Kiedy moja żona była w dwudziestym tygodniu ciąży z naszymi bliźniaczkami, w ciągu zaledwie 48 godzin otrzymaliśmy dokładnie trzy zupełnie sprzeczne i całkowicie nieproszone rady. Moja teściowa upierała się, że musimy puszczać Mozarta, przykładając głośnik prosto do brzucha, żeby dziewczynki dostały się w przyszłości na porządny uniwersytet. Nasz zaprzyjaźniony hipster-barista ponuro ostrzegał, że wyjście do kina na film akcji straumatyzuje dzieci emocjonalnie przez głośne dźwięki (więcej o tym później, bo o ironio, miał w połowie rację). Z kolei mój kumpel Dave z pełnym przekonaniem oświadczył, że płody to w zasadzie tylko nieprzytomne fasolki, dopóki nie zostaną brutalnie wyeksmitowane.

Żadna z tych rad nie przygotowała mnie odpowiednio na nasze badanie USG w 24. tygodniu. Robiliśmy jedno z tych wymyślnych badań 4D, na których obraz wygląda trochę jak topniejące świece z wosku, gdy nagle twarz Bliźniaczki A wykrzywiła się. Otworzyła buzię, a jej malutka dolna warga zaczęła gwałtownie drżeć. Pani doktor, niech ją Bóg błogosławi, pośpiesznie zatrzymała kadr i w pośpiechu wpisała na monitorze „babi A” (z literówką) zamiast „baby A”, podczas gdy moja żona ścisnęła moją dłoń tak mocno, że odcięła mi krążenie.

Oczywiście spanikowałem. Natychmiast zadałem lekarce pytanie, które całkowicie zrujnowało mi poranek: czy dzieci płaczą w łonie matki?

Niema pantomima

Nasza pediatra, doktor Sarah, próbowała mi później wyjaśnić ten przerażający widok podczas rutynowej kontroli. Użyła terminu, który brzmiał jak ściśle tajne akta wojskowe – Stan 5F, o ile dobrze pamiętam – co najwyraźniej jest po prostu medycznym żargonem na określenie płodów trenujących bycie absolutnie nieszczęśliwymi.

Z tego, co zrozumiałem z jej wysoce technicznego i nieco pospiesznego wyjaśnienia, wcale nie są one smutne. Po prostu rozciągają mięśnie twarzy, przygotowując się do wejścia w prawdziwy świat. Ponieważ są całkowicie zanurzone w płynie owodniowym, nie mogą przecież wziąć głębokiego wdechu, by zacząć krzyczeć. Zamiast tego rozwierają swoje małe szczęki jak malutkie węże, poruszają ustami i połykają płyn w czymś w rodzaju rytmicznej, dziwnie skoordynowanej sekwencji. To czysto mechaniczne działanie.

Najbardziej zadziwiającą częścią tego całego zamieszania jest całkowity brak łez. Spędziłem w tamtym tygodniu absurdalnie dużo czasu martwiąc się, że moja nienarodzona córka unosi się w słonej zupie własnego egzystencjalnego lęku. Okazuje się jednak, że fizycznie nie potrafią jeszcze produkować łez. Ich kanaliki łzowe są w fazie konstrukcji aż do około miesiąca po tym, jak faktycznie przyjdą na świat. Więc one po prostu stroją miny. To czyste, amatorskie kółko teatralne. Całkowicie sucha, niema pantomima żalu, która na monitorze wygląda absolutnie druzgocąco, ale nie niesie za sobą żadnego ładunku emocjonalnego. (Łożysko i tak zajmuje się dostarczaniem im tlenu, więc te wszystkie ćwiczenia oddechowe to w rzeczywistości tylko popisywanie się).

Incydent w kinie i inne głośne błędy

Wróćmy na chwilę do ponurego ostrzeżenia baristy na temat kina. Byłem święcie przekonany, że zanurzenie w płynie oznacza, iż bliźniaczki są tam praktycznie wygłuszone. Wyobrażałem sobie je w czymś w rodzaju komory deprywacji sensorycznej, całkowicie odizolowane od mojego kiepskiego gustu muzycznego i syren w centrum Londynu.

Jakże głęboko się myliłem.

Badania, a także nasza własna anegdotyczna katastrofa w lokalnym IMAX-ie, potwierdzają, że płody w trzecim trymestrze absolutnie reagują na bodźce zewnętrzne. Poszliśmy na nowego Jamesa Bonda. Mniej więcej po dwudziestu minutach przez głośniki przestrzenne przetoczyła się nagła, potężna eksplozja. Bliźniaczka B natychmiast rozpoczęła coś, co przypominało gorączkowy układ gimnastyczny na pęcherzu mojej żony. Dzieci po prostu się wzdrygają. Doskonale słyszą głośne dźwięki przez powłoki brzuszne i to jest dla nich niemały szok. Resztę trwającego dwie i pół godziny seansu spędziłem, gorączkowo szepcząc przeprosiny do swetra żony, jednocześnie delikatnie klepiąc ją po brzuchu w desperackiej próbie opanowania sytuacji.

