Była 3:14 w nocy we wtorek, a ja miałam na sobie poplamioną koszulkę, która pachniała kwaśnym mlekiem i skrajnym wyczerpaniem. Leo, który miał wtedy około pięciu miesięcy, robił tę irytującą rzecz: z całej siły wytrącał mi butelkę z ręki, jednocześnie wrzeszcząc wniebogłosy, bo mleko przestało lecieć. Mój mąż, Dave, przewrócił się przez sen na drugi bok, mruknął w poduszkę coś w stylu: „czy on nie może po prostu trzymać jej sam?”, i wrócił do chrapania. Miałam ochotę rzucić mu w głowę tą letnią mieszanką.

Miałam kiedyś takie szalone fantazje o samodzielnym jedzeniu. Zanim faktycznie zostałam mamą, naprawdę myślałam, że w okolicach trzeciego lub czwartego miesiąca, coś w dziecku po prostu zaskakuje. Wyobrażałam sobie, jak siedzę w welurowym fotelu, popijając gorącą kawę i czytając książkę, podczas gdy moje słodkie, anielskie niemowlę po prostu odpoczywa na poduszce obok, swobodnie trzymając własną butelkę jak mały dorosły w pubie. Myślałam, że to będzie takie wyraźne przejście, moment „przed” i „po”. Jakże strasznie się myliłam.

Rzeczywistość jest o wiele bardziej chaotyczna i, szczerze mówiąc, znacznie mocniej daje w kość przedramionom, niż ktokolwiek głośno przyznaje.

Te ramy czasowe są i tak całkowicie zmyślone

Jeśli gorączkowo wpisujesz w wyszukiwarkę „kiedy dziecko samo trzyma butelkę”, podczas gdy twoje ramię drętwieje pod ciężarem niemowlaka, trafisz na mnóstwo wszechwiedzących blogów parentingowych, które kategorycznie stwierdzą, że dzieje się to w szóstym miesiącu. Albo w ósmym. Albo w dziesiątym.

Mój pediatra, doktor Aris, który widział, jak płaczę z powodu wszystkiego, od odparzenia pieluszkowego po dziwnie wyglądający palec u nogi, powiedział mi, że te ramy czasowe to zwykle przedział między szóstym a dziesiątym miesiącem życia. Ale co to w ogóle znaczy? Sześć do dziesięciu miesięcy w życiu niemowlaka to cała wieczność. W wieku sześciu miesięcy Leo był jeszcze praktycznie małym ziemniaczkiem, a w wieku dziesięciu miesięcy próbował już zjeść moje kluczyki do samochodu. Pamiętam, jak pewnego popołudnia Dave napisał do mnie z pracy, gdy Leo miał siedem miesięcy, klikając jednym kciukiem na spotkaniu: „czy mlody dzis trzymał?”. Tak, pisze bez polskich znaków i z błędami, kiedy się spieszy. I nie, nasz słodki mały „mlody” nie trzymał jej tego dnia. W następnym tygodniu zresztą też nie.

Maya, moje drugie dziecko, nawet nie próbowała trzymać własnej butelki, dopóki nie skończyła prawie roku. Po prostu kategorycznie odmawiała. Wiedziała, że zrobię to za nią. Wytresowała mnie sobie perfekcyjnie. Kiedy jej ją podawałam, po prostu opuszczała ręce wzdłuż tułowia jak ugotowany makaron i gapiła się na mnie, aż się poddałam. Każde dziecko jest zupełnie inne, a ja spędziłam mnóstwo czasu, stresując się niewidzialnym terminem, który i tak pewnie jakiś ekspert wymyślił na chybił trafił.

Co doktor Aris uświadomił mi w kwestii bezpieczeństwa

Więc, z racji tego, że rozpaczliwie pragnęłam odzyskać wolne ręce, próbowałam iść na skróty. Wyznaję to z głębokim wstydem, ale pewnego ranka z pełną premedytacją spróbowałam podeprzeć butelkę Leo zrolowanym otulaczem, tylko po to, żeby móc posmarować tosta masłem. To była katastrofa.

What Dr. Aris actually told me about safety — When Do Babies Finally Learn To Hold Their Own Bottle?

