Był wtorek, miałam na sobie legginsy do jogi z plamą po jogurcie niewiadomego pochodzenia na lewym kolanie. Stałam w alejce w markecie i tępo wpatrywałam się w kremy na odparzenia, kiedy w ciągu jakichś czterech godzin trzy różne osoby dały mi całkowicie sprzeczne rady na temat opieki nad noworodkiem. Moja mama zadzwoniła wcześniej, żeby powiedzieć, że powinnam po prostu spać, kiedy dziecko śpi (jasne, jasne, i może jeszcze będę robić pranie, kiedy dziecko będzie robić pranie). Sąsiadka, pani Basia, osaczyła mnie przy skrzynce na listy, żeby ostrzec, że jeśli do drugiego tygodnia nie wprowadzę treningu snu, na zawsze zrujnuję mojemu dziecku życie, a potem kasjerka w sklepie kazała mi doceniać każdą sekundę, bo to wszystko tak szybko mija. Miałam ochotę zacząć krzyczeć tam na miejscu, tuż obok stojaka z gumami do żucia. Przecież fizycznie nie da się zrobić tych trzech rzeczy naraz. W każdym razie chodzi o to, że każdy ma wyrobione zdanie na temat tego, jak powinno wyglądać macierzyństwo. A kiedy zobaczyłam ostatnie wiadomości o ciąży Gisele Bündchen, wróciły do mnie wszystkie głęboko zakopane lęki związane z ciążą, starzeniem się i tym przytłaczającym poczuciem winy, które dręczy chyba każdą mamę.

Czwarty trymestr to absolutny kosmos

Gisele napisała kiedyś w swoich wspomnieniach, że kiedy została mamą, czuła, że straciła samą siebie, jakby jakaś jej część umarła. Pamiętam, jak to czytałam i rozlałam letnią kawę na blat w kuchni, bo O MATKO, TAK. Supermodelka z nieograniczonymi zasobami czuła się dokładnie tak samo jak ja, siedząc w zabałaganionym salonie w 2020 roku. Pamiętam, jak trzymałam na rękach Leosia, który krzyczał wniebogłosy, bo nienawidził zawijania w rożek, i płakałam mojemu mężowi Dave'owi, że już nie wiem, kim jestem. Nie byłam już Sarah-pisarką, byłam tylko zmęczonym mlekomatem w poplamionym staniku do karmienia.

Mój lekarz, doktor Miller, na wizycie kontrolnej po dwóch tygodniach poklepał mnie po kolanie i powiedział, że ten hormonalny zjazd to w zasadzie ogromny kryzys tożsamości połączony z brakiem snu, co sprawiło, że poczułam się minimalnie mniej szalona. To chyba biologia, prawda? Choć szczerze mówiąc, nadal nie do końca rozumiem naukową stronę tego zjawiska, wiem tylko, że czujesz się, jakbyś tonęła we własnym domu, podczas gdy wszyscy dookoła powtarzają ci, jaka to jesteś szczęściara. Podobno masz opłakiwać swoje dawne życie, nie czując się przy tym jak potwór, ale zamiast zmuszać się do szybkiego powrotu do formy, udawania, że wszystko jest w porządku i umawiania się na kawki, tak naprawdę musisz po prostu pozwolić domowi zarosnąć brudem i wypłakać się pod prysznicem.

