Droga Jess sprzed pół roku,
Wiem, że siedzisz teraz na werandzie, pocąc się w koszulce w tej absurdalnej teksańskiej wilgotności, gapiąc się w telefon, podczas gdy dwulatek próbuje nakarmić psa żwirem. Jesteś wykończona. Funkcjonujesz na trzech godzinach snu, twoje zamówienia na Etsy się piętrzą, a ty gorączkowo przeszukujesz Google, bo twój mózg to jeden wielki bałagan porad od twojej mamy, przypadkowych grup na Facebooku i tej jednej sąsiadki, która zawsze ma za dużo do powiedzenia. Odłóż kartę kredytową, weź głęboki oddech i pozwól, że powiem ci, co tak naprawdę wyniknie z tych całych poszukiwań pod hasłem "baby milo", w które się wkręciłaś.
Piszę to do ciebie, ponieważ za chwilę wpadniesz w potężną internetową króliczą norę. Kiedy wpiszesz tę nazwę w wyszukiwarkę, internet wypluje ci dwie zupełnie różne rzeczy. Jedna to czekoladowy napój słodowy od wielkiej korporacji, o którym internet przysięga, że uratuje twoją laktację, a druga to jakaś hype'owa postać małpki od japońskiej marki streetwearowej. Powiem ci szczerze: żadna z tych rzeczy nie jest magicznym rozwiązaniem, którego szukasz o 2 w nocy.
Ten moment, kiedy przypadkiem nafaszerowaliśmy kofeiną najstarszego
Zacznijmy od napoju. Kochana babcia zadzwoniła w zeszłym tygodniu i powiedziała, że za jej czasów dodawali czekoladowy proszek słodowy do butelek, żeby podtuczyć niejadki. Potem lokalna grupa dla mam zaklinała się, że picie gorącego kubka tego specyfiku każdego ranka sprawi, że moje mleko popłynie jak rzeka dla mojego średniego dziecka – które na potrzeby tej historii będziemy po prostu nazywać Baby M. No bo przecież ma w sobie słód, prawda? Ktoś wspomniał o jakimś naukowym słowie, typu beta-glukany czy coś w tym stylu, co rzekomo podkręca hormony, chociaż szczerze mówiąc, z perspektywy czasu jestem prawie pewna, że to po prostu relaksujący komfort picia ciepłego kubka gorącej czekolady pomaga w wypływie mleka.
Więc kupisz wielką, zieloną puszkę tego proszku. Zostawisz ją na blacie w kuchni. A potem Hunter – nasz najstarszy, który istnieje chyba tylko ku przestrodze dla dwojga młodszych – przysunie swój mały stołeczek, wsypie trzy czubate łyżki do kubka z mlekiem i wypije wszystko duszkiem, podczas gdy ty będziesz walczyć z przeciekającą pieluchą.
Oto oparta wyłącznie na faktach lista rzeczy, które się dzieją, gdy trzylatek pochłonie taką ilość skoncentrowanego cukru:
- Będzie próbował wspiąć się na lodówkę, używając wyłącznie magnetycznych literek alfabetu jako uchwytów.
- Będzie gadał przez bite czterdzieści pięć minut o robaku, którego widział na dworze trzy dni temu.
- Całkowicie odmówi zjedzenia swojego prawdziwego obiadu – kurczaka z groszkiem – ponieważ jego żołądek będzie wyklejony syropem czekoladowym.
- Nie zaśnie przed 23:30, zostawiając cię po ciemku przy składaniu prania, podczas gdy ty będziesz kwestionować każdy życiowy wybór, który doprowadził cię do tego momentu.

Kiedy w końcu pękłam i zapytałam o to dr Evans na naszej kolejnej wizycie kontrolnej, posłała mi to współczujące spojrzenie, które rezerwuje dla skrajnie przemęczonych matek. Nie cytowała żadnego wymyślnego czasopisma medycznego, po prostu narysowała sygnalizację świetlną na papierowym podkładzie na kozetce. Powiedziała, że zwykłe mleko i woda to zielone światło, ale mleka smakowe to rażące czerwone światło dla dzieci poniżej drugiego roku życia i ledwie żółte dla starszych maluchów. Z mojego wyczerpanego punktu widzenia, podawanie im tego paskudztwa powoduje "wypieranie mleka", co jest w sumie ładnym określeniem na to, że wypełniają swoje malutkie brzuszki słodką wodą i całkowicie omijają tłuszcze i składniki odżywcze, których ich mózgi faktycznie potrzebują do rozwoju. Mój dentysta wspomniał też coś o tym, jak szybko ten lepki słodowy cukier wyżera nowiutkie mleczaki, co szczerze mówiąc przerażało mnie na tyle, że wyrzuciłam resztę puszki do śmieci.
Hype'owa małpka i incydent z wysypką
A teraz, ponieważ algorytmy internetowe są niesamowicie zdezorientowane tym, czego szukamy, sprawdzanie tego napoju słodowego wywoła lawinę reklam czegoś zupełnie innego. Twój nastoletni kuzyn z Austin przyjedzie w odwiedziny i przywiezie prezent dla dziecka. Będzie to streetwearowa koszulka z grafiką baby milo. Będzie z niej taki dumny, opowiadając ci, ile kosztowała i jak trudno było ją zdobyć.

