Droga Jess sprzed pół roku,
Doskonale Cię rozumiem. Stoisz przy kuchennej wyspie, po łokcie w purée z batatów, próbując skończyć dwa spersonalizowane zamówienia na hafty do sklepu na Etsy, zanim zamkną pocztę w mieście. Twój najstarszy syn właśnie wszedł i zapytał, czy może obejrzeć bajkę o "płaczącym demonicznym dziecku", o której słyszał od starszych kuzynów. Jesteś kompletnie wyczerpana, masz na piersi w nosidełku dosłownie płaczące dziecko, które właśnie ślini Twoją jedyną czystą koszulkę, i prawie się zgadzasz, byle zyskać pięć minut spokoju. Odłóż tę miskę, wytrzyj ręce i natychmiast chwyć za pilota.
Wielkie popkulturowe nieporozumienie, które o mało nie zrujnowało nam tygodnia
Pozwól, że wyjaśnię Ci, w jakie gigantyczne tarapaty za chwilę się wpakujesz. Słyszysz tę nazwę i myślisz, że chodzi mu o te plastikowe lalki Cry Babies, które ronią prawdziwe łzy – te, z których woda wylewa się na dno pudełka z zabawkami i zaczynają pachnieć stęchlizną, niech je szlag. Albo może zakładasz, że podsłuchał, jak wujek gadał o grze Devil May Cry przy świątecznym stole, co jest po prostu jakąś grą ze spoconym animowanym kolesiem z mieczem walczącym z demonami – nieważne, i tak nie mamy teraz siły, by się tym przejmować.
Tymczasem to, czego on tak naprawdę szuka na Netflixie, to serial o tytule Devilman Crybaby.
Oszczędzę Ci trzech godzin hiperwentylacji, przez które przeszłam, gdy faktycznie sprawdziłam to na telefonie, ukrywając się w spiżarni. Ten serial to czysty, przerażający, absolutny koszmar, nawet dla dorosłych. To anime, więc wygląda jak kolorowa bajka, ale jest po brzegi wypchany brutalnym rozczłonkowywaniem, wszechobecnymi narkotykami i rzeczami, o których nawet nie potrafię napisać bez poczucia, że muszę w tym tygodniu iść do kościoła dwa razy częściej.
Doktor Miller z przychodni – wiesz, ten lekarz, który zawsze wygląda, jakby potrzebował drzemki jeszcze bardziej niż my – powiedział mi w zeszłym tygodniu, że oglądanie przez dzieci tak skrajnej, dziwnej animowanej przemocy może wywołać poważne lęki i nocne koszmary. Nie do końca rozumiem to od strony neurologicznej, coś o tym, że ich małe ciała migdałowate na stałe blokują się w trybie "walcz lub uciekaj", ponieważ ich mózgi nie potrafią oddzielić przyjaznego formatu kreskówki od tych wszystkich okropieństw dziejących się na ekranie, ale wiem jedno: nie zamierzam płacić za lata dziecięcej terapii, jeśli mogę tego uniknąć.
Zamiast po prostu wyrywać mu z rąk iPada i krzyczeć na wszystkich w salonie, grożąc wyrzuceniem routera do śmieci, musisz usiąść z nim na dywanie, wytłumaczyć, że nie wszystkie bajki są dla dzieci, a potem natychmiast zablokować profile na Netflixie, ustawiając kontrolę rodzicielską.
Jak poradzić sobie z prawdziwymi łzami w Waszym domu
Skoro już uniknęłyśmy cyfrowej katastrofy z czterolatkiem, pomówmy o fizycznym niemowlaku, który właśnie krzyczy Ci prosto w obojczyk. Masz na rękach prawdziwe, ząbkujące dziecko, które cierpi katusze.

Moja mama ciągle dzwoni i mówi, żebym po prostu potarła jej dziąsła odrobiną burbona, jak to robiła z nami w latach osiemdziesiątych. Cóż, absolutnie nie, powiem Ci szczerze, nie zrobimy tego. Etap ząbkowania u naszego najstarszego był kompletną katastrofą, bo nakupowałam tych wszystkich tanich, wypełnionych wodą plastikowych kółek za grosze, a on nienawidził każdego z nich. Skończyło się tak, że i tak żuł pilota od telewizora, przez co przycisk głośności pewnie do dziś się zacina i lekko pachnie zaschniętą śliną.
Tym razem wyświadcz sobie ogromną przysługę i kup Gryzak panda z silikonu i bambusa. Nie żartuję, gdy mówię, że ta mała rzecz uratowała moje zdrowie psychiczne w tym miesiącu. Jest wykonana z silikonu spożywczego, więc nie muszę się martwić, jakie dziwne, nieregulowane chemikalia trafiają do jej brzuszka, kiedy nie patrzę. Ma płaski, szeroki kształt, który te pulchne, małe rączki są w stanie faktycznie utrzymać bez upuszczania na brudną podłogę co trzydzieści sekund, co samo w sobie jest cudem.
Ma różne tekstury, które ona gryzie godzinami, i można go łatwo umyć na górnej półce zmywarki. Biorąc pod uwagę cenę, to bez dwóch zdań najlepiej wydane pieniądze w tym sezonie. Wrzuć go do lodówki na dziesięć minut, podczas gdy Ty w spokoju wypijesz letnią kawę, a on idealnie znieczuli te obolałe dziąsełka, nie odmrażając przy tym jej małych paluszków.
Jeśli chcesz przestać bez końca przewijać Amazona o 2:00 w nocy, próbując znaleźć rzeczy, które nie są pomalowane ołowiem, po prostu przejrzyj organiczną kolekcję gryzaków od Kianao i kup coś, na widok czego nie będziesz się wzdrygać za każdym razem, gdy ląduje w buzi Twojego dziecka.
Rzeczy, które kupiłaś, a wcale ich nie potrzebowałaś
Skoro już tak szczerze rozmawiamy, Jess z przeszłości, pomówmy o tych Niemowlęcych trampkach, które zamówiłaś w zeszłym tygodniu w przypływie braku snu. Czy są urocze? O rany, i to jak. Wyglądają jak malutkie mokasyny dla dorosłych i sprawdziły się idealnie do uroczego rodzinnego zdjęcia w zeszłą niedzielę w kościele. Ale powiem Ci prosto z mostu – niemowlęta nie potrzebują butów.
Po prostu zrzucają je z nóżek na parkingu pod supermarketem, a ty potem spędzasz dwadzieścia minut na czworakach pod minivanem w potwornym upale, szukając maleńkiego materiałowego bucika wielkości nuggetsa z kurczaka. Zostaw je do zdjęć albo na wizytę babci, ale nie stresuj się codziennym siłowaniem, żeby wcisnąć je na stopy. Pozwól tym małym paluszkom oddychać i oszczędź sobie bólu głowy.
Z drugiej strony, moja teściowa uznała, że Drewniany stojak edukacyjny ze zwierzątkami, który kupiłam, jest zdecydowanie zbyt nudny, bo nie bije po oczach migającymi neonami i nie gra muzyki techno. Szczerze? Właśnie dlatego go uwielbiam. Czytałam gdzieś w internecie, że wszystkie te głośne, działające na baterie plastikowe zabawki potężnie przebodźcowują dzieci i sprawiają, że pod koniec dnia są one bardziej marudne. Choć z drugiej strony, połowa tych badań nad rodzicielstwem i tak co pięć lat sobie zaprzecza, więc kto tak naprawdę zna prawdę.
Wiem tylko tyle, że kiedy kładę ją pod tymi prostymi drewnianymi ptaszkami, ona naprawdę się skupia i wesoło gaworzy, zamiast otwierać szeroko oczy z paniki. Jest cicho. Mój dom rozpaczliwie potrzebuje ciszy. Drewno jest gładkie, pięknie wygląda w kącie salonu, a ja nie muszę szukać baterii AA, gdy urządzenie niechybnie padnie akurat w momencie, gdy próbuję zrobić obiad.
Podsumowując, zanim stracisz zmysły
Oto Twój plan gry na resztę tygodnia. Zabezpiecz profile w telewizorze. Zamów gryzak pandę. Przestań próbować zakładać buty niemowlakowi, który ledwo potrafi usiąść. I daj sobie trochę luzu. Wychowywanie trójki dzieci poniżej piątego roku życia, gdzie do najbliższego porządnego sklepu masz trzydzieści kilometrów, to nie przelewki. Radzisz sobie świetnie.

Weź głęboki oddech, sprawdź ekologiczne akcesoria dla dzieci od Kianao, żeby wymienić ten toksyczny plastikowy śmietnik, który opanowuje bawialnię, a potem przeczytaj odpowiedzi na te dziwne pytania, które, jak wiem, potajemnie wpisujesz w Google o północy.
Nocne wyszukiwania, na które potrzebujesz odpowiedzi
Czy pozwolenie dziecku na obejrzenie tego anime naprawdę może mu zaszkodzić?
Z pewnością nie jestem psychologiem dziecięcym, ale tak, prawdopodobnie. Doktor Miller w zasadzie powiedział, że ich mózgi nie są jeszcze na tyle dojrzałe, by przetworzyć tak wysoki poziom intensywnej, graficznej przemocy, zwłaszcza gdy jest ona podana w znanej im, kreskówkowej formie. Nie ryzykuj, nie próbuj oglądać tego z nimi, żeby sprawdzić, czy jest "aż tak źle", po prostu stanowczo odmów i skieruj ich uwagę na coś innego.
Dlaczego moje dziecko teraz tak bardzo płacze?
Jeśli nie jest głodna, nie potrzebuje zmiany pieluszki i nie ma gorączki, prawie na pewno ząbkuje. Jej dziąsła, jeśli przyjrzysz się z bliska, wyglądają teraz pewnie jak wściekłe, spuchnięte małe kiełbaski. Daj jej do gryzienia zimny silikonowy gryzak, zanim zacznie obgryzać krawędź stolika kawowego.
Czy mogę zamrozić silikonowe gryzaki, żeby działały lepiej?
Szczerze mówiąc, bym tego nie robiła. Raz spróbowałam zamrozić jeden na kamień i był tak twardy, że myślałam, że wyszczerbi sobie na nim ząbka. W dodatku jej małe rączki za bardzo marzły od trzymania go i zaczęła tylko głośniej płakać. Dziesięć do piętnastu minut w zwykłej lodówce wystarczy, by zmniejszyć opuchliznę bez zamieniania gryzaka w kostkę lodu.
Czy naprawdę potrzebuję naturalnych drewnianych zabawek, czy to tylko internetowy trend?
Słuchaj, mój najstarszy syn przetrwał w domu pełnym plastikowego, świecącego i hałasującego badziewia, ale mówię Ci, drewniane rzeczy po prostu wprowadzają spokój w ten domowy chaos. Nie potrzebują baterii, nie wrzeszczą nagle piosenką, gdy przypadkowo kopnę je w ciemnym korytarzu o 3:00 nad ranem, i nie pękają na ostre plastikowe kawałki, gdy upadną na podłogę.
Jak Wy to w ogóle robicie, że te dziecięce buty trzymają się na nogach?
Nie robicie. Wciskasz je z trudem tuż przed zrobieniem zdjęcia, pstrykasz tak szybko, jak to tylko ludzko możliwe, a potem zdejmujesz i chowasz do torby z pieluchami. Każdy na Instagramie, kto mówi Ci, że jego sześciomiesięczne dziecko grzecznie nosi sztywne buty przez cały dzień, albo Cię okłamuje, albo ma dziecko wyrzeźbione z kamienia.





Udostępnij:
Kiedy Twoje urocze dziecko przynosi z przedszkola szokujący żart
Czy Derek Hough stracił dziecko? Prawda o utracie ciąży