Właśnie obierałam ze skórki pojedyncze zielone winogrono dla mojego malucha, kiedy bratowa wysłała mi zrzut ekranu okładki magazynu o celebrytach. Mój telefon zaświecił się na kuchennym blacie, podczas gdy ja ostrożnie kroiłam owoc na idealne ćwiartki, żeby uniknąć zadławienia. Zapytała mnie, o co chodzi w internecie z tym całym trendem na dzieci celebrytów. Spojrzałam w dół na mojego syna, który właśnie zrzucił na podłogę idealny kawałek tosta, tylko dlatego, że był pokrojony w trójkąty, a nie w kwadraty. Właśnie wtedy dotarło do mnie, że nie muszę patrzeć na Hollywood, żeby zrozumieć, czym są niezasłużone przywileje. Miałam je we własnym domu.

Zanim zostałam mamą, myślałam, że wychowam twardo stąpającego po ziemi, skromnego człowieka, który zrozumie wartość ciężkiej pracy. Teraz wiem, że po prostu wydałam na świat małego dyktatora, który oczekuje pięciogwiazdkowej obsługi od momentu, gdy tylko otworzy oczy. Zgodnie z każdą definicją swojego obecnego stylu życia, jest on beneficjentem czystego nepotyzmu. W ogóle nie dokłada się do domowego budżetu, nie płaci czynszu, a jednak wymaga najwyższego poziomu obsługi tylko dlatego, że wie, kim są jego rodzice.

Internet już od jakiegoś czasu szaleje na punkcie tego zjawiska. Jeśli byłaś całkowicie pochłonięta harmonogramami regresji snu i blendowaniem marchewki, mogłaś przegapić tę kulturową zmianę. Porozmawiajmy o tym, jak internetowy żart stał się całą debatą socjologiczną i dlaczego w dziwny sposób odnosi się do tych małych ludzi, którzy niszczą nasze salony.

Internet odkrywa genetykę i rodzinne układy

Słownik mówi, że oznacza to osiąganie sukcesu dzięki powiązaniom rodzinnym.

Ale zjawisko kulturowe jest o wiele bardziej złożone. W 2022 roku grupa dzieciaków z pokolenia Z w mediach społecznościowych nagle zorientowała się, że sławni młodzi aktorzy to tak naprawdę dzieci starszych, sławnych aktorów. To było tak, jakby oglądać całe pokolenie, które nagle odkrywa, że woda jest w istocie mokra. Wymyślili na to określenie – "nepo baby" (połączenie nepotyzmu z byciem dzieckiem) – i nagle stało się to wszechobecne. New York Magazine opublikował ogromny artykuł okładkowy, w którym rozrysował diagramy z informacjami, kto jest z kim spokrewniony. Internet przeżył szok, dowiadując się, że córce znanego reżysera i sławnej aktorki w jakiś niewytłumaczalny sposób udało się zdobyć rolę w hitowym serialu młodzieżowym HBO.

Słuchajcie, widziałam tysiące takich roszczeniowych dzieciaków, kiedy pracowałam na dziecięcym SOR-ze. Zdarzał się rodzic wpadający na izbę przyjęć, domagający się natychmiastowej uwagi z powodu otartego kolana, tylko dlatego, że znał dyrektora szpitala. Takie zachowanie nie zaczyna się w dorosłości. Zaczyna się to w momencie, gdy ledwie opuszczą łono matki i orientują się, że płacz załatwia im obsługę hotelową.

Reakcja w internecie była natychmiastowa. Ludzie byli wściekli na mit merytokracji. Argumentowali, że potomkowie celebrytów kradną szanse normalnym, utalentowanym osobom, które nie mają sławnych nazwisk.

Celebryci narzekający na swoje bogactwo

W tym momencie tracę cierpliwość. Kilkoro z tych sławnych dzieciaków postanowiło udzielić wywiadów, broniąc swojego ciężkiego losu. Jedna z modelek, córka czołowego aktora i francuskiej gwiazdy popu, wygłosiła cały wywód o tym, że ta etykieta jest seksistowska. Twierdziła, że pracowała równie ciężko jak wszyscy inni, aby zdobyć kontrakty reklamowe i wejść na wybieg.

Celebrities complaining about their wealth — What The Nepo Baby Trend Actually Means For Your Everyday Toddler

Następnie porównała swoją pracę do branży medycznej. Stwierdziła, że jeśli rodzic jest lekarzem, a dziecko też nim zostaje, nikt nie nazywa go "lekarzem z nepotyzmu". Ludzie po prostu zakładają, że dziecko poszło na studia medyczne.

Jako ktoś, kto faktycznie przetrwał szkołę pielęgniarską i pracował na dwunastogodzinnych zmianach, sprzątając płyny ustrojowe, podczas gdy krzyczeli na mnie niewyspani lekarze dyżurni, mam ochotę z bezsilności krzyczeć w poduszkę. Nie zdobywasz prawa wykonywania zawodu medycznego przez przypadek, tylko dlatego, że twój tata zna reżysera castingu. Spędziłam lata, ucząc się anatomii i farmakologii. Ona stała przed lampą pierścieniową w ubraniach, które zaprojektował ktoś inny. To zupełnie nie to samo.