Wiem, że będziesz chciała zrobić urocze zdjęcie dziecka ubranego w nią na Instagrama, żeby pokazać, jacy jesteśmy modni i na czasie tutaj na naszej prowincji. Nie rób tego. Albo przynajmniej, jeśli absolutnie musisz, najpierw wypierz to coś trzy razy w bezzapachowym proszku.
Bo nikt ci nie powie, że te drogie ubrania typu fast fashion są nasączone tyloma chemikaliami używanymi podczas produkcji, że prosto po wyjęciu z folii śmierdzą jak fabryka opon. Ubrałam Baby M w tę modną koszulkę na dokładnie dwie godziny, a zanim ją zdjęłam, jego mała klatka piersiowa była pokryta czerwoną, wypukłą wysypką atopową. Osiemdziesiąt dolarów za podkoszulek dla malucha, od którego moje dziecko dostało uczulenia. Za takie pieniądze mogłabym kupić jedzenie na cały tydzień. Nie potrzebujemy hype'owych ciuchów; potrzebujemy rzeczy, które przetrwają wiejskie błoto, niekończące się ulewania i cykl ciężkiego prania w pralce.
Jeśli zamierzasz wydawać pieniądze na ubranka dla niemowląt, odpuść sobie modny streetwear i kup coś, co nie sprawi, że twoje dziecko będzie się drapać. Z czystej desperacji, po całej tej aferze z wysypką, zamówiłam Body niemowlęce bez rękawów z organicznej bawełny od Kianao. Mówię ci, to teraz mój absolutny faworyt. To po prostu zwykła, niefarbowana bawełna organiczna. Żadnych krzykliwych logo, żadnego chemicznego zapachu. W dotyku jest jak masło, a co ważniejsze, skóra Baby M całkowicie się oczyściła w ciągu tygodnia od przejścia na te ubranka. Mają w sobie odrobinę elastyczności, więc nie czuję się, jakbym siłowała się ze wściekłą ośmiornicą za każdym razem, gdy muszę je przeciągnąć przez jego głowę. Zaufaj mi, będziesz chciała od razu kupić trzy sztuki.
Moje narzekanie na małe metalowe akcesoria
Skoro jesteśmy już w temacie modnych gadżetów z małpką, porozmawiajmy o akcesoriach, które twój kuzyn z pokolenia Z również uznał za urocze. Przyniósł malutki breloczek z tą małpką baby milo i jakąś małą torebusię z ich logo.

Wiem, że ludzie przypinają je do toreb na pieluchy albo do wózków, bo wyglądają fajnie. Ale Jess, proszę cię, wyrzuć ten breloczek prosto do szuflady z rupieciami. Te rzeczy mają małe metalowe kółka, maleńkie uchwyty od suwaków i odczepiane gumowe elementy. Złapałam Huntera na tym, jak próbował zębami oderwać gumową głowę małpki od metalowego zapięcia, podczas gdy ja przypinałam najmłodszego do fotelika samochodowego. Panika, która przeszyła moją klatkę piersiową, była nie do opisania. Niemowlęta i małe dzieci to w zasadzie małe maszyny samobójcze, które wkładają do buzi dosłownie wszystko, a te hype'owe akcesoria to po prostu ogromne ryzyko zadławienia. Nie bez powodu istnieją konkretne normy bezpieczeństwa dla artykułów dziecięcych, a marki streetwearowe dla dorosłych ich nie przestrzegają.
I nawet nie zaczynaj ze mną tematu tej małej torebki, która pomieści dokładnie zero nawilżanych chusteczek, do której nie wejdzie nawet zapasowy smoczek i która jest w zasadzie po prostu drogim śmieciem zajmującym miejsce w moim minivanie.

Na co teraz faktycznie wydaję pieniądze
Jeśli chcesz przypiąć coś do wózka, żeby zająć czymś dziecko, kup mu z prawdziwego zdarzenia gryzak. Moja mama kupiła nam Silikonowo-bambusowy gryzak Panda. Będę z tobą szczera, jest po prostu okej. Jakość jest w porządku, silikon jest zdecydowanie lepszy niż jakikolwiek tani plastik w tych hype'owych breloczkach i fajnie, że jest nietoksyczny. Bambusowy detal jest całkiem uroczy. Ale powiem ci prawdę: przez połowę czasu maluch ciska nim pod kanapę i momentalnie oblepia się to psią sierścią. Spędzam więcej czasu na jego myciu, niż on na jego gryzieniu. Sprawdza się, kiedy jesteśmy uwięzieni w samochodzie, ale to żaden cudotwórca. Niemniej jednak przynajmniej nie dostaję zawału na myśl, że zaraz połknie metalowy uchwyt od zamka.
Posłuchaj mnie. Odwalasz kawał dobrej roboty. Posiadanie trójki dzieci poniżej piątego roku życia to czysty, niczym nieskażony chaos. Nie musisz próbować robić ze swoich dzieci miniaturowych, miejskich modeli i na pewno nie musisz poić ich czekoladową wodą z cukrem, żeby wbić się w jakąś wyimaginowaną siatkę centylową. Po prostu trzymaj się podstaw. Podawaj im zwykłe pełnotłuste mleko, ubieraj w bawełnę, która naprawdę oddycha, i wrzuć trochę na luz.
Jeśli potrzebujesz ubrań i sprzętu, które naprawdę mają sens w brudnej, mało estetycznej rzeczywistości wychowywania dzieci, przestań patrzeć na hype'owe marki i przejrzyj kolekcję ubranek dziecięcych z bawełny organicznej, po których nie będziesz musiała dzwonić do lekarza.
Trzymaj się. Jutro też jest dzień, a pies prawdopodobnie zwymiotuje ten żwir.
Uściski,
Jess z listopada
P.S. Jeśli wciąż się nakręcasz i zastanawiasz, jakie właściwie są w tym wszystkim zasady, oto jak odpowiadałam na pytania, które sąsiadka ciągle zadawała mi przy skrzynce na listy.
Pytania, na które mam już dość odpowiadania
Czy mogę podać mojemu 18-miesięcznemu dziecku chociaż trochę Milo, jeśli odmawia picia zwykłego mleka?
Według mojego lekarza nie i szczerze mówiąc, nawet nie wprowadzaj takiego nawyku. Dr Evans powiedziała mi wprost, że kiedy podasz im tak słodki czekoladowy słód, będą walczyć z tobą o zwykłe mleko do upadłego już na zawsze. Kiedy odmawiają mleka, my po prostu zaczęliśmy blendować zwykłe pełnotłuste mleko z połową banana albo szczyptą cynamonu. Kosztowało nas to trzy dni histerii, ale w końcu zaczęli je pić.
Czy picie czekoladowego proszku słodowego naprawdę zwiększy moją produkcję mleka?
Słuchaj, nie jestem doradczynią laktacyjną, ale z tego co rozumiem, chociaż słód (jęczmienny) w nim zawarty ma jakieś związki, które technicznie mogą wspierać hormony, to w rzeczywistości pochłaniasz głównie ogromne ilości dodanego cukru. Spadek energii, który następuje po nim, pogorszył mój poporodowy niepokój dziesięciokrotnie. Przestawiłam się na jedzenie rano zwykłej owsianki i picie galonów wody z lodem, i to naprawdę zadziałało, a przy tym nie popsuło mi zębów.
Czy te streetwearowe koszulki z małpką są bezpieczne dla niemowląt?
Na własnej skórze przekonałam się, że hype'owe marki odzieżowe dla dorosłych nie stosują tych samych standardów bezpieczeństwa i chemicznych co marki tworzące organiczne ubranka dla dzieci. Nie mają certyfikatu OEKO-TEX, co oznacza, że mogą mieć metale ciężkie w barwnikach albo toksyczne pozostałości. Jeśli ktoś ci taką podaruje i czujesz się w obowiązku ją założyć dziecku, upierz ją w wysokiej temperaturze w dziecięcym płynie do prania wiele razy, zanim w ogóle dotknie jego skóry.
Co powinnam zrobić, jeśli ktoś podaruje mojemu maluchowi hype'owy breloczek?
Podziękuj, weź go do domu i przypnij do swoich własnych kluczy albo wrzuć do pudełka z pamiątkami. Nie przypinaj go do zawieszki na smoczek ani do suwaka ubrań. Te małe metalowe kółka i gumowe elementy nie są testowane pod kątem wytrzymałości na szczękę ząbkującego malucha i mogą odpaść w kilka sekund. Trzymaj małe części z dala od każdego dziecka poniżej trzeciego roku życia, kropka.





Udostępnij:
Wielka ściema z płynami do prania dla niemowląt (i jak naprawdę robię pranie)
Co zrobić, gdy Twój maluch znajdzie w ogrodzie dziką myszkę