale mój pięciolatek powędrował do działu z gadami i dał się całkowicie zahipnotyzować odręcznie napisanemu, neonowemu szyldowi krzyczącemu „sprzedam małą agamę brodatą”, przyklejonemu do miniaturowego szklanego pudełka. W środku ten mały, kolczasty ziemniaczek wielkości mojego kciuka robił coś, co wyglądało, jakby robił dla nas pompki.

Moje najstarsze dziecko, niech go Bóg błogosławi, jest chodzącą przestrogą w kwestii braku kontroli nad impulsami, więc błagania zaczęły się natychmiast. Spojrzałam na tę maleńką jaszczurkę, pomyślałam o złotej rybce, którą miałam w dzieciństwie i która żyła w smutnej kuli na blacie, i uznałam: co w tym trudnego? Kupujesz skałkę grzewczą, wrzucasz trochę sałaty i po sprawie, prawda?

Będę z Wami absolutnie szczera: myliłam się tak bardzo, całkowicie i zawstydzająco, że mało nie udławiłam się mrożoną herbatą, kiedy w końcu dotarło do mnie, z czym tak naprawdę wiąże się utrzymanie tego stworzenia przy życiu.

Panika związana z salmonellą i protokół mycia rąk

Moja babcia zawsze powtarzała, że zabawa w błocie dobrze robi na odporność dziecka, ale jestem pewna, że nie miała na myśli jaszczurczych zarazków. Kiedy na wizycie kontrolnej mimochodem wspomniałam o naszym potencjalnym nowym zwierzaku, lekarz spojrzał na mnie, jakby nagle wyrosła mi druga głowa. Okazuje się, że ci mali goście to po prostu chodzące, mrugające fabryki salmonelli.

Lekarz zaczął tłumaczyć, że te bakterie naturalnie bytują w ich przewodzie pokarmowym czy czymś takim, i powiedział mi, że według zaleceń sanepidu dzieci poniżej piątego roku życia nie powinny nawet patrzeć na gady, a co dopiero ich dotykać. Co jest absolutnie komiczne, biorąc pod uwagę, że cała moja domowa gromadka ma mniej niż pięć lat. Więc teraz moje życie to niekończąca się pętla krzyków o używaniu mydła. Wprowadziliśmy rygorystyczny, bezwzględny protokół mycia rąk za każdym razem, gdy ktoś choćby odetchnie w pobliżu terrarium.

A branie ich na ręce, gdy są malutkie, to już w ogóle inny wymiar koszmaru. Nie można pozwalać dzieciom ich dotykać, dopóki nie urosną do co najmniej piętnastu centymetrów, bo są niewyobrażalnie delikatne. Jeśli nie podeprzesz wszystkich czterech maleńkich łapek podczas trzymania, wpadają w jaszczurczą panikę i zaczynają się szaleńczo rzucać, co zazwyczaj kończy się tym, że wyskakują z rąk i uderzają o podłogę. Opieka nad tym zwierzakiem przypomina mniej dziecięcą frajdę, a bardziej prowadzenie oddziału intensywnej terapii dla noworodków.

Szczerze mówiąc, stres w tych pierwszych tygodniach był obłędny. Wracaliśmy kiedyś samochodem z zakupów dla gadów, a moje średnie dziecko miało pełnowymiarową histerię, bo nie pozwoliłam mu trzymać torby ze świerszczami. Rzuciłam mu Gryzak Panda, który trzymam w torebce, żeby kupić sobie pięć minut ciszy. Spisał się świetnie – to tylko silikonowa zabawka, ale powstrzymała go od krzyku, podczas gdy wyrzynały mu się zęby trzonowe. Co prawda zbiera absurdalną ilość kłaczków, jeśli upadnie na podłogę w moim minivanie, ale łatwo można go spłukać pod kranem i bardzo cenię to, że mogę po prostu wrzucić go do zmywarki, kiedy i tak myję już sześćdziesiąt butelek.