A skoro już mowa o krzyczącym Leosiu, częścią mojego załamania w czwartym trymestrze było to, że miał na plecach takie dziwne czerwone plamy. Byłam przekonana, że w jakiś sposób truję go proszkiem do prania. Przerobiliśmy ubranka sześciu różnych marek, zanim w końcu kupiłam bawełniane body niemowlęce bez rękawków z bawełny organicznej od Kianao. Zazwyczaj nie jestem osobą, która głosi kazania na temat tego, że wszystko musi być eko – dosłownie wczoraj pozwoliłam Mai jeść ziemię w parku, bo byłam zbyt zmęczona, żeby ją powstrzymać – ale ta rzecz naprawdę uratowała resztki mojego zdrowia psychicznego. Jest nieprzyzwoicie miękkie, a ponieważ nie ma rękawków, mogłam je zakładać pod śpiworki bez obaw, że go przegrzeję i spowoduję kolejne wysypki. Do tego ma te rozciągliwe, zakładkowe ramiona, więc kiedy zdarzyła się epicka awaria pieluszkowa (a zdarzała się codziennie, bo kupki na mleku matki bywają agresywne), mogłam ściągnąć całe body w dół przez ciałko, zamiast przeciągać kupę przez jego twarz. Spełnienie marzeń. Kupcie od razu pięć sztuk. Podziękujecie mi o 3 w nocy, będąc całe w płynach ustrojowych malucha.

Mój problem z łatką ciąży geriatrycznej

Więc Gisele ma 44 lata i spodziewa się trzeciego dziecka, co sprowadza mnie do całego tego tematu wieku. Urodziłam Maję, gdy miałam 31 lat, ale kiedy zaszłam w ciążę z Leosiem, zbliżałam się do 36. urodzin i nagle wszystkie moje karty medyczne miały to przerażające określenie, wypisane wielkimi, czerwonymi literami: Geriatryczna. Przepraszam bardzo, czy potrzebuję balkonika, żeby dojść na salę porodową? Mój lekarz wyjaśnił mi to w ten sposób – albo przynajmniej tak to pamiętam przez mgłę nieustannych porannych mdłości – że po 35. roku życia twoje komórki jajowe są w zasadzie traktowane jak rocznik vintage.

My beef with the geriatric pregnancy label — What the Gisele Bundchen Baby News Taught Me About Over-40 Pregnancy

Doktor Miller kazał mi usiąść i wymienił wszystkie rzeczy, które nagle stają się obarczone większym ryzykiem, gdy jesteś starsza, co było przerażające, ale też po prostu bardzo irytujące.

  • Powiedział, że szanse na naturalne zajście w ciążę lecą na łeb na szyję, do jakichś 5 procent miesięcznie, czy czegoś równie absurdalnego.
  • Musieliśmy robić mnóstwo dodatkowych pomiarów ciśnienia krwi, bo najwyraźniej twoje ciało po prostu wścieka się na ciebie za to, że jesteś w ciąży po trzydziestce.
  • Musiałam wcześnie wykonać badania genetyczne i dwa razy pić ten okropny, słodki, pomarańczowy ulepek, żeby sprawdzić, czy nie mam cukrzycy ciążowej.

Całą ciążę z Leosiem martwiłam się, że jestem za stara, żeby nadążyć za biegającym brzdącem, a Dave po prostu w kółko przypominał mi, że jestem napędzana w całości mrożoną kawą, więc dam sobie radę. Ale ten niepokój był bardzo realny. Ponieważ byłam starsza, czułam intensywną, przytłaczającą presję, żeby robić wszystko idealnie, włączając w to najdrobniejsze zabawki, które kupowałam.

Kupiłam drewniany stojak edukacyjny z zabawkami w kształcie zwierzątek, ponieważ pięknie wygląda w salonie, jest wykonany z ekologicznego drewna i nie gra tej obrzydliwej, elektronicznej melodyjki, przez którą mam ochotę wyrzucać przedmioty przez okno. I posłuchajcie, to jest naprawdę ładna rzecz. Mały słonik z materiału jest uroczy. Ale jeśli mam być do bólu szczera? Leoś gapił się na to może z dziesięć minut dziennie, góra. Przez większość czasu chciał tylko żuć karton, w którym to przyszło. To super opcja, jeśli chcecie, żeby pokój dziecka wyglądał jak minimalistyczna tablica na Pintereście – i to zdecydowanie powstrzymało moją teściową przed kupowaniem nam kolejnych plastikowych, świecących potworków – ale nie oczekujcie, że to magicznie zajmie czteromiesięczne dziecko na długie godziny, podczas gdy wy spokojnie umyjecie włosy. Daje wam dokładnie tyle czasu, żeby umyć zęby i może posmarować się dezodorantem.