Mój lekarz o przywilejach maluchów

Ironią tego całego kulturowego oburzenia jest to, że rodzicielstwo to w zasadzie ćwiczenie w dawaniu własnemu dziecku nieuczciwej przewagi. Wszyscy po prostu próbujemy zapewnić im jak najlepszy start. Zapytałam mojego lekarza, dlaczego mój maluch zachowuje się jak prawdziwy celebryta, urządzając awanturę w garderobie tylko dlatego, że podano mu złą markę butelkowanej wody.

Mój lekarz stwierdził, że to po prostu standardowe, rozwojowe badanie granic. Myślę, że był po prostu uprzejmy. Czytałam niedawno badanie na temat genetycznych predyspozycji do temperamentu, ale kto tak naprawdę wie, jak to działa. Nauka i tak cały czas się zmienia. Może dziedziczą nasze DNA, a może po prostu chłoną nasze najgorsze mechanizmy radzenia sobie ze stresem i odbijają je w naszą stronę ze zdwojoną głośnością. Wiem tylko, że kiedy w zeszłym tygodniu poszliśmy na spotkanie z innym dzieckiem, obserwowałam synka przyjaciółki – nazwijmy go małym M – który odmówił chodzenia po trawie, bo miała nieodpowiednią teksturę. Jego matka dosłownie niosła go przez trawnik jak małego faraona.

Wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, że wszyscy po prostu im na to pozwalamy.

Przeglądaj nasze wyprawkowe niezbędniki i ubierz własnego małego celebrytę

Jak radzić sobie z diwą podczas posiłków

Jeśli chcesz przetrwać karmienie malucha bez utraty zmysłów, po prostu kup talerzyki, które fizycznie przyklejają się do stołu i zaakceptuj, że większość jedzenia i tak wyląduje na podłodze. Nie możesz negocjować z kimś, kto nie rozumie logiki ani grawitacji.

Dealing with the diva at mealtime — What The Nepo Baby Trend Actually Means For Your Everyday Toddler

Kilka miesięcy temu nadszedł w naszym domu moment krytyczny. Moje dziecko uznało, że rzucanie ceramiczną miską to nowy, fascynujący eksperyment fizyczny. Miałam dość zmywania owsianki z listew przypodłogowych. W końcu zdecydowałam się na Silikonowy Talerzyk Mors od Kianao. Ta rzecz naprawdę ratuje życie. Ma przyssawkę, która trzyma się stołu tak mocno, że moje dziecko prawie naciąga sobie mięśnie, próbując go oderwać. Szczerze mówiąc, z przyjemnością patrzę, jak męczy się, próbując go podnieść. Przynosi mi to odrobinę satysfakcji. Poza tym jest podzielony na małe przegródki, co jest idealne, ponieważ jeśli groszek dotknie makaronu, syn zachowuje się tak, jakbym podała mu truciznę. Silikon jest gruby, można go myć w zmywarce i nie muszę martwić się o toksyczny plastik, podgrzewając jego resztki w mikrofalówce po raz trzeci.

Mamy też Bambusowy Kocyk Wesoły Wieloryb. Jest niesamowicie miękki, a materiał bambusowy podobno świetnie reguluje temperaturę. Jest w porządku. Robi dokładnie to, co kocyk robić powinien. Mojemu maluchowi się podoba, ale lubi też poplamiony ręcznik, który mamy jeszcze ze studiów, więc jego gust nie jest zbyt wyrafinowany. Wzór w wieloryby jest całkiem uroczy, ale bądźmy szczerzy, to po prostu kwadratowy kawałek materiału, z którego prawdopodobnie i tak będziesz ciągle spierać ulewania.

Kiedy był młodszy i ząbkował, mocno polegaliśmy na rzeczach, które mógł bezpiecznie gryźć zamiast pilota do telewizora. Silikonowy Gryzak Tęcza okazał się naprawdę przyzwoity. To w sumie tylko kawałek wypukłego silikonu w kształcie chmurki i tęczy, ale wypustki idealnie docierały do tylnej części jego dziąseł. Często znajdowałam go w wózku, gdy zawzięcie go przeżuwał. Można go myć w zmywarce, co obecnie jest moim jedynym wymogiem dla czegokolwiek, co trafia do mojego domu.

Niedorzeczny trend na ironiczne ubranka dla dzieci

Ponieważ w internecie żaden żart nie może po prostu po cichu umrzeć, cała ta kulturowa dyskusja nieuchronnie przeniosła się na produkty dla dzieci. Jeśli przeszukasz teraz sieć, znajdziesz tysiące body z organicznej bawełny z nadrukowanym na klatce piersiowej minimalistyczną czcionką napisem "Nepo Baby".

