Siedzę na lodowatych kafelkach w naszej maleńkiej łazience na piętrze. Jest 3:17 w nocy. Znam dokładny czas, ponieważ ostre, niebieskie światło mojego telefonu to jedyna rzecz rozświetlająca ciemność, a ja mam na sobie mocno poplamioną bluzę z kapturem UCLA mojego męża Dave'a, która pachnie lekko ulanym mlekiem i desperacją. Trzymam telefon i lewym kciukiem rozpaczliwie próbuję wpisać "przygotowanie na dziecko" albo po prostu "dziecko p" w pasku wyszukiwania, jednocześnie niezdarnie balansując na prawym przedramieniu śpiącą, upitą mlekiem nowo narodzoną Mayę.
Mój mózg to w tym momencie w zasadzie purée ziemniaczane. Wpisuję baby pips, ponieważ w moich halucynacjach z braku snu jestem przekonana, że to jakieś urocze brytyjskie określenie na kamienie milowe w rozwoju niemowlaka. Wiecie, coś w stylu: "Och, mały Oliver osiągnął swój kolejny baby pip!"
Uwaga, spoiler. Wcale nie.
Siedzę tam przez dobre dwadzieścia minut, czytając o japońskich wykresach świecowych i zmienności na rynkach walutowych, zanim dociera do mnie, że BabyPips to najpopularniejsza w internecie platforma edukacyjna do daytradingu na rynku Forex. Na co mam szczerą ochotę się rozpłakać, bo jestem tak wykończona, że przez chwilę naprawdę rozważałam naukę handlu walutami, byleby tylko nie musieć wracać do łóżka i zostać ponownie obudzoną za czterdzieści minut.
W każdym razie, chodzi o to:
Kiedy przygotowujesz się na nadejście dziecka, internet serwuje ci całą masę absolutnych bzdur. Spędzasz całą ciążę na tworzeniu estetycznej, nieskazitelnej tablicy na Pintereście z pomysłami na pokoik, całkowicie ignorując fakt, że noworodek to w zasadzie piękny, wrzeszczący ziemniaczek, który systematycznie zrujnuje twój dom, twój harmonogram snu i twoją godność. Więc skoro mój redaktor powiedział mi, że muszę napisać coś o przygotowaniach na noworodka, postanowiłam napisać list, którego sama rozpaczliwie potrzebowałam, gdy byłam w szóstym miesiącu ciąży z Mayą.
Droga Sarah z przeszłości, odłóż tę kartę kredytową
Po pierwsze, odsuń się od podgrzewacza do chusteczek. Wiem, że w butiku dla niemowląt wygląda tak zachęcająco i myślisz sobie: O Boże, mój najdroższy aniołek nie może mieć wycieranej swojej delikatnej pupci zimnymi chusteczkami o drugiej w nocy. Pozwól, że powiem ci dokładnie, co się dzieje z takim podgrzewaczem. Używasz go przez cztery dni. Potem zapominasz dolać do niego wody, ponieważ nie spałaś od wtorku, a chusteczki na dnie zamieniają się w chrupiące, brązowe, przypalone kwadraty bezużytecznego materiału, które wyglądają jak suche liście. Potem i tak zaczynasz używać zimnych chusteczek, bo przebierasz dziecko po wielkiej pieluszkowej awarii w ciemnościach i jest ci to absolutnie obojętne. To tylko zagrożenie pożarowe i strata pieniędzy.
A te malutkie skórzane buciki z twardą podeszwą? Więzienia dla małych stópek. Wyrzuć je.