I tu właśnie nauka robi się całkiem interesująca, choć rozumiem z tego zaledwie połowę. One wcale nie płaczą, dlatego, że jest im smutno, że James Bond zniszczył Astona Martina. Są po prostu zaskoczone, ich tętno skacze, co uruchamia te same odruchy fizyczne, które widzieliśmy na USG. To jedynie neurologiczna reakcja na nagłą zmianę w ich otoczeniu. Nasz znajomy kupił nam niedawno okropną kartkę z literówką, która dumnie głosiła „wytamy nowe dzieci!” – i szczerze mówiąc, ta kartka wywołała u mnie większy i trwalszy niepokój, niż eksplozja w kinie u naszych bliźniaczek.

Poczucie winy po ciążowym załamaniu

Moja żona dużo płakała w trzecim trymestrze. Nie mam tu na myśli delikatnej, pojedynczej łzy spływającej po policzku. Mam na myśli pełen, trzęsący, spazmatyczny płacz.

The guilt of a pregnant breakdown — Do Babies Cry In The Womb? What Those Ultrasound Scans Really Mean

Pewnego razu załamała się, bo skończyło nam się mleko półtłuste. Innym razem szlochała przez dwadzieścia minut, ponieważ gołąb na naszym balkonie spojrzał na nią agresywnie. Najgorszy nie był sam płacz, ale natychmiastowe, druzgocące poczucie winy, które po nim następowało. Była absolutnie przerażona, że jej własny stres emocjonalny w jakiś sposób przenika przez łożysko i trwale programuje bliźniaczki na lęki do końca życia.

Doktor Sarah całkowicie rozwiała te obawy. Wyjaśniła, że chociaż przewlekły, silny stres matki nie jest rewelacyjny dla rozwijającego się płodu, ponieważ długotrwała ekspozycja na kortyzol może przekroczyć barierę łożyskową, o tyle okazjonalne załamanie nerwowe z powodu nabiału jest jak najbardziej w porządku. Dzieci ledwo to rejestrują. Mogą wyczuć niewielką zmianę w hormonach, ale standardowy, typowy ciążowy płacz jest po prostu częścią biologicznej jazdy bez trzymanki. Przez dziewięć miesięcy nie musisz utrzymywać emocjonalnego spokoju mnicha zen. Dzieci są całkowicie obojętne na to, co czujesz do agresywnego gołębia.

Jeśli właśnie próbujesz przetrwać ten dziwaczny sensorycznie czas oczekiwania na dziecko, być może zechcesz odkryć delikatne, organiczne kolekcje marki Kianao, klikając tutaj.

Taktyki negocjacyjne z aktywnym brzuchem

Więc jeśli przypadkowo przestraszysz je głośnym dźwiękiem, albo właśnie widziałeś, jak trenują swoją tragiczną płaczącą minę na USG i czujesz się potwornie bezradny – możesz śmiało interweniować.

Odkryłem, że samo machinalne masowanie brzucha podczas oglądania telewizji potrafi zdziałać cuda w uspokojeniu gorączkowego kopania. Badania najwyraźniej pokazują, że płody aktywnie reagują na dotyk, obniżając tętno, gdy dłoń przykłada się do brzucha. Mówienie cichym, spokojnym głosem też wydaje się działać, chociaż ja głównie recytowałem skład z tyłu pudełka płatków śniadaniowych, bo czułem się kretyńsko próbując prowadzić jednostronną rozmowę z brzuchem.

Kiedy nieme ćwiczenia stają się ogłuszającą rzeczywistością

Oczywiście, cała ta cicha, podwodna praktyka ma swój wielki finał w przerażającym momencie, gdy naprawdę przychodzą na świat, a ich struny głosowe po raz pierwszy łączą się z tlenem. Przejście z przytłumionego, ciepłego łona do zimnej, głośnej rzeczywistości naszego mieszkania było brutalne dla wszystkich zaangażowanych stron.

