Droga Saro sprzed sześciu miesięcy,
Siedzisz teraz na zimnych płytkach w łazience na dole. Jest wtorek, 14:14, masz na sobie te tragiczne szare dresy z plamą po wybielaczu na lewym udzie i ukrywasz się przed własnymi dziećmi. W jednej ręce trzymasz letni kubek ciemno palonej kawy, a drugą gorączkowo wpisujesz w Google: „dlaczego moje roczne dziecko nagle zachowuje się jak wściekły borsuk”.
Wiem, że jesteś zmęczona. Wiem, że Maya przed chwilą rzuciła ci w czoło na wpół zjedzonym wafelkiem ryżowym, bo źle na nią spojrzałaś.
Oddychaj.
Piszę do ciebie z przyszłości, żeby opowiedzieć ci o małym jeżozwierzu. Nie, serio. Wysłuchaj mnie.
Incydent z dosłownie kolczastym leśnym stworzeniem
Pamiętasz ubiegły weekend? Kiedy Dave uznał, że wszyscy potrzebujemy „świeżego powietrza” i zaciągnął ciebie, siedmioletniego Leo i wrzeszczącą Mayę na ten szlak turystyczny koło parku narodowego? Niosłaś Mayę w nosidełku, twoje plecy niemiłosiernie się pociły, a Leo pobiegł do przodu w zarośla, krzycząc, że znalazł „kolczastego kotka”.
Boże, serce mi stanęło. Upuściłam termos z kawą w błoto.
Myślałam, że to – czekaj, nie, to Dave myślał, że to martwy opos. Ale tak nie było. To był najprawdziwszy mały jeżozwierz. Po prostu siedział na skraju szlaku, obok jakichś kamieni. Prawie wpadłam w panikę, złapałam Leo za kołnierz i pociągnęłam do tyłu, przekonana, że to małe leśne stworzenie zaraz zmieni się w wojownika ninja i wystrzeli swoje kolce prosto w twarz mojego pierworodnego.
Co, nawiasem mówiąc, jest kompletną bzdurą. Całą drogę powrotną do domu spędziłam na kompulsywnym czytaniu Wikipedii i forów dla ratowników dzikich zwierząt, zamiast rozmawiać z mężem. Okazuje się, że one wcale nie potrafią strzelać kolcami. To mit z kreskówek. Mój wujek zawsze zarzekał się, że jego golden retriever został „ustrzelony” z trzech metrów, ale najwyraźniej jego pies był po prostu idiotą, który próbował jednego ugryźć. Kolce odrywają się bardzo łatwo, gdy się ich dotknie.
A jeśli już o dotykaniu mowa – nie rób tego. Nasz pediatra, dr Evans, jest najwyraźniej również dziwnie entuzjastycznym nerdem przyrodniczym i kiedy wspomniałam mu o tym na wizycie kontrolnej Mayi, powiedział mi, że na małego jeżozwierza po angielsku mówi się „porcupette”. Co jest szczerze mówiąc zbyt uroczą nazwą jak na ruchomą poduszkę na igły. Powiedział też, że rodzą się z miękkimi kolcami, żeby nie rozerwać matki przy porodzie (dzięki Bogu), ale te kolce twardnieją i zmieniają się w maleńkie włócznie już jakąś godzinę po narodzinach. Chyba powiedział, że po godzinie? A może po dniu? Szczerze, byłam niewyspana i głównie starałam się powstrzymać Mayę przed lizaniem kozetki lekarskiej, więc wątek naukowy trochę mi umknął.
W każdym razie, chodzi o to, że jeśli kiedykolwiek zobaczysz małe jeżo samo w lesie, zostaw je w cholerę w spokoju i zadzwoń do ośrodka rehabilitacji zwierząt. Matka nigdy nie jest daleko, chyba że nie żyje. A wiosną podobno kręcą się blisko dróg, bo ciężarne jeżozwierze mają ochotę na sól drogową. Tak jak my miałyśmy ochotę na ogórki kiszone, tylko z dodatkiem asfaltu. Natura jest obrzydliwa.