Jeśli akurat walczycie na froncie szukania rzeczy, które nie podrażnią skóry waszego dziecka i nie sprawią, że wasz dom będzie wyglądał, jakby eksplodowała w nim fabryka jaskrawego plastiku, sprawdźcie kolekcję dziecięcą Kianao tutaj. To głównie naprawdę dobre, ekologiczne rzeczy, które rewelacyjnie znoszą pranie.

Plany porodu to i tak głównie pobożne życzenia

Więc podobno Gisele planuje poród domowy, co, no wow. Jestem pełna podziwu dla kobiet, które się na to decydują. Ja przy Mai chciałam spokojnego porodu w wodzie, bez znieczulenia. Miałam przygotowaną całą playlistę z akustycznymi, folkowymi piosenkami i dyfuzor naładowany olejkiem lawendowym. A potem cięcie: 22. godzina porodu, krzyczę na Dave'a, że zrujnował mi życie, i błagam anestezjologa o znieczulenie zewnątrzoponowe, podczas gdy Enya drwiąco leci w tle. Mój lekarz powiedział mi później, że porody domowe są tak naprawdę bezpieczne tylko wtedy, gdy nie masz żadnych powikłań i masz przy sobie położną, która w razie komplikacji w te pędy dowiezie cię do szpitala. Rozumiem ten czar rodzenia we własnym łóżku, naprawdę rozumiem, ale ja potrzebowałam uspokajającego pikania szpitalnej aparatury i świadomości, że na dole jest bufet z całkiem niezłymi frytkami.

Birth plans are mostly just suggestions anyway — What the Gisele Bundchen Baby News Taught Me About Over-40 Pregnancy

Później i tak starałam się trzymać naturalnego podejścia tam, gdzie tylko się dało. Właśnie dlatego, kiedy Maja ząbkowała, kupiłam jej silikonowo-bambusowy gryzak w kształcie pandy. Miała pół roku i stojąc w kolejce w sklepie dosłownie obgryzała moje pełne zarazków klucze do domu, podczas gdy ludzie patrzyli na mnie z potępieniem. Wpadłam w panikę i kupiłam tę silikonową pandę, bo jest z silikonu spożywczego i nie ma w sobie tych dziwnych, chemicznych świństw. Stała się jedyną rzeczą, która sprawiała, że Maja przestawała krzyczeć w samochodzie. Zazwyczaj wkładałam zabawkę do lodówki na dziesięć minut, duszkiem wypijając poranną kawę, a zimny silikon działał wręcz magicznie na jej opuchnięte dziąsła.

Muszę też powiedzieć, jak chora jest ta presja powrotu do formy po urodzeniu dziecka. Gisele wygląda jak bogini, ale ona jest supermodelką, okej? Jej ciało to jej praca. Reszta z nas śmiga w legginsach ciążowych jeszcze osiem miesięcy po porodzie, ponieważ zwykłe spodnie to więzienie skonstruowane przez patriarchat. Kiedy ludzie mówią ci, żebyś cieszyła się każdą chwilą, kłamią ci prosto w twarz. Nie musisz cieszyć się chwilą, gdy twoje dziecko wymiotuje ci na koszulkę albo odmawia drzemki przez trzy dni z rzędu. Po prostu nie musisz.

Spróbowaliśmy treningu snu tylko raz, przez jedną noc – płakałam o wiele bardziej niż dziecko, więc odpuściliśmy i nigdy więcej do tego nie wróciliśmy.