Zamiast martwić się o temperaturę wilgotnej ściereczki, musisz przygotować się na fizyczne spustoszenie własnego ciała. Nikt ci o tym nie mówi. Mówią, żebyś kupiła kołyskę za półtora tysiąca, ale nie wspominają, że przez tygodnie będziesz krwawić, płakać i nosić siateczkowe majtki poporodowe. Moja lekarka, doktor Miller – która w tym momencie jest już w zasadzie moją terapeutką – powiedziała mi podczas jednego z pierwszych badań kontrolnych Mayi, że depresja matki ma fizyczny wpływ na rozwój niemowlęcia. Spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała, że jeśli nie zadbam o własny powrót do zdrowia fizycznego, dziecko będzie cierpieć. Myślę, że ten mechanizm ma coś wspólnego z poziomem kortyzolu i odzwierciedlaniem emocjonalnym, ale szczerze mówiąc, byłam zbyt zajęta plamieniem mlekiem, by zagłębiać się w naukową teorię.
Kup więc te wielkie, paskudne podkłady poporodowe. Kup trzy butelki bidetowe i zostaw po jednej w każdej łazience. Zrób zapasy batonów musli, które będziesz w stanie otworzyć jedną ręką, używając tylko zębów. Ty też jesteś ważna.
Stacja przetrwania w salonie
Oto co się stanie, kiedy przywieziesz to dziecko do domu. Wydaje ci się, że będziesz korzystać z pięknego pokoiku. Że będziesz się kołysać w tym drogim fotelu i wpatrywać w okno. Błąd. Będziesz żyć na swojej kanapie jak troll.

Dave i ja w zasadzie zbudowaliśmy sobie gniazdo w salonie, kiedy cztery lata później urodził się Leo. Przy drugim dziecku zdajesz sobie bowiem sprawę, że wchodzenie po schodach po czyste body to dyscyplina olimpijska, do której nie jesteś wytrenowana. Musisz stworzyć "stacje dla dziecka". Zdobądź koszyk. Nie jakiś ładny, tylko funkcjonalny. Włóż do niego pieluchy, chusteczki, ulewajki i dokładnie trzy zapasowe ubranka.
A skoro o ubrankach mowa, porozmawiajmy o ubraniowej pułapce. Dla Mayi kupiłam te wszystkie szczegółowo wykończone, urocze stroje z guziczkami na plecach i sztywnymi tiulowymi spódniczkami. Jaka ja byłam głupia. Kiedy twojemu dziecku zdarzy się katastrofalna wpadka pieluszkowa na parkingu pod supermarketem — a zdarzy się, będzie miała kolor musztardowy i w jakiś sposób przewędruje po plecach aż po samą szyję — naprawdę nie chcesz się użerać z czterdziestoma siedmioma malutkimi guzikami.
Potrzebujesz ubranek, które się rozciągają i przetrwają pranie w pralce. Teraz jestem na tym punkcie ekstremalnie wybredna, ale autentycznie uwielbiam to body dla niemowląt z bawełny organicznej bez rękawów od Kianao. Kiedy Leo miał pieluszkową awarię piątego stopnia w kawiarni, to była jedyna rzecz, jaką miałam w torbie. Bawełna organiczna jest tu niezwykle elastyczna dzięki odrobinie elastanu, więc mogłam po prostu ściągnąć całość w dół przez jego ramiona, zamiast przeciągać kupę przez jego głowę. Co jest absolutnie najważniejszą cechą ubranek niemowlęcych, kropka. Poza tym Leo miał okropną egzemę na klatce piersiowej, a syntetyczne materiały powodowały u niego czerwoną, zaognioną pokrzywkę. To body jest tak miękkie i niebarwione, że jego skóra naprawdę się oczyściła, kiedy przestałam go ubierać w tanie, poliestrowe śmieci.
Jeśli zamiast bez końca przewijać strony w telefonie, próbujesz teraz ustalić, co naprawdę ma znaczenie, możesz odetchnąć i przejrzeć kolekcję organicznych wyprawek Kianao w poszukiwaniu rzeczy, które będą autentycznie przydatne.
Sen i przerażające statystyki
Higiena snu to zazwyczaj żart, kiedy masz noworodka, ale kwestie bezpieczeństwa już nie. Doktor Miller śmiertelnie mnie przerażała, gdy opowiadała o SIDS (zespole nagłego zgonu niemowląt). Powiedziała, że Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca, aby dzielić pokój z dzieckiem przez pierwsze sześć miesięcy, co zmniejsza ryzyko SIDS o około 50 procent.
Pięćdziesiąt procent! To ogromna różnica.
Wyjaśniła, że obecność dziecka w tym samym pokoju oznacza, że szum tła powodowany przez twoje oddychanie i wiercenie się nie pozwala mu zapaść w niebezpiecznie głęboki sen. Prawdopodobnie kaleczę dokładną terminologię medyczną, ale w gruncie rzeczy twoja obecność trzyma malucha połączonego ze światem przebudzonych. Jednak NIE POWINNO się współdzielić łóżka z dzieckiem (tzw. co-sleeping). Co jest torturą, bo kiedy jest 4 rano, a ty karmisz, twój mózg krzyczy, żebyś po prostu położyła się razem z nim.
Musisz utrzymać jego strefę snu w agresywnie minimalistycznym stylu. Żadnych ochraniaczy, kocyków, ani pluszaków. Kompletnie nic. Wygląda to smutno, jak malutkie więzienie dla dziecka, ale jest bezpieczne. My trzymaliśmy kosz Mojżesza tuż obok strony łóżka Dave'a, głównie dlatego, że zmuszałam Dave'a do odbijania małego po tym, jak skończyłam karmić. Nazywa się to podziałem obowiązków, sprawdźcie to.
Do czasu na zabawę, czyli w zasadzie jedynego momentu, gdy nie śpią i nie jedzą, nie potrzebujesz masywnych plastikowych potworności, które świecą i fałszują piosenki tak, że będą prześladować cię w koszmarach. Przysięgam, melodia ze starego plastikowego skoczka Mayi na stałe wypaliła mi się w ścieżkach neuronowych. Ostatecznie kupiliśmy ten minimalistyczny tęczowy stojak edukacyjny ze zwierzątkami. To tylko drewno i bawełna organiczna. Nie śpiewa do ciebie. Nie wymaga ośmiu baterii R20. Po prostu stoi, wygląda uroczo, podczas gdy twoje dziecko wpatruje się w małego drewnianego słonia. To działa tak kojąco. A niebiosa wiedzą, że potrzebujesz w domu czegoś uspokajającego, kiedy pies szczeka, a dziecko krzyczy.
Ząbkowanie i inne małe tortury
Ostatecznie, około czwartego do szóstego miesiąca, gdy tylko pomyślisz, że już opanowałaś tę całą zabawę w rodzicielstwo, dziecko zacznie się ślinić jak mastif. Jego policzki staną się czerwone. Próbuje wcisnąć do buzi całą swoją pięść, twoje kluczyki do samochodu i ogon kota.

Ząbkowanie.
Kupiłam tyle gryzaków. Niektóre z nich były wypełnione dziwnym płynem i byłam przerażona, że pękną i zatrują moje dziecko. Wypróbowaliśmy silikonowy gryzak Panda od Kianao. Będę z wami szczera – to po prostu gryzak. I jest całkowicie w porządku. Nie sprawi cudem, że twoje dziecko prześpi całą noc, ani nie zniweluje całkowicie bólu. Leo lubił żuć ten mały uchwyt w kształcie bambusa, a Maya po prostu rzucała nim w kota. To, co w nim doceniłam, to to, że to jeden solidny kawałek silikonu spożywczego, więc mogłam go wrzucić do zmywarki i nie martwić się, że w środku urośnie pleśń (co, swoją drogą, nagminnie zdarza się z pustymi w środku zabawkami do kąpieli – nie googlujcie tego, chyba że chcecie zwymiotować).
Jeśli włożysz go do lodówki na dziesięć minut, robi się wystarczająco zimny, aby nieco znieczulić dziąsła, nie odmrażając malutkich paluszków. Spełnia więc swoje zadanie. Zachowaj jednak realistyczne oczekiwania. Nic nie leczy ząbkowania oprócz czasu i ogromnych ilości rodzicielskiej kawy.
Po prostu oddychaj
Posłuchaj, Sarah z przeszłości, i każdy inny, kto czyta to w środku nocy. Będziesz popełniać błędy. Będziesz kupować głupie rzeczy, będziesz płakać pod prysznicem i będziesz krzyczeć na męża za to, że oddycha za głośno, gdy ty próbujesz przystawić dziecko do piersi.
To wszystko jest normalne. Fakt, że obsesyjnie szukasz informacji o tym, jak utrzymać tego małego ludzika przy życiu, oznacza, że już jesteś dobrą matką. Nie potrzebujesz idealnego pokoiku dziecięcego. Potrzebujesz tylko kilku porządnych ubranek z elastycznej bawełny, bezpiecznego miejsca do snu dla dziecka, wielkiej butelki wody dla siebie i łaski wybaczenia sobie, kiedy cały dzień po prostu szlag trafi.
Zanim znów o 3 nad ranem wpadniesz w kolejną internetową króliczą norę, szukając informacji o handlu walutami czy czymkolwiek innym, po prostu wrzuć do koszyka absolutne podstawy ze sklepu dla noworodków Kianao i idź spać.
Chaotyczne, całkowicie nienaukowe FAQ
Czy naprawdę muszę wyprać wszystkie ubranka dla dziecka, zanim je założy?
Och Boże, tak. Myślałam, że to tylko dziwny mit powtarzany przez przesadnie zaniepokojone mamy, ale potem ubrałam Mayę w niewyprane pajacyki ze sklepu i dostała jakiejś dziwnej, łuszczącej się wysypki. Ubrania z fabryk są pokryte chemikaliami z produkcji i kurzem. Po prostu wrzuć to wszystko do pralki z jakimś delikatnym, bezzapachowym detergentem. Nie składaj ich, składanie ubranek dla niemowląt to syzyfowa praca. Po prostu wepchnij je do szuflady.
Ile pieluch dla noworodka powinnam szczerze mówiąc kupić?
Mniej niż myślisz! Kup może dwie paczki w rozmiarze newborn (0-1). Niektóre dzieci (tak jak Leo, który urodził się z posturą miniaturowego obrońcy z NFL) noszą noworodkowe rozmiary dosłownie przez cztery dni. O wiele lepiej jest zrobić zapasy rozmiaru 1 i 2. Zawsze możesz wywinąć nieco większą pieluszkę, ale nie zdołasz wcisnąć masywnego bobasa w za małą pieluchę, nie prowokując tym samym wycieku o epickich wręcz proporcjach.
Czy dzielenie pokoju jest naprawdę konieczne, jeśli mamy nianię elektroniczną?
Moja lekarka była w tej kwestii bardzo stanowcza. Niania poinformuje cię tylko, czy dziecko płacze, ale nie wykona tego biologicznego zadania, jakim jest utrzymywanie malucha w płytszym śnie dzięki obecności twojego szumu w tle. Ponadto, czy naprawdę chcesz spacerować korytarzem sześć razy w ciągu nocy? Wstaw kołyskę do swojego pokoju. To zrujnuje romantyzm na kilka miesięcy, ale i tak będziesz zbyt zmęczona na romanse. Po prostu musisz to przetrwać.
Kiedy muszę zacząć kupować zabawki?
Dosłownie nie wcześniej, dopóki nie skończą jakichś trzech miesięcy. Przez pierwsze dwa miesiące ich ulubioną zabawką będzie wentylator sufitowy lub kontrastowy cień na ścianie. Oszczędź pieniądze. Kiedy tylko zaczną śledzić obiekty wzrokiem i próbować uderzać w przedmioty łapkami, prosty drewniany stojak edukacyjny to wszystko, czego potrzebujesz. Nie kupuj tego hałaśliwego, plastikowego sprzętu, dopóki jacyś pełni dobrych chęci dziadkowie nie wcisną wam tego na siłę pod choinkę.





Udostępnij:
Co oznaczają różowe paznokcie niemowlaka (i jak przetrwać ich obcinanie)
Pułapka idealnych obrazków: Jak przetrwać koszmar urządzania pokoiku