Kiedy twoje ludzkie dziecko wypuszcza niewidzialne kolce
Ale prawdziwym powodem, dla którego piszę to z perspektywy sześciu miesięcy w przyszłość, nie jest chęć udzielenia ci dziwnej lekcji biologii. Chodzi o Mayę.

W tej chwili, w tamtej łazience, płaczesz, ponieważ twoje słodkie, mięciutkie, radosne dziecko zmieniło się w całkowicie nieprzewidywalnego potwora, który krzyczy, jeśli jej skarpetki dziwnie leżą.
Dave ciągle rzuca ten głupi żart, gdy tylko mała zaczyna marudzić. Głośno szepcze: „Uważaj, obudziło się małe P”. Powiedziałam mu, że „małe P” brzmi jak poranny mocz do badania, więc poszliśmy na kompromis i nazywamy ją naszym małym jeżo. Skrót od jeżozwierza. Bo tym właśnie teraz jest.
Dr Evans zresztą poruszył ten temat podczas tej samej wizyty. Prawie ze łzami w oczach tłumaczyłam mu, jak Maya odpycha mnie, kiedy próbuję ją przytulić, a potem krzyczy, gdy ją odkładam. Oparł się o blat, spojrzał na mnie znad okularów i powiedział, że mam do czynienia z „kolczastym dzieckiem”. Wspomniał o jakiejś książce z psychologii dziecięcej – coś o przytulaniu jeżozwierza – i wyjaśnił, że kiedy dzieci przechodzą określone skoki rozwojowe albo przeciążenie sensoryczne, stawiają zasieki.
Gdybyś spróbowała podbiec i agresywnie przytulić prawdziwe małe jeżozwierzątko, dostałabyś twarzą w najeżoną keratynę. Więc zamiast wymuszać czułość albo krzyczeć, gdy cię odpycha, musisz po prostu dać jej trochę przestrzeni, zostać w pobliżu i poczekać, aż kolce opadną.
To oczywiście metafora. Ale Boże, jak bardzo mi to pomogło. Przestałam brać jej odrzucenie do siebie. Przestałam zmuszać ją, by znów była tym łatwym w obsłudze, uległym noworodkiem, którym kiedyś była.
Aha, i daj sobie spokój z karnymi jeżykami. W tym wieku i tak są do niczego.
Zbroja na wrażliwe dni
Jedna rzecz, którą chciałabym wiedzieć sześć miesięcy temu: kiedy są w tej kolczastej fazie, WSZYSTKO im przeszkadza. Metka na koszulce, temperatura mleka, kierunek, w którym wieje wiatr. Problemy sensoryczne Mayi wybiły poza skalę.
Zdałam sobie sprawę, że połowa jej ataków histerii wynikała z faktu, że ubrania drażniły jej skórę. Mieliśmy te wszystkie urocze, sztywne dżinsowe ogrodniczki i tanie poliestrowe sukienki od teściowej. Maya szarpała kołnierzyki, jakby była uwięziona w kaftanie bezpieczeństwa.
W końcu pękłam pewnego wieczoru, po trzech zmianach stroju, i kupiłam to Dziecięce body z organicznej bawełny z falbankowymi rękawkami od Kianao. Nie przesadzam, gdy mówię, że to odmieniło nasze poranki.
To dosłownie najbardziej miękka rzecz, jakiej kiedykolwiek dotykałam. Składa się w 95% z bawełny organicznej, więc oddycha. Kiedy założyłam jej to po raz pierwszy, nie zaczęła od razu drapać się po dekolcie. Falbankowe rękawki są urocze, ale co ważniejsze, nie ma drapiących metek, a szwy są płaskie. To body stało się jej „anty-kolczastą” zbroją. Skończyło się na tym, że kupiłam je w trzech kolorach, bo codziennie wieczorem robiłam pranie, tylko po to, żeby mogła znowu je nosić. Jest na tyle elastyczne, że może się w nim rzucać i wiercić bez zaplątywania się, ale zachowuje swój kształt nawet po praniu w programie „intensywnym”, po tym, jak rozsmarowała awokado dosłownie wszędzie.