Pozwólcie, że zaoszczędzę Wam trzysta dolarów na bezużytecznym podłożu

Jeśli macie wyciągnąć tylko jedną lekcję z mojego chaotycznego życia, proszę, posłuchajcie tego: wszystko, co wielkie sieciówki zoologiczne próbują wam wcisnąć w tych „zestawach startowych”, prawdopodobnie zabije waszą jaszczurkę. Nie mam pojęcia, dlaczego to sprzedają, ale niestety to robią.

Let me save you three hundred dollars on useless dirt — What I Wish I Knew Before Bringing Home a Tiny Spiky Lizard

Za młodu to z nich dość niezdarni łowcy, którzy eksplorują świat, liżąc i gryząc wszystko, co wpadnie im w oko. Więc jeśli położycie je na tym drogim pustynnym piasku lub pokruszonych skorupkach orzechów włoskich, które sprzedają w alejkach dla gadów, przypadkowo je połkną, próbując złapać robaka.

Ich malutkie jelita najwyraźniej sobie z tym nie radzą i całkowicie się zatykają, co okazuje się być śmiertelne. Zatem zamiast wydawać majątek na wymyślny piasek wapniowy, po prostu wyłóżcie terrarium ręcznikami papierowymi lub płytkami łupkowymi ze sklepu budowlanego. Wygląda to trochę mniej „instagramowo”, ale przynajmniej nie będziecie musieli tłumaczyć szlochającemu pięciolatkowi, dlaczego jego jaszczurka jest nagle całkowicie sztywna.

Ach, i nigdy nie trzymajcie dwóch z nich razem, chyba że chcecie obudzić się i zobaczyć dosłowną walkę w klatce na śmierć i życie. To niesamowicie aspołeczne stworzenia, które po prostu chcą, żeby zostawić je w spokoju.

Te stworzenia jedzą lepiej niż moje własne dzieci

Myślałam, że dorosłe jaszczurki po prostu siedzą i całymi dniami jedzą sałatki. I chyba te dorosłe tak robią, ale maluchy? Maluchy to studnie bez dna wchłaniające najdroższe białko. Rosną tak szybko, że ich dieta musi w 75% składać się z żywych owadów i w 25% z zieleniny, a robakami trzeba je karmić od dwóch do trzech razy dziennie.

Nie przesadzam, kiedy mówię, że spędzam więcej czasu na przygotowywaniu posiłków dla tego gada niż dla moich własnych dzieci. Trzeba kupować setki świerszczy. Obowiązuje też rygorystyczna zasada dotycząca rozmiaru: nie można podawać im żadnego robaka, który jest szerszy niż odstęp między ich oczami, inaczej się zadławią lub zostaną sparaliżowane. Aha, i żadnych mączników dla maluchów, ponieważ ich pancerzyki są zbyt twarde do strawienia.

I nie można po prostu podać im robaków. Najpierw trzeba je "opanierować". Chodzi o coś z wapniem, witaminą D3 i tym, że ich kości zamienią się w gumę, jeśli nie dostaną odpowiednich suplementów – wszystko dlatego, że żyją w szklanym pudle, a nie na australijskiej pustyni.

Ten proces opylania to koszmar. W zeszły wtorek agresywnie potrząsałam plastikową torbą pełną żywych świerszczy i białego wapnia, balansując jednocześnie moją najmłodszą córeczką, Lily, na biodrze. Miała na sobie Dziecięce Body z Organicznej Bawełny z Falbankowymi Rękawkami, wyglądając jak elegancki, pulchny mały niedźwiadek, i w tym momencie worek całkowicie się otworzył. Pokryłam nas obie białym proszkiem i owadzimi odnóżami. Byłam tak zła, że prawie się popłakałam, ponieważ ten rampers z falbankami to autentycznie moja ulubiona rzecz, jaką posiada — zatrzaski naprawdę pozostają zapięte, gdy się wierci, a organiczna bawełna jest niewyobrażalnie miękka dla miejsc na jej skórze z egzemą. Dzięki Bogu naturalne włókna tak pięknie się dopierają; po prostu wrzuciłam go do pralki na ciepły program i cały ten świerszczowy pył natychmiast zniknął.