W każdym razie myślę, że najważniejszą rzeczą, jakiej się nauczyłam – niezależnie od tego, czy rodzisz dziecko w wieku 25, czy 44 lat – jest to, że wszyscy po prostu improwizujemy po omacku. Spędziłam tyle czasu z Mają, próbując ubierać ją w idealnie dopasowane zestawy ubranek, by udowodnić, że jestem dobrą mamą, a do czasu, gdy pojawił się Leoś, cieszyłam się, jeśli miał na sobie cokolwiek czystego. Chociaż przyznam się, że na sesję rodzinną kupiłam Mai to body z bawełny organicznej z falbankami na rękawkach, bo te małe falbanki totalnie skradły mi serce. To bawełna organiczna, więc nie dostała wysypki, a materiał rozciąga się tak dobrze, że nie musiałam z nią walczyć przy ubieraniu jak z małym, wściekłym aligatorem. Ale na co dzień? Śmigają w tym, co akurat wyciągnęłam z kosza na czyste pranie, który od tygodnia stoi w przedpokoju.

Przestańcie się biczować za to, że nie robicie wszystkiego idealnie, i martwić tym, ile macie lat. Po prostu kupcie te miękkie ubranka, wypijcie wielką kawę i przetrwajcie kolejny dzień. Jeśli macie ochotę zgarnąć parę ubranek z organicznej bawełny, które szczerze przetrwały najgorsze kataklizmy z moimi dziećmi, zajrzyjcie do pełnej oferty sklepu Kianao tutaj.

Pytania, które wciąż zadaję sobie w środku nocy

Czy poczucie winy u matki kiedykolwiek w ogóle minie?
Szczerze? Nie. Zapytałam o to kiedyś doktora Millera, płacząc z powodu podania Mai mleka modyfikowanego, a on w zasadzie stwierdził, że z biegiem lat to uczucie po prostu zmienia swoją formę. Teraz, zamiast czuć się winna z powodu problemów z karmieniem piersią, czuję się winna z powodu tego, ile czasu spędzają przed ekranem, żebym mogła odpisać na maile. Po prostu uczysz się żyć z tym hałasem w głowie i dociera do ciebie, że fakt, iż czujesz się winna, oznacza, że po prostu bardzo ci zależy.

Czy łatka ciąży geriatrycznej wpłynęła na twój poród?
Dla mnie oznaczało to po prostu o wiele więcej wizyt u lekarza i dużo stresu. Baczniej mnie monitorowali pod koniec, a mój lekarz nie pozwolił mi przenieść ciąży, bo najwyraźniej łożysko szybciej się męczy, gdy jesteś starsza? Nie wiem, biologia jest dziwna. Ale sam poród był w zasadzie taką samą chaotyczną jazdą bez trzymanki, jak mój pierwszy.

Czy ekologiczne ubranka dla dzieci są naprawdę warte tych dodatkowych pieniędzy?
Słuchajcie, często przewracam oczami na wiele tych nowomodnych, eko-rodzicielskich trendów, ale sprawa z ubrankami jest bardzo realna, zwłaszcza jeśli wasze dziecko ma wrażliwą skórę. Leoś ciągle dostawał wysypki, dopóki nie przeszliśmy na bawełnę organiczną bez tych wszystkich chemicznych barwników. Nie potrzebujecie od razu ogromnej garderoby, wystarczy kilka naprawdę dobrych, rozciągliwych body, od których nie będzie ich swędziała skóra.

Jak przetrwać kryzys tożsamości czwartego trymestru?
Nie walczysz z nim, po prostu przeżywasz go w dresach. Pij kawę. Pozwól swojemu partnerowi zrobić pranie, nawet jeśli źle poskłada ręczniki. I zrozum, że osoba, którą byłaś wcześniej, wcale nie zniknęła – ona jest teraz po prostu bardzo, ale to bardzo zmęczona i umazana ulewającym się mlekiem. W końcu wróci, prawdopodobnie w okolicach momentu, gdy dzieci zaczną przesypiać całe noce.