Siedziałam plackiem na zimnym kuchennym linoleum o trzeciej nad ranem, karmiąc z lewej strony bardzo marudne, czteromiesięczne niemowlę, podczas gdy dziesięciotygodniowy mieszaniec golden retrievera aktywnie próbował połknąć puchatego pompona z mojego prawego kapcia. Dziecko płakało, bo było zmęczone, pies skomlał, bo właśnie nasikał na jedyny czysty dywan, jaki został w domu, a ja płakałam, bo dobrowolnie zapisałam się do tego cyrku. Powiem wam szczerze – sprowadzenie szczeniaka do domu, w którym jest już ludzkie niemowlę, to ćwiczenie z absolutnego, czystego chaosu.

Moja najstarsza córka to moja ostateczna przestroga. Kiedy dopiero zaczynała raczkować, mój mąż i ja naoglądaliśmy się słodkich zdjęć na Instagramie i uznaliśmy, że to idealny czas na psa rodzinnego. Mieliśmy tę wspaniałą, filmową wizję, jak ucinają sobie razem drzemki w promieniach słońca i dorastają jako nierozłączni przyjaciele. O, naiwności! Nikt ci nie mówi, że przyniesienie do domu włochatego noworodka jest dokładnie tym samym, co przyniesienie ludzkiego noworodka, z tą różnicą, że ten pierwszy ma ostre jak brzytwa zęby i biega szybciej od ciebie.

Właściwie musiałam stworzyć osobną, ukrytą kategorię w arkuszu kalkulacyjnym nazwaną po prostu „piesek”, żeby mój mąż nie wpadł w panikę na widok tego, ile pieniędzy wyrzucałam na enzymatyczne środki czystości i gryzaki przez te pierwsze kilka miesięcy. Bo posłuchajcie mnie, ten etap życia nie jest dla ludzi o słabych nerwach, a już na pewno nie jest tani.

To romantyczne złudzenie, że dorosną jako najlepsi przyjaciele

Pierwsze kilka dni potrafi uśpić twoją czujność i dać fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Przynosisz do domu tego miękkiego, zaspanego, małego ziemniaczka i przez około czterdzieści osiem godzin wszyscy po prostu wpatrują się w siebie z zachwytem. Twoje dziecko pokazuje palcem na psa, pies obwąchuje palce u stóp dziecka, a ty robisz sto zdjęć, myśląc, że absolutnie rozwaliłaś ten cały system zwany macierzyństwem.

A potem pies się budzi. Dosłownie i w przenośni. Nagle zdajesz sobie sprawę, że wprowadziłaś dzikiego drapieżnika do domu, w którym twoje dziecko non stop upuszcza chrupki, zostawia smoczki na podłodze i intensywnie pachnie mlekiem. Spędzasz całe dnie na interweniowaniu pomiędzy raczkującym niemowlakiem, który chce ciągnąć psa za ogon, a niezwykle energicznym zwierzakiem, który uważa, że ​​dziecko to taki bezwłosy brat z miotu, z którym trzeba się posiłować.

Moja mama próbowała mnie ostrzec, mówiąc, że sama proszę się o kłopoty, i chociaż raz w życiu powinnam była po prostu jej posłuchać. Zasadniczo musisz przemyśleć całą geografię swojego domu, montując pancerne bramki w każdych przejściach i przenosząc wszystko, na czym ci zależy, powyżej pasa, tylko po to, by mieć pewność, że nikt nie zostanie przypadkowo pogryziony ani połknięty.

Kontrola zatruć, ale w wersji psiej

Przed psem moim największym strachem było to, że moje dziecko znajdzie na dywanie zagubionego grosika. Po pojawieniu się psa mój mózg zamienił się w nieustannie wirującą encyklopedię toksycznych pokarmów i śmiertelnych zagrożeń. Okazuje się, że zatrważająca ilość normalnych, ludzkich rzeczy może wysłać psa na ostry dyżur weterynaryjny.