Jeśli już i tak toniecie w praniu niemowlęcych ciuszków i próbujecie ubierać swoje dzieci w porządne materiały, więcej ubranek z bawełny organicznej, które naprawdę przetrwają bałagan rodzicielstwa, znajdziecie w kolekcji odzieżowej Kianao.

Zestaw oświetleniowy wymaga dyplomu z inżynierii elektrycznej

To jest część, przez którą mam ochotę rwać włosy z głowy. Oświetlenie. Nie można po prostu zamontować lampki nad terrarium i uznać, że gotowe. Są zmiennocieplne, co chyba oznacza, że ich trawienie całkowicie ustaje, jeśli nie przebywają w temperaturze dosłownego piekarnika.

The lighting setup requires a degree in electrical engineering — What I Wish I Knew Before Bringing Home a Tiny Spiky Lizard

Musicie zapewnić ogromny gradient temperatury. Z jednej strony terrarium musi panować upał rzędu 40 do 43 stopni Celsjusza, żeby mogły się wygrzewać i trawić jedzenie, a z drugiej strony powinno być nieco chłodniej, w okolicach 26-30 stopni, żeby przypadkiem same się nie ugotowały. Musiałam kupić termometr na podczerwień w kształcie pistoletu, tylko po to, by mierzyć temperaturę kamieni. Teraz używam go również do sprawdzania temperatury wody do kąpieli moich dzieci, bo taka jestem zaradna.

Ale ciepło to wcale nie najgorszy problem. Najgorsze jest światło UVB. Bezwarunkowo wymagają tej bardzo specyficznej, wysokiej jakości świetlówki jarzeniowej, która obejmuje większość terrarium, aby naśladować słońce, w przeciwnym razie chorują i umierają. I posłuchajcie tego – żarówki przestają emitować niewidzialne promienie UV na długo przed tym, zanim samo światło zgaśnie, więc musicie wymieniać tę piekielnie drogą świetlówkę co sześć miesięcy, niezależnie od tego, czy wygląda, jakby działała, czy nie. To po prostu zdzierstwo.

Pamiętam, jak siedziałam na podłodze w salonie w otoczeniu 450-litrowego szkła, próbując zmontować cały system oświetleniowy i płacząc z czystej frustracji. Lily leżała na pleckach tuż obok mnie pod swoim Tęczowym Stojakiem Edukacyjnym, radośnie trącając małego drewnianego słonika. Byłam o nią wtedy tak cholernie zazdrosna. Ten stojak jest tak pięknie prosty – tylko czyste drewno, delikatne kolory, zero irytujących migających światełek czy głośnych elektronicznych melodyjek przyprawiających o migrenę. Po prostu działa. Tymczasem ja czytałam czterdziestostronicowy wątek na forum, próbując zrozumieć różnicę między wydajnością świetlówek T5 a T8, jednocześnie modląc się, bym nie poraziła się prądem we własnym salonie.

Zasady, których musiałam nauczyć się na własnych błędach

Jeśli nadal jesteście na tyle szaleni, by chcieć się w to bawić, pozwólcie, że podsumuję absolutne podstawy, które kosztowały mnie resztki zdrowia psychicznego:

  • Ogromne 450-litrowe terrarium będzie wam potrzebne znacznie wcześniej, niż myślicie, bo te stworzenia rosną jak na drożdżach, jeśli karmicie je właściwie.
  • Musicie samodzielnie obchodzić się z żywymi robakami każdego dnia, a one na pewno w pewnym momencie uciekną do waszej kuchni i będą ćwierkać o 2 nad ranem.
  • Nigdy nie zabierajcie ich na zewnątrz, żeby bawiły się w trawie bez smyczy, ponieważ gdy tylko się nagrzeją, stają się szokująco szybkie i na zawsze znikną pod waszą werandą.
  • Nigdy, przenigdy nie karmcie ich świetlikami z podwórka, ponieważ są wysoce toksyczne i ukatrupią waszą jaszczurkę szybciej, niż zdążycie mrugnąć.