Szczerze mówiąc, kiedy twoje dziecko zachowuje się jak kaktus, zawiń je w organiczną bawełnę. To usuwa przynajmniej jeden wyzwalacz z ich niewiarygodnie długiej listy zażaleń.
(Swoją drogą, jeśli akurat ukrywasz się w łazience i potrzebujesz odwrócenia uwagi od wrzasków na górze, możesz przejrzeć kolekcję ubrań organicznych Kianao. Terapia zakupowa to w pełni uzasadniony mechanizm radzenia sobie ze stresem. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej).
Odwracacze uwagi, które jako tako działają (czasami)
Wydasz mnóstwo pieniędzy, próbując naprawić ten etap. Tak tylko uprzedzam.

Dave, w swojej nieskończonej mądrości, wrócił pewnego wtorku do domu z tym Silikonowym gryzakiem Panda. Przeczytał gdzieś, że za „kolczaste” wahania nastroju mogą odpowiadać wyrzynające się trzonowce. Gryzak jest... okej. Obiektywnie rzecz biorąc, jest bardzo uroczy i zrobiony z bezpiecznego silikonu spożywczego, co doceniam, bo Maya próbuje żuć zabawki psa. Ale szczerze? Gryzła małe uszy pandy przez dokładnie cztery minuty, wkurzyła się, że to nie jest prawdziwa przekąska, i rzuciła nim przez całą kuchnię. Leo używa go teraz jako rekwizytu dla swoich figurek akcji. To dobry produkt, po prostu nie jest to magiczne lekarstwo, za jakie uważał go Dave.
Tym, co FAKTYCZNIE pomogło jej się wyciszyć, gdy wymykała się spod kontroli, było zapewnienie jej bezpiecznej, wyznaczonej przestrzeni do bycia, w której nie krążyłam nad nią bez przerwy.
Rozłożyliśmy Tęczowy drewniany stojak edukacyjny w rogu salonu. Jest tak bardzo estetyczny – w niczym nie przypomina tych paskudnych, plastikowych potworków, które migają podstawowymi kolorami i grają fałszujące rymowanki, dopóki nie masz ochoty rozwalić ich młotkiem. To naturalne drewno, bardzo spokojne, w duchu Montessori.
Kiedy wpadała w ten swój jeżozwierzowy nastrój, w którym nie chciała, żeby ją nosić, ale nie chciała też zostać sama, po prostu kładłam ją pod stojakiem. Nic nie mówiłam. Siadałam obok niej na dywanie z moją kawą. Ona patrzyła na małe drewniane zwierzaczki, trącała łapkami kółka, a ty mogłaś dosłownie patrzeć, jak jej fizyczne napięcie topnieje. Bodźce sensoryczne płynące z drewnianych faktur w zupełności wystarczały, by odwrócić jej uwagę od jakiejkolwiek niewidzialnej zniewagi, która zrujnowała jej dzień.
Po prostu to przeczekaj
Więc, Saro z przeszłości, oto moja rada dla ciebie.
Wypij tę zimną kawę. Zignoruj pranie jeszcze przez jeden dzień. Przestań próbować dokładnie ustalić, co zrobiłaś źle, że twoje dziecko jest tak wściekłe, bo nie zrobiłaś niczego złego. Rozwój to po prostu czysty chaos.
Grupa jeżozwierzy w języku angielskim to „prickle” (co oznacza też kolec). I w tej chwili twój dom to jedno wielkie skupisko kolców. Jest nerwowo, ostro i wszyscy chodzą na paluszkach, starając się nie ukłuć. Ale kolce w końcu znów opadną. Obiecuję.