Mój weterynarz – który jest absolutnym świętym i zasługuje na medal za radzenie sobie z moimi spanikowanymi telefonami – od niechcenia wspomniał pewnego dnia, że rzeczy takie jak winogrona, rodzynki, cebula i czekolada są dla psów wysoce toksyczne. Doprowadziło mnie to do kompletnej paniki, bo mój maluch składał się wtedy w 80% z rodzynek. Wspomniał też coś o ksylitolu w maśle orzechowym powodującym niewydolność wątroby, co w moim stanie niedospania zrozumiałam tylko w połowie, ale wystarczyło, bym zaczęła agresywnie czytać etykiety każdego słoika w mojej spiżarni, jakbym uczyła się do egzaminu adwokackiego.

Łapiesz się na tym, że obsesyjnie odkurzasz nie tylko ze względu na raczkujące dziecko, ale dlatego, że szczeniak zje dosłownie tynk ze ściany, jeśli mu na to pozwolisz. Skończyło się na tym, że trzymaliśmy krzesełko do karmienia w całkowicie odgrodzonej jadalni, tylko po to, żebym nie musiała rzucać się na psa za każdym razem, gdy kawałek pieczywa czosnkowego spadł z tacki.

Co mój weterynarz powiedział całkiem serio o sprawach medycznych

Myślałam, że będziemy po prostu zabierać szczeniaka na długie spacery, by go zmęczyć, żeby dał spokój dziecku, ale najwyraźniej to w ogóle tak nie działa. Weterynarz spojrzał na mnie z głębokim politowaniem i wyjaśnił, że szczeniaki nie mogą bezpiecznie wychodzić do publicznych parków ani spacerować po okolicy, dopóki nie przejdą pełnego cyklu szczepień, co trwa w nieskończoność.

What my vet seriously said about the medical stuff — The Unfiltered Reality of Raising a Baby and a Puppy at the Same Time

Z tego co zrozumiałam w moim wyczerpaniu, w ziemi czyhają na niezaszczepionego psa przerażające choroby takie jak parwowirus, więc byliśmy uwięzieni we własnym ogródku przez czas, który wydawał się latami. I robaki! Nie chcę was obrzydzać, ale weterynarz powiedział, że robaki mogą przejść z psa na dzieci, co wystarczyło, bym dosłownie kąpała psa w preparatach profilaktycznych i dezynfekowała ręce pięćdziesiąt razy dziennie.

Powiem tak: odpuść sobie wymyślne ubranka dla psów i zainwestuj w dobre ubezpieczenie weterynaryjne w sekundzie, w której weźmiesz zwierzaka. Przekonałam się o tym na własnej skórze, kiedy nasz szczeniak postanowił zjeść całą tubkę kremu na odparzenia i musieliśmy zapłacić za awaryjne płukanie żołądka o północy.

Wielka wojna o ząbkowanie w naszym salonie

Istnieje specjalny krąg piekieł zarezerwowany na miesiące, w których twojemu dziecku wyrzynają się pierwsze zęby dokładnie w tym samym czasie, gdy szczeniak gubi swoje mleczne igiełki. Ilość śliny w moim domu wystarczyłaby, żeby mógł po niej popłynąć kajak.

To jest moment, w którym robi się naprawdę dziwnie, ponieważ musisz wyznaczyć bardzo wyraźną granicę między zabawkami dla dzieci a zabawkami dla psów, a żadna ze stron tej granicy nie szanuje. Szczeniak myśli, że żyrafa Sophie to luksusowy gryzak, a dziecko desperacko chce żuć obślinioną, nylonową kość psa.

W końcu poszłam po rozum do głowy i zaczęłam kupować silikonowe gryzaki dla dziecka, które mogłam łatwo umyć od razu, gdy pies nieuchronnie je kradł. Silikonowy Gryzak Panda okazał się w tym okresie naszym absolutnym hitem. Kupiłam go, bo ma mnóstwo różnych tekstur, które moje dziecko naprawdę lubiło gryźć, a mały uchwyt ułatwiał mu trzymanie, gdy maluch był marudny i nieszczęśliwy. To silikon spożywczy, co jest super, ale szczerze mówiąc, najbardziej podobało mi się to, że kiedy pies nieuchronnie porywał go z maty edukacyjnej, mogłam po prostu wrzucić go bezpośrednio na górną półkę zmywarki na program wyparzania i oddać dziecku godzinę później.