Mała agama brodata nie jest łatwym w utrzymaniu zwierzątkiem domowym, bez względu na to, co mówi wam ten licealista w sklepie zoologicznym. Pomiędzy gigantycznym wybiegiem, specjalistycznym oświetleniem, które wymaga ciągłej wymiany, a codzienną dietą złożoną z tuzinów żywych świerszczy, koszty na start z łatwością idą w setki, jeśli nie tysiące złotych.

Muszę jednak przyznać, że kiedy Jackson wychodzi rano, a jaszczurka podbiega do szyby, żeby popatrzeć, jak zjada płatki, jest to dość urocze. Jeśli ogarniecie oświetlenie i nie udławicie ich przypadkiem zbyt dużym robakiem, stają się naprawdę bardzo łagodnymi, interaktywnymi zwierzakami. Tylko nie mówcie, że nie ostrzegałam was przed świerszczami.

Zanim wrócicie do sprzątania bałaganu, który wasze dzieci zdążyły zrobić, gdy wy to czytaliście, sprawdźcie pełną kolekcję akcesoriów dla niemowląt od Kianao. Może nie pomoże wam utrzymać gada przy życiu, ale ich zrównoważone produkty dla dzieci przynajmniej sprawią, że rodzicielstwo w przypadku ludzkich pociech będzie o drobinę łatwiejsze.

Pytania, które prawdopodobnie sobie teraz zadajecie

Dlaczego moja jaszczurka ignoruje martwe owady z puszki?
Bo to szczerze mówiąc straszne snoby. To myśliwi i jeśli robak się nie porusza, ich małe jaszczurcze mózgi nie rejestrują go jako jedzenia. Musicie kupować te żywe i skaczące. Raz spróbowałam tych z puszki, a on spojrzał na mnie tak, jakbym obraziła wszystkich jego przodków.

Czy mogę po prostu postawić terrarium przy oknie, żeby miało światło słoneczne?
Nie. Też myślałam, że da się oszukać system, ale szyby w oknach odfiltrowują wszystkie magiczne promienie UVB, których one naprawdę potrzebują do przetrwania. Poza tym szklane terrarium stojące w pełnym słońcu zamieni się w szklarnię i dosłownie upiecze biedactwo.

Czy sprawa z tą salmonellą jest naprawdę taka poważna?
Na tyle poważna, że mój lekarz zrobił minę. Słuchajcie, po prostu myjcie ręce. Zużywamy teraz pół butelki mydła w płynie tygodniowo. Nie pozwalajcie dzieciom całować jaszczurki, nie pozwólcie gadowi chodzić po kuchennych blatach i szorujcie ręce po dotknięciu czegokolwiek w terrarium.

Czy ugryzie moje dziecko?
Zwykle nie gryzą z czystej złośliwości, ale ugryzą, jeśli pachniesz jedzeniem lub je przestraszysz. W większości przypadków po prostu wpadają w panikę i próbują wyskoczyć z twojego ramienia. Dlatego w naszym domu małe dzieci mogą tylko patrzeć, a nie dotykać.

Dlaczego oświetlenie jest tak absurdalnie drogie?
Nie wiem, ale takie po prostu jest. To specjalistyczny sprzęt. Jeśli pożałujecie na lampę grzewczą albo kupicie badziewną żarówkę UVB z podejrzanej strony, jaszczurka dostanie krzywicy i umrze. To jedyna rzecz, na której absolutnie nie da się zaoszczędzić.