Kiedy od niechcenia wspomniałam o tym „genialnym sposobie” doktorowi Arisowi, spojrzał na mnie tak, jakbym właśnie zaproponowała podanie mojemu dziecku espresso. Rozpoczął długi wykład o tym, jak bardzo niebezpieczne jest podpieranie butelki. Podobno, kiedy po prostu podłożysz pod nią poduszkę, mleko leci bez przerwy, niezależnie od tego, czy dziecko jest gotowe do przełknięcia, czy nie. Wygląda na to, że ich malutka anatomia nie jest do tego przystosowana, przez co mleko może gromadzić się z tyłu gardła i przedostawać do trąbek Eustachiusza. Podobno ich trąbki słuchowe są w tym wieku idealnie ułożone w poziomie, czy coś w tym stylu? Nie znam się dokładnie na medycynie, ale fakty są takie, że powoduje to koszmarne zapalenie ucha. Nie wspominając o przerażającym ryzyku zadławienia, bo tak naprawdę w ogóle nie kontrolujesz przepływu mleka.

Więc zamiast się stresować, porównywać swoje dziecko z genialnym maluchem sąsiadów i próbować konstruować niebezpieczne machiny z kocyków tylko po to, by uwolnić ręce, może po prostu trzeba zaakceptować fakt, że jeszcze przez kilka miesięcy będziesz niewygodnie trzymać butelkę pod kątem 45 stopni, podczas gdy twoja kawa po raz kolejny wystygnie.

Aha, no i pozostawianie ich sam na sam z mlekiem niszczy też ich wyrzynające się ząbki.

Malutkie rączki i koszmarna koordynacja

Czy kiedykolwiek szczerze zastanawiałaś się nad tym, jak ciężkie jest te 240 ml płynu dla tak małego człowieka? Irytujemy się, gdy upuszczą butelkę, ale to tak, jakbyśmy prosili ich o wyciskanie na ławce bańki z dystrybutora wody.

Samo siedzenie wymaga niesamowitej siły mięśni głębokich, do tego dochodzi stabilność obręczy barkowej oraz specyficzna umiejętność chwytu dłoniowego, co oznacza, że muszą naprawdę skoordynować obie rączki, by złączyły się na środku ciała. Dla niemowlaka to dyscyplina olimpijska. Próbują to wszystko ogarnąć, jednocześnie starając się koordynować ssanie i oddychanie. To prawdziwy cud, że w ogóle się tego uczą.

Spędziliśmy mnóstwo czasu na kładzeniu Leo na brzuszku, by wzmocnić jego mięśnie pleców i ramion, z nadzieją, że ostatecznie da radę samodzielnie podnosić różne przedmioty. Czułam się, jakby to była praca na pełen etat. Kładliśmy go na brzuchu, a on potrafił wrzeszczeć prosto w dywan przez bite dziesięć minut, dopóki go nie odwróciłam. Dzień w dzień. Nienawidziłam tego leżenia na brzuchu niemal tak samo bardzo, jak on.

Jeśli tkwisz teraz po uszy w próbach nakłonienia swojego dziecka do samodzielnego trzymania CZEGOKOLWIEK, możesz rzucić okiem na kolekcję niezbędników dla maluchów od Kianao, chociaż mówiąc szczerze, nic w magiczny sposób nie przyspieszy tych kamieni milowych.

Sprzęt, który naprawdę pomaga i rzeczy, których nie znoszę

Kiedy w końcu uświadomiłam sobie, że Leo zwyczajnie nie ma siły chwytu ani koordynacji, by opanować gładką i śliską plastikową butelkę, zaczęłam podawać mu najpierw mniejsze rzeczy do trzymania. Wszystko po to, by mógł po prostu poćwiczyć wkładanie rączek do buzi.

Gear that genuinely helps and stuff I hate — When Do Babies Finally Learn To Hold Their Own Bottle?

Moją absolutnie ulubioną rzeczą do tych treningów był Gryzak Wiewiórka. Mam na jego punkcie obsesję. Ma kształt dużego, idealnego pierścienia, który jest o wiele łatwiejszy do chwycenia dla niezdarnego niemowlaka niż cylindryczna butelka. Leo chwytał kurczowo tę małą, miętową wiewiórkę, gdy siedzieliśmy na podłodze, a ja dosłownie widziałam, jak w jego głowie układa się mechanika przenoszenia rączki z kolan do buzi – tak, by przy okazji nie uderzyć się w oko. To były takie kółka boczne do nauki trzymania butelki. Do dziś kupuję to na każde baby shower, na które jestem zaproszona.

Cały ten morderczy czas na brzuszku odpracowaliśmy też na Kocyku Zebra z Organicznej Bawełny. Kupiłam go, bo internet wmówił mi, że kontrastowy, czarno-biały wzór zastymuluje jego mózg i sprawi, że zacznie się szybciej rozwijać, dzięki czemu prędzej usiądzie i chwyci butelkę. Szczerze? To naprawdę fajny kocyk. Jest super miękki i w stu procentach naturalny, ale ostatecznie stał się dla nas po prostu przepiękną, horrendalnie drogą szmatką do odbijania, bo Leo ciągle na niego ulewał, walcząc z podniesieniem swojej wielkiej główki. Za to doskonale znosił pranie, więc chociaż tyle.

