Było Święto Dziękczynienia 2017 roku, a Maya miała dokładnie sześć tygodni. Byliśmy u mojej teściowej w domu, który jest w zasadzie muzeum białego lnu i tłukących się przedmiotów, a ja miałam na sobie rdzawą jedwabną bluzkę, bo byłam, wiecie, totalnie naiwna i myślałam, że w połogu dam radę nosić tkaniny wymagające prania chemicznego. Głupota.

Spakowałam rano torbę na pieluchy z absolutną pewnością siebie kobiety, która była matką dopiero od półtora miesiąca. Wrzuciłam tam dokładnie trzy śliniaki. Trzy! Bo w moim niewyspanym, napędzanym kawą mózgu ubzdurałam sobie, że skoro je co trzy godziny, to może uleje jej się raz czy dwa, więc trzy sztuki w zupełności wystarczą. O matko.

Do 14:00 zużyliśmy już dwa pierwsze śliniaki podczas maratonu ciągłego karmienia (cluster-feeding) na kanapie. O 16:00, dokładnie w momencie, gdy moja teściowa wyciągała z piekarnika wielkiego, idealnie zrumienionego indyka, Maya wydała z siebie dźwięk jak mały, zestresowany dinozaur i eksplodowała. To nie było zwykłe ulanie. To była wystrzelona z ogromną prędkością, pełnowymiarowa fontanna na wpół przetrawionego mleka, która zalała jej welurową sukienkę, ominęła ten jeden lichy śliniaczek, który miała na sobie, całkowicie przemoczyła moją głupią jedwabną bluzkę i utworzyła kałużę na drewnianej podłodze. Mój mąż Dave stał tam tylko trzymając sosjerkę, gapiąc się na nas z przerażeniem, po czym cicho zapytał, czy nie powinniśmy po prostu zawinąć jej w ręcznik kąpielowy na resztę wieczoru.

Zmierzam do tego, że jeśli właśnie teraz gapisz się na listę wyprawkową i googlujesz „ile śliniaków potrzebuję dla noworodka”, proszę, ucz się na moich niezwykle mokrych błędach.

Matematyka ulewania u noworodków

Kiedy więc ludzie pytają mnie, ilu śliniaków potrzebują, zazwyczaj odpowiadam pytaniem: jak bardzo nienawidzicie robić prania? Bo to jest tutaj jedyna prawdziwa zmienna. Nie ma żadnej magicznej liczby, ale mogę wam powiedzieć z góry, że pięć to żart, a pięćdziesiąt to koszmar związany z brakiem miejsca w szufladach.

Przy Leo, moim drugim dziecku, w końcu odkryłam ten złoty środek. Dla noworodka potrzebujesz od 8 do 12 naprawdę dobrych, chłonnych śliniaków, pod warunkiem, że wstawienie prania co dwa lub trzy dni nie jest dla ciebie problemem. Jeśli wstawiasz pralkę tylko w weekendy, bo pracujesz na pełen etat albo po prostu nie masz ochoty na składanie ubrań we wtorek, będziesz potrzebować raczej około dwudziestu sztuk.

Dopóki nie masz dziecka, nie zdajesz sobie sprawy z tego, że noworodki to w zasadzie urocze, przeciekające woreczki z płynami. Ich malutkie układy trawienne to jeden wielki bałagan. Mój lekarz, dr Aris – który zawsze wyglądał na nieco bardziej wyczerpanego ode mnie – wyjaśnił mi, że ta mała klapka na górze żołądka niemowlaka nie zamyka się jeszcze do końca. Więc kiedy jedzą, mleko po prostu chlupocze i wraca do góry, gdy tylko maluch się poruszy lub położy się go zbyt szybko. Nazywał je „radosnymi ulewaczami”, co brzmi słodko, ale w rzeczywistości oznacza po prostu, że przez bite sześć miesięcy będziesz pachnieć zsiadłym mlekiem.