Z całego serca nienawidzę t-shirtów z hasłami. Nienawidziłam tych z początku lat dwutysięcznych z tekstem typu "Mały Łamacz Serc Mamusi" i te nienawidzę równie mocno. To żart, który staje się czerstwy jeszcze zanim zdążysz otworzyć paczkę. Twoje sześciomiesięczne dziecko nie wygłasza wywrotowych oświadczeń na temat przemysłu rozrywkowego. Po prostu siedzi w brudnej pieluszce i czeka, aż je przebierzesz. To nie czyni cię błyskotliwą, to po prostu dowodzi, że łatwo ulegasz reklamom na Instagramie.

Powiedziałam przyjaciółce: kochana, jeśli ktoś kupi mojemu dziecku taką koszulkę, powędruje ona prosto do pojemnika dla PCK. Pozwólmy im być po prostu dziećmi. Nie muszą być chodzącymi bilbordami internetowych dyskusji z Twittera. Same w sobie są już wystarczająco wymagające, nie musimy przyklejać im kolejnych łatek.

Szczerze mówiąc, każdy rodzic chce zapewnić swojemu dziecku łatwiejszą drogę niż ta, którą sam miał. O to właśnie w tym wszystkim chodzi. Szukamy najbezpieczniejszych fotelików samochodowych, kupujemy organiczną bawełnę i stresujemy się kamieniami milowymi w ich rozwoju, ponieważ chcemy, aby osiągnęły sukces. To, czy robi to z nich na parę lat roszczeniowe małe potwory, to po prostu koszty wpisane w to ryzyko zawodowe.

Musimy tylko mieć nadzieję, że w końcu zdadzą sobie sprawę, że świat poza naszym domem nie obierze za nich winogron.

Kup nasze zrównoważone akcesoria, które radzą sobie z fochami małych diw

Odpowiedzi na pytania, które prawdopodobnie sobie zadajesz

Dlaczego w internecie wszyscy wciąż się o to kłócą?

Ponieważ ludzie uwielbiają ciskać gromy w sieci. Łatwiej jest obwinić dziecko celebryty za brak możliwości awansu społecznego, niż rozwiązać rzeczywiste problemy systemowe. Ponadto, to naprawdę frustrujące, gdy ktoś, kto miał w życiu wszystko podane na tacy, zachowuje się tak, jakby wszystko osiągnął ciężką pracą. Ta dyskusja rozpala się na nowo za każdym razem, gdy dziecko kogoś sławnego zgarnia wielką rolę filmową lub narzeka na swoje życie.

Czy powinnam kupić to ironiczne body w prezencie na baby shower?

Błagam, nie. Za pół roku żart już dawno straci na świeżości, a rodzice poczują jedynie presję, żeby zrobić w nim jednorazowe zdjęcie, zanim wcisną ciuszek na samo dno szuflady. Kup im coś użytecznego, na przykład wielki zapas bezzapachowych chusteczek nawilżanych albo kartę podarunkową do kawiarni. Są wykończeni. Nie obchodzi ich twój popkulturowy żart.

Jak mam powstrzymać moje własne dziecko przed zachowywaniem się jak zblazowany celebryta?

Niezbyt się da. Na pewno nie od razu. Dwulatki mają dosłownie zbyt słabo rozwinięty mózg, aby zrozumieć empatię lub perspektywę drugiej osoby. Lekarz poradził mi, abym po prostu trzymała się postawionych granic i pozwoliła mu się wypłakać, gdy sprawy nie idą po jego myśli. Staram się o tym pamiętać, gdy mój syn wrzeszczy leżąc na podłodze w supermarkecie, bo nie chciałam kupić mu plastikowego dinozaura.

Czy ten talerzyk w kształcie morsa naprawdę mocno trzyma się blatu?

Tak, chyba że twoje dziecko odkryje, w jaki sposób wsunąć paznokieć dokładnie pod krawędź uszczelki zasysającej. Mojej pociesze rozszyfrowanie tego mechanizmu zajęło jakieś trzy miesiące, ale do tego czasu system był nie do zdarcia. Nawet teraz spowalnia go to na tyle, że przeważnie udaje mi się zainterweniować, zanim spaghetti wyląduje na ścianie. Warto go kupić dla samego zyskania tych bezcennych ułamków sekund.

Czy to znaczy, że wszyscy wychowujemy własne "nepo babies"?

W pewnym sensie tak. Jeśli jesteś na tyle zaangażowana, że czytasz artykuły o terminologii związanej z rodzicielstwem i kupujesz specjalistyczne, silikonowe talerzyki, to twoje dziecko prawdopodobnie radzi sobie całkiem nieźle. Ma ogromną przewagę już z samego faktu posiadania rodziców, którym aż tak zależy. Po prostu postaraj się, żeby nie uderzyło im to do głowy, kochana.