When the silent practice becomes a deafening reality — Do Babies Cry In The Womb? What Those Ultrasound Scans Really Mean

Kiedy zaczął się ten prawdziwy płacz – to rozdzierające uszy zawodzenie o 3 nad ranem – szybko zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy konkretnego sprzętu, żeby przetrwać. Kupiliśmy Body Niemowlęce z Bawełny Organicznej z motylkowymi rękawkami, bo ktoś powiedział nam, że bawełna organiczna zapobiega dziwnym wysypkom u noworodków. Jest całkiem fajne, a materiał jest naprawdę niesamowicie miękki, ale będę z wami całkowicie szczery: próba przetkania rączek wiercącego się, krzyczącego niemowlęcia przez malutkie, estetyczne motylkowe rękawki o trzeciej w nocy przypomina ubieranie wściekłej ośmiornicy. Wygląda uroczo, gdy jest już ubrane, ale na tę słodycz trzeba zapracować potem i łzami.

Z drugiej strony, Gryzak Panda uratował moje zdrowie psychiczne. Kiedy bliźniaczki weszły w etap ząbkowania, a płacz ewoluował z „jestem głodna” w „moja twarz eksploduje”, ta mała silikonowa panda stała się naszym kołem ratunkowym. Jest świetna w dużej mierze dlatego, że wygląda całkowicie absurdalnie wystając z ich buzi, ale tekturowane bambusowe elementy naprawdę wydają się masować dziąsła, gdy płynny paracetamol już nie daje rady. Co więcej, można ją myć w zmywarce, co jest jedyną cechą, na której mi jeszcze zależy.

Aby spróbować odciągnąć ich uwagę od ogólnego chaosu panującego w naszym domu, w salonie rozstawiliśmy również Zestaw Edukacyjny Stojak Gimnastyczny Tęcza. Jest niezaprzeczalnie piękny. Nie wygląda jak plastikowy statek kosmiczny, który awaryjnie wylądował w moim salonie, co jest rzadkim zwycięstwem w kategorii sprzętu dla dzieci. Drewniana rama jest solidna, a wiszące zabawki urocze, chociaż Bliźniaczka B całkowicie ignoruje pięknie wykonane geometryczne kształty i po prostu gwałtownie tłucze małego słonika, dopóki nie zaśnie.

Ostatecznie, widok płaczącego na USG nienarodzonego dziecka to tylko jedna z wielu dziwacznych, niepokojących zapowiedzi rodzicielstwa. Wydaje się to mocno personalne, ale to po prostu biologia odrabiająca swoje dziwne, skomplikowane zadanie domowe. One tylko rozkręcają maszynerię na to główne przedstawienie.

Jeśli właśnie mierzysz się z rzeczywistością, w której te próbne płacze zamieniają się w prawdziwe, wstrząsające ziemią ryki noworodka, zrób sobie przysługę i sprawdź pełną gamę zrównoważonych, ratujących zdrowie psychiczne niezbędników od Kianao, które pomogą Ci przetrwać ten czwarty trymestr.

To, co jeszcze chcesz wiedzieć

Czy puszczanie głośnej muzyki sprawi, że moje nienarodzone dziecko będzie płakać?

Nie sprawi, że poczuje się emocjonalnie smutne, ale tak, absolutnie może je wystraszyć. Nagłe, głośne dźwięki, takie jak eksplozja w kinie czy upuszczony rondel, najpewniej wywołają reakcję odruchową. Mogą podskoczyć, kopnąć lub przybrać tę dziwną płaczącą minę, w miarę jak ich tętno rośnie. To właściwie płodowy odpowiednik tego, gdy Ty podskakujesz z powodu trzaśnięcia drzwiami.

Czy płody naprawdę czują ból, gdy robią tę płaczącą minę?

Nasza pediatra była w tej kwestii bardzo stanowcza: nie. Wykrzywienia twarzy, które widzisz na USG około 24 tygodnia, to czysto mechaniczne ćwiczenia. Napinają szczękę i mięśnie oddechowe, aby przygotować się do życia poza łonem matki. Nie cierpią, nie są smutne i na pewno nie chowają do Ciebie urazy.

Kiedy pojawiają się prawdziwe łzy?

To mnie całkowicie zaskoczyło, ale dzieci nie wylewają prawdziwych łez w łonie matki i zazwyczaj nie płaczą łzami również tuż po narodzinach. Ich kanaliki łzowe są jeszcze zbyt słabo rozwinięte. Prawdziwe, mokre, słone łzy pojawiają się zazwyczaj dopiero około trzech do czterech tygodni po przyjściu na świat. Przedtem to po prostu dużo krzyku „na sucho”.

Czy moje dziecko mnie słyszy, gdy próbuję je uspokoić?

Tak, z czasem. W trzecim trymestrze słyszą Twój głos przez płyn owodniowy. Brzmi on trochę niewyraźnie, jakbyś mówił pod wodą, ale badania pokazują, że rytmiczny dźwięk głosu rodzica i fizyczne odczucie masowania brzucha naprawdę obniża ich tętno w chwilach, gdy się wystraszą.