Wczoraj wieczorem Maya sama z siebie wdrapała mi się na kolana. Nie ugryzła mnie. Nie krzyczała. Po prostu wtuliła twarz w moje ramię i zasnęła.
Przetrwasz to. Po prostu załóż gruby sweter.
Jeśli potrzebujesz ubrać swoje własne małe kolczaste stworzonko w coś bardziej miękkiego, kup niezbędne artykuły niemowlęce od Kianao tutaj, zanim przejdziesz do czytania tego chaotycznego FAQ, które złożyłam poniżej.
Chaotyczne FAQ, które ciągle wpisywałam w Google
Czy małe jeżozwierze są naprawdę niebezpieczne, jeśli moje dziecko jakiegoś znajdzie?
Słuchaj, one nie będą polować na twoje dziecko i nie strzelają kolcami jak strzałami z łuku (w co sama jeszcze do niedawna całkowicie wierzyłam). ALE tak, dotykanie ich jest niebezpieczne. Kolce twardnieją niemal natychmiast po urodzeniu i mają mikroskopijne łuski skierowane do tyłu. Jeśli twoje dziecko albo pies dotknie któregoś, NIE próbuj wyciągać kolców samodzielnie pęsetą. Odłamiesz je pod skórą i spowodujesz ogromną infekcję. Jedź prosto do lekarza albo weterynarza. Kropka.
Co powinnam zrobić, jeśli zobaczę małego jeżozwierza zupełnie samego?
Mój pediatra (który najwyraźniej po godzinach dorabia jako strażnik parku) powiedział mi, że matki nigdy nie zostawiają swoich młodych samych. W przeciwieństwie do saren, które chowają swoje młode w trawie i idą na kawę, samotne małe jeżozwierzątko oznacza, że jego mama prawdopodobnie nie żyje lub jest ranna. Nie dotykaj go. Trzymaj dzieci z daleka i natychmiast zadzwoń do lokalnego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt.
Jak długo trwa ta „kolczasta faza” u małych dzieci?
Boże, to się ciągnie w nieskończoność. U Mayi było naprawdę ciężko przez około sześć tygodni, mniej więcej na etapie 12-14 miesięcy, a potem zaczęło odpuszczać. Dr Evans powiedział, że to przychodzi i odchodzi falami, pojawiając się przy skokach rozwojowych, ząbkowaniu i regresjach snu. W zasadzie spodziewaj się, że wyrosną im niewidzialne kolce za każdym razem, gdy ich mózg będzie próbował przyswoić jakąś ogromną nową umiejętność. Po prostu to przetrzymaj.
Jak uspokoić dziecko, które mnie odpycha, gdy jest zdenerwowane?
Przestań próbować je przytulać! Wiem, że to wbrew każdemu instynktowi macierzyńskiemu w twoim ciele, ale zmuszanie do kontaktu fizycznego, gdy są przestymulowane, tylko pogarsza sprawę. Siadam na podłodze około metr od niej, nie nawiązuję natrętnego kontaktu wzrokowego i po prostu mówię: „Jestem tutaj, jeśli mnie potrzebujesz”. W końcu opuszczają kolce i same do ciebie przychodzą. Zazwyczaj.
Czy ubrania naprawdę mogą wpływać na nastrój mojego dziecka?
Na 1000% tak. Jeśli twoje dziecko ma już „kolczasty”, drażliwy nastrój, drapiąca metka albo ciasny syntetyczny ściągacz będzie po prostu gwoździem do trumny. Przebranie Mayi w niewiarygodnie miękką, oddychającą organiczną bawełnę od Kianao naprawdę zredukowało nasze codzienne histerie o połowę. Jeśli czują się uwięzione albo coś je swędzi, wyładowują to na zewnątrz. Miękkie ubrania to w zasadzie genialny trik parentingowy.





Udostępnij:
Panika wyprawkowa w Babies R Us: List do dawnej, zestresowanej mnie
Przewodnik po kupkach niemowlaka: List do dawnej, zestresowanej mnie