Dlaczego posiadanie ładnych rzeczy to sport ekstremalny

Jeśli jesteś tym typem rodzica-estety, który kocha idealnie dopracowany, neutralny pokoik, mam dla ciebie okropną wiadomość. Szczeniaków nie obchodzi twoja estetyka organicznego lnu. Obchodzi je tylko kopanie w błocie i wnoszenie go bezpośrednio na twoje dziecko.

Why keeping nice things is an extreme sport — The Unfiltered Reality of Raising a Baby and a Puppy at the Same Time

Pomiędzy ulewającym niemowlakiem a psem skaczącym po nim z brudnymi łapami, robiłam cztery prania dziennie. Szybko porzuciłam wszystkie skomplikowane stroje z osiemdziesięcioma guzikami i zaczęłam ubierać córkę po prostu w Dziecięce Body z Bawełny Organicznej. Jest absurdalnie miękkie, ale co ważniejsze, ma kopertowy dekolt, więc kiedy pies wyleje na dziecko filiżankę kawy (tak, to się zdarzyło), możesz ściągnąć całe to brudne ubranko w dół przez nóżki, zamiast ciągnąć je przez głowę. Wytrzymało ciągłe pranie w gorącej wodzie bez kurczenia się do dziwnego kwadratowego kształtu, a to wszystko, czego na tym etapie oczekuję od ubranek dla niemowląt.

Sprawdź naszą pełną linię łatwych w praniu, odpornych na zabrudzenia ubranek z bawełny organicznej, które przetrwają w twoim pełnym chaosu domu.

Harmonogramy snu, które nie mają absolutnie żadnego sensu

Właśnie wtedy, gdy udaje ci się sprawić, że dziecko przesypia całą noc, szczeniak zaczyna płakać w swojej klatce o 4 nad ranem, bo jego pęcherz ma wielkość orzecha włoskiego.

Mój weterynarz powiedział mi, że szczeniaki tak naprawdę potrzebują około 16 do 18 godzin snu na dobę, co całkowicie rozsadziło mi mózg, bo kiedy mój szczeniak nie spał, poruszał się z prędkością światła i terroryzował kota. Ale tak samo jak przemęczony maluch, przemęczony szczeniak zamienia się w gryzący, maniakalny koszmar. Musieliśmy wprowadzić ścisłe pory drzemek dla psa, dokładnie tak samo, jak dla dziecka.

Trening klatkowy nie podlega negocjacjom, gdy masz dzieci. Koniec kropka. Nie obchodzi mnie, czy uważasz, że to wygląda smutno. Potrzebujesz bezpiecznej, zamkniętej przestrzeni, do której pies może uciec przed krzyczącym dzieckiem i w której możesz umieścić psa, gdy musisz zmienić pieluchę po potężnej awarii, bez mokrego nosa nagle pojawiającego się w strefie rażenia.

Jeśli chodzi o naukę czystości, muszę przez sekundę sobie ponarzekać, bo zwykłe środki do czyszczenia dywanów to jeden wielki przekręt. Jeśli twój pies nasika na podłogę, musisz kupić specjalny środek enzymatyczny, który chemicznie niszczy cząsteczki moczu, inaczej pies będzie po prostu sikał w tym samym miejscu do końca świata. Kupowałam to w galonach. Przez pełne sześć miesięcy mój dom pachniał intensywnymi cytrusami i desperacją.

Zabawki, które się sprawdzają (i te, które nie)

Naprawdę musisz przemyśleć swój arsenał rzeczy dla niemowląt, gdy w domu jest szczeniak. Wszystko, co leży na podłodze, staje się dla niego dozwolonym celem.

Absolutnie uwielbiam Drewniany Stojak Edukacyjny, który mamy od Kianao – jest przepiękny, wykonany z ekologicznego drewna, a mały wiszący słonik świetnie stymuluje rozwój wzrokowy dziecka. Będę jednak z wami całkowicie szczera: jeśli macie rasę skaczącą, taką jak retriever czy labrador, nie możecie zostawić tego na środku otwartego salonu. Mój pies myślał, że wiszące zabawki to jego osobiści sparingpartnerzy i próbował powalić całą drewnianą konstrukcję. Skończyło się na tym, że przenieśliśmy go do pokoiku dziecka i zamontowaliśmy bardzo solidną bramkę w drzwiach, żeby moja córka mogła w spokoju spędzać czas na brzuszku, bez futrzastego giganta depczącego po niej.

W końcu pies rośnie, dziecko zaczyna chodzić i naprawdę stają się najlepszymi przyjaciółmi, o jakich marzyłaś. Uczą się bawić razem, pies uczy się sprzątać jedzenie, które maluch zrzuca na podłogę, a ty w końcu masz pięć minut, żeby usiąść.

To wyczerpujące, pełne bałaganu i na pewno wystawi twoje małżeństwo na próbę, ale patrzenie, jak twój maluch ukradkiem podrzuca kawałki sera swojemu futrzanemu wspólnikowi w zbrodni, sprawia, że wszystkie te nieprzespane, przesiąknięte sikami noce schodzą na dalszy plan. Prawie.

Zanim rzucisz się na głęboką wodę w to szaleństwo wychowywania dzieci i psów, upewnij się, że masz zapas niezbędnych rzeczy. Kup nasze trwałe, łatwe do czyszczenia zabawki dla dzieci tutaj.

Brudna prawda: Pytania i odpowiedzi (FAQ) o Szczeniaku i Dziecku

Jak trzymać szczeniaka z dala od zabawek dziecka?

Szczerze mówiąc, nie da się tego kontrolować w 100%, więc nie wiń się, gdy pies nieuchronnie ucieknie ze smoczkiem. Trik polega na ekstremalnym zarządzaniu przestrzenią: trzymaj zabawki dziecka w zamykanych na bramkę pokojach lub twardych pojemnikach z pokrywkami. Kiedy wszyscy razem przebywacie w salonie, nieustannie przekierowuj uwagę szczeniaka. Jeśli złapie klocek, powiedz „nie” i natychmiast wsuń mu do pyska atrakcyjny psi gryzak. I kupuj tylko takie zabawki dla dzieci, które możesz łatwo umyć w zlewie!

Czy to normalne, że szczeniak próbuje zaganiać lub podgryzać moje raczkujące dziecko?

Tak, to normalne zachowanie szczeniaka, ale nie, absolutnie nie możesz na to pozwalać. Szczeniaki bawią się pyskami, a raczkujące dzieci wyglądają dla nich trochę jak zraniona ofiara lub bracia z miotu. Mój weterynarz kazał mi natychmiast ich rozdzielać w sekundzie, w której pies zaczyna używać zębów. Włóż psa do klatki na chwilę wyciszenia. Nigdy nie pozwól im „samym tego załatwić”, gdy w grę wchodzi ludzka skóra.

Jak radzisz sobie z czasem na brzuszku, gdy w domu jest pies?

Fizyczne bariery to twój najlepszy przyjaciel. Kiedyś wkładałam dziecko do dużego plastikowego kojca na czas leżenia na brzuszku, całkowicie oddzielając je od psa. Jeśli nie masz kojca, musisz zamknąć psa w innym pokoju lub w klatce. Energiczny szczeniak może w ułamku sekundy przypadkowo nadepnąć na główkę dziecka tylko dlatego, że dostał głupawki, więc nigdy, przenigdy nie ryzykowałam, że będą razem na podłodze bez płotka między nimi.

Co mam zrobić, gdy budzą się nawzajem płaczem?

Płakać z nimi? Żartuję (w większości). Zarządzasz sytuacją dokładnie tak, jak przy dwójce dzieci. Jeśli dziecko krzyczy, bo jest głodne, najpierw nakarm dziecko, wrzucając jednocześnie garść chrupek do klatki psa, żeby zyskać dziesięć minut spokoju. Szumisie i maszyny z białym szumem to absolutne wybawienie – jedną postawiłam obok łóżeczka dziecka, a drugą obok klatki psa, żeby nie słyszeli wzajemnego skomlenia o 3 w nocy.

Czy enzymatyczny środek czyszczący jest naprawdę aż tak niezbędny?

Tak. Mówię ci to od razu, nie próbuj czyścić psich sików zwykłym mydłem ani octem. Próbowałam oszczędzić i używać zwykłego płynu do podłóg, a mój pies po prostu dalej traktował przedpokój jak toaletę. Enzymy to jedyna rzecz, która tak naprawdę niszczy białka w moczu, dzięki czemu pies już go nie czuje. Po prostu kup wielką butlę i pogódź się ze swoim losem.