Jeśli twoje dziecko ma refluks z prawdziwego zdarzenia, wyrzuć wszystkie moje wyliczenia do kosza. Moja przyjaciółka Jess miała dziecko z refluksem i zużywała, nie żartuję, 15 śliniaków dziennie. W zasadzie wytapetowała sobie pokój dziecięcy muślinem.

Ten dziwny zapach kwaśnego mleka w okolicach szyi

Oto coś, przed czym nikt cię nie ostrzega. Szyje niemowląt.

That weird sour milk neck smell — How Many Bibs Do I Need For A Newborn? The Spitty Truth

Noworodki tak naprawdę nie mają szyi, mają tylko te głębokie, ukryte fałdy skóry między podbródkiem a klatką piersiową, które zatrzymują wilgoć jak bagna. Jeśli pozwolisz, by mokry od mleka śliniak leżał na nich zbyt długo, enzymy mlekowe i wilgoć utkną w tych małych fałdkach, co wywołuje koszmarną, bolesną wysypkę drożdżakową. Nauczyłam się tego na własnej skórze, gdy Leo miał dwa miesiące. Jego szyja wyglądała jak surowe mięso na hamburgery, a ja siedziałam w gabinecie lekarskim i płakałam, bo czułam się jak potwór.

Musisz zmienić śliniak w tej samej sekundzie, w której staje się wilgotny. Nie zostawiaj go na dziecku. I musisz założyć mu pod spód coś bardzo przewiewnego bezpośrednio na skórę.

Dave kupił na Amazonie ten tani wielopak poliestrowych body, ponieważ miały na sobie głupie napisy typu „Zamykajcie swoje córki” (co do których... ech, nawet nie każcie mi zaczynać tematu ubranek narzucających płeć), a skóra Leo od razu zareagowała. Syntetyczny materiał zatrzymywał ciepło i ślinę. Ostatecznie wrzuciłam je wszystkie do pojemnika na używaną odzież i wymieniłam na Dziecięce Body bez Rękawów z Organicznej Bawełny od marki Kianao.

Szczerze mówiąc, to jedyne body, o którym teraz myślę. To mój absolutny faworyt, bo w 95% składa się z organicznej bawełny, która naprawdę oddycha, i przylega wystarczająco blisko obojczyków, dzięki czemu ślina nie spływa od razu do pępka. Ponadto ma płaskie szwy, więc nie ociera wrażliwej skóry na szyi, gdy maluch kręci się, próbując za wszelką cenę nie zasnąć. Przez całe lato zostawiałam go tylko w tym body bez rękawów i grubym śliniaku, a jego dziwna wysypka na szyi całkowicie zniknęła w zaledwie tydzień. Dodatkowo bez problemu znosi pranie w najwyższych temperaturach (w cyklu dezynfekcji), nie kurcząc się do rozmiarów ubranek dla lalek, co zakrawa o cud.

Krótka uwaga na temat przypadkowego zrobienia krzywdy dziecku

Dobra, to ten jeden moment, kiedy potraktuję sprawę super poważnie i przestanę pleść o praniu. Podczas wizyty kontrolnej w drugim miesiącu życia dr Aris złapał mnie za ramię i dosłownie napędził mi stracha w kwestii bezpiecznego snu.

NIGDY nie możesz pozwolić dziecku spać w śliniaku. Absolutnie nigdy.

Nie ma znaczenia, że w końcu zasnęło po trzech godzinach krzyku, a ty umierasz ze strachu, że odpinanie śliniaka je obudzi. Musisz go zdjąć. Amerykańska Akademia Pediatryczna ma tu bardzo restrykcyjne zasady, ponieważ jeśli śliniak nasunie się na twarz lub o coś zahaczy w łóżeczku, stwarza ogromne ryzyko uduszenia. Kiedyś myślałam, że wystarczy podwinąć go pod brodę Leo, gdy ucinał sobie drzemkę w koszu Mojżesza obok mojego łóżka, ale mój lekarz powiedział mi: absolutnie nie. Jeśli dziecko śpi, zdejmujesz śliniak. Koniec kropka.

Jeśli potrzebujesz zaopatrzyć się w bezpieczniejsze i bardziej miękkie warstwy ubrań dla swojego malucha, zrób sobie szybką przerwę od moich kazań i odkryj więcej organicznych i ekologicznych produktów dla niemowląt tutaj, zanim przejdziemy do fazy bycia śliniącym się potworem.

Faza śliniącego się potwora (3 do 6 miesięcy)

W okolicach trzeciego lub czwartego miesiąca ulewanie mleka zaczyna powoli ustępować i myślisz, że w końcu jesteś bezpieczna. Otóż nie.

The drool monster phase (3 to 6 months) — How Many Bibs Do I Need For A Newborn? The Spitty Truth

Wtedy właśnie zaczyna się ślinienie przy ząbkowaniu. To zupełnie inny rodzaj cieczy. Jest gęsty, nieustanny i niszczy koszulki szybciej niż kiedykolwiek robiło to ulewanie mleka. Maya po prostu siadała na macie edukacyjnej, robiąc te potężne bańki ze śliny i gapiła się w przestrzeń. Na ten etap potrzebujesz śliniaków w kształcie chustki (bandanki). Trójkątny kształt lepiej przylega do brody i łapie ślinę, zanim zdąży ona spłynąć na klatkę piersiową.

Kiedy przed południem zmieniasz dziecku śliniak po raz ósmy, naprawdę potrzebujesz jakiegoś bezpiecznego i zajmującego miejsca, by na chwilę je odłożyć. Jestem wielką fanką Drewnianego Stojaka Edukacyjnego ze Zwierzątkami. Głównie dlatego, że nie jest zrobiony z paskudnego, neonowego plastiku, wygrywającego non-stop elektroniczną melodię, przez którą miałabym ochotę wyskoczyć przez okno. Posiada piękne, proste drewniane zwierzątka – słonia i ptaszka – które po prostu tam wiszą i ładnie wyglądają, podczas gdy Leo uwielbiał leżeć pod nimi, kopiąc nóżkami i wesoło się śliniąc. Drewno jest o wiele przyjemniejsze dla oka, gdy cały twój salon to morze pieluszek tetrowych i części do laktatora.

Skoro mowa o rzeczach, które po prostu ładnie wyglądają – ludzie ciągle kupują ci w prezencie kocyki. Mnóstwo kocyków. Dostałam Kocyk Niemowlęcy z Bawełny Organicznej w Króliczki i powiem wam szczerze? Jest super. Jest niezwykle miękki, a nadruk w żółte króliczki jest wręcz zabójczo uroczy, ale powiedzmy sobie wprost – przez połowę czasu w ogóle nie używałam go jako koca. Służył mi jako gigantyczna chusteczka awaryjna do wycierania mleka z kanapy, kiedy nie mogłam wystarczająco szybko dosięgnąć śliniaka. No ale hej, świetnie się pierze, a organiczna bawełna sprawiła, że nie miałam wyrzutów sumienia, kiedy w panice agresywnie wycierałam nim twarz Leo.

Faza stałych pokarmów to jakiś żart

Gdy dobijają do sześciu miesięcy i zaczynają jeść prawdziwe jedzenie? Materiałowe śliniaki przestają dla mnie istnieć.

Poważnie, nie próbujcie karmić dziecka papką z groszku w bawełnianym śliniaku, chyba że lubicie płakać o północy, agresywnie szorując zielone plamy nad zlewem. Po prostu kupcie dwa lub trzy te ogromne silikonowe śliniaki z korytkiem, które przypominają pelikani dziób, albo fartuszek z rękawami, w którym maluch wygląda jakby miał zaraz operować pacjenta. Płuczesz je w zlewie, wieszasz na suszarce do naczyń i po robocie.

Tak więc, wracając pamięcią do tego okropnego Święta Dziękczynienia, myślę, że najważniejszą lekcją wcale nie było to, by pakować więcej śliniaków. Chodziło o zaakceptowanie faktu, że dzieci to brudzące, obrzydliwe, przeciekające małe istotki, a próby kontrolowania bałaganu za pomocą trzech marnych kawałków materiału i jedwabnej bluzki były jedynie objawem tego, że usilnie próbowałam udawać, iż moje życie wcale tak bardzo się nie zmieniło.

A teraz? Noszę bawełnę, którą można prać. Noszę przy sobie wodoodporną torbę (wet bag). I mam w domu pewnie z 15 solidnych śliniaków z organicznej bawełny, które w nieskończoność krążą między mną a moją pralką.

Jeśli jesteś gotowa, by pozbyć się syntetycznego badziewia, które podrażnia ich szyjne fałdki i wyposażyć się w podstawowe elementy ubranek, które faktycznie zniosą trudy macierzyństwa pełnego obrzydlistw, dodaj do koszyka kilka prawdziwych organicznych niezbędników i oszczędź sobie łez podczas prania.

FAQ: Bo wy wciąż macie pytania, a ja wciąż mam kawę

Czy noworodki w ogóle potrzebują śliniaków, skoro nie jedzą stałych pokarmów?

O rany, TAK. Nie jedzą posiłków, ale przez cały dzień piją płyny, z których spora część od razu ląduje na zewnątrz. Niezależnie od tego, czy to mleko kapiące kącikiem ust po dziwnym odessaniu od piersi, czy ogromne odbicie, przy którym zwracają pół posiłku – potrzebujesz śliniaka. W przeciwnym razie sześć razy dziennie będziesz przebierać dziecko, co wymaga przeciągania ubrań przez tę maleńką, delikatną, chwiejną główkę. A uwierzcie – nikt tego nie lubi.

Czy zamiast śliniaków mogę używać po prostu pieluszek do odbijania?

Możesz próbować, ale polegniesz. Pieluszki do odbijania (np. tetrowe) są super, gdy dziecko opiera się o twoje ramię, ale kiedy po prostu odpoczywa w twoich ramionach albo leży na macie, pieluszka zwyczajnie z niego spada. Śliniak zapina się na szyi, dzięki czemu zostaje na swoim miejscu, gdy maluch nieuchronnie zaczyna się rzucać niczym malutki, wściekły łosoś.

Jak usunąć ze śliniaków te okropne plamy z kwaśnego mleka?

Oki, szczerze to nauczyła mnie tego teściowa i to naprawdę działa. Opłucz śliniak w lodowatej wodzie w tej samej sekundzie, gdy tylko go zdejmiesz. Gorąca woda sprawia, że białka mleka „zapiekają się” w materiale już na zawsze. Gdy jest już opłukany, spryskaj go odrobiną odplamiacza enzymatycznego lub wetrzyj w to miejsce trochę płynu do mycia naczyń, i wrzuć do prania, kiedy będziesz miała na to chwilę.

Czy lepsze są śliniaki na rzepy, czy na zatrzaski (napy)?

Napy. Zawsze napy. Dave kupił kiedyś paczkę śliniaków na rzepy, a ja omal się z nim nie rozwiodłam. Rzepy drapią dziecko w kark, jeśli nie zapniesz ich idealnie równo. Dodatkowo, gdy wrzucisz rzepy do pralki, agresywnie czepiają się wszystkiego wokół, przez co wyciągasz z bębna gigantyczną, zbłąkaną kulę skarpetek, body i połączonych śliniaków. Po prostu kupujcie te z bezniklowymi zatrzaskami.

Dlaczego szyja mojego dziecka jest tak czerwona pod śliniakiem?

To prawdopodobnie wysypka od śliny albo infekcja drożdżakowa wywołana wilgocią uwięzioną w fałdach szyi. Dzieje się tak, gdy zostawiasz mokry śliniak na zbyt długo lub kiedy używasz tanich, syntetycznych materiałów z podszyciem, pod którymi skóra się poci. Natychmiast zmieniaj mokre śliniaczki, delikatnie wycieraj szyję dziecka miękką ściereczką, i przerzuć się na oddychającą, organiczną bawełnę w kontakcie ze skórą. Jeśli zmiany wyglądają naprawdę na zaognione lub wypukłe, koniecznie skonsultuj się z lekarzem, ponieważ może być potrzebna maść na receptę. Moje dziecko jej potrzebowało!