Mieliśmy też w domu Gryzak Panda, kiedy Maya przechodziła przez fazę ząbkowania. Był w porządku. Lubiła gryźć ten mały, bambusowy fragment, no i super łatwo wrzucić go do zmywarki, gdy cały oblepi się psią sierścią, ale na pewno nie sprawił magicznie, że zechciała szybciej potrzymać butelkę.

Przejście, o którym nikt cię nie ostrzega

Oto najśmieszniejszy i zarazem najbardziej okrutny żart rodzicielstwa: dokładnie w tym momencie, w którym twoje dziecko wreszcie ogarnia, jak trzymać tę ciężką butelkę, i dokładnie wtedy, kiedy ty w końcu możesz wygodnie rozsiąść się na kanapie i wypić kawę podczas gdy ono karmi się samo... Doktor Aris oświadcza, że pora odstawić butelkę i przerzucić się na kubeczek.

Można oszaleć. Spędzasz osiem miesięcy, błagając, żeby w końcu potrzymało tę cholerną butelkę, wreszcie to robi, a kiedy kończy 12 miesięcy, musisz mu ją wyrwać z rączek i podać silikonowy kubek treningowy, którym dziecko natychmiast rzuca w ścianę.

No ale cóż, jakoś to przetrwamy.

Zanim popadniesz w obsesję na punkcie kolejnego kamienia milowego i doprowadzisz się do szału zmartwieniami, czy twój maluch aby nie zostaje w tyle, złap kubek kawy, weź głęboki oddech i sprawdź naszą pełną kolekcję rzeczy, które twoje dziecko może ćwiczyć chwytać (i którymi może rzucać) na Kianao.com.

Chwila, mam do tego parę pytań

Czy to źle, że moje 9-miesięczne dziecko całkowicie odmawia trzymania butelki?
O rany, nie. Maya nie tknęła swojej, dopóki nie skończyła prawie roku. Niektóre maluchy po prostu uwielbiają być trzymane na rękach i pozwalać ci odwalać całą brudną robotę. Doktor Aris uspokoił mnie, że tak długo, jak chwytają zabawki i to *je* wkładają do buzi, ich motoryka ma się świetnie. Po prostu wolą obsługę hotelową.

Czy mogę podeprzeć butelkę zwiniętym kocykiem tylko na czas wyjścia do toalety?
Błagam, nie. Wiem, jakie to kuszące, gdy jesteś na skraju rozpaczy i zupełnie sama w domu, ale ryzyko zakrztuszenia się czy zalegania mleka w trąbkach słuchowych, gdy odwrócisz wzrok na dosłownie dwie sekundy, po prostu nie jest tego warte. Weź malucha ze sobą do łazienki. Pełen luksus, wiem.

A co, jeśli potrzyma butelkę przez minutę, a zaraz potem zaczyna wrzeszczeć?
Zdarza się to non stop. Butelka swoje waży! Ich malutkie rączki męczą się w mgnieniu oka. Z reguły wezmą parę łyków, po czym ich bicepsy odmawiają posłuszeństwa, butelka upada, smoczek ucieka z buzi, no i zaczyna się krzyk, bo kurek z jedzeniem został odcięty. Wtedy po prostu wkraczasz do akcji i dokańczasz karmienie. To bardzo powolny proces.

Czy te doczepiane uchwyty do butelek faktycznie pomagają?
Czasami! Leo ich nienawidził, bo wprowadzały u niego totalną dezorientację, ale dziecko mojej przyjaciółki je uwielbiało. Dają maluchowi coś węższego, co łatwiej opleść malutkimi paluszkami. Jeśli odchodzisz od zmysłów, czekając, aż dziecko samo weźmie butelkę w swoje rączki, warto wydać te parę złotych i wypróbować uchwyty.

Kiedy powinnam dać sobie z tym spokój i przejść na kubek niekapek?
Szczerze? Zanim maluch skończy rok, i tak powinno się powoli odzwyczajać go od butelki. Jeśli nigdy nie opanuje jej samodzielnego trzymania, trudno. Po prostu w szóstym lub siódmym miesiącu podaj mu bidon ze słomką lub kubek treningowy z dwoma uchwytami z odrobiną wody i pozwól mu ćwiczyć właśnie na nim.