Próbowałem wcisnąć córkę w kombinezon do wózka, który najwyraźniej zaprojektowano dla nieco mniejszego i bardziej chętnego do współpracy gatunku ssaka, kiedy zauważyłem, że jej noga wygina się pod kątem, który u mnie wymagałby wezwania karetki. Ona nawet nie mrugnęła. Dalej żuła własną pięść, podczas gdy ja z przerażeniem wpatrywałem się w jej lewą nogę, która unosiła się gdzieś w okolicach jej lewego ucha. To jeden z tych wyjątkowych momentów w rodzicielstwie, kiedy uświadamiasz sobie, że wszystko, co wiedziałeś o ludzkiej biologii, jest całkowicie błędne, a ta mała istota mieszkająca w twoim domu jest w zasadzie zrobiona z gumy.

Krąży powszechny, szeroko akceptowany mit, że niemowlęta to po prostu miniaturowi dorośli z malutkimi, idealnie uformowanymi szkieletami. Z pewnością sam tak myślałem (choć szczerze mówiąc, przed pojawieniem się bliźniaków moja wiedza o anatomii niemowląt opierała się wyłącznie na reklamach pieluch). Zakładasz, że mają standardowe 206 kości, tylko mniejsze i bardziej urocze. Ale jak przekonałem się, gorączkowo googlując medyczne pytania o 3 nad ranem, prawda jest znacznie dziwniejsza.

Wielkie szkieletowe oszustwo

Nasz pediatra wspomniał mimochodem podczas absolutnie chaotycznego bilansu, że noworodki w rzeczywistości przychodzą na świat wyposażone w około 275 do 300 kości. Musiałem poprosić, żeby powtórzyła, przekrzykując dźwięki wydawane przez jedno z bliźniąt, które właśnie próbowało zdemontować kozetkę.

Między 275 a 300? Jak to w ogóle możliwe, że istnieje margines błędu wynoszący aż dwadzieścia pięć kości? Gdybym zgubił dwadzieścia pięć rzeczy w naszym ciasnym, londyńskim mieszkaniu, moja żona urwałaby mi głowę, a tymczasem świat medyczny czuje się świetnie, nie znając dokładnego inwentarza ludzkiego niemowlęcia. Uważam to za szalenie stresujące. Czy je gubią? Czy niektóre dzieci po prostu chomikują zapasowe żebra? Lekarka posłała mi ten bardzo specyficzny, pełen litości uśmiech zarezerwowany dla świeżo upieczonych rodziców i wyjaśniła, że wiele z tych „kości” tak naprawdę jeszcze w ogóle nie jest kośćmi. To raczej kawałki twardej, gumowatej chrząstki, które jeszcze nie zdecydowały, kim chcą zostać, gdy dorosną.

Przypuszczam, że ta ogromna sterta chrzęstnych części jest niezbędna, żeby mogły przecisnąć się przez drzwi wyjściowe bez zablokowania się.

Ale to właśnie ta cała niejasność nie daje mi spokoju. Siedzisz z Książeczką Zdrowia Dziecka, śledząc siatki centylowe wagi do miejsca po przecinku, podczas gdy cały ich wewnętrzny szkielet to tylko luźna propozycja części, które ostatecznie – miejmy nadzieję – skleją się w 206 solidnych kawałków, zanim dobiją do dwudziestki. O 4 nad ranem jesteś tak wyczerpany, że jednym kciukiem wpisujesz w telefon zdesperowane literówki w stylu „czy dzidzi mają kolana”, a zaraz potem wyszukujesz „anatomia pluszowych maskotek”, bo twój pozbawiony snu mózg całkowicie stracił wątek. Ale rzeczywistość żywych niemowląt jest o wiele dziwniejsza niż w przypadku pluszowych zabawek.

Dotykanie czubka ich głowy przeraża

Jeśli chcesz doświadczyć prawdziwego przerażenia i oblać się zimnym potem, spróbuj po raz pierwszy umyć włosy noworodka, pamiętając, że jego czaszka tak naprawdę nie jest zamknięta. To w zasadzie kiepsko ułożone puzzle, trzymające się razem na słowo honoru i tkankę miękką.

Touching the top of their head is terrifying — The bizarre math of exactly how many bones do babies have

Te szczeliny nazywamy ciemiączkami. Książki mówią, że dotykanie tych miękkich miejsc jest całkowicie bezpieczne, ale strona 47 naszego poradnika dla rodziców sugeruje zachowanie spokoju podczas kąpieli, co uznałem za głęboko bezużyteczne, trzymając śliskiego, krzyczącego węgorza udającego moje dziecko. Nasz pediatra powiedział, że tylne ciemiączko zwykle zrasta się około czwartego miesiąca, podczas gdy to ogromne, przerażające na czubku głowy potrzebuje od roku do dwóch lat, by zamienić się w prawdziwą kość. Do tego czasu masz dojmującą świadomość, że mózg twojego dziecka jest oddzielony od świata zewnętrznego czymś, co przypomina w dotyku gruby kawałek płótna.

Absolutna tajemnica brakujących rzepek

Dobra, to jest rzecz, która autentycznie rozwaliła mi system. Niemowlęta nie mają rzepek w kolanach. To znaczy, mają miejsce, w którym powinno być kolano, jest tam grudka tłuszczu i chrząstki, ale nie ma litej kości.

Kiedy bliźniaki zaczęły raczkować, mieszkaliśmy w nieszczelnym mieszkaniu z bezlitosnymi, drewnianymi podłogami. Przez dwa tygodnie krzywiłem się za każdym razem, gdy słyszałem rytmiczne plask-plask-plask ich kolan uderzających o dębowe deski, przekonany, że trwale zrobią sobie krzywdę. Ale ponieważ ich kolana to w zasadzie wbudowane amortyzatory zrobione z galaretki, w ogóle się tym nie przejmowały. To ewolucyjna sztuczka, która sprawia, że etap raczkowania jest dla nich bezbolesny (a dla nas stanowi psychologiczny koszmar).

Ponieważ jestem neurotykiem, a nasze podłogi to w zasadzie lodowiska, skończyło się na tym, że spędzaliśmy dużo czasu na brzuszku i wczesnych treningach raczkowania na Bambusowym Kocyku Dziecięcym w Kolorowe Jeże. Będę z wami całkowicie szczery – autentycznie uwielbiam ten kocyk. Wzór w jeże jest lekko ironiczny i nie sprawia, że mam ochotę wydłubać sobie oczy, w przeciwieństwie do większości jaskrawych, plastikowych akcesoriów dla niemowląt. To mieszanka organicznego bambusa i bawełny, co oznacza, że jest wystarczająco gruby, aby stworzyć barierę między ich dziwnymi, chrzęstnymi, galaretowatymi kolanami a podłogą, ale nie powoduje u nich przegrzania i rozpuszczenia się w kałużę potu. Przetrwał najbardziej agresywne fazy raczkowania bliźniaków, nieskończone rozlania i mroczne dni odpieluchowania, autentycznie robiąc się tym bardziej miękki, im częściej go praliśmy.

Zamiana galaretki w kość

Proces łączenia się i twardnienia tych wszystkich kawałków chrząstki nazywa się kostnieniem. Brzmi to jak słowo, którego mógłbym użyć, żeby zabrzmieć mądrze na eleganckiej kolacji, nie mając zielonego pojęcia, co ono oznacza.

Turning jelly into bone — The bizarre math of exactly how many bones do babies have

Z tego co zrozumiałem, ten magiczny proces twardnienia wymaga ogromnych ilości wapnia i witaminy D. Jeśli karmisz piersią, powinieneś podawać im te małe kropelki z witaminą D. Jeśli o tym zapomnisz, twój niepokój wmówi ci, że ich kości zamienią się w kredę, więc w końcu biegasz za nimi po salonie z małym, plastikowym zakraplaczem jak szaleniec.

Kiedy wchodzą w etap rozszerzania diety, pogoń za wapniem staje się absolutnym sportem kontaktowym. Spędziłem więcej godzin, niż jestem w stanie przyznać, próbując przekonać dwoje zaciekle niezależnych maluchów, że jedzenie jogurtu to genialny pomysł, a nie doskonała okazja do przemalowania ścian w kuchni.

W tym konkretnym koszmarze używamy Silikonowego Śliniaka Bibs Universe. Słuchajcie, jest w porządku. Robi dokładnie to, co powinien. Ma na dole małą kieszonkę, która łapie kaskady bogatego w wapń mleka i rozgniecionego sera, zanim trafią na ich spodnie. Wzór statku kosmicznego odwraca ich uwagę na jakieś cztery sekundy. Ale mój Boże, wycieranie fioletowej, owocowo-jogurtowej papki z tego silikonowego korytka dwa razy dziennie powoli odbiera mi duszę. To lepsze niż robienie pięciu dodatkowych prań, ale i tak podchodzę do tego z ciężkim westchnieniem.

Kłopot z kręgosłupem w kształcie litery C

Jeśli spojrzysz na własny kręgosłup (najlepiej nie dosłownie), ma on krzywiznę w kształcie litery „S”, która utrzymuje cię w pionie. Niemowlęta, które spędziły dziewięć miesięcy złożone jak tani leżak, mają kręgosłup w kształcie litery „C”.

Wspominam o tym, ponieważ to wyjaśnia, dlaczego wyglądają tak całkowicie absurdalnie, kiedy próbujesz je posadzić zbyt wcześnie. Po prostu składają się do przodu jak załamany worek mąki. Naprawdę nie powinieneś zmuszać ich do pozycji pionowej, zanim ich mięśnie i kości nie będą na to gotowe, chyba że chcesz spędzić całe popołudnie na panikowaniu o dysplazję stawów biodrowych, jednocześnie próbując sobie przypomnieć, czy wystarczająco często zmieniałeś im pozycję do spania, żeby tył ich miękkiej czaszki nie zrobił się płaski. Po prostu pozwól im przez jakiś czas pozostać w kształcie litery C. Jeśli chcesz zgłębić temat i upewnić się, że ubierasz i nosisz je w sposób, który nie zrujnuje ich postawy, warto przejrzeć ekologiczne ubranka dla niemowląt od Kianao i znaleźć ciuszki, które nie krępują ich dziwnych, galaretowatych stawków.

A zatem tak, matematyka w tym przypadku jest całkowicie kuriozalna. Zaczynają z około 300 elementami, tracą spory kawałek w procesie fuzji, wyrastają im prawdziwe rzepki w kolanach, zanim pójdą do szkoły podstawowej, a ostatecznie zamieniają się w stałych ludzi. To powolny, brudny i całkowicie chaotyczny biologiczny cud.

Jeśli chcesz ochronić własne drewniane podłogi przed nieustannym plaskaniem kolan, zrobionych wyłącznie z chrząstki, zrób sobie przysługę i kup Bambusowy Kocyk w Jeże, zanim zaczną się przemieszczać.

Kłopotliwe pytania o dziecięce kości

  • Kiedy te miękkie miejsca tak naprawdę się zrastają?
    To z tyłu głowy zwykle radzi sobie samo, zanim skończą cztery miesiące, co przynosi wielką ulgę. To ogromne na czubku to dłuższa gra – nasz pediatra powiedział, że zwykle zrasta się między 12. a 24. miesiącem życia. Prawdopodobnie i tak będziesz panikować za każdym razem, gdy uderzą się w głowę, dopóki nie skończą co najmniej osiemnastu lat.
  • Czy one naprawdę w ogóle nie mają rzepek?
    Mają chrząstkę w miejscu, gdzie powinna być rzepka. Tak naprawdę nie zamieni się w litą kość, dopóki nie skończą 10-12 lat, co wyjaśnia, jak to możliwe, że mogą przewracać się siedemdziesiąt razy dziennie i po prostu od razu wstawać, podczas gdy moje własne kolana głośno strzykają, kiedy tylko podnoszę się z kanapy.
  • Jak pomóc ich kościom stwardnieć?
    Zgodnie z opinią specjalistów, wszystko sprowadza się do kropli z witaminą D (jeśli zaleci to lekarz), a ostatecznie do wapnia, gdy zaczną jeść stałe pokarmy. Co więcej, czas na brzuszku pomaga budować mięśnie wspierające całą tę chwiejną konstrukcję.
  • Gdzie podziewają się te dodatkowe kości?
    Na szczęście nie wypadają. Po prostu się zrastają. Sama czaszka składa się z pięciu oddzielnych płyt, które ostatecznie zablokowują się ze sobą, tworząc jeden lity kawałek kości.
  • Czy mogę złamać ich chrząstkę?
    Niemowlęta są niewiarygodnie elastyczne, ale i tak musisz uważać. Nie powinno się ciągnąć ich do góry za rączki lub nadgarstki, ponieważ ich stawy nie są w pełni uformowane i możesz przypadkowo coś zwichnąć. Zawsze podnoś je pod pachami, jakbyś obchodził się z bardzo cenną, bardzo mięciutką bombą.