Siedzę na skraju skrzypiącego fotela do karmienia, jest 4:17 rano, podczas gdy mój najstarszy, Wyatt, wygina się w łuk niczym dziki kot, którego właśnie oblano zimną wodą. Pamiętam, jak stałam tam w ciemności, pachnąc zepsutym mlekiem i czystą desperacją, uświadamiając sobie, że popkultura całkowicie mnie okłamała. Przez całą ciążę miałam w głowie ten klasyczny kawałek Mariah Carey, marząc o tym, jak słodkie i magiczne będzie macierzyństwo. Ale próba nucenia słów „always be my baby” fioletowemu z wysiłku, wrzeszczącemu ziemniaczkowi, który właśnie użył swoich jelit jako broni masowego rażenia przeciwko czystemu prześcieradłu, brzmi jak ponury żart.

Pod żadnym pozorem nie zakładaj, że te wyidealizowane piosenki mają cokolwiek wspólnego z prawdziwym rodzicielstwem. Jeśli myślisz, że The Ronettes śpiewały o laktatorach, krwawiących brodawkach i ciemiusze, kiedy wyciągały z siebie oryginalne słowa „be my baby”, to jesteś naprawdę urocza w swojej naiwności.

Spędzasz dziewięć miesięcy na urządzaniu pokoiku, składaniu malusieńkich skarpetek, które i tak nigdy nie utrzymają się na stopach, i patrzeniu na swój brzuszek z myślą: „moje dziecko będzie tak spokojnie spało w tej cudownej kołysce”. To jedna wielka pułapka. Moja mama zaklinała się, że w 1982 roku odrobina whisky na dziąsła i ciężki, szydełkowany koc rozwiązywały każdy problem, co pewnie tłumaczy, dlaczego nasze pokolenie jest tak znerwicowane. Kocham moją babcię, ale za połowę jej rad dzisiaj trafiłabym do więzienia dla wyrodnych matek. My po prostu próbujemy utrzymać te małe istotki przy życiu, funkcjonując na trzech minutach przerywanego snu REM i kubku kawy, którą odgrzewałyśmy w mikrofali już cztery razy. Będę z wami szczera – pierwszy rok to walka w klatce, a ty lecisz na oślep.

Ten pierwszy tydzień w domu to był dosłownie jakiś sen w gorączce

Moja lekarka próbowała mi wyjaśnić, że ludzkie dzieci rodzą się właściwie o wiele za wcześnie, bo gdyby zostały tam dłużej, nasze miednice po prostu by pękły. Więc tutaj, w zimnym, jasnym i głośnym świecie, wpadają w totalną panikę. Zaczęła mi opowiadać o „czwartym trymestrze” i stwierdziła, że powinnam odtworzyć warunki panujące w macicy. Podobno jest jakiś słynny ekspert od snu, który promuje te pięć kroków do uspokojenia malucha: spowijanie, szumienie, kołysanie i całą resztę.

Wspomniała, że dzieci śpią w blokach po dwie do czterech godzin, co wtedy brzmiało dla mnie jak okrutna literówka, ale w rzeczywistości okazało się niezwykle optymistyczną wizją. W swoim pierwszym tygodniu Wyatt budził się co 45 minut, a ja spędzałam pół nocy, szlochając w pieluchę tetrową i zastanawiając się, co ja narobiłam ze swoim życiem. Ostatecznie kończysz, owijając je w rożek przypominający kaftan bezpieczeństwa, podczas gdy szumiś emituje ogłuszający biały szum, by zagłuszyć twój własny płacz, a ty modlisz się, by zasnęły na tyle długo, byś mogła chociaż umyć zęby.

A bezpieczny sen? Wbijają ci to do głowy już w szpitalu. Spanko na plecach jest najlepsze, w całkowicie pustym łóżeczku. Wygląda to trochę jak więzienna cela dla niemowląt, ale to i tak lepsze niż budzenie się z zimnym potem co pięć minut, by sprawdzić, czy pluszowy miś ich nie dusi. To przerażające, ale do widoku tego spartańskiego łóżeczka można się dość szybko przyzwyczaić.

Ząbkowanie to w zasadzie sytuacja zakładnicza

Mniej więcej w okolicach czwartego miesiąca, dokładnie wtedy, gdy myślisz, że może jednak to przetrwasz, zaczyna się ślinienie. To było tak, jakby ktoś zamontował cieknący kran w buzi Wyatta. Zmienił się we wściekłego małego bobra, który próbował ogryźć krawędź mojego stolika z imitacji drewna, moje ramię, ogon psa, dosłownie wszystko. Ząbkowanie jest brutalne, a maluchy nie rozumieją, dlaczego boli je buzia. Zmarnowałam mnóstwo pieniędzy na te głupie plastikowe kółka z wodą z drogerii, które stawały się obrzydliwe i lepkie w sekundę po tym, jak spadły na podłogę.

Wtedy wreszcie kupiłam Gryzak Panda od Kianao. Dziewczyny, ta rzecz była jedynym powodem, dla którego przeżyliśmy listopad tamtego roku. Ma takie małe, fakturowane wypustki, na których po prostu wyżywał się z całych sił. Wrzucałam go do lodówki na dziesięć minut, robiąc sobie w tym czasie tosta, a kiedy mu go oddawałam, zimny silikon kupował mi co najmniej trzydzieści minut totalnego spokoju.

Jest wykonany z silikonu spożywczego, nie trzeba się martwić o żadne toksyczne świństwa, a do tego jest w cenie, która nie doprowadza do płaczu. Jest na tyle płaski, że jego niezdarne małe rączki potrafiły go utrzymać bez upuszczania na własną twarz, co jest ogromnym plusem. Dosłownie kupuję go teraz na każde baby shower, na które idę, ponieważ nie pozwolę, aby moje przyjaciółki cierpiały tak, jak ja.

Dlaczego wyrzuciłam wszystkie eleganckie, sztywne ubranka

Zanim miałam dzieci, nakupowałam tych wszystkich uroczych lnianych ogrodniczek i zapinanych na guziki koszul dla niemowląt. Wyrzuciłam je do śmieci. Przekonałam się na własnej skórze, że kiedy nastąpi potężna eksplozja z pieluchy w ciasnym boksie w restauracji, potrzebujesz ubrań, które można zedrzeć błyskawicznie. Nie ma nic gorszego niż próba ściągnięcia musztardowego, umazanego kupą sweterka przez głowę wrzeszczącego niemowlaka.

Why I threw out all the fancy stiff outfits — The "Be My Baby" Delusion: Surviving Your First Year Alive

Właśnie dlatego wręcz robię zapasy Dziecięcego Body z Bawełny Organicznej z naszego sklepu. Mają te genialne zakładki na ramionach, co oznacza, że możesz zsunąć całe ubranko w dół przez ramiona i stopy, zamiast przeciągać ten cały bałagan przez ich włosy. Niesamowicie się rozciągają, są super miękkie w dotyku i nie stają się dziwnie sztywne i drapiące po przetrwaniu moich agresywnych, intensywnych cykli prania.

Do tego organiczna bawełna oznacza brak dziwnych chemicznych barwników podrażniających ich skórę. Moje drugie dziecko miało straszną egzemę, a przez tanie syntetyczne materiały wyskakiwały jej te wściekle czerwone plamy. Wydanie trochę więcej na czystą bawełnę w dłuższej perspektywie zaoszczędziło mi sporo pieniędzy na drogie kremy na receptę. Przy cenie kilkudziesięciu złotych, ratowanie moich nerwów podczas przebierania w publicznej toalecie jest warte każdego grosza.

Zabawki, które dobrze wyglądają, kontra te, których naprawdę używają

Porozmawiajmy przez chwilę o trendzie na beżowe drewniane zabawki. Wszystkie chcemy, żeby pokoik wyglądał jak idealna tablica na Pintereście, i przyznaję bez bicia, że sama dałam się na to nabrać. Kupiłam Tęczowy Drewniany Stojak Edukacyjny dla mojego drugiego dziecka, bo nie mogłam znieść myśli, że kolejny głośny, migający, plastikowy potwór zawładnie dywanem w moim salonie. Jest niezaprzeczalnie piękny. Drewno jest gładkie, małe wiszące zwierzątka są estetyczne i po prostu miło na to popatrzeć.

Ale jeśli mam być całkowicie szczera? Moja córka uderzała w te małe drewniane kółka przez może dziesięć minut dziennie, po czym uznawała, że puste kartonowe pudło w kuchni jest o wiele bardziej fascynujące. To uroczy element wyposażenia i nie będzie się gryzł z wystrojem twojego domu, ale nie oczekuj, że w magiczny sposób zajmie marudne dziecko na bite dwie godziny. Robi swoje, ładnie wygląda i świetnie sprawdza się na zdjęciach, ale czasami one naprawdę chcą po prostu pożuć twoje kluczyki do samochodu.

Jeśli obecnie toniesz w gąszczu celowanych reklam i próbujesz rozgryźć, czego naprawdę potrzebujesz w przeciwieństwie do tego, co internet każe ci kupić, przejrzyj naszą kolekcję akcesoriów dla niemowląt i trzymaj się absolutnych podstaw. A resztę pieniędzy zostaw sobie na wielką kawę.

Moja lekarka kazała mi odłożyć ten cholerny telefon

Każda z nas wpisuje w Google każde pojedyncze kaszlnięcie, drgnięcie i dziwny kolor kupy. Pamiętam, jak o 2 w nocy wpadałam w paranoję, przeglądając tabele kamieni milowych, bo Wyatt nie obrócił się na brzuszek dokładnie w tym dniu, w którym według internetu powinien to zrobić. Stresowałam się też harmonogramami karmień, czytając na jakiejś oficjalnej stronie, że dzieci muszą jeść dokładnie co dwie godziny przez całą dobę. Miałam dosłownie nastawiony budzik i budziłam śpiące dziecko, żeby wepchnąć mu butelkę do buzi.

My doctor told me to put the damn phone away — The "Be My Baby" Delusion: Surviving Your First Year Alive

Moja lekarka w końcu spojrzała na mnie podczas bilansu półroczniaka i powiedziała: „Jess, zamknij tego laptopa”. Kazała mi obserwować dziecko, a nie zegarek. Jeśli się kręci i ssie swoje piąstki, nakarm go. Jeśli padł ze zmęczenia, daj mu spać. W końcu wszystkie zaczynają chodzić, wszystkie zaczynają mówić. Podobno AAP ma surową zasadę o zerowym czasie ekranowym dla dzieci poniżej 18 miesiąca życia, co w teorii brzmi fantastycznie. To świetna zasada, dopóki nie złapiesz grypy żołądkowej, twój mąż jest w pracy, a ty potrzebujesz iPada z tańczącymi warzywami, żeby móc w spokoju pójść zwymiotować. Ja staram się ograniczać ekrany, a zamiast tego po prostu opowiadam im o swoim dniu podczas składania prania. I tak ich nie obchodzi, co mówisz, po prostu lubią słuchać twojego głosu.

Wielka kąpielowa ślizgawka

Kiedyś myślałam, że muszę szorować moje dzieci każdego wieczoru, jakby właśnie skończyły szychtę w kopalni węgla. Okazuje się, że skóra noworodka jest absurdalnie delikatna. W jakimś medycznym artykule, który przejrzałam o 3 nad ranem, napisano, że tak naprawdę niemowlęta potrzebują kąpieli tylko dwa, trzy razy w tygodniu. W przeciwnym razie po prostu wysuszasz ich skórę i otwierasz drzwi na całą masę problemów z wysypkami.

Poczułam niesamowitą ulgę. Mycie gąbką śliskiego, wściekłego noworodka, któremu wciąż nie odpadł kikut pępowiny, jest przerażające. Trzymasz je jak mokrą piłkę do rugby i modlisz się, żeby ci nie wyślizgnęły się z rąk. Całkowicie odpuść sobie codzienne kąpiele. Przetarcie ciepłą myjką w zupełności wystarczy przez kilka pierwszych miesięcy.

Twój umysł spłata ci kilka naprawdę paskudnych figli

Porozmawiajmy o zdrowiu psychicznym po porodzie, bo nikt mnie nie ostrzegł, jak bardzo potrafi być mrocznie. Brak snu to dosłowna taktyka tortur, a kiedy budzisz się co godzinę, twój mózg przestaje funkcjonować. Ludzie uwielbiają rzucać tymi bzdurami w stylu „śpij, kiedy dziecko śpi”. A kiedy mam umyć części laktatora, kobieto? Kiedy mam zjeść? Kiedy mam tępo gapić się w ścianę, kontemplując swoje życiowe wybory?

Czytałam gdzieś na grupie wsparcia, że przy noworodku wszystko zajmuje dziesięć razy więcej czasu. To najbardziej trafna porada życiowa, jaką kiedykolwiek otrzymałam. Sama próba wyjścia z domu po mleko zajmuje dwie godziny i wymaga trzech zmian ubrań. Bądź dla siebie łagodna. Wracasz do siebie po poważnym obciążeniu organizmu, jednocześnie utrzymując przy życiu bezradną istotę. W domu będzie istny sajgon. Pranie będzie leżeć w suszarce przez cztery dni. Po prostu na to pozwól.

Naprawdę musisz po prostu zignorować skomplikowane gadżety i sięgnąć po ubrania, które ułatwią ci życie. Sprawdź ekologiczne ubranka niemowlęce od Kianao, żebyś mogła przetrwać kolejną, nieuniknioną eksplozję z pieluchy z chociaż odrobiną zachowanej godności.

Bez lukru: odpowiedzi na twoje nocne pytania

Dlaczego moje dziecko budzi się w sekundę po tym, jak je odłożę?

Bo one to wiedzą, dziewczyny. Mają wbudowany radar, który wykrywa, kiedy znika ciepło twojego ciała. Poza tym materace w łóżeczkach są zimne i płaskie. Spróbuj ogrzać prześcieradło termoforem przez kilka minut przed odłożeniem malucha (oczywiście wyciągając termofor, zanim położysz dziecko). Czasami oszukuje je to na tyle długo, byś mogła wymknąć się z pokoju niczym ninja.

Czy naprawdę muszę codziennie wyparzać smoczki?

Słuchaj, książki mówią, że tak, że powinno się wszystko nieustannie sterylizować. Przy moim najstarszym synu wyparzałam je wręcz religijnie przez pierwszy miesiąc. Przy dziecku numer trzy? Jeśli smoczek spadł na dywan w moim własnym salonie, po prostu wycierałam go o dżinsy i wkładałam mu z powrotem. Kieruj się zdrowym rozsądkiem w zależności od tego, gdzie wylądował. Jeśli upadnie na podłogę w supermarkecie, absolutnie go umyj, ale jeśli wyląduje w twoim łóżku, na pewno nic mu nie będzie.

Jak rozpoznać, czy ząbkują, czy po prostu marudzą?

To świetna gra w zgadywanki, w której nagrodą jest brak snu! Dla nas znakami ostrzegawczymi były absolutne wiadra śliny, lekki stan podgorączkowy i gryzienie własnych rączek niczym kolby kukurydzy. Jeśli agresywnie gryzą smoczek od butelki zamiast z niego pić, łap za ten gryzak pandę i się módl.

Czy ekologiczne ubranka są naprawdę warte dopłacania?

Kiedyś myślałam, że to tylko ściema dla bogatych mam z Instagrama. Ale kiedy zaczęłam walczyć z potwornymi wysypkami mojej średniej córki, uległam. Tradycyjna bawełna jest naszpikowana tak wielką ilością chemicznego syfu, a niemowlęta mają skórę cienką jak papier. Kupowanie mniejszej ilości ubranek z bawełny organicznej wyższej jakości ostatecznie zaoszczędziło mi mnóstwo stresu i pieniędzy wydawanych na kremy sterydowe.

Kiedy to wszystko w końcu stanie się łatwiejsze?

Przykro mi to mówić, ale to nie staje się łatwiejsze – po prostu staje się inne. Faza noworodka jest wyczerpująca fizycznie, za to etap bycia kilkulatkiem potrafi wykończyć emocjonalnie. Zamieniasz nieprzespane noce na negocjacje z trzyletnim terrorystą, który krzyczy, bo przekroiłaś mu kanapkę w trójkąty zamiast w kwadraty. Ale adaptujesz się, stajesz się silniejsza i ostatecznie kiedyś w końcu przesypiają całą noc. Trzymaj się